|
MARYJA
POTĘPIA MASONERIĘ |
|
Było to w
1563 r. W baskijskiej prowincji (hiszp.)Vizcaya ,( w j. Basków Bizkaia), w pobliżu granicy z Francją, w arystokrackiej , hiszpańskiej rodzinie, przyszła na
świat pierwsza córka Diego Torres i Marii
Berriochoa - bardzo pobożnych katolików, Mariana Francisca od Jezusa Torres. Rzadko spotykanej piękności, obdarzona błyskotliwą inteligencją, delikatnością i dobrocią, Mariana od dzieciństwa unikała zabaw z rówieśnikami znikając w kościele znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie ich domu, w którym była ochrzczona i w którym to odnajdywała ją często matka klęczącą przed tabernakulum. W wieku siedmiu lat przeżyła pożar, który zniszczył kościół uszkadzając poważnie jej rodzinny dom i całą posiadłość, co doprowadziło w krótkim czasie całą rodzinę do ubóstwa, a w konsekwencji do przeprowadzki do miasteczka Santiago w (w j. cast.) Galicia, na północno-zachodnich krańcach Hiszpanii. Pewnego dnia klęcząc
przed tabernakulum Mariana powiedziała głośno: "O mój ukochany! Kiedyż nadejdzie ten dzień, kiedy będę mogła
zjednoczyć się z Tobą w świętej komunii?. W odpowiedzi usłyszała od strony
tabernakulum następujące słowa:
"Kiedy zechcesz, moja córko, bowiem serce twoje jest już gotowe!". Jej pierwsze spotkanie z
Jezusem wyzwoliło potok łask Bożych, który zalał jej serce i wprowadził ją w
ekstazę. Mariana widziała wówczas po raz pierwszy Matkę Bożą Niepokalanie
Poczętą, która wyjaśniła jej doniosłość ślubów czystości, podała do
zapamiętania formułę i znaczenie tych ślubów, i prosiła o ich złożenie pewnego
dnia w Zakonie Niepokalanego Poczęcia. W roku 1566 na prośbę wpływowych rodzin i większości mieszkańców Quito, król Hiszpanii Filip II wydał dekret o fundacji Klasztoru Królewskiego pw Niepokalanego Poczęcia, który wzniesiono na głównym placu miasta. Celem jakiemu miał służyć zakon było wychowanie i formacja religijna dziewcząt z rodzin hiszpańskich i kreolskich tej hiszpańskiej kolonii której Quito było stolicą, zaś podstawowym środkiem liturgia godzin. Odpowiedzialność za pierwszą grupę Matek fundatorek wysłanych do Hiszpanii, król powierzył Matce Marii od Jezusa Taboada – ciotce Mariany Torres. Kiedy Mariana dowiedziała się o założeniu nowego klasztoru, natychmiast zrozumiała słowa Jezusa, który ją prosił, by porzuciła dom rodzinny aby zjednoczyć się z Nim. Matka Maria postanowiła zabrać ze sobą małą Marianę, która tyle co przyjęła pierwsza komunię św. Kilka dni przed wyjazdem dziewczynka miała wizję Pana Jezusa, który powiedział : "Małżonko moja, nadszedł czas abyś opuściła dom rodzinny i ojczyznę. Zabiorę cię do mojego domu gdzie, za grubymi murami, będziesz żyła z daleka od ciała i krwi, ukryta i zapomniana przez wszystkie stworzenia. […] Tak jak ja, będziesz niosła krzyż, i doznasz wielkich cierpień. Nie zabraknie ci ani sił ani wytrwałości. Pragnę tylko by wolą twoją było być zawsze gotową, aby spełnić moją wolę". W roku 1576 Matka Maria, pięć innych fundatorek i Mariana zajęły miejsca na statku do Ekwadoru. Kiedy statek był już na pełnym morzu, nagle niebo zaciemniło się i zerwał się straszny huragan, tak przerażający, że marynarze stracili wszelkie nadzieje na przetrwanie. Podejrzewając, że chodzi tu o jakiś znak, Mariana wraz z ciotką zagłębiły się w modlitwie, prosząc Boga o miłosierdzie. Wówczas to ujrzały na rozszalałych wodach gigantycznego, siedmiogłowego węża, który usiłuje zniszczyć i zatopić ich statek. Mariana na ten widok zemdlała i nagle tą przerażającą ciemność rozdarło światło dzienne i huragan ucichł. Kiedy odzyskała przytomność,
opowiedziała niezwłocznie ciotce swoje widzenie: zwijającego się węża, większego
niż morze, a następnie niezwykle piękną niewiastę, odzianą w słońce i koronę z
gwiazd, trzymającą na ręce wspaniałe dziecię, w drugiej zaś ogromny złoty krzyż
zakończony na kształt lancy, a na sercu obraz Najświętszego Sakramentu za
którego pomocą i ręki Dzieciątka, uderzała węża z taką mocą, że ten rozsypał się na kawałki. W wieku 15 lat, 8 września 1577 Mariana rozpoczęła pierwszy rok nowicjatu a jej formacją zajmowała się Matka Maria. Po dwóch latach życia religijnego, doskonałego przestrzegania reguł zakonnych w atmosferze surowych umartwień i praktyki cnót, 4 października 1579 roku Mariana złożyła swoje uroczyste śluby wobec ksieni - Matki Marii. Tuż po tym Mariana wpadła w ekstazę podczas której usłyszała Ojca odwiecznego powtarzającego słowa wypowiedziane do niej przed chwilą przez swoją ciotkę: "jeśli będziesz temu wierna, przyrzekam ci życie wieczne". Następnie ujrzała Pana Jezusa, który w sposób majestatyczny i z niezwykłą czułością w akcie zaślubin nałożył na jej serdeczny palec prawej ręki wspaniałą obrączkę ozdobioną czterema szlachetnymi kamieniami a na każdym z nich jedno z czterech przyrzeczeń ślubowania: ubóstwo, posłuszeństwo, czystość i życie klauzurowe. Pan Jezus powiedział jej: "Moja małżonko, pragnę dla ciebie życia ofiarnego. Twoje życie będzie jednym ciągłym męczeństwem…" Było to w roku 1582. Pewnego dnia Mariana, po pewnym nieporozumieniu pomiędzy siostrami, modliła się u stóp tabernakulum w kaplicy klasztornej. Podczas tej modlitwy odbyła krótką rozmowę z Panem Jezusem, a zaraz po niej usłyszała straszny grzmot i kościół pogrążył się w ciemnościach, pełen dymu i kurzu. Kiedy podniosła oczy, główny ołtarz był oświetlony, tabernakulum otwarte a w nim ujrzała Jezusa tak jak na Golgocie: konającego - u stóp: Maryja, Św Jan i Maria-Magdalena. Odnosząc poczucie winy, rzuciła się na ziemie krzyżem wołając: "Panie, to ja jestem temu winna! Ukarz mnie i wybacz swojemu ludowi". Na to, anioł stróż podnosząc ją powiedział: "Nie! To nie ty jesteś winna. Podnieś się, ponieważ Bóg chce ci objawić wielką tajemnicę". Widząc łzy Maryi Mariana zawołała: "Pani Nasza, czyż to ja jestem powodem twojego smutku?". "Nie, to nie ty, ale przestępczy świat". Wówczas Pan Jezus rozpoczął swoją agonię, a do uszu siostry Mariany dotarł głos Boga Ojca, który powiedział: "Ta kara będzie dla XX wieku!". Nagle ponad głową konającego Chrystusa pojawiły się trzy miecze na których widniały napisy: "Ukarzę herezję", "Ukarzę bezbożność", Ukarzę nieczystość" i zrozumiała, że będzie to miało miejsce w XX wieku. Matka Boża zapytała : "Moja córko, chciałabyś ofiarować siebie za ludzi z tej epoki? ". " Tak, oczywiście!" – odpowiedziała i nagle te trzy miecze sponad głowy konającego Chrystusa ugodziły ją w serce powodując jej śmierć mistyczną. Mariana stanęła przed sądem Bożym. Pan Jezus pokazał jej dwie korony: jedna nieśmiertelnej chwały o piękności nie do opisania, zaś druga z białych lilii otoczonych cierniami i powiedział: małżonko, wybierz jedną z tych koron". Miała zatem do wyboru: chwałę rajską lub swój powrót na ziemię aby cierpieć jako ofiara złożona za złagodzenie Bożej sprawiedliwości wymierzonej za herezje, bezbożność i nieczystość, które popełnione będą w XX wieku. Uspokojona słowami Matki Bożej i Jej obietnicą przyjścia z pomocą w tym strasznym doświadczeniu, siostra Mariana odpowiedziała: Matko Boża i moja Matko, niech wola Boża stanie się moją wolą!" – po tych słowach przyjęła z pokorą i rezygnacją koronę z lilii otoczonych cierniami i powróciła na ziemię by cierpieć. Stała się więc ofiarą przebłagalną za grzechy herezji, bezbożności i nieczystości naszych czasów.
Pierwsze objawienie Matki Bożej 17 września
1588 siostra Mariana odmawiała modlitwy o północy; nagle jej całe ciało ogarnął
gwałtowny dreszcz tak porażający, że nie była w stanie powstrzymać krzyku na
skutek dotkliwego bólu. Została przeniesiona do swojego łóżka i podczas badania
okazało się, że na jej dłoniach i stopach są głębokie rany. Była też rana na
jej boku przypominająca ranę zadaną mieczem. Nazajutrz lekarz stwierdził u niej
kompletne wycieńczenie a ciało sparaliżowane. Jedyną oznaką życia były
uderzenia serca, tak silne, że słyszalne na odległość. Pewnego dnia, przykuta bólem do łóżka, niezdolna do wykonania jakiegokolwiek ruchu usłyszała hałas w swojej celi. Otworzyła oczy i ujrzała strasznego węża, który miotał się, skręcał i usiłował wznosić się po murze, jak gdyby w ucieczce przed napastnikiem. Smutek i przykrości jakie odczuwała Mariana były tak dokuczliwe, że z czasem pogrążyły ją w beznadziei. Heroiczne przedsięwzięcia jakie podejmowała dotychczas w swoim życiu, zaczęła postrzegać jako przestępcze; jej cenne dokonania zaczęły się jawić jako zgubne, a powołanie jako iluzja i wstydliwe, gdyż wiodące ją drogą ku wiecznemu potępieniu. W tym jakże ciężkim stanie wewnętrznym - wydawało się jej, że na skutek wielkiego cierpienia dusza oddzieliła się od ciała i zmierza ku piekłu, zdołała zebrać wszystkie siły i zawoła głośno: "Gwiazdo morza, Maryjo Niepokalanie poczęta, biedna łódź mojej duszy tonie. Wody zmartwienia zatapiają mnie. Ratuj mnie, bo umieram ! ". Zanim dokończyła te słowa zauważyła, że otacza ją niebiańskie światło i poczuła czyjąś rękę, która czule dotyka jej głowy. Jednocześnie usłyszała łagodny głos, który mówił: "córko, dlaczego się lękasz? Czyż nie wiesz, że jestem z tobą w twoim zmartwieniu?. Podnieś się i spójrz na mnie!" Pokorna zakonnica podniosła się i ujrzała niewiastę w wielkim majestacie i wielkim splendorze , od której emanowała łagodność i miłość. Zapytała: "Kim jesteś wspaniała Pani?" " Jestem Matką Niebios, którą wzywałaś. Przybyłam, by rozproszyć ciemności nocy twej duszy […] ponieważ twój Pan i Bóg wyznaczył cię do wielkich rzeczy w twoim życiu. […]. A teraz ożywię twoje mięśnie, żyły, tętnice i przepędzę węża piekielnego". Zaledwie niewiasta skończyła mówić, kiedy ogromny wąż wydał straszny świst beznadziei, i rzucił się ku piekłu z wielkim grzmotem aż zatrzęsła się ziemia pod klasztorem i miastem Quito. Mariana pozostawała w dalszym ciągu w łóżku do września 1589, a jej zdrowie pogarszało się. W drugą środę miesiąca nastąpiła agonia. Poranna msza odprawiła się w jej obecności… otrzymała ostatnie namaszczenie. Agonia trwała do piątku. O 3:30 po południu Mariana wydała ostatnie tchnienie. Pogrzeb przewidziano na najbliższy poniedziałek. W niedzielę o trzeciej nad ranem (o godzinie zmartwychwstania Pana Jezusa ) przybyłe do kaplicy na poranne nabożeństwo siostry oniemiały z wrażenia widząc siostrę Marianę pogrążona w modlitwie.
W 1592 roku matka Maria, od 15 lat przełożona klasztoru zachorowała, na jej miejsce wybrana została siostra Mariana. W tym samym czasie zawiązał się w klasztorze spisek przeciw przełożonej. Kilka sióstr rebeliantek domagało się zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów i podporządkowania klasztoru biskupowi z Quito. Utrzymujący się klimat rebelii w poważnym stopniu zaszkodził życiu zakonnemu Klasztoru. Doszło do oskarżeń personalnych i procesów w stosunku do osób podejrzanych o spowodowanie zaistniałej sytuacji.
Drugie objawienie Matki Bożej. 2 lutego 1594, siostra Mariana modli się leżąc krzyżem przed ołtarzem; jej serce przepełnione goryczą i smutkiem. Błaga Pana Jezusa przez wstawiennictwo Jego błogosławionej Matki aby nadszedł kres niekończących się procesów w jej tak ukochanym Klasztorze i wszystkich grzechów popełnianych na świecie. Trwając w tej pokutnej modlitewnej postawie, poczuła czyjąś obecność. Jej serce zaczęło bić niespokojnie; łagodny głos zawołał ją po imieniu. Mariana podniosła się i ujrzała naprzeciw siebie wspaniałą niewiastę trzymającą dzieciątko Jezus na lewej ręce, a w prawej Pastorał złoty, błyszczący, ozdobiony szlachetnymi kamieniami o piękności nie do opisania. Jej serce wypełniło się radością i szczęściem – powiedziała: "Pani wspaniała, kim jesteś i czego chcesz? – czyż nie wiesz, że jestem biedną siostrą, z pewnością pełną miłości do Boga, ale także przepełniona boleścią i cierpieniem?". Niewiasta
odpowiedziała: "Jestem Maryją pomyślności,
Królową nieba i ziemi. Właśnie dlatego, że jesteś duszą na wskroś religijną, napełnioną miłością do
Boga i Jego Matki, przychodzę, by z tobą rozmawiać. W prawej ręce trzymam, jak widzisz pastorał, gdyż pragnę zarządzać tym klasztorem jako przełożona i Matka. W niedługim czasie Klasztor przestanie być pod nadzorem Franciszkanów i dlatego mój patronat nad nim będzie jak nigdy dotychczas niezbędny, ponieważ te przykre doświadczenia trwać będą przez wieki. Separację wykorzysta szatan, który próbować będzie zniszczyć to dzieło Boże, posługując się moimi niewdzięcznymi córkami. Nie odniesie jednak sukcesu, ponieważ ja jestem Królową Zwycięstw i Matką pomyślności i właśnie pod tym wezwaniem pragnę być znaną po wsze czasy, by chronić mój Klasztor i jego mieszkańców. A teraz pragnę dodać ci sił i wytrwałości. Nie pozwolę, by cierpienie cię zniechęcało, ponieważ będziesz żyła długo na tej ziemi na chwałę Bogu i Jego Matki, która mówi do ciebie te słowa. Mój przenajświętszy Syn pragnie zadać ci
wszystkie rodzaje cierpień; a ja, aby ci dodać odwagi, a będzie ci jej potrzeba
dużo, daję ci Go..., weź Go w swoje ramiona! Przytul do swojego słabego i
niedoskonałego serca!". Atmosfera
buntu i nieprzestrzegania reguł spowodowała wrogi stosunek do Matki Mariany.
Siostry rebeliantki, w 1595 roku sprzeciwiły się jej reelekcji na przeoryszę, na którą ostatecznie wybrano
Matkę Magdalenę. Tym razem Matka Boża wybrała wiezienie klasztorne na miejsce ponownego objawienia. Było to 16 stycznia 1599. W olśniewającym świetle Matka Mariana ujrzała wspaniałą niewiastę, która przedstawiła się mówiąc: "Jestem Maryją patronką pomyślności, ten tytuł jest dobrze znany w Hiszpanii; ty również wielokrotnie do niego się odwoływałaś [...]. Zmartwienia, które mój najświętszy Syn ci zgotował są darem niebios, by upiększyć twoją duszę i aby powstrzymać Boży gniew przed zesłaniem strasznej kary na tą niewdzięczną kolonię. Ileż tu popełnionych i ukrytych zbrodni! […]. W niedługim czasie kraj w którym żyjesz przestanie być kolonią i stanie się wolną Republiką pod nazwą Ekwador [1]. Będzie ona wówczas potrzebowała dusz heroicznych by stawić czoła licznym nieszczęściom w życiu publicznym i prywatnym. Tu, w tym klasztorze Bóg zawsze znajdzie dusze niczym kwiaty ukryte. Quito byłoby przeklęte bez Klasztoru! Nawet najpotężniejszy król na Ziemi z całym swoim bogactwem nie mógłby wznieść nowej budowli na tym miejscu, gdyż to miejsce należy do Boga. W XIX w. będzie prawdziwy chrześcijański prezydent (Garcia Moreno – dop.red), Mąż z charakterem, któremu Bóg da palmę męczeństwa na placu przylegającym do mojego Klasztoru [2]. Poświęci on Republikę
Najświętszemu Sercu mojego Syna, co pozwoli religii katolickiej przetrwać przez
następna lata, a będą to lata smutne dla Kościoła, bowiem przeklęta sekta
masońska umocni swoje wpływy na władze świeckie. Będą wielkie prześladowania
wszystkich wspólnot religijnych, a w sposób szczególny mojego ukochanego
Klasztoru. Źli ludzie będą przekonani, że zdołają go zniszczyć, ale Bóg
istnieje i ja też istnieję – sprawimy, że pojawią się silni obrońcy, a
nieprzyjaciołom ześlemy przeszkody nie do przezwyciężenia i wtedy zatryumfujemy
[...] W prawej ręce mam trzymać pastorał i klucze do Klasztoru, jako znak posiadania i autorytetu. Na lewej ręce każesz umieścić moje Boże Dziecię, aby ludzie rozumieli, że jestem wszechmocna, aby złagodzić sprawiedliwość Bożą i otrzymać miłosierdzie i odpuszczenie grzechów dla każdego grzesznika, który przyjdzie do mnie ze skruszonym sercem, ponieważ ja jestem Matą Miłosierdzia i nie ma we mnie, jak tylko dobroć i miłość; i w końcu niech zawsze, moje córki wiedzą, że wskazuję im i daję swojego najświętszego Syna i ich Boga jako wzór doskonałości religijnej. Niech przychodzą do mnie, a ja ich do Niego poprowadzę". Matka Mariana wątpiła, czy nawet najbardziej doświadczony rzeźbiarz będzie zdolny wykonać taką statuę, ale Matka Boża powiedziała jej: "Córko moja, już to przewidziałam - mój sługa François swoimi poranionymi rękoma wyrzeźbi statuę, aniołowie mu w tym dopomogą. Opasz mnie swoim pasem - symbol wszystkich moich córek i synów, którym jestem tak bliska. Co do wielkości statuy – ty sama mnie wymierzysz sznurem serafickim, którym jesteś opasana: podaj mi jeden z jego końców do ręki, a drugi zbliż do moich stóp. [...]. A teraz, moja córko masz już wysokość Matki Niebiańskiej. Idź teraz do mojego sługi Francisco del Castillo, przekaż mu to i opisz zarysy mojego wyglądu. On wykona prace nad statuą...". W tym samym roku, biskup z Quito po szczegółowym zapoznaniu się z faktami z życia Klasztoru, wyraził ubolewanie z powodu błędów, które w sposób krzywdzący dotknęły Matkę Marianę i fundatorki. W liście skierowanym do Matki Mariany oświadczył, że do niej należy kierowanie klasztorem. Miłosierdzie Matki Mariany,
w stosunku do sióstr zbuntowanych, a w
szczególności obawa o życie wieczne siostry
stojącej na czele rebelii sprawiły, że Mariana gorąco prosiła Pana Jezusa o niezbędne
cierpienia, którymi przyczyniłaby się do uratowania jej duszy. I tak właśnie
rozpoczął się dla niej w 1601r pięcioletni okres pokuty na rzecz zbuntowanej
siostry, która popadła w ciężką chorobę,
a opiekę nad nią sprawowała osobiście Matka Mariana. 21 stycznia 1610 roku, Matka Mariana pogrążona w modlitwie, gdy nagle niebiański splendor wypełnił prezbiterium. Pośrodku tego olśniewającego blasku ujrzała zbliżających się trzech archaniołów: Św. Gabriela, Św Michała i Św. Rafaela, którzy poprzedzali objawienie Matki Bożej, by rozjaśnić umysł, wzmocnić serce i leczyć ślepotę ducha Matki Mariany. Po odejściu niebiańskich wysłanników Matka Mariana pozostała jeszcze leżąc krzyżem do drugiej po północy, kiedy to Królowa niebios pojawiła się przed nią, trzymając na ręku Dziecię i odezwała się tymi słowami: " Podnieś się z ziemi na której leżysz córko ukochana memu sercu matczynemu i kochana małżonko mojego boskiego Syna. Twoja pokora przyciągnęła moje serce, tak jak pycha, która króluje w tej kolonii oddala się ode mnie. Ale ponieważ w tym klasztorze mam wierne i kochane córki, a wśród nich mam ciebie, przychodzę jak zawsze powierzyć ci swoje sekrety". Następnie mówiła o
niewierzących zakonnicach, które w przyszłości będą w tym klasztorze, ich
oziębłości i głuchocie na wszelkie łaski i rady duchowe, o ostrzeżeniach lub
karach, które mogą być im zesłane, Matka Boża powiedziała: " Powiadam ci,
że począwszy od końca XIXw tu, gdzie
dziś jest kolonia, a która pewnego dnia stanie się Republiką Ekwadoru wybuchną
żądze i rozprzestrzeni się deprawacja, ponieważ szatan panować będzie prawie
całkowicie za pomocą masońskich sekt. Koncentrować się będą przede wszystkim na
dzieciach, by upadek obyczajów zakorzeniać i szerzyć. Nieszczęście dla dzieci
tej epoki ! Będą wielkie trudności w otrzymaniu sakramentu chrztu czy
bierzmowania. Wówczas, ty i łaski, którymi cię obdarzam będą znane. Jakże kocham szczęśliwych mieszkańców tego świętego miejsca !. To uczucie stymulować będzie miłość i pobożność wobec mojej uświęconej figury. Dlatego właśnie dzisiaj, w majestacie swojego autorytetu polecam ci, abyś doprowadziła do wykonania statuy, aby wyglądała dokładnie tak jak teraz mnie widzisz i każ umieścić ją na siedzibie ksieni, abym mogła zarządzać, prowadzić swoje córki i bronić Klasztoru, gdyż szatan posługując się tyleż dobrem co złem rozpęta z nim okrutną walkę by go zniszczyć.[...] Jako, że ten biedny kraj będzie pozbawiony katolickiego wychowania, sakrament ostatniego namaszczenia będzie lekceważony, przez co wiele osób umrze będąc go pozbawionych, bądź to z powodu zaniedbania ze strony najbliższych, bądź źle pojętego poczucia obowiązku posługi chorym. Inni zaś zachęceni przez diabła zbuntują się przeciw Kościołowi i pozbawią ogromną ilość dusz niezliczonych łask, pocieszenia i sił, których potrzebują, aby wykonać wielki skok do czasów wieczności. Jeszcze inni odejdą bez otrzymania sakramentów za karę sprawiedliwą, wymierzoną przez Boga. Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji . Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych. Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony, wraz z nim Kościół Boży i sam Bóg będzie odrzucony i pogardzony, bo Bóg reprezentowany jest przez kapłanów. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła, dobrym księżom i najwyższemu na ziemi Wikariuszowi Chrystusa, który niczym więzień Watykanu wylewać będzie gorzkie łzy potajemnie w obecności swojego Boga i Pana błagając o światło, świętość i doskonałość dla duchownych całego świata, dla których jest królem i ojcem. W tym
szczytowym momencie potrzeb Kościoła, ci którzy powinni mówić, będą
milczeć! Zobaczysz to wszystko z Nieba,
ukochana córko. Tam, ty już cierpieć nie będziesz, ale twoje córki i te, które
będą je naśladowały będą cierpieć łagodząc gniew Boży. Jeszcze dziś powinnaś udać się do biskupa by powiedzieć mu, że ja tobie nakazałam, abym była tu reprezentowana poprzez statuę, którą trzeba wyrzeźbić i umieścić na czołowym miejscu Klasztoru, abym mogła pod tym tytułem wziąć we władanie to, co do mnie należy. Jako dowód na to, że
mówisz prawdę, powiedz mu, że umrze za dwa lata i dwa miesiące i że powinien
już rozpocząć przygotowania do odejścia do wieczności, gdyż jego śmierć będzie
gwałtowna. Potem, przejmę Klasztor
kompletnie w swoje władanie jako mój dom, będę go chroniła i zaprowadzę w nim
ład po wsze czasy wymagając od swoich córek życia w duchu miłosierdzia i
poświęcenia . Zrozum dobrze moje pouczenia, poproś aby moja statua wyrzeźbiona była bez zwłoki, taka jaką mnie widzisz i umieszczona w miejscu, które ci wskazałam [...]. Będę troszczyć sie o doskonałość tego dzieła. Archaniołowie Gabriel, Michał i Rafael pomogą w sposób sekretny wykonać tą statuę. Będziesz musiała udać do Francisco del Castillo, który zna dobrze tą sztukę i podasz mu zwięzły opis zarysów mojego wyglądu, dokładnie takich jak je widzisz dzisiaj i zawsze, bo z tego powodu objawiłam ci się kilka razy". Matka Mariana ponownie zmierzyła wysokość postaci swoim sznurem.
Piąte objawienie Matki Bożej. 2 lutego 1610r o 1:30 po północy , Matka Mariana skończywszy modlitwy i rozmyślając na temat pokory i posłuszeństwa Maryi zbierała się ku wyjściu z prezbiterium, kiedy nagle ogarnęło ją do głębi uczucie radości i strachu na raz, po czym ujrzała przyglądającą się jej z uprzejmą surowością i bez słowa Matkę Bożą Pomyślności. Widząc zaniepokojoną Marianę, Matka Boża rzekła : Kreaturo o twardym sercu i powolnym działaniu ! - przez budowę mojej statuy obdarzam swoimi względami nie tylko ciebie i swój klasztor, ale także innych ludzi na przestrzeni wieków. Klasztor jest fortecą i przyniesie zbawienie wielu duszom; wydobywając z otchłani grzechu te, które tam się znajdują Bóg będzie błogosławiony w tych duszach. Gdybyś wiedziała ile nawróceń będzie dzięki niemu !. Czy chcesz być odpowiedzialna za utratę tyluż dusz, pozostając głucha na mój głos i moją prośbę?" Matko Boża - odpowiedziała Matka Mariana - twoje zarzuty są sprawiedliwe i przyjmuję je z pokorą przed Bogiem. [...] ale pozwól, że przedstawię ci swoje obawy i proszę o łaskę, której jako matka nie możesz mi odmówić. Obawy o których wspomniałam są następujące: jako, że ludzie w tym kraju mają skłonności do ubóstwiania, ta sprawa może być dla nich okazją do posunięcia się do bałwochwalczych praktyk. Łaska, o którą proszę to: spraw by moje imię nie było ujawnione, abyś ty sama jako suweren i królowa, którą jesteś, mogła być wielbiona. Poza tym, proszę cię, bym mogła cię zmierzyć jeszcze raz, gdyż okazuje się niemożliwe by odtworzyć cię w rzeźbie dokładnie taką jaka jesteś, nawet jeśli w tym dziele uczestniczą duchy angeliczne".
Królowa Niebios odpowiedziała: " Córko najmilsza, twoja pokora jest miła mojemu sercu. Jak tylko będzie to możliwe udaj się do biskupa i przekaż mu ode mnie to co ci powiedziałam ostatnim razem, oraz to, o co cię prosiłam. Nie zwlekaj z prośbą o wykonanie mojej statuy, czas ucieka, pozostało mu jeszcze dwa lata życia, a on właśnie został wybrany do jej poświęcenia świętym krzyżmem i umieszczenia jej w miejscu, które ci określiłam. Ponadto powiedz mu, że w ostatnich godzinach jego życia my: ty i ja będziemy przy nim by mu towarzyszyć w ostatniej drodze. Jeśli cię zapyta w jaki sposób ty będziesz mogła się tam znaleźć odpowiedz, że dla Boga i Jego Najświętszej Matki nie ma rzeczy niemożliwych, gdyż są ponad wszelkim stworzeniem.
Twoja prośba, abyś pozostała anonimowa podoba mi się i zrobię tak jak chcesz. Powiedz biskupowi, że jest moją wolą i wolą mojego najświętszego Syna aby twoje imię za wszelką cenę nie było ujawnione, tak na zewnątrz jak i wewnątrz Klasztoru. Na dzień dzisiejszy nikomu nie jest potrzebne wiedzieć jak do tego doszło i w jaki sposób wykonywana była moja statua. Wszystko to będzie znane światu dopiero w XX wieku. W międzyczasie Kościół będzie atakowany przez hordy masońskie, a Ekwador, ten biedny kraj umierać będzie z powodu upadku obyczajów, niepohamowanej rozpusty, bezbożnej prasy i świeckiego wychowania. W tych czasach powszechnego spustoszenia deprawacją, dominować będzie nieczystość, bezbożność i świetokractwo , a ci, którzy powinni ten stan głośno napiętnowywać będą milczeć !.
Wiedz o tym, umiłowana córko, że kiedy w XX wieku twoje imię będzie znane, wielu nie uwierzy mówiąc, że taka pobożność nie podoba się Bogu. Ale wielkie cierpienia moich córek i twoje obecne cierpienia będą jak melodyjny koncert pokory i pokuty zachowane dla mojego najświętszego Syna i dla mnie. Małżonek boski, ja - jego Matka i ty też, będziemy opiekować się naszymi córkami z wysokości Niebios, będziemy ich prowadzić prostą drogą prowadzącą do raju. Tym co przysparzać im będzie najwięcej trudu będą zwątpienia ze strony współsióstr, co zwiększy ich cierpienia ale również i zasługi. Wiara prosta i pokorna w prawdziwość moich objawień tobie córko umiłowana, będzie zarezerwowana dla dusz pokornych i gorliwych, zdolnych do otwarcia się na łaskę, dlatego, ze nasz Ojciec Niebieski obdarza prostych sercem, a nie tych, których serca wypełnia pycha i udają, że wiedzą to, czego nie wiedzą, lub zaślepieni są nauką pustą. Nie przejmuj się zarysami mojej statuy, na pewno będzie wykonana tak, jak ja pragnę - do celów wzniosłych dla których jest przeznaczona. Podaj mi koniec sznura, którym jesteś opasana - symbol czystości małżonki boskiego Jezusa, abym mogła podnieść go do czoła. Drugi koniec przyłóż do mojej prawej stopy. Długość sznura będzie wymiarem mojego wzrostu". Pokorna zakonnica, pełna zaufania i wdzięczności do Matki Bożej rozwiązała sznur, podała jej jeden koniec a drugi zbliżyła do stóp. Sznur wydłużył się tak, jakby był elastyczny odmierzając wysokość Królowej Nieba i Ziemi. Kiedy podniosła oczy, by spojrzeć na czoło Matki Bożej, ujrzała Dziecię Boże w pozycji stojącej, końcem sznura dotykające czoła Matki. [...] Następnie podnosząc wdzięcznie rączkę podało sznur Matce Marianie mówiąc: " Małżonko umiłowana, masz już teraz wymiar wzrostu mojej najświętszej Matki, jak sobie życzyłaś. Zachowaj sznur z uszanowaniem, gdyż pragnę aby liczne małżonki, które będę mieć na przestrzeni wieków tym sznurem się wymierzały. Miara już była podana. Czy wiesz jak chciałbym aby one były mierzone? Wymierzę ich pokorę, wyciszenie, miłosierdzie, cierpliwość i ich miłość do mnie i mojej błogosławionej Matki, którą wszystkie powinny uważać jako wzór. Jako chrześcijanki, a nawet więcej - jako zakonnice, pragnę, by posiadały mojego ducha w każdym akcie ich życia. Ducha cierpliwości, łagodności, wyrzeczenia i totalnego zdania się na wolę Bożą. Spraw, niech mi służą ze starannością, wyrzekając się nawet szczęścia wiecznego na rzecz woli mojego boskiego Serca [...]". Nazajutrz Matka Mariana bez zwłoki rozpoczęła starania o rozpoczęcie realizacji figury. Rozmawiała ze swoim ojcem duchowym O. Juan od Matki Bożej, następnie z biskupem z Quito, który zobowiązał się załatwić wykonanie kluczy do klasztoru dla statuy, koronę zaś ofiarowała Kapituła katedralna. Rzeźbiarz Francisco del Castillo, poproszony dwa dni później o przybycie do Klasztoru, wyraził zadowolenie z powierzonego mu zadania i natychmiast udał się na poszukiwanie specjalnego drewna, aby figura mogła przetrwać możliwie jak najdłużej. Pod koniec sierpnia przybył do Klasztoru z bezcennym drewnem i przyrzekł rozpocząć pracę nad rzeźbą od 15 września. Od samego początku wydawał się mocno zmieniony. Często widziany był przy pracy ze łzami w oczach. Biskup, który odwiedził go kilka razy, zawsze wychodził wzruszony. W końcu września przybyła markiza Maria de Yolanda, która zobowiązała się podjąć starania ufundowania przez swoją rodzinę w Hiszpanii złotego pastorału. Dowiedziawszy się, że wysokość Matki Bożej była mierzona sznurem Matki Przełożonej, markiza zapytała czy mogłaby go zobaczyć. Wzięła sznur do rąk na chwilę i zaraz po tym poczuła, że jej kontuzjowana podczas upadku kilkanaście dni wcześniej lewa ręka stała się nagle zupełnie sprawna. Rankiem 19 stycznia 1611 gorliwe mieszkanki Klasztoru jak zwykle wstały wcześnie. Zbliżając się do kaplicy klasztornej usłyszały melodyjną muzykę. Przyspieszyły kroku i z zachwytem ujrzały prezbiterium wypełnione światłem niebiańskim a głosy anielskie przy akompaniamencie boskiej muzyki zaintonowały Salve Sancta Parens. Święta statua była już
ukończona przez aniołów ! Z jej twarzy promieniowały strumienia światła na
prezbiterium i na kościół. Otoczone jaskrawym światłem oblicze statuy nie było surowe, lecz majestatyczne, pogodne, łagodne, uprzejme, przyciągające, jakby zapraszała swoje córki do zbliżenia się do swojej Matki Niebiańskiej w pełni zaufania, by mogła je uścisnąć na znak powitania i podziękowania. Dziecię Jezus było arcydziełem. Wyrażało miłość i czułość dla małżonek ukochanych jego sercu i jakże drogich jego Matce. [...] Przepełnione miłością do Boga i dla błogosławionej Matki, siostry odmówiły nabożeństwo z podwójną gorliwością. O umówionej godzinie, przybył do Klasztoru rzeźbiarz Francisco del Castillo, aby położyć ostatnią warstwę koloru na swoim wielkim dziele, przynosząc ze sobą najcenniejsze barwniki, jakie udało mu się zdobyć. Kiedy wszedł do kaplicy, obejrzał statuę ze zdumieniem, niedowierzając własnym oczom i z wrażenia wykrzyknął: "Matko, co tu się działo? Ta wspaniała figura nie jest moim dziełem ! Nie mogę wyrazić tego, co czuję w moim sercu !. To jest anielskie dzieło, ludzka ręka na tej ziemi nie mogła go wykonać ! żaden rzeźbiarz, nawet gdyby był ekspertem nie jest w stanie odtworzyć podobnej perfekcji i piękności". Upadł u stóp statuy z sercem przepełnionym uczuciem wiary i pobożności, a z jego oczu płynął strumień łez. Podniósłszy się poprosił o papier i pióro aby złożyć świadectwo na piśmie, przysięgając, że statua ta nie jest jego dziełem, ale anielskim. Dodał, że różni się ona od tej, którą sześć dni temu pozostawił w prezbiterium kaplicy klasztornej. Biskup poinformowany o tym, że wydarzył się cud, niezwłocznie udał się do Klasztoru, aby na własne oczy ujrzeć ukończone dzieło. Przyznał, że miało miejsce wydarzenie nadzwyczajne i poprosił Matkę Marianę do konfesjonału aby dowiedzieć się wszystkiego szczegółowo. "Ekscelencjo, powiedziała Matka Mariana, podczas popołudniowej modlitwy, 15go tego miesiąca, Pan Bóg mnie ostrzegł, że we wczesnych godzinach następnego dnia, będę świadkiem Jego miłosierdzia dla Klasztoru i ludzkości. Polecił mi, abym się przygotowała do przyjęcia łaski poprzez nocną pokutę i modlitwę. I tak właśnie zrobiłam. O północy wchodząc do
prezbiterium, ujrzałam kościół oświetlony światłem niebiańskim. Mój umysł
zagubił się w bezmiarze Boga, a miłość ku Niemu rozpierała moje serce. Wówczas to,
otworzyło się tabernakulum i ujrzałam w świętych hostiach Ojca, Syna i Ducha
Świętego. Widziałam wzniosłą tajemnicę wcielenia Słowa Bożego realizującą się w
przeczystym łonie błogosławionej Dziewicy. Na znak Najświętszej
Trójcy archaniołowie Michał, Gabriel i Rafael podchodzili do tronu Jej Boskiego
Majestatu, a ja byłam gotowa do wypełnienia wzniosłych misji. Święty Michał pozdrawiając Ją powiedział. "Najświętsza Maryjo, Córko Boga Ojca " ; Sw Gabriel powiedział : "Najświętsza Maryjo, Matko Boga Syna"; Sw Rafael powiedział: "Najświętsza Maryjo, przeczysta Małżonko Ducha Świętego ". Następnie wspólnie zaintonowali: "Najświętsza Maryjo, Świątynio Trójcy Przenajświętszej". W jednej chwili -
krótszej od błyskawicy, wszyscy trzej archaniołowie znaleźli się w prezbiterium, gdzie była rzeźbiona statua,
tak, aby móc ją ukończyć i nadać Boskiego splendoru. Nie udało mi się zobaczyć w jaki sposób dokonała się ta błyskawiczna transformacja figury, która nabrała wspaniałego wyglądu - co zresztą Excelencja sam stwierdził. Potem, mój Ojciec
seraficki wziąwszy swój biały sznur zawiązał go wokół bioder statuy mówiąc z
miłością i rewerencją : "Pani Nasza
, powierzam twojej Matczynej miłości moich synów i córki z trzech zakonów,
które założyłem i które kontynuują swoją ziemską pielgrzymkę. Polecam ci
dzisiaj po wsze czasy ten Klasztor ufundowany pod moją protekcją. To prawda - będą córki nieprawe, lecz one będą szczęśliwe tylko pozornie, gdyż wewnątrz brak im będzie cnót. Staną się ostrymi narzędziami, by cyzelować i szlifować moje córki. Im udzielam błogosławieństwa i proszę cię o pomoc dla nich, dla innych zaś proszę o ostateczną sprawiedliwość !" Następnie mój Ojciec
seraficki swoim sznurem opasał statuę wciąż całkowicie oświetloną , niczym zanurzoną w świetle słonecznym, po czym
odszedł.
Konsekracja statuy Przed konsekracja statuy biskup prosił siostry o odprawienie nowenny, po czym statuę poświęcił nadając jej tytuł: "Maryja Pomyślności, data święta Oczyszczenia lub M.B. Gromnicznej" . O dziewiątej rano tego dnia, w kościele klasztornym, odprawiona została Msza św, którą celebrował o. Juan od Matki Bożej. Obecny był biskup, wszystkie siostry, kapituła katedralna i liczna rzesza ludności ze wszystkich klas społecznych. Pod koniec mszy rozpoczęła się ceremonia konsekracji. Figurę przeniesiono na główny ołtarz z pastorałem, koroną, złotą szpilką cenną szatą ornamentowaną, miała długi pas jedwabny i jedwabny płaszcz haftowany srebrną nitką. Ponad to: kolia z cennych pereł i trzy złote pierścienie : jeden ze szmaragdem , drugi z brylantem i trzeci z rubinem. Te kosztowności były ułożone w etui z wyhaftowanymi szmaragdowymi literami tytułem : "Jestem Maryją Pomyślności, 2 luty 1611" (oryg.fr. "Je suis Marie du Bon succès, 2 février 1611"). Po przemówieniach, biskup zainicjował procesję po klasztorze. Przed nim niesiono ogromny krzyż, zaś za nim szło duchowieństwo, zakonnicy i wierni, z których każdy niósł palącą się świecę. Procesja zakończyła się w prezbiterium, udekorowanym specjalnie na tą okazję, gdzie bracia ustawili statuę w jej wnęce. Po Salve Regina, litaniach
i Salve Sancta Parens, biskup nałożył koronę na głowę statuy mówiąc: "Pani
Nasza, powierzam ci Kościół". W1623 roku Matka Mariana modląc się o stóp tabernakulum nagle wpadła w ekstazę, podczas której miała wizję swojego kraju obdarowanego łaskami i miłosierdziem, za publiczną i uroczystą pobożność do Świętego Sakramentu, która miałaby miejsce w przyszłych wiekach. Widziała pobożne procesje
na głównych ulicach miasta, w których szli zakonnicy, kobiety, dzieci i osoby
ze wszystkich klas społecznych. Widziała respekt oraz wielką i głęboką
pobożność poszczególnych grup; niektórzy odprawiali cielesne praktyki pokutne.
Widziała wiarę ludzi i satysfakcję Pana Naszego Jezusa Chrystusa, kiedy
przechodził ulicami miasta w tych szczęśliwych czasach w przyszłości. Aby osiągnąć ten cel szatan posłuży się
dziećmi tego kraju, które straciły wiarę, przekazaną im przez przodków i
rodziców. Ci ludzie pracować będą nad
tym, jak prześladować Kościół i zwalczać pobożność publiczną. Mariana widziała, że będzie
to pokolenie ludzi bez wiary, to niegodni synowie Kościoła katolickiego. Oni
właśnie będą go prześladować kładąc kres
procesjom, które przyciągają Boże błogosławieństwa. Matka Marianna wróciła do siebie w ramionach współsióstr, rozpłakanych, gdyż już uważały ją za zmarłą - nie dawała oznak życia od dziewiątej rano do piątej po południu. Blada jak trup, próbowała mówić , podnieść się na nogi lecz pomimo wysiłków, bezskutecznie. [...] Skrajnie osłabiona znowu straciła przytomność. Tym razem widziała niewierność swojemu powołaniu u kapłanów i posługujących przy ołtarzu - ich niegodne sprawowanie Ofiary. Rozważając powody takich zachowań jej dusza zatopiła się w głębokim, bolesnym żalu. 2 lutego 1634, trzecia nad ranem, Matka Mariana wpatrzona w tabernakulum modli się do Pana Jezusa wyznając Mu całą swoją miłość. Ledwie skończyła swoją modlitwę, gdy nagle zgasła lampka od Świętego Sakramentu i ołtarz pogrążył się w ciemności. Zaraz po tym, cały kościół ogarnęła niebiańska jasność. Ujrzała Królową niebios, która zapaliła światło przy tabernakulum, zbliżyła się do Matki Mariany, przedstawiła się jako Maryja Pomyślności i wyjaśniła powody dla których sanktuarium pogrążyło się w ciemności: "Zgaśnięcie lampki sanktuarium ma kilka znaczeń": Pierwsze znaczenie -
począwszy od końca XIX i w znacznej części XX wieku rozpowszechni się wiele
herezji w tym kraju, który wówczas będzie Republiką niezależną [4].
Kiedy herezje te "wezmą górę" , bezcenne światło wiary wygaśnie w
duszach z powodu prawie totalnego upadku obyczajów. Drugie znaczenie - na mój
Klasztor wyleje się ocean nieopisanej goryczy i będzie się wydawał zatopiony w
tych wodach zmartwienia. Autentyczne powołania zanikną z powodu braku
dyskrecji, rozeznania i ostrożności ze strony przewodniczek duchowych
nowicjuszek, które je formują . Trzecie znaczenie - atmosfera tych czasów, przepełniona duchem nieczystości, jak ohydna
powódź zaleje ulice, place i miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie żadnej dziewicy na tym
świecie. Czwarte znaczenie - po infiltracji wszystkich klas socjalnych, sekty masońskie z
wielką przebiegłością przenikną do serca rodzin, by szerzyć swoją ideologię
deprawując nawet dzieci. Diabeł dojdzie do chwały rozkoszując się wyśmienitą
delikatnością dziecięcych serc. W tych nieszczęśliwych czasach zło uderzy w
dziecięcą niewinność, a w konsekwencji do utraty powołań kapłańskich - i będzie
to prawdziwa katastrofa. W tych czasach duchowni
świeccy porzucą swoje ideały, gdyż
księża będą zaniedbywać swoje obowiązki. Zapomną o istnieniu boskiej busoli, przez co
oddalą się od drogi wyznaczonej przez Boga dla kapłaństwa ministerialnego, ale
przywiążą się do dóbr doczesnych, do bogactwa, którego nieustanne powiększanie
stanie się dla nich celem nadrzędnym. Módlcie się gorliwie i z
uporem i płaczcie gorzkimi łzami w tajemnicy waszego serca błagając Ojca
niebieskiego, który dla miłości Serca eucharystycznego mojego przenajświętszego
Syna, dla jego przenajświętszej Krwi
przelanej, dla goryczy jego okrutnej pasji i śmierci, mógłby okazać litość
wobec swoich ministrów i szybko położyć kres tym nieszczęsnym czasom wysyłając
do swojego Kościoła pasterza, prałata, który odnowiłby ducha kapłanów. On poprowadzi wielkich i
maluczkich bez lekceważenia dusz najbardziej dotkniętych nieszczęściem, które
prosić go będą o trochę światła i poradę w swoich wątpliwościach i
cierpieniach. Jednakże oziębłość
wszystkich dusz poświęconych Bogu opóźni przybycie tegoż pasterza i ojca. Aby rozproszyć czarne chmury, które uniemożliwiają Kościołowi korzystanie z pogodnego dnia wolności, wybuchnie straszna wojna, podczas której poleje się krew tubylców i obcokrajowców, księży zakonnych i świeckich. To będzie najstraszniejsza noc, ponieważ wydawać się będzie, że zło zatryumfowało. Będzie to wówczas znakiem, że nadeszła moja godzina, kiedy zdetronizuję pysznego szatana, miażdżąc go pod stopami i wpędzając do otchłani piekielnych, uwalniając tym samym Kościół i naród od jego okrutnej tyranii. Piąte znaczenie - słabość i nieczułość ludzi posiadających ogromne bogactwa, którzy z obojętnością patrzeć będą na Kościół gnębiony, na prześladowanie cnoty i na tryumfujące zło. Nie użyją swojego bogactwa do walki ze złem i do odrodzenia się wiary. Zgaśnięcie lampki przy
sanktuarium oznacza również obojętność
tych ludzi na celowe, zamierzone działania, aby powodować stopniowe zanikanie
imienia Bożego, ich identyfikowanie się ze złem - ulegając namiętnościom i
żądzy perwersji. Po tej wizji wszystko co opowiedziała Matka Boża stanęło przed oczyma Matki Mariany. Widząc to straciła przytomność i podczas dwóch dni pozostawała jak nieżywa. Wezwany lekarz nie zdołał jej zreanimować i stwierdził, że jej zgon jest nie do uniknięcia, ale Matka Mariana cudownie doszła do siebie i przeżyła swój ostatni rok życia.
Objawienie Pana Jezusa 2 listopada 1634 po przyjęciu komunii św, Matka Mariana miała wizję Jezusa Chrystusa. Był on jedną wielką raną, a w szczególności jego Najświętsze Serce, które pokryte było cierniami raniącymi go okrutnie. Wylewał obfite łzy lamentując i wydając głębokie westchnienia. Matka Mariana przytuliła go do swojego serca i w porywie miłości zawołała: "O miłości mojej duszy, czy jest możliwe, abym poznała powody twojego cierpienia i tak okrutnego męczeństwa?". Jezus Chrystus spojrzał na nią z tkliwością i powiedział: Widzisz jak ciernie ranią mnie okrutnie. To są grzechy moich kapłanów świeckich i zakonnych, których wyciągam spośród ludu i prowadzę do klasztorów. Zsyłam na nich potop łask duchowych, oraz długie
choroby, aby mogli stać się takimi jak ja. Przyjdą czasy, kiedy
doktryna dotrze do uczonych i ignorantów, dostępna będzie dla duchownych i
prostych wiernych. Ukaże się wiele książek, lecz praktyka cnót będzie tylko wśród nielicznych dusz; święci
będą rzadkością. To właśnie z tej racji moi kapłani popadną w fatalny
indyferentyzm. Ich obojętność i chłód dosięgnie ognia Bożej miłości, dotykając
boleśnie moje Serce cierniami, które widzisz. Jeśli dane ci było zrozumieć ogromne wewnętrzne cierpienie, które mi towarzyszyło od mojej inkarnacji w przeczystym łonie Matki Dziewicy aż do momentu, kiedy moja dusza opuściła ciało, rozdarte gwoździami na krzyżu, wiedz również, że sprawiedliwość Boża zsyła straszne kary na całe narody nie tylko za grzechy tych ludzi, ale także za grzechy kapłanów i osób zakonnych, dlatego, że ci ostatni są powołani z tytułu doskonałości ich stanu, aby byli jedynymi na ziemi mistrzami prawdy; tymi, którzy maja moc powstrzymywania gniewu Bożego. Oddalając się od swojej
szczytnej misji, poniżają się w oczach
Boga i tym samym stają się tymi, którzy podwyższają surowość kary, gdyż odchodząc ode mnie, kończą bardzo
powierzchownym życiem duszy; trzymanie się z dala ode mnie nie jest godne moich
ministrów. Gdyby oni wiedzieli, gdyby byli przekonani o tym, jak bardzo ich kocham i pragnę, aby zeszli rzeczywiście do głębi swoich dusz, bez wątpienia odnaleźliby mnie i ich życie byłoby pełne miłości, światłości i nieustającej jedności, dla której nie tylko byli powołani ale wybrani !. Moja małżonko, podczas
tych kilku lat które ci pozostały, nie ustawaj w wysiłkach nad doskonaleniem
moich kapłanów i osób zakonnych. Ofiaruj w tej intencji, w łączności z zasługami moimi i mojej Matki, wszystko co
robisz, nawet swoje ostatnie tchnienie. Jestem bardzo rad z moich dusz
zakonnych, które podjęły się wzniosłego zadania prowadzenia duchowieństwa do świętości,
poprzez modlitwę, ofiary i pokutę. Po tej wstrząsającej wizji Matka Mariana zmieniła się bardzo; od tej chwili - jak się wydawało stała się wcielonym aniołem. Jej słowa były jak strzały rozpalone Bożą miłością, delikatnie raniące serca córek, które miały to szczęście żyć u jej boku. 8 grudnia 1634 o wpół do dwunastej wieczorem Matka Mariana jak zazwyczaj przyszła do sanktuarium na swoje codzienne modlitwy. Wylewając potoki łez przedstawiała każdą ze swoich współsióstr Boskiemu Więźniowi miłości jego błogosławionej Matce, błagając o ich i swoją szczęśliwą śmierć. Nagle, doznała tak silnego uczucia Bożej miłości, że straciła zmysły. Przed sobą ujrzała Królową niebios, piękną fascynującą jak zwykle, ze swoim przenajświętszym Synem, na lewej ręce i pastorałem w prawej. Towarzyszyli jej trzej archaniołowie: Archanioł Michał w białych szatach ornamentowanych błyszczącymi złotymi gwiazdami. Każda część jego garderoby ozdobiona była koliami z pereł spod których zwisał wspaniały, złoty krzyż oprawiony w szlachetne kamienie. Pośrodku krzyża błyszcząca gwiazda na której widniały imiona: Jezus i Maryja. Archanioł Gabriel trzymał kielich z krwią Odkupiciela, cyborium wypełniona hostiami i spory pęk białych, pachnących lilii. Archanioł Rafael wytworną, przezroczystą ampułkę finezyjnie szlifowaną z balsamem którego słodki zapach unosił się w powietrzu, oczyszczając atmosferę wprowadzał duszę w stan błogiego spokoju i ogromnej radości. Również miał na sobie fioletowe etole błyszczące światłem olśniewającym i złote pióro, na którym wygrawerowane było imię Maryi. Wszyscy trzej archaniołowie stali naprzeciw swojego Suwerena, która na lewej ręce trzymała Króla niebios i Księcia wieczności. Dziewięć chórów anielskich na znak księcia Świętego Michała zaczęło śpiew o harmonii niebiańskiej - jeden za drugim, aż do dziewiątego. Po ukończeniu tej niebiańskiej symfonii Królowa przemówiła: " Moja ukochana
córko, małżonko Baranka bez skazy, opuść tą ziemię - smutne miejsce wygnania
dla sprawiedliwych i przejdź do ojczyzny tak bardzo upragnionej. Surowa zima
twojej śmiertelnej egzystencji kończy się, a zaczyna się dla ciebie wieczna
wiosna, gdzie dobre uczynki podczas życia na ziemi są kwiatami o rzadkiej
piękności i słodkim zapachu, gdyż są zapłatą za bolesne Odkupienie. Czy widzisz co niosą
trzej archaniołowie: Święty Michał,
Święty Gabriel i Święty Rafael ?. - Po pierwsze: dla moich wiernych i gorliwych córek , które będą żyły w tym Klasztorze na przestrzeni wieków - dla niektórych, aby zachowały swoją niewinność chrztu, dla innych aby były oczyszczone przez surową pokutę.[...] - Po drugie: białe szaty są przeznaczone także dla kapłanów zakonnych i laików, którzy kochając mojego przenajświętszego Syna i mnie samą sercem prostym i prawym, kochać będą również ten Klasztor. Ignorując krytyki i pogardę, pomagać będą w jego utrzymaniu i poświęcą się propagowaniu mojej - Maryjnej pobożności pod pocieszającym wezwaniem "pomyślności", która będzie pokarmem i ratunkiem dla wiary w trudnych czasach prawie totalnej korupcji w XXwieku. Archanioł Gabriel trzyma wytworny kielich z krwią Odkupiciela - oznacza to łaskę Odnowienia życia resurrectio [dop.tlum] po śmierci (na skutek grzechu) i uzdrowienie dusz za pomocą sakramentu pokuty, którym obficie dysponują ministrzy mojego najświętszego Syna dla przywracania do życia dusz zabitych szatańską zazdrością piekielnego potwora. Spójrz i zastanów się nad doniosłością tego uzdrowienia i sakramentu, który daje życie jakże zapomnianego i pogardzanego przez niewdzięczników. W swojej szalonej iluzji nie zdają sobie sprawy z tego, że jest jedynym i pewnym środkiem umożliwiającym zbawienie, po utracie niewinności chrztu. […]. Archanioł Gabriel, jak
widzisz trzyma w ręce cyborium pełne
hostii - oznacza to wspaniały sakrament
Eucharystii, udzielany przez moich kapłanów wiernym należącym do rzymskiego,
katolickiego i apostolskiego Kościoła, którego widzialną głową jest Papież -
król chrześcijaństwa. Spójrz na cyborium wypełnione, zrozumiesz wzniosłość tego misterium i z jakim szacunkiem powinno być przyjmowane przez wiernych . To będzie antidotum na grzech oraz środek silny i łatwy w użyciu dla dusz, by połączyć się z Bogiem i Odkupicielem, który z nadmiaru swojej miłości kryje się pod białym wyglądem hostii, narażonej na świętokractwo ze strony swoich niewdzięcznych dzieci. Zadośćuczynienie za
grzechy świętokractwa, to rzeczywiście rola dusz kontemplatywnych, a w sposób
szczególny córek mojego Niepokalanego Poczęcia. Chcę, byś wiedziała, że w tajemnicy
Boga takie przebłaganie - ukryte i z
własnej woli, jest Jego obrazem we fundamentach tego Zakonu, który to jest Mu
tak drogi. Wytworna ampułka w rękach mojego archanioła Rafaela, zawiera nadzwyczajny balsam o przyjemnym zapachu, który unosi się w powietrzu oczyszczając atmosferę przekazuje duszom nadprzyrodzone szczęście i wspaniały spokój. Reprezentuje Klasztory, które są miejscami wybranymi, gdzie istnieją codzienne praktyki cnót : jak reguły i surowe pokuty przestrzegane przez ich mieszkańców. Panujące tam życie w czystości to najmilszy zapach, który balsamuje szczęśliwe kraje, w których są takie miejsca. One oczyszczają atmosferę skażoną przez tych, którzy oddają się perwersjom i najwstydliwszym pasjom. Jednocześnie przekazują duszom niewypowiedzianą radość i pokój godny podziwu, który skłania grzeszników do nawrócenia. Dzieje się tak za sprawą
cnoty modlitwy, która wznosi się z tych miejsc w dzień i w nocy. Podobnie jak
ręce Mojżesza wzniesione ku Niebu, dusze osób zakonnych błagają i pokutują o
nawrócenie grzeszników i o ratowanie narodów od zalewu złych obyczajów i
perwersji, które prowokują straszne kary Bożej sprawiedliwości. Jestem kanałem cennych
łask, które nie są rozesłane innym ze świata, jako, że w każdym Klasztorze
jestem kochaną - ich członkowie uciekają się do mnie z pełnym zaufaniem i taką
miłością, jaką dzieci darzą swoje kochające matki. Nikt na powierzchni ziemi
nie zdaje sobie sprawy, skąd pochodzi
zbawienie dusz, nawracanie się grzeszników, znikanie wielkich klęsk, płodność
ziemi, koniec epidemii, zakończenie wojen i zgoda między narodami. Liczne etole i stuły
koloru fioletowego, błyszczące i
oświetlające ołtarz, które ma na sobie archanioł Rafael, symbolizują skuteczne
działania i gorliwość dobrych kapłanów, którzy z wielkim samozaparciem i bez
opamiętania pracują, by zbliżyć ludzi do Jezusa Chrystusa i do mnie. Złote pióro z moim imieniem jest dla wszystkich kapłanów regularnych i świeckich, piszących o mojej chwale i moich troskach. Jest ono także dla tych, którzy przez swoje pisma rozpowszechniają Maryjną, inspirowaną pomyślnością pobożność tego Klasztoru i twojego życia niewątpliwie powiązanego z jakże miłą i pocieszającą inwokacją. W XX wieku za sprawą tej pobożności dokonają się rzeczy nadprzyrodzone, tak w sferze duchowej jak i doczesnej, gdyż wolą Bożą było zarezerwowanie tej inwokacji i poznanie twojego życia na ten właśnie okres, kiedy korupcja obyczajów będzie prawie powszechna i bezcenne światło wiary prawie wygasłe! Teraz, moja umiłowana córko rozumiesz znaczenie wszystkich tych rzeczy, które widziałaś w rękach moich świętych archaniołów : Michała (który jest jak Bóg ? ), Gabriela (Boża forteca ) i Rafaela (Boże lekarstwo). Każdy archanioł wypełnia misję wspomagając ludzkość chylącą się ku upadkowi. Nawet jeśli ludzkość zapomni wzywać i czcić
tych Książąt, pragnę abyś robiła to ty i twoje zarówno obecne jak i przyszłe
córki, by otrzymywać łaski oraz korzyści materialne i moralne, dla was samych
jak i dla Klasztoru. Przez pierwsze pięć dni 1635 roku Matka Mariana czuła się bardzo słaba, jej stan nieustannie pogarszał się. Siódmego dnia nastąpiły omdlenia, mimo to, choć z wielkim wysiłkiem starała się poruszać i być obecna wśród sióstr. 11 stycznia po komunii św
straciła przytomność; bezskutecznie próbując stanąć na nogi poprosiła, by ją
zaniesiono do sali chorych - były to jej ostatnie dni. Wiedziała bowiem, że
zakończy żywot 16 stycznia. Dwa strumienie łez popłynęły po jej policzkach i wydała ostatnie tchnienie. Dzwon dzwonił przez ten czas - była to godzina trzecia po południu, 15 stycznia 1635 roku. W swoim testamencie Matka Mariana zwraca się do Pana Jezusa słowami: "Mój najdroższy,
otwórz mi bramy swojego Królestwa, tak jak pewnego dnia otworzyłeś mi
błogosławione drzwi Klasztoru mojej Matki Niepokalanej, gdzie się uświęcałam i
gdzie wypełniałam świętą wolę pod twoim okiem. Spójrz na mnie tutaj, wykończoną
ciężkim wygnaniem życia śmiertelnego: kiedy cierpiałam w ciszy i dla twojej
miłości wypełniałam wszystkie umartwienia, które mi zsyłałeś. Ale największą troską Matki Mariany było nawrócenie grzeszników. Wskazywała, zalecała środki jego realizacji: Naśladowanie Chrystusa w jego łagodności i pokorze oraz jednoczenie się z Nim na Krzyżu, aby był zawsze gotów do przyjęcia próśb w intencjach dusz potrzebujących Bożej pomocy. Widać tu do jakiego stopnia dla Matki Mariany było ważne przesłanie Matki Bożej do tego ubogiego świata w związku ze zgaśnięciem lampki w sanktuarium, że w ostatnich chwilach życia podkreślała jego znaczenie. W swoim testamencie pisze: "kiedy boski Mistrz zawisł
na tym haniebnym szafocie z Krzyża, zanurzony w cierpieniu i niekończącej się
męce, zostawił swój testament odkupienia ludzkości : przekazał nam swoją Matkę
jako naszą. Powiedział wtedy : "niewiasto, oto syn twój" - wskazując
na swojego wybranego ucznia, a zwracając się do niego powiedział: "oto Matka twoja" - oto wasza Matka
niebiańska - Maryja pomyślności. Ona zawsze ześle wam pomyślność. Franco Adessa
Art. Courier de Rome n°320, marzec 2009 Tłum z j.franc. - M.Ostrowski - Francja [1] Republika Ekwador była proklamowana 19 sierpnia 1809 r. następne lata były świadkami strasznej masakry szlachty, pod szablami masowo ginęły kobiety i dzieci. Niepodległość ogłoszona została uzyskała 22 maja 1820, po bitwie pod Pinchincha , lecz 'Ekwador wciąż jeszcze nękały waśnie wewnętrzne. [2] Gabriel Garcia Moreno – katolicki prezydent Ekwadoru w latach od 1861-1865 i 1869-1875. Podczas swojej prezydentury dokonał zmian w kraju, którego uwolnił od nieustającej rewolucji i długu publicznego. W roku 1873, Garcia Moreno poświęcił publicznie Ekwador N.S. Jezusowemu. Ten akt doprowadził masonerię do wściekłości. Wielka Loża Niemiec wydała na niego wyrok śmierci. 6 sierpnia 1875, kiedy udawał się do Katedry w Quito, przechodząc przez plac w pobliżu Klasztoru Niepokalanego Poczęcia został brutalnie zaatakowany i zamordowany przez bojówkę masońską. [3] Dop.tłum. Najprawdopodobniej chodzi tu o napis: "Matka Boska pomyślności, 2 luty 19..". [4] Była to prawdopodobnie aluzja do Modernizmu, który miał wielkie wpływy w końcu IX i na początku XX wieku, a którego zdefiniował Sw Pius X jako "suma wszystkich herezji". Progresizm - spadkobierca modernizmu, rozwijał się i rozprzestrzeniał herezje wszędzie wewnątrz Kościoła katolickiego, również w Ekwadorze. [5] (Dop.tłum.) Najwyraźniej chodzi tu o
Papieża Piusa IX (1792-1878) , za którego "nieomylność papieża"
uznana została jako dogmat wiary, tak jak "Niepokalane Poczęcie Maryi"
- Jej przyjście na świat bez grzechu pierworodnego.
|