De l'islam au CHRIST - Od islamu do Chrystusa

I nie ma w tym błędu. Konwersje na katolicyzm w świecie islamskim są już zjawiskiem nierzadkim na tyle, że z czasem koniecznością stało się wyjście naprzeciw tym ludziom a przede wszystkim tym, którzy szukając pomocy w realizacji tak wielkiego, duchowego przedsięwzięcia w kościele soborowym napotykają mur, po czym szok! - Odpowiedz? - "może lepiej pozostańcie w islamie i bądźcie dobrymi muzułmanami" - radzą księża w ślad za obecnym tzw.papieżem.Swojego czasu we Francji powstało "Stowarzyszenie ANGELUS". Stowarzyszenie, jak to odczułem działa w środowiskach sympatyków FSSPX, od czasu do czasu słyszymy o nim w Radio Courtoisie. Tyle tytułem wprowadzenia.

N a początku 2015r uczestniczyłem we wcześniej zapowiadanej konferencji z odziałem J.Y. Nerriec z tegoż stowarzyszenia i osób, które dzięki Stowarzyszeniu przekroczyli niebezpieczna barierę, przechodząc do - jak twierdza - zupełnie innego świata.
Były świadectwa, przeżycia, które nam katolikom, którzy wiarę otrzymali za darmo od naszych rodziców, z trudnością przenikają do wyobraźni - porostu nie zdajemy sobie sprawy z tego czym jest dla muzułmanina wyrzeczenie się islamu przechodząc do Kościoła.

Niezwykle trudnym do zniesienia w islamie jest brak kontaktu z tym bogiem o którym piszą ich pisma.... Prosty przykład ewangeliczny podawali: "kto mnie widzi, widzi Ojca...." - to ma ogromne znaczenie...

Fakt, że Bóg zesłał swojego Syna,...wcielenie Słowa, że Pan Jezus był 100% Bogiem i w 100% człowiekiem który powiedział: "ja jestem droga i życiem" pozwala że Nadzieja spotkania Boga staje się realna - podkreślali z wielkim naciskiem.

W Kościele katolickim człowiek wierzący w Boga Trójosobowego ma przed sobą tą Nadzieję na spotkanie w Bogiem. Nadzieję, wynikająca z Wiary opartej na Objawieniu, a za sobą ma Tradycję, własne doświadczenie tej Wiary i Pismo Święte.

W islamie zaś muzułmanin przed sobą ma obietnice raju, który jawi się jako urocze miejsce z szemrzącymi strumykami, przechadzającymi się nagimi dziewicami... Ale nie ma w tej obietnicy Boga, którego słowa zawiera koran. Zamiast nadziei, muzułmanin do głębi ogarnięty jest strachem.

Ten strach jest u źródła wszystkich praktyk. To nie z obietnicy zbawienia duszy i bogobojności jak u katolików wynika posłuszeństwo wobec islamu, ale ze strachu przed wspólnota, strachu przed najbliższymi: ojcem, bratem... którzy są naturalnymi strażnikami islamskiej doktryny.

Właśnie ten  strach jest siłą napędowa islamu.... I tak - muzułmanin (to są wciąż świadectwa osób nawróconych obecnych na tym spotkaniu), kiedy żyje w niezbyt zwartej grupie, wspólnocie, nie będąc zbytnio "kontrolowanym" przez swoje środowisko, z czasem popada w - rzec by można - normalność w naszym mniemaniu, przestaje się bać i nie emanuje atmosfery zagrożenia dla innowierców w środowisko w którym żyje ... owocuje to opinią tegoż środowiska, że "islam może być, że jest, łagodny", że jest "religią pokoju".

Wy - mówiła mi pani, która parę miesięcy temu w naszej kaplicy przyjęła chrzest bierzmowanie i zawarła ślub kościelny, wy nie zdajecie sobie sprawy z tego co to jest być muzułmaninem - to znaczy żyć w ciągłym strachu, świadomym lub podświadomym.

Nie wiecie jakim szczęściem jest odczuwanie wewnętrznej radości z posiadania nadziei na spotkanie z Bogiem, który jest miłością w miejsce nieustannego śmiertelnego strachu by nie być oskarżonym o świętokradztwo. Nawet teraz - mówiła - o tym, że przyjęłam chrześcijaństwo wie tylko moja siostra mieszkająca we Francji, natomiast ze strony żyjących jeszcze rodziców i braci w Algierii grozi mi śmiertelne niebezpieczeństwo... ale to nic, odczuwam wielka wewnętrzna radość z tego, że znalazłam się na właściwej drodze która jest Jezus Chrystus i z tego, że wprowadziłam na nią mojego syna.

Wiele miejsca podczas tej konferencji poświęcone było "bezradności" - zamierzonej? - albo nie? - niechęci kościoła soborowego w przypadkach, kiedy muzułmanie proszą księży o pomoc w konwersji. Sprawa jest delikatna, gdyż "w powietrzu wisi" śmiertelny i uzasadniony strach...

W Afryce Północnej jest wiele wspólnot protestanckich. Trafiają do nich muzułmanie kierując się "szyldem chrześcijanie"... - protestanci zajmują się nimi chętnie - wyjaśniają Pismo Święte..itd.

Opowiadał młody Algierczyk, który poszedł ta droga. Był u nich chyba trzy lata... miał już składać dyplom pastora, ale wciąż nie znajdując odpowiedzi na uporczywie stawiające się logiczne pytania np obecność Chrystusa w Eucharystii, role Maryi w Odkupieniu, szukał kontaktu z katolikami. W sumie "dzięki" protestantom poznał Pismo Święte, co ułatwiło szybko asymilować TRADYCJE Apostolska i przyjąć katolicyzm. Szybko tez podjął się pracy misyjnej w środowiskach muzułmanów, z wielkim zapałem dzieli się swoja Wiara i doświadczeniem w dochodzeniu do Prawdy Objawionej.

M.Ostrowski