|
Wywiad Mgr Fellay dla agencji APCOM
Menzingen, 31 lipca 2009. (Włoskie biuro agencji Associated Press) http://www.apcom.net/newscronaca/20090731_102900_54e4637_67450.shtml [Tłum. M.Ostrowski - francja] (...) Pytanie: Obecnie Papież przebywa na letnim wypoczynku w Les Combes w Dolinie Aosty. Znajdujecie się zatem o dwa kroki od siebie. Czy mieliście z nim jakiś kontakt, lub z kimś z jego otoczenia? Odpowiedź: Nie, absolutnie nie. Podczas wakacji powinniśmy pozostawić papieża w spokoju. Mimo to, sprawy posuwają się - są kontakty pomiędzy osobami odpowiedzialnymi za spotkania; papieżowi staramy się nie przeszkadzać. P : Mgr Fellay, czy jest przewidziane że w najbliższej przyszłości udacie się do Rzymu?. Czy ustalona jest data rozpoczęcia rozmów? Czy zastanawialiście się już nad składem waszej komisji? - z ilu osób będzie się składać? O : Jeśli chodzi o rozpoczęcie dialogu, żadna data jeszcze nie jest ustalona, ale możemy przypuszczać że nastąpi to jesienią. Przyjadę wówczas do Rzymu, ale na dzień dzisiejszy nic jeszcze nie jest sprecyzowane. Komisja jest powołana: 3 - 4 osoby, ale nie możemy jeszcze podąć nazwisk by uniknąć publikowania szczegółów. P : Czy uważacie, że Watykan jest szczególnie uczulony jeśli chodzi o oczekiwania świata żydowskiego dotyczące "sprawy Williamsona" czy modlitwy Wielkiego Piątku? O : Tak, tak uważam. Ja sam jestem zaniepokojony - nawet niezależnie od tego co dzieje się wokół Mgr Williamsona - widząc jak żydzi zajmują się sprawami Kościoła. Nie jest to przecież ich religia. Niechże zostawia nas w spokoju. Są to kwestie dotyczące Kościoła katolickiego. Jeśli chcemy się modlić za żydów to będziemy się za nich modlić i to w sposób taki jaki nam odpowiada. Nie wiem czy oni modła się za nas, ale to jest już ich problem. P : Zatem świat żydowski wywiera presje na Papieża i Watykan? O : Z cala pewnością. Jest to temat bardzo delikatny, palący i dlatego uważam, że powinniśmy wyjść z tego klimatu, który nie jest dobry. Miął miejsce nieszczęśliwy zbieg okoliczności do którego nie powinno dojść. W tym kontekście można zrozumieć ich wściekłość, ja ją rozumiem i ubolewam nad tym co się stało. P : W motu proprio "Unitatem ecclesiam" Papież uważa, że "oczywiście, pozostają kwestie doktrynalne i dopóki nie zostaną wyjaśnione Bractwo nie ma statutu kanonicznego w Kościele i jego ministrzy nie mogą sprawować żadnych urzędów w sposób legalny". Co myślicie o tym? O : Myślę, że to niewiele zmieniło. Poza tym, że tak wyrażone stanowisko skoncentruje nasze stosunki na kwestiach doktrynalnych. Chociaż nie jest to jakąś zmiana, to element aktywnego procesusu w drodze, o którego zabiegaliśmy w 2000 roku - posuwamy się do przodu. To co pisze Papież nie odbiega od linii przyjętej przez Rzym w 1976roku - nie jest to zatem nic nowego. Nasze stanowisko jest jasne i od dawna dbamy o to by takim było, nawet jeśli stoimy w opozycji wobec tegoż prawa, są głębokie racje które usprawiedliwiają sprawowanie urzędów w sposób legalny. Są nimi okoliczności w jakich znajduje się Kościół, które nazywamy "stanem wyższej konieczności". Na przykład: kiedy kraj dotyka ogromna katastrofa, jego struktury przestają funkcjonować, system jest w stanie krytycznym i wszyscy, którzy mogą, przychodzą mu z pomocą. Zatem nasze stanowisko nie wynika z naszej osobistej woli, ale z potrzeby wiernych oczekujących pomocy od wszystkich, którzy z pomocą mogą im pośpieszyć. Ten stan konieczności jest wystarczająco powszechny w Kościele - jest z pewnością kilka wyjątków - aby z pełna świadomością moc zapewnić wykonywanie legalne apostolatu. P : Jaki status życzylibyście sobie dla Bractwa Sw Piusa X ? - Prałaturę?, Stowarzyszenie życia apostolskiego? - czy inny? O : To oczywiście zależeć będzie od Rzymu, który jest autorytetem i zadecyduje o strukturze. Odczuwa się wyraźna wolę z ich strony respektowania tej konkretnej rzeczywistości, która my reprezentujemy. Mam głęboka nadzieje, że nadany Bractwu status zapewni nam w pełni bezpieczeństwo w sprawowaniu apostolatu a w konsekwencji czynienia dobra, nie napotykając przeszkód natury jurysdykcyjnej. Nie mam własnych preferencji, ale prałatura wydaje się rozwiązaniem najlepszym. Na temat kalendarza nie mogę się wypowiedzieć - wszystko zależy od Rzymu. P : Dla bpa Williamson'a, Sobór Watykański II to zatruty owoc, który musi być wyrzucony na śmietnik, dla bpa Tissier de Mallerais, SWII powinien być anulowany, a według bpa Alfonso de Gallareta niewiele ze Soboru można uratować; Czy są podziały w łonie Bractwa Sw Piusa X? - jak zamierzacie je zlikwidować?. Watykan utrzymuje, że w FSSPX istnieją scysje. O : Pozwolę sobie zauważyć, że również i na Watykanie jedności nie widzę. Problem w dzisiejszym Kościele nie powstał z naszego powodu. Natomiast my stanowimy problem dlatego, że otwarcie mówimy o kryzysie w Kościele. Poza tym, nawet jeśli nasze deklaracje wydawałyby się skrajne lub sprzeczne, nie ma wśród nas wewnętrznych podziałów. Na przykład jeśli chodzi o SWII możemy mówić, że prawie wszystko jest do wyrzucenia. Możemy też powiedzieć, że trzeba spróbować uratować w nim to co jest do uratowania. Ale nie musimy mówić wszyscy jednym głosem. SWII to mieszanka dobrego i złego. Papież przecież także, kiedy utrzymuje potrzebę hermeneutyki ciągłości, odrzuca Sobór interpretowany jako zerwanie ciągłości. P : Czy Mgr Williamson stanowi problem ? O : Jest problem ale totalnie marginalny. To co powiedział nie ma nic wspólnego z kryzysem w Kościele, z problemem fundamentalnym z którym zmagamy się jeszcze w 30 lat po Soborze. Kwestia, która poruszył jest natury historycznej. Pytanie ilu żydów zginęło i w jaki sposób nie dotyczy wiary - nie jest też pytaniem związanym z religią. Oczywiście, jestem przekonany, że nie potraktował tego tematu w sposób należyty i dlatego zachowuje w tej sprawie pewien dystans. Jeśli zaś chodzi o stanowisko Bractwa natury religijnej w stosunku do SWII nie widzę tu bpa Williamsona jako jakiś problem. P : Williamson twierdzi że SWII to zatruty owoc do wyrzucenia na śmietnik. Nie wydaje się wam, że jest to stwierdzenie zbyt mocne? O : Jest to pogląd polemiczny, którego nie odrzucam. Dziś słyszymy wiele deklaracji o charakterze polemicznym. Są to zamierzone prowokacje, by zmusić ludzi do myślenia. Wyrażę ten koncept inaczej, ale nie jestem pewny czy się z bp Williamsonem nie zgadzam. A więc mówiąc inaczej powiem, że powinniśmy wyprzedzić Sobór aby powrócić do tego czego Kościół zawsze nauczał i czego nie może odrzucić zwłaszcza, że Sobór uważał się za Sobór pastoralny a nie doktrynalny. Że zajmował się sytuacją Kościoła tamtych czasów, podczas gdy z upływem lat wiele z tego przestało już być aktualne. P : Bp Williamson przyrzekł że nie będzie wypowiadał się publicznie, ale jak widać słowa nie dotrzymuje - czy czekają go jakieś sankcje?. Jeśli utrzymuje, że w temacie SWII nie może być żadnego kompromisu czy grozi mu usuniecie z Bractwa? O : Nie jest prawda, że bp Williamson wypowiada się często. Raz powiedział coś... po czym nie wymagaliśmy przecież by uciszył się całkowicie. Zakres tematów w których chcieliśmy by się nie wypowiadał był bardzo ograniczony. Chodziło o chwilowe wyjście z sytuacji. Ja nie przywiązuje do tego większego znaczenia... to drobiazg... na ta chwile nie widzę też żadnych powodów do usunięcia go z FSSPX. To zależy od niego samego, od sytuacji jaka wokół siebie wywołał. Póki co, trwa pewien procesu, który poważnie nadwyrężył jego reputację. Ja nie biorę pod uwagę niczego ponad to w jakiej sytuacji on sam jest obecnie. Ona zależy od tego co będzie mówił. Tymczasem Bp jest wystarczająco surowo ukarany - odsunięty na bok pozbawiony obowiązków. P : A czy w temacie SWII zaakceptowalibyście jakiś kompromis z Rzymem? O : Nie możemy godzić się na żadne kompromisy w sprawie SWII. Nie ma absolutnie żadnych intencji pójścia na ustępstwa. Prawda nie znosi kompromisów. Nie chcemy kompromisów, domagamy się jasności w sprawie Soboru. P : Ostatnie święcenia kapłańskie postrzegane były jako prowokacja: czy nie było lepiej tego uniknąć w tak delikatnej chwili? O : To nie była prowokacja. Wielu biskupów skorzystało z okazji by oskarżyć FSSPX o prowokacje, Ale ani dla Rzymu ani dla nas prowokacja to nie było. Znaleźliśmy się w sytuacji podobnej do odłączenia komuś respiratora. Jesteśmy społecznością kapłańska, której celem jest kształcenie księży. A zatem: uniemożliwić dokonanie ostatecznego aktu w procesie formacji, jakim są świecenia kapłańskie jest tym samym co uniemożliwienie komuś oddychania. Z innej strony, perspektywa zdjęcia ekskomuniki odsłaniała sytuacje nowa, lepszą od poprzedniej choć nie doskonałą. W tym świetle kontynuowanie naszej działalności uwieńczanej świeceniami jest rzeczą zupełnie naturalna. P: Osservatore Romano mówiło o takich jak: Calvin, Michael Jackson, Harry Potter, Oscar Wilde. Co o tym myślicie? O: Zastanawiam się - czy rzeczywiście zajmowanie się takimi sprawami jest rola Osservatore? - to pierwsze pytanie. Drugie: czy to co opowiadają o tych ludziach jest prawda? Mam raczej krytyczna opinie o tym co piszą. P: Czy uważacie za możliwe ostateczne rozwiązania starej kwestii Lefebvrystow podczas obecnego pontyfikatu? O: Myślę, że z pewnością istnieje taka nadzieja... Od 40 lat jesteśmy w tej sytuacji i wcale nie z osobistych racji, ale dla sprawy naprawdę poważnej, która dotyczy wiary i przyszłości Kościoła. Widzimy z całą pewnością autentyczna wolę Papieża dotarcia do dna problemu i przyjmujemy to z ogromna satysfakcja. Modlimy się i mamy nadzieje że z pomocą Łaski Bożej, doprowadzimy do czegoś dobrego dla Kościoła i dla nas. P: Co myślicie o Benedykcie XVI? O: Jest to osoba nieskazitelna, ktoś, kto traktuje bardzo poważnie sytuacje i życie Kościoła. |