II. CZĘŚCI MSZY ŚWIĘTEJ

 

A/ MSZA KATECHUMENÓW

 

WPROWADZENIE

 

Aby zrozumieć dzisiejszą Mszę św., warto byłoby zapoznać się z najstarszym sposobem jej odprawiania, z  obrzędami i ceremoniałem, choć świadectwa z tego czasu są raczej skąpe. Podczas ustanawiania obrządku Nowego Przymierza, przy odprawieniu pierwszej Mszy w Wieczerniku, w łączności z ofiarą złożoną na krzyżu, Chrystus posługiwał się gestami rytualnymi: „wziął, łamał, dawał” (Mt 26,26-29; Łk 22,15-20; Mk 14,22-25; 1 Kor 11,23-25).

Z Pisma św. można wnioskować, że nie tylko istota Mszy, ale i pewne przepisy obrzędowe były w początkach chrześcijaństwa częściowo ustalone i powszechnie stosowane. Prawdopodobnie Apostołowie otrzymali od samego Chrystusa konkretne polecenia. W Dziejach Apostolskich czytamy, że Jezus po  zmartwychwstaniu, ukazując się uczniom przez 40 dni pouczał ich o Królestwie Bożym (Dz 1,3). Tylko w taki sposób można tłumaczyć fakt, iż niedługo po Wniebowstąpieniu Ofiara Mszy była szeroko rozpowszechniona wśród wiernych: „Trwali w nauce apostolskiej, w uczestnictwie łamania chleba i modlitwach” (Dz 2,42). „Codziennie przebywali także jednomyślnie w świątyni, po domach łamiąc chleb” (Dz 2,46). Ten pierwotny obrzęd był znany nie tylko w Jeruzalem, ale i w innych gminach Kościoła, np. w Troadzie, do której przybyli Paweł i Łukasz, gdzie w pierwszym dniu tygodnia wierni zebrali się na „łamaniu chleba” (Dz 20,7). Łamanie chleba to wyrażenie w Piśmie św. oznaczające Eucharystię (por. Dz 20,11; Łk 22,19; 24,30.35; 1 Kor 10,16; 11,23-24; Mt 26, 26). Bliżej o szczegółach sprawowania Eucharystii informują „Didache” - „Nauka Dwunastu Apostołów” oraz „I Apologia” św. Justyna i wiele świadectw Ojców. Znajdujemy tam konkretne przepisy liturgiczne i  zarysowane części Mszy.

 

Chrześcijanie, zaraz po wniebowstąpieniu Chrystusa, zaczęli się zbierać na „Jego pamiątkę”. Msza św. od samego początku była uobecniającą pamiątką śmierci Pana Jezusa. Dlatego Kościół starał się jak najściślej naśladować to, co działo się podczas Ostatniej Wieczerzy i na Golgocie. Naturalnie, iż niemal od początku odbywało się to z dodaniem pewnych modlitw. Czyniono przygotowania, a później następowało dziękczynienie. Najstarszą częścią Mszy jest niewątpliwie Kanon Rzymski.

Msza pierwotna, uboga i mało okazała, musiała ewoluować (a dokonywało się to na przestrzeni wieków i powoli, według zasady organicznego rozwoju liturgii oraz respektu wobec dziedzictwa starożytności chrześcijańskiej), nim doszło do tak wspaniałej, wzniosłej i wykończonej formy jaką jest Mszy tradycyjna. Choćby tylko pod względem estetycznym Msza św. w klasycznym rycie rzymskim jest arcydziełem, a cóż dopiero gdyby rozpatrywać jej poszczególne części pod kątem religijnym.

Msza składa się z dwóch części stanowiących jedną całość. Sama nazwa „Msza katechumenów” wprowadza nas w starożytność chrześcijańską. Podczas tej części Mszy mogli być obecni nawet poganie przygotowujący się do przyjęcia wiary katolickiej. Trwała do końca homilii, po czym diakon prosił nie ochrzczonych o opuszczenie kościoła i  rozpoczynała się tzw. Msza właściwa, czyli „Msza wiernych”.

Od najdawniejszych czasów Msza zaczynała się od czytań biblijnych. Z upływem czasu, ze względu na doniosłość Pisma św., dobudowano ryt otwarcia, od modlitwy u stopni ołtarza aż do kolekty, posiadającej charakter zamykający.

Odrębność obu części jest widoczna do dziś. W pierwszej znajdujemy pouczenia i pogłębienie prawd wiary za pomocą lekcji, ewangelii oraz kazania. Jednak fragmenty Pisma św. nie są tutaj jedynie odczytywane jak w czasie katechezy, ale więcej - są celebrowane; ma miejsce nabożeństwo, świętowanie słowa Bożego. W Mszy katechumenów prawdy wiary celebrowane są w sposób kultyczny. Liturgia słowa kulminuje w Credo, by następnie poprowadzić do misterium przemienienia. Msza katechumenów ze wzniosłymi modlitwami i głębokimi obrzędami jest doskonałym przygotowaniem do mających nastąpić największych tajemnic  zbawienia.

 

 

1. MODLITWY U STOPNI OŁTARZA - MINISTRANTURA

 

Znaleźliśmy się w świątyni, domu Bożym - Bramie Niebios. Znikają hałas, pośpiech, wulgarni gapie. Jesteśmy we wspólnocie Kościoła. W oddaleniu od zgiełku i grzeszności świata rozpocznie się Msza św. Pamiętajmy o duchowej łączności z Chrystusem, który za chwilę odprawi Mszę. Uprzytomnijmy sobie, że w tej Ofierze mamy uczestniczyć razem z Nim i wszystkimi wiernymi. Mszę można ofiarować w określonej intencji, np. za dusze w czyśćcu cierpiące, za nawrócenie grzeszników, albo w osobistych prośbach.

 

Gdy ubrany w szaty liturgiczne celebrans wychodzi z zakrystii i udaje się do ołtarza, ministrant daje znak dzwonkiem, aby oczekujący wierni powstali z ławek. Oddajemy szacunek nie osobie prywatnej lecz  kapłanowi, który ma teraz złożyć najświętszą Ofiarę. Wszelka chwała należy do Tego, którego on reprezentuje - Chrystusa. Celebrans poprzedzony przez ministranta, z kielichem w ręku, przyklęka przed stopniem. Następnie stawia kielich na ołtarzu, rozkłada korporał, opiera bursę o nastawę, otwiera mszał, schodzi przed stopnie i przyklęka, gotowy w imieniu Chrystusa i Kościoła, jako „sługa i szafarz tajemnic Bożych” (1Kor 4,1) do rozpoczęcia służby Bożej. Wierni klękają.

Gdy kapłan wyjdzie przed ołtarz, można Panu Jezusowi ofiarować swoje prace, obowiązki stanu i dnia  oraz wszystkie okazje, jakie się nadarzą do spełnienia dobrych uczynków i umartwień.

 

Msza rozpoczyna się znakiem krzyża: In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen. W ten sposób wyznajemy wiarę w jednego Boga w Trzech Osobach, wspominamy chrzest święty, który otrzymaliśmy w imię Trójcy św. oraz ściągamy na siebie błogosławieństwo, które przychodzi od Trójjedynego Boga przez krzyż Chrystusa.  Wspominamy także Ofiarę Krzyża, już na początku dając się ogarnąć liturgii ofiarnej. Msza św. jest od samego początku ofiarą.

 

a/ Psalm 42

Przystąpienie do ołtarza nie jest zwyczajnym wejściem, ale stanowi akt niezwykle doniosły. U stopni kapłan odmawia na przemian z ministrantem, bądź ludem, psalm Judica, wyrażający myśli człowieka niegodnego, zbliżającego się do miejsca świętego, miejsca Bożej obecności, podobnie jak Mojżesz do krzewu gorejącego (Wj 3,3-6). Zaczyna się akt kultu, którego centrum jest Pan. Sprzeczne uczucia targają duszą: tęsknota pociąga do Boga, jednak myśl o Jego Majestacie napawa bojaźnią, ufność pcha naprzód, ale poczucie grzeszności wstrzymuje kroki.

Król Dawid znajdował się w podobnym położeniu. Przebywając na wygnaniu, nękany przez nieprzyjaciół, z dala od świątyni i pod wpływem kar za grzechy, prosi Boga o wybawienie i przebaczenie, a także o światło i łaskę. Pełen tęsknoty, pragnie powrócić do Jerozolimy i zbliżyć się do ołtarza Pańskiego. W takim stanie, natchniony, wyśpiewał psalm służący  dziś i naszemu usposobieniu, gdy duchowo zbliżamy się do tronu Bożego.

 

Psalm 42 jest najodpowiedniejszy w tej części Mszy. Jedynie w Mszach żałobnych oraz w okresie Męki Pańskiej opuszcza się go, zostawiając tylko antyfonę. Wtedy nasza własna niedola ustępuje miejsca cierpieniom dusz w czyśćcu, względnie męce Jezusowej. Psalm 42 został wybrany ze względu na czwarty wers, powtarzający się w antyfonie: Et introibo ad altare Dei - I przystąpię do ołtarza Bożego, co znakomicie wpisuje się w akcję liturgiczną. Przejęto cały psalm, dlatego że w duchu tego jednego wersu można zinterpretować pozostałe.

Introibo ad altare Dei - brzmią pierwsze słowa antyfony. Wyrażona została chęć przystąpienia od razu, ale po chwili psalmista (kapłan, lud) świadomy kondycji człowieka po grzechu pierworodnym odkrywa, że droga do Boga nie jest wcale łatwa, że nie może przystąpić ot tak, zaraz. Powodem jest nie tylko grzeszne otoczenie - gens non sancta (lud bezbożny), homo iniquus (człowiek zły), dolosus (fałszywy) - ale odkrycie, że i on sam stanowi przeszkodę na drodze do Boga, że również należy do grzeszącego ludu. Słowa dum affligit me inimicus - gdy nęka mnie nieprzyjaciel, oznaczają trudności życia.

Jednak ufność pokładana w Bogu przeważa nad smutkiem, ośmielamy się zatem prosić: Emitte lucem et veritatem - Ześlij światłość i wierność, ipsa me deduxerunt et adduxerunt - one mnie poprowadzą i przywiodą, ad montem sanctum tuum - na Twoją świętą górę, na wzgórze ofiary kalwaryjskiej, et in tabernacula tua - aż do przybytków Twoich, na wysokość ołtarza ofiarnego.

Pojawia się śmiałe introibo (przystąpię) ze świadomością, że to przez Chrystusa mamy dostęp do Boga (Ef 3,12). Ad Deum, qui laetificat juventutem meam - do Boga, który rozwesela młodość moją: te słowa może bez zażenowania wypowiedzieć nawet sędziwy kapłan, gdyż w kontekście wiary nie idzie o młodość fizyczną lecz duchową. Św. Ambroży mówi o młodości jako stanie człowieka po chrzcie świętym z nowym życiem łaski. Przez chrzest staliśmy się jak nowonarodzone dzieci i nosimy w sobie wieczną młodość, nakierowaną ku życiu wiecznemu. To grzech czyni człowieka starym, a łaska uświęcająca obdarowuje go nowym życiem, młodością. Dopóki trwamy w stanie łaski jesteśmy młodzi.

Podczas recytacji psalmu 42 powinniśmy odsunąć się w myślach od świata, wyrzec się Szatana i własnych złości, dostrzec swoją niemoc i grzeszność. Później wzbudzić ufność w Boże miłosierdzie oraz pokornie prosić o uwolnienie od nieprzyjaciół ciała i duszy, o pomoc i wytrwanie, bowiem Bóg pokornie proszącemu nie odmawia swej łaski.

 

b/ Confiteor

W życiu duchowym rozróżnia się trzy etapy, przez które dusza przybliża się do Boga. Pierwszy to oczyszczenie - dusza musi stać się czysta i wolna od grzechu ciężkiego. Modlitwy u stopni ołtarza odnoszą się do etapu pierwszego, są więc przepojone wewnętrznym pragnieniem i tęsknotą bycia oczyszczonym. Drugiemu stopniowi życia duchowego - oświeceniu - odpowiada liturgia słowa, gdzie jesteśmy pouczani przez Słowo Boga żywego. Trzeci etap - zjednoczenie - dzieje się w Mszy sakramentalnie. Oczyszczenie - oświecenie - zjednoczenie: Msza św. posiada podobną strukturę.

 

Kościół nie zadowolił się odmówieniem psalmu 42 wyczuwając, że do tak wzniosłego aktu kultu Bożego wolno przystąpić tylko z czystą duszą. Dlatego przypisał w Mszy odmawianie spowiedzi powszechnej, czyli prośby o przebaczenie grzechów i zmiłowanie.

Kapłan zdecydowany już zbliżyć się do Boga, w ostatniej chwili uświadamia sobie własną niegodność. Stanięcie w obliczu Pana wywołuje konfrontację: wobec Jego wielkości i świętości człowiek odkrywa i uznaje swoją małość, grzeszność, szukając oczyszczenia. Skoro Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym daje łaskę,  celebrans przed przystąpieniem do tronu Bożego wzbudza akt pokory i skruchy.

 

Wyznanie grzechów poprzedza prośba o pomoc Bożą przez znak krzyża, słowami wyjętymi z psalmu 123,8: „Adiutorium nostrum... - Wspomożenie nasze w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię”. Celebrans pochyla się głęboko i uniżony przed Wszechmocnym odmawia Confiteor. Uderza się trzykrotnie w piersi, aby poskromić złe serce - siedzibę wszelkiej niewierności. Następnie czyni to samo ministrant w imieniu swoim i zgromadzonego ludu. W starym ordo występuje podwójny Confiteor, gdzie najpierw czyni osobny akt pokuty kapłan, a dopiero potem ministrant, ewentualnie wierni.

Gdy kapłan uczyni głęboki skłon i rozpocznie modlitwę, jest czas, byśmy przypomnieli sobie jakiś grzech, nawet już wyznany na spowiedzi, aby tym łatwiej wzbudzić w sobie uczucie żalu. Dobrze, jeśli już w tej chwili postanowimy Bogu złożyć jakąś ofiarę, czyli jakiś dobry uczynek lub pracę, jaką dzisiaj wypadnie nam wykonać - wszystko jako dar i zadośćuczynienie za własne grzechy i wykroczenia. Po czym i my bijemy się w piersi, przepraszając Boga za wszystkie nasze słabości.

Confiteor jako spowiedź publiczna pokazuje, iż grzech jest nie tylko kwestią prywatną, ale przynosi konsekwencje dla życia całego Kościoła. Nawet kapłan oznajmia ludowi, że również on jest grzesznikiem. Gdy na głos uznajemy i wyznajemy, że jesteśmy ludźmi upadającymi, uczy to nas pokory. Ten publiczny akt skruchy wraz z następnymi modlitwami nie ma jednak mocy sakramentalnej, lecz jest tylko prośbą o przebaczenie i przyczynkiem nadziei, że możemy godnie wziąć udział w misterium Ofiary. Spodziewamy się, że Bóg okaże swoje miłosierdzie za względu na naszą skruchę i wstawiennictwo Świętych.

 

Wzajemne, dialogowane wyznanie grzechów ujęte jest w niezwykłe dramatyczną formę, jakby w dwóch aktach. Confiteor przedstawia sytuację sądu, w którym wierni stoją przed Trybunałem otoczonym Aniołami i Świętymi. W pierwszej części procesu ci mieszkańcy Nieba spoglądają na nas z pewnym wyrzutem za naszą niewierność, jako że utraciliśmy Boże łaski otrzymane na chrzcie świętym. Nie mogąc znieść ich przejmującego spojrzenia, pokornie schylamy czoło i wyznajemy Bogu i Jego niebieskiej hierarchii nasze winy.

Sędzią głównym jest zawsze wszechmocny (semper omnipotens) i odwieczny Bóg, który rozstrzyga wszystko ostatecznie. Oskarżonym jest człowiek. Świadkami zaś są najwięksi Święci Pańscy. Najpierw Najświętsza Maryja zawsze Dziewica (semper Virgo) jako wzór pokory, oddania, czystości i wierności. Dalej - św. archanioł Michał, marszałek wojsk niebieskich, który oddał się całkowicie chwale Bożej. Św. Jan Chrzciciel, poprzednik Pana, przygotowujący ścieżki dla Niego, żyjący surowo i pokutnie. Święci Piotr i Paweł, książęta apostolscy, symbolizujący miłość Bożą aż do śmierci.

Przed Bogiem, całym Niebem i ziemią, bijąc się w piersi wyznajemy publicznie: Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. To punkt zwrotny całej modlitwy. Od tego momentu obraz w Niebiosach ulega zmianie. Ci sami Święci, którzy byli oskarżycielami naszej słabości i grzeszności, słysząc to wyznanie, stają się pośrednikami i obrońcami, wstawiając się u wszechpotężnego Sędziego, by uzyskać dla nas przebaczenie. W drugiej części spowiedzi towarzyszy nam już ufność w Boże miłosierdzie, iż dostępujemy oczyszczenia. Zarówno kapłan, jak i wierni (w sposób duchowy) mogą już śmiało przystąpić do ołtarza.

Wstawiennictwo Świętych ukazuje jeszcze jedną prawdę - przepiękny obraz jedności Kościoła wojującego na ziemi (Ecclesia millitans) z Kościołem triumfującym w Niebiosach (Ecclesia triumfans). Z Confiteor dowiadujemy się o znaczeniu kultu Świętych w dziele naszego usprawiedliwienia. Obcowanie Świętych - prawda wiary katolickiej - należy do życia Kościoła. Chwalebne członki Mistycznego Ciała Chrystusa działają tam, gdzie trzeba naprawiać szkody w Królestwie Bożym, pomagając w uzdrawianiu chorych członków.

 

Pod koniec kapłan, stojąc już wyprostowany, udziela rozgrzeszenia wstawienniczego (w odróżnieniu od sakramentalnego). Są to modlitwy zwieńczające publiczną spowiedź. Najpierw używa formuły: „Misereatur... Niech się zmiłuje nad wami wszechmogący Bóg, a odpuściwszy grzechy wasze, doprowadzi was do życia wiecznego. Amen”, a następnie: „Indulgentiam, absolutionem et remissionem... Przebaczenia, odpuszczenia i darowania grzechów naszych niech nam udzieli wszechmogący i miłosierny Pan. Amen”, gdzie te trzy bliskoznaczne wyrażenia - przebaczenie, odpuszczenie i darowanie - mają działać wzmacniająco i wyrażać wielkość miłosierdzia. Bóg daje  rozgrzeszenie, o które prosi celebrans.

 

c/ Końcowe modlitwy ministrantury

Kolejne dwa westchnienia błagalne, wyjęte z psalmu 84, stanowią jakby echo aktu żalu. Mamy już ufną pewność, że Bóg nam przebaczył: „Deus, tu conversus... Boże, Ty zwróciwszy się ku nam, ożywisz nas. A lud Twój rozraduje się w Tobie” - Pan zwraca ku nam swoje łaskawe oblicze i  wstępuje w nas nowe życie. „Ostende nobis... Okaż nam, Panie, miłosierdzie Twoje. I daj nam Twoje zbawienie” staje się realne w tajemnicy Mszy. W niej okazuje nam Bóg miłosierdzie przez dokonującą się na ołtarzu Ofiarę naszego zbawienia.

Kapłan rozpoczyna modlitwy końcowe: „Domine exaudi... Panie, wysłuchaj modlitwy mojej. A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie” i wreszcie, jakby z ulgą i pełen tęsknoty, pozdrawiając słowami: Dominus vobiscum - Pan z wami, wstępuje po stopniach do ołtarza. W drodze do przybytku Pańskiego prosi jeszcze: „Aufer a nobis... Zgładź, prosimy Cię, Panie, nieprawości nasze, abyśmy z czystym sercem mogli przystąpić do najświętszych tajemnic. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”. Modlitwa ta jest zwieńczeniem Confiteor, posiada funkcję zamykającą pierwszy etap Mszy, a jej słowa zostały zaczerpnięte z liturgii świątyni jerozolimskiej, z ust kapłana wstępującego do Świętego Świętych.

 

Oto całe piękno ministrantury. Rozpoczęła się pragnieniem introibo (przystąpię), a zakończona zostaje  introire - wejściem. Ukoronowaniem tych modlitw jest pierwsze osculum altaris (ucałowanie ołtarza) najstarsze ze wszystkich ucałowań mensy. Korzenie tego obrzędu tkwią w starożytności, kiedy istniał zwyczaj całowania progu świątyni. Pocałunkowi ołtarza towarzyszy modlitwa Oramus: „Prosimy cię, Panie, przez zasługi Świętych Twoich, których relikwie tutaj się znajdują, oraz wszystkich Świętych, abyś odpuścić raczył wszystkie grzechy moje. Amen”. Kapłan raz jeszcze prosi o czystość serca, a to za wstawiennictwem świętych męczenników, przez ich zasługi, szczególnie tych, których szczątki spoczywają w płycie ołtarzowej.

W tym obrzędzie przejawia się piękna symbolika: podkreślenie szacunku i czci wobec świętości ołtarza jako miejsca ofiary Nowego Testamentu, powitanie Chrystusa (Głowy Ciała Mistycznego), którego symbolem jest ołtarz oraz uczczenie Świętych (najprzedniejszych członków Ciała Mistycznego). Dlaczego relikwie  męczenników? Oni przelewając swą krew dla Syna Człowieczego złączyli się w sposób szczególny z Jego ofiarą. Wierzymy, że przebywając w Niebie, jako Kościół Triumfujący, cieszą się miłosnym wpatrywaniem się w samego Boga. Przez pocałunek celebrans pozdrawia ich, wyrażając tęsknotę, iż my również kiedyś się tam znajdziemy.

Obecność relikwii w ołtarzu jest również wyznaniem wiary w przyszłe zmartwychwstanie ciał. Poza tym, to jakby spojrzenie wstecz, aż do katakumb: Msza na grobach męczenników, nie starzejący się nigdy Kościół i jego czcigodne lata istnienia. Gdy kapłan wstępuje po stopniach i całuje ołtarz, wzbudźmy uczucie wdzięczności za to, że należymy do jedynego prawdziwego Kościoła katolickiego, który posiada tylu świętych męczenników.

 

 

2. OBRZĘDY WSTĘPNE

 

a/ Introit

Po ucałowaniu ołtarza celebrans udaje się na stronę epistoły (na prawo), aby odczytać modlitwę zwaną introitem, pieśnią wejścia. Rozpoczyna się pierwsza zasadnicza część Mszy św. Łączymy się z Chrystusem i kapłanem, a także z wiernymi obecnymi w kościele i z tymi, którzy na skutek np. choroby przyjść nie mogli, albo też przyjść nie chcieli, gdyż nie wiedzą jeszcze, czym jest Msza i co jej zawdzięczają.

 

W Mszy sollemnis (uroczystej) a także cantata (śpiewanej) kapłan zasypuje kadzidło, a czyniąc nad nim znak krzyża mówi: „Niech cię pobłoXgosławi Ten, na którego cześć spalać się będziesz. Amen”. Następnie bierze kadzielnicę i okadza ołtarz. Incensacja ołtarza, praktyka używania kadzidła w chrześcijańskiej liturgii w ogóle, pojawiły się w Rzymie stosunkowo późno, bo ok. IX w. Wprawdzie pierwsi chrześcijanie używali kadzidła na co dzień, choćby ze względu na przyjemną woń, jednak zachowywali długo jeszcze, mimo tradycji starotestamentowej (np. ofiara kadzielna w świątyni jerozolimskiej), rezerwę wobec kadzidła jako symbolu religijnego. Powodem były doświadczenia krwawych prześladowań ze strony Rzymian, którzy zmuszali wyznawców Chrystusa do uznania swoich bóstw przez publiczne zasypanie kadzidła ku ich czci.

Okadzenie ołtarza w Mszy jest naśladowaniem zwyczaju starotestamentalnego, gdzie arcykapłan wstępował do miejsca Świętego Świętych z kadzielnicą. Ceremonia pierwszego okadzenia w Mszy uroczystej ma na celu uczczenie ołtarza jako miejsca ofiary, więcej - stanowi akt adoracji i uwielbienia Chrystusa, którego symbolizuje ołtarz, i samego Boga.

Okadzenie ma kilka znaczeń, ale przede wszystkim jest rytem ofiarnym i kultycznym: spalające się kadzidło jest znakiem ofiary Chrystusa - jego dym unosi się ku górze i zanika, jakby tracąc swoją istotę. Symbolizuje ono również nasze dary ofiarne i modlitwy, które zanosimy do Boga, a w tej części Mszy jest wyrazem należnej czci i powitania Pana. W antyku kadzidło niesione przed dostojnikiem np. konsulem było znakiem wysokiej godności. Chrześcijanie przejęli ów zwyczaj i nosili kadzidło przed swoim biskupem. Od tego wzięło początek obrzędowe okadzanie osób, a później rozmaitych przedmiotów sakralnych dla okazania należnego im szacunku, a przez to i samemu Bogu.

Introit - modlitwa wprowadzająca w misterium Ofiary - jest odmawiany przez celebransa na brzegu ołtarza, a nie na środku, ponieważ nie zaczął się jeszcze właściwy akt ofiarniczy. Wierni wraz z kapłanem czynią znak krzyża[1].

To, co dzisiaj nazywamy w mszale introitem jest wyjątkiem dawnego psalmu procesyjnego, śpiewanego przez schola cantorum na wejście, gdy celebrans wraz z asystą liturgiczną zbliżał się w uroczystym pochodzie do ołtarza. Introit sięga swym pochodzeniem Kościoła pierwotnego, gdzie większość tekstów znajduje się w najstarszych antyfonarzach i Ordines Romani.

Dotychczasowe modlitwy u stopni były odmawiane półgłosem (media voce), introit jest już głośno recytowany. Otwiera proprium, czyli teksty własne Mszy, i jest pierwszą częścią zmienną liturgii mszalnej, odpowiednio do niedziel i świąt, a zatem pierwszą modlitwą przypadającą na dany dzień. W Mszy uroczystej jest przeznaczony do śpiewu dla scholi, a w Mszy zwykłej - głośno odczytywany lub odśpiewywany (psalmodiowany) przez kapłana.

Introit można nazwać uwerturą Mszy św., ponieważ zwykle stanowi on temat główny, nadający charakter pozostałym tekstom formularza mszalnego i zapoznaje nas z danym Świętym lub tajemnicą dnia, zgodnie z kalendarzem liturgicznym. Pieśń na wejście jest jakby kluczem myślowym do całej Mszy, podając nam powód, dla którego się ją odprawia. Jest bogaty treściowo i odpowiedni do śpiewu.

Jego struktura jest następująca: 1) antyfona - słowa najczęściej wyjęte z psalmu, które nadają ton całemu tekstowi; 2) wiersz - najczęściej pierwszy wers psalmu, zwykle tego samego, co antyfona; 3) Gloria Patri - uwielbienie Trójcy Świętej, formuła katolicka, która weszła do Mszy i Oficjum jako reakcja na błędną naukę trynitarną sekty Arian[2]; 4) powtórzenie antyfony.

Introit poddaje nastrój i myśli, jakie powinniśmy wzbudzić, gdy kapłan przystępuje do ołtarza. Znaleźć tutaj można wyraz wszelkich możliwych uczuć religijnych: radość, smutek, skargę, ból, tęsknotę, nadzieję, bojaźń, chwałę, dziękczynienie, pokutę, prośbę, przebaczenie, etc., z którymi borykający się wśród wielu życiowych problemów człowiek może się identyfikować.

W Mszy uroczystej celebrans recytuje introit, mimo iż schola go wykonała w czasie modlitw u stopni. Takie osobne, osobiste odczytanie duplikuje ten tekst liturgiczny. Nie deprecjonuje to roli chóru, lecz podkreśla wagę tej modlitwy w liturgii  i szczególnej roli kapłana-pośrednika.

 

b/ Kyrie

Po oczyszczeniu z grzechów w modlitwach u stopni ołtarza oraz po odmówieniu, względnie odśpiewaniu introitu, pokornie pukamy do bramy niebieskiej w aklamacji Kyrie. Kapłan przechodzi na środek ołtarza, odmawiając ją na przemian z asystą (w Mszy śpiewanej) lub wiernymi (w Mszy recytowananej). Od strony muzycznej jest to pierwszy śpiewany utwór tzw. ordinarium Missae.

Kyrie to bardzo stara modlitwa, pozostałość z liturgii greckojęzycznego Wschodu. Wiadomo jednak, że i w Rzymie odprawiano pierwotnie nabożeństwa po grecku, a od III w. prosta ale dostojna łacina stała się językiem katolickiego kultu. Greckie wezwania: Kyrie- (Kyrios = Pan), Christe-, Kyrie eleison zachowano w pierwotnym brzmieniu, mimo iż w liturgii rzymskiej powszechnie zapanował język łaciński, co stanowi dowód dawnego ich pochodzenia. Dla chrześcijan bodźcem do włączenia tych słów do liturgii były liczne miejsca w Piśmie św. (np. Ps 40,5; Mt 9,27; 20,30), chociaż wołanie Kyrie eleison było już jednym z rodzajów przedchrześcijańskich modlitw strzelistych.

Kyrie odgrywa ważną rolę w liturgii, służąc jako błagalne wprowadzenie do mającej za chwilę nastąpić modlitwy „zbierającej” wszystkie prośby liturgicznego zgromadzenia, a zwanej collecta. Kyrie jest dziewięciokrotnym wezwaniem do trójjedynego Boga, polegającym na trzykrotnym zawołaniu każdej z Osób Boskich. Obok trynitarnego istnieją również inne wyjaśnienia. Np. św. papież Grzegorz Wielki mówi o dziewięciu chórach anielskich, z których każdy z osobna chwali Pana Niebios. Udział Aniołów w akcie kultu podkreśla transcendencję, niezwykłość liturgii celebrowanej na ziemi w łączności z liturgią niebiańską. Jest jeszcze inna interpretacja - chrystologiczna, ale w łączności z trynitarną, która uchodzi chyba za najstarszą. Tu wszystkie wezwania miałyby się odnosić do Chrystusa jako do wracającego z bitwy Kyriosa, wypowiadane w formie aklamacji, powitania Triumfatora-Zwycięzcy. Przez słowo Kyrie, które w Septuagincie jest zarezerwowane tylko dla Jahwe, oddajemy Jezusowi cześć, wyrażamy uznanie: „Tyś jest Panem, Tyś jest Królem”. Wymawiając eleison prosimy: „użycz nam swojego błogosławieństwa i zmiłowania”.

Treścią tej modlitwy jest więc oddanie należnej czci Bogu, uniżenie się przed Wszechmogącym, ale również usilne błaganie Go o pomoc. Zwracamy się tutaj o zmiłowanie, wpierw do Ojca Stwórcy, następnie do Syna Odkupiciela, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka oraz do Ducha Uświęciciela. W tym dziewięciokrotnym wołaniu przebija się gorące pragnienie wyzwolenia z naszych słabości, wad, ułomności, oraz tęsknota za Bogiem zbawiającym. Przystąpiwszy do ołtarza, tu właśnie spodziewamy się otrzymania zbawczej pomocy.

 

c/ Gloria

Po błagalnym Kyrie, celebrans wznosząc ręce w górę i składając je, intonuje radosne Gloria, które śpiewa (odmawia) wspólnie z ludem. Jest to kolejna część ordinarium, wspaniały hymn pochwalny na cześć Trójcy Przenajświętszej, kultyczna pieśń uwielbienia i dziękczynienia. Olśnieni majestatem Boga, wychwalamy Go za stworzenie, odkupienie i wszelkie dobrodziejstwa, jakie nam wyświadczył. Gloria jest nieprzerwanym okrzykiem duszy miłującej Pana, która w uniesieniu tak dobiera słowa, aby jak najgodniej do Niego przemówić.

Pierwsze wersy Gloria in excelsis Deo - Chwała na wysokości Bogu, zostały zapożyczone ze słów, którymi Aniołowie powitali w Betlejem nowonarodzonego Zbawiciela (Łk 2,14). Całość jest przykładem starożytnego, greckiego hymnu chrześcijańskiego, nazywanego hymnus angelicus, albo doxologia maior. Początkowo śpiewany podczas Pasterki - dziś we wszystkich Mszach o charakterze radosnym[3].

Gloria zdradza swój charakter paschalny. Przedstawia wejście zwycięzcy, wracającego po wygranej walce. W uniżeniu jest on pozdrawiany przez zastępy niebieskie: laudamus te! (chwalimy Cię) – benedicimus te! (błogosławimy Cię), albo: tu solus sanctus! (tylko Tyś jest święty) – tu solus Dominus! (Ty tylko jesteś Panem). Tym zwycięzcą jest Jezus Chrystus, który pokonał śmierć, piekło i szatana. Tylko On, i żaden inny nie jest tak wielki, potężny, wspaniały i święty.

Gloria przypomina nam o przyszłym szczęściu zbawionych w Niebie, które będzie polegało na wiecznym oglądaniu i wychwalaniu Boga. Niektórym chrześcijanom-katolikom Pan pozwala zakosztować tej łaski częściowo już na ziemi. W 1595 r. w święto Bożego Ciała, we wczesny poranek św. Filip Neri odprawiał w dzień swojej śmierci ostatnią Mszę św. Przy Gloria popadł w tak wielkie zachwycenie, że począł śpiewać pełen natchnienia i radości, jako iż przebywał duchem wśród chórów anielskich.

W Gloria zostają wyrażone dwa podstawowe cele katolickiej liturgii: najpierw obowiązek każdego człowieka wobec Stwórcy, czyli latria - Deo gloria (Bogu chwała), a następnie element soteriologiczny - hominibus pax (ludziom pokój). Tutaj gloria Dei znajduje swój efekt in salute animarum hominum - w zbawieniu dusz ludzkich. Chwała Boża, łaska i zbawienie stają się naszym udziałem. Dlatego dziękujemy propter magnam gloriam tuam - za wielką chwałę Twoją. Święta liturgia wiedzie nas na wyższy poziom, gdzie zapominamy o sobie, by wznieść się do gloria Dei. Wówczas dochodzi do utworzenia się w pełni prawdziwej wspólnoty liturgicznej.

Hymn Gloria składa się z trzech części, skierowanych do każdej z Osób Boskich. Mimo prostoty wyrazu uwidacznia się nie tylko bogata treść teologiczna, ale również piękna stylistyka. Np. układ słów: Domine(Panie) – Fili unigenite(Synu jednorodzony) – Iesu Christe; albo: Domine Deus(Panie Boże, wyznanie Bóstwa Chrystusa) – Agnus Dei(Baranku Boży, ten co się składa w ofierze) – Filius Patris(Synu Ojca). Równie pięknie brzmi trzykrotne: qui tollis... miserere nobisqui tollis... suscipe deprecationem nostramqui sedes... miserere nobis. Przy okazji zostaje podkreślone pośrednictwo Chrystusa, który bierze nasze prośby w swoje ręce i zanosi przed tron Ojca w Niebie.

Umieszczenie Gloria zaraz po Kyrie jest modelowym układem liturgicznym, gdzie krótka litania kończy się hymnem. Zachowana jest też jedność otwarcia: introit – Kyrie (rozwinięte przez Gloria) – zamykająca kolekta.

 

d/ Kolekta

Nazwa pochodzi od łac. colligere - zebrać coś w całość. Nasze pojedyncze prośby i troski są zbierane przez kapłana, przedkładane Bogu publicznie przez Kościół jako jedna całościowa modlitwa. Inna nazwa to oratio, czyli mowa otwarta, publiczna. Po raz pierwszy bowiem celebrans sam tylko zwraca się w Mszy jako solus sacerdos, gdzie dopiero teraz słyszalny jest jego donośny głos. Dotychczas bowiem modlitwy u stopni odbywały się półszeptem, także introit, jeśli śpiewała schola.

Kolekta należy do proprium, stanowi punkt szczytowy, zamykający tę część Mszy. Czas powstania większości tekstów, zawartych w Leonianum - najstarszym ze znanych nam sakramentarzy (V/VI w.) - sytuuje się między rokiem dwusetnym a czterechsetnym po Chrystusie.

 

Oracje poprzedzają następujące czynności: po odmówieniu lub odśpiewaniu Gloria, celebrans całuje środkową część ołtarza i odwraca się do wiernych z pozdrowieniem Dominus vobiscum[4] - Pan jest, lub - niech będzie z wami, życząc, aby Chrystus z darami łaski był w każdym człowieku. Kapłan niebawem przemówi do Boga w imieniu ludu. Ośmiokrotnie występujący w Mszy zwrot Dominus vobiscum przybiera nie tylko formę życzenia, ale i twierdzenia. Nie jest to zwyczajne pozdrowienie (podobnie przed Ewangelią, ofiarowaniem, prefacją, pokomunią). Tu wzmocnione zostaje czynnością uprzednią - ucałowaniem ołtarza, który symbolizuje Chrystusa. Połączone słowa i znaki wyrażają tajemnice: kapłan pośredniczący między Bogiem a ludem, rozłożywszy na chwilę ręce, jakby obejmuje rozmodloną wspólnotę wiernych i dalej przekazuje jej pocałunek, uścisk kochającego Jezusa, łaski czerpane z miejsca Ofiary. Prócz tego ucałowanie staje się gestem uszanowania zawartych weń relikwii świętych męczenników, przez co pięknie wyraża się związek z niebiańskim Kościołem triumfującym, który jest pozdrawiany przez ziemski Kościół wojujący.

Odpowiadamy: Et cum spiritu tuo - I z duchem twoim, tj. z całą twoją osobą. Spiritus odnosi się wyłącznie do duchownego, czyli osoby cieszącej się władzą święceń (od diakona wzwyż), która została naznaczona znamieniem Ducha Świętego. Przez te słowa lud uznaje celebrującego kapłana jako ich pośrednika przed Bogiem, chcąc jakby powiedzieć: Tak, pod twoim przewodnictwem chcemy zbliżyć się do Pana.

Następnie celebrans przechodzi na stronę epistoły, czyni pokłon w stronę krucyfiksu i zaprasza wiernych do wspólnej modlitwy, mówiąc: Oremus - Módlmy się. Tym wezwaniem podkreśla charakter kolekty - uroczystej, publicznej modlitwy Kościoła[5]. Kapłan przedkłada bowiem Bogu prośby, owszem w imieniu własnym i zgromadzonych w świątyni, ale wpierw w imieniu całego Kościoła na ziemi. Uczestniczący wierni włączają się duchowo: niechaj wszechmocny Pan zachowa swój Kościół w pokoju, wejrzy na potrzeby swojego ludu, użyczy mu łaski, oświeca światłem Ducha Świętego, doprowadzi do życia wiecznego... Kończy słowami per omnia saecula saeculorum - przez wszystkie wieki wieków, na co odpowiadamy głośnym Amen - niech się tak stanie.

 

Treść kolekty - obfita w najwznioślejsze myśli - w sposób zwięzły wyraża wspólne błagania chrześcijan. Wprawdzie jej sednem jest prośba, ale nie rzadko jest przeplatana elementami chwały i dziękczynienia. Niemal zawsze na początku zawiera tzw. predykację, czyli zdanie traktujące o Bogu, Jego przymiotach czy zbawczym działaniu. Liturgia skłania się ku predykacji, w niej pobrzmiewa jeszcze Gloria. Struktura jest mniej więcej taka: 1) początkowy zwrot Omnipotens sempiterne Deus (wszechmogący, wieczny Boże); 2) wspomnienie qui... (który), jako że dana prośba musi być umotywowana; 3) przedmiot modlitwy, czyli przede wszystkim prośba o łaskę, ogólnie sformułowana; 4) na koniec zwrot per Dominum nostrum Iesum Christum... - przez Pana naszego Jezusa Chrystusa..., który podkreśla, że właśnie Chrystus, Głowa Ciała Mistycznego, zanosi nasze błagania i modlitwy przed tron Ojca. Zakończenie oracji wskazuje wyraźnie na chrześcijańską prawdę, iż modlitwę kieruje się do Ojca, przez Syna, w Duchu Świętym[6].

Styl kolekt jest wyrazisty i dobitny. Chociaż czasami jeden wyraz zostaje przedstawiany na różne sposoby, by adekwatnie wyrazić cel modlitwy, zawsze jednak pozostaje starożytny duch rzymskiej zwięzłości, w kontraście do długich rapsodii greckich, pełnych kwiecistej retoryki. Oracja (sekreta, pokomunia) jak stempel naznacza najmocniej charakter celebrowanego święta. Posiada ona, mimo swej pozornej surowości, szereg walorów artystycznych, będąc kunsztownym dziełem, które zachwyca swą rytmiką i poetycką kompozycją. Elegancja mowy dotrzymuje kroku zwięzłości, krótkości wyrażenia. Akcent jest wspaniale rozłożony, słowa poprzestawiane, aby umożliwić właściwy rytm, tzw. kantylację, niezwykle pomocną dla uroczystego odmówienia kolekty. Kantylacja sakralizuje tekst liturgiczny oraz pozwala uniknąć subiektywizmu i patetyzmu u kapłana. Oracja zawiera niekiedy kontrastujące pary pojęciowe, np. ludzka słabość – Boża siła; ziemska czasowość – niebiańska wieczność; w ciele – w duszy; wewnątrz – na zewnątrz, etc.

Celebrans zanosi kolektę z wzniesionymi i rozłożonymi rękoma, w kierunku wschodnim. Ta postawa modlitewna odnosi do Chrystusa ukrzyżowanego. Jeden zaś modlitewny kierunek przedstawiania próśb, wspólne zwrócenie się z wiernymi w stronę Pana, wyraża jedność liturgicznej wspólnoty kapłana i wiernych.

 

Dotychczas wznieśliśmy się do Boga przez cztery stopnie: żal (modlitwy u stopni ołtarza), pragnienie (Kyrie), chwała (Gloria) oraz prośba (kolekta). Po oracji następuje Amen i krótka pauza, jakby po zakończeniu uwertury (obrzędy wstępne). Rozpoczyna się teraz pierwszy utwór aktu pełnego dramaturgii. Kolekta zamknęła tę część Mszy świętej, by dać początek celebracji Bożego słowa.

 

 

3. LITURGIA SŁOWA

 

Czytanie świętych tekstów biblijnych w liturgii nie jest tylko zwykłym „odczytaniem”. Nie idzie też tutaj jedynie o przekaz wiedzy, o pouczenie w formie wykładu czy godziny biblijnej. Msza nie jest wpierw rodzajem inicjacji chrześcijańskiej dla ludu, tej bowiem służy katecheza. Pierwszym celem liturgii jest kult Boga. W tej części służby Bożej ma miejsce celebracja słowa, a nie jego skrupulatne wyjaśnianie. Czytaniu słowa Bożego w świątyni towarzyszy podniosła atmosfera, gdzie przy większych świętach jest ono uroczyście odśpiewane (przez subdiakona w Mszy solemnej w stronę ołtarza i diakona w asyście w kierunku północnym), zawsze zaś nabożnie celebrowane. Pan jest uwielbiany w Jego wielkich dziełach zbawienia (lekcja), albo też sam do nas przemawia (Ewangelia). Jako iż każda liturgia zmierza ku wytworzeniu sobie własnego języka kultu, chcąc nabrać dystansu wobec języka profanum, tak i słowo wyjęte z ksiąg natchnionych ulega sakralizacji w czasie celebrowania świętych misteriów. Stylizowanie zapewnia bojaźń przed słowem Bożym i obiektywizm, a zabezpiecza przed zbyt subiektywnymi afektami i patetyzmem. Sakralizacja przybiera najsilniej w Mszy śpiewanej, zaś ustępuje w Mszy cichej. Lekcja i Ewangelia stają się wówczas jakby dwiema świętymi ikonami, wystawianymi przez Kościół. Słowo w liturgii ma więc w pierwszej linii znaczenie kultyczne, a dopiero potem służy dla wiedzy, do pogłębienia naszej wiary.

W liturgii słowa stajemy pod wpływem Chrystusa-Nauczyciela. Jego słowo jest skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny (Hbr 4,12). Postanawiamy wiernie spełniać to, co On - a w Jego imieniu Kościół - naucza. Prosimy o odwagę i siłę w spełnianiu przykazań Bożych, i zastosowaniu życiodajnego słowa do siebie, a w miarę możności głoszenia go innym, przede wszystkim przez osobiste świadectwo życia. Liturgia słowa przygotowuje nas do coraz bardziej zbliżającego się, właściwego aktu ofiarnego. Podobnie jak chrzest jest podłożem pod przyjęcie kolejnych sakramentów, tak ta część Mszy usprawnia do owocnego uczestnictwa w eucharystycznej Ofierze.

 

a/ Lekcja

 

Czytanie ksiąg tworzyło jądro liturgii w Mszy katechumenów już od czasów apostolskich. Przejęte zostało przez chrześcijan w dziedzictwie z mozaizmu; zna je każdy ryt chrześcijański. Perykopy czytań lekcyjnych są wzięte z pism Nowego, bądź Starego Testamentu, gdzie tekst prorocki zostaje reinterpretowany, aktualizowany w świetle objawienia nowotestamentalnego. Pewnym jest, że w okresie pontyfikatów dwóch świętych papieży Leona i Grzegorza (450-600) ustalono już w głównych zarysach porządek perykop w liturgii rzymskiej. W wiekach średnich zdarzały się jeszcze drobne różnice aż do 1570 r., kiedy to św. Pius V kodyfikując Missale Romanum, ustalił jednolity porządek dla całego Kościoła łacińskiego.

Zazwyczaj występuje jedna lekcja (najczęściej jako epistoła N.T.), która wykazuje niekiedy tematyczne powiązanie z Ewangelią. Treść obu tekstów jest umieszczona odpowiednio do okresu liturgicznego, rozświetlając obchodzone święta. Liturgia tradycyjna Mszy odprawia się w cyklu rocznym, co pozwala łatwo zachować w pamięci tekst Ewangelii z danej niedzieli lub święta. Ryt klasyczny cechują jednocześnie zmienność oraz powtórzenie czytań, pozwalające na odnowienie i pogłębienie tajemnic wiary.

Przed rozpoczęciem lekcji nie ma zawołania do ludu, jak w przypadku Ewangelii. Ta powściągliwość podkreśla ważność i doniosłość tej drugiej. Słuchamy lekcji siedząc, a po przeczytaniu odpowiadamy: Deo gratias - Bogu dzięki.

 

W Mszy uroczystej po odśpiewaniu lekcji, subdiakon udaje się do kapłana, zastępcy Chrystusa, klęka przed nim i otrzymuje od niego błogosławieństwo. Następnie celebrans kładzie swoją dłoń na lekcjonarzu na znak odebrania księgi, którą polecił czytać, a subdiakon ją ucałowuje jako wyraz szacunku, a także wiary w to, co ogłosił oraz chęci wypełniania tego.

 

b/ Graduał, Alleluja

Graduał należy do najstarszych części liturgicznych Mszy. Jest to krótki tekst między czytaniami, prawie zawsze wyjęty z jakiegoś psalmu. Następuje bezpośrednio po lekcji, odmawiany przez kapłana, ewentualnie śpiewany przez scholę. To jakby echo uprzedniego czytania, śpiew medytacyjny, streszczający uczucia, jakie nasunął nam usłyszany przed chwilą tekst Pisma św. Graduał stwarza atmosferę spokoju przed wysłuchaniem Ewangelii. Nie towarzyszy jemu akcja liturgiczna, jak przy introicie, ofertorium i komunii. W pełnym radości okresie wielkanocnym, od Niedzieli Białej (In albis) do Zesłania Ducha Świętego nie odmawia się graduału, a rozszerza się śpiew Alleluja, chcąc jakby usunąć jakikolwiek najmniejszy element pokuty.

 

Słowo hebrajskie alleluja oznacza śpiewajcie Panu, chwalcie Boga. Ten okrzyk radości wypływa z serca Kościoła wobec Bożych dobrodziejstw, to śpiew nowego, odkupionego życia. Alleluja to wzniosłe przygotowanie do wysłuchania Ewangelii, jakby chęć podkreślenia, że zbliża się Boski Nauczyciel Chrystus. Na końcu śpiewanego wersu Alleluja występują tzw. melizmy, gdzie ostatnia samogłoska „a” przeciąga się przez długie neumy muzyczne. Różnica między Graduałem a Alleluja zaznacza się w śpiewie przez sposób wykonania, gdzie prawie zawsze są śpiewane wedle odmiennych melodii w różnych tonacjach i o odmiennym charakterze (Graduał medytująco, Alleluja radośnie i wzniośle).

 

W dni postne Alleluja zostaje zastępowane przez Traktus, czyli psalm stonowany, o wydźwięku często pokutnym, śpiewany przeciągle, jednym rytmem (trahere = wydłużać). Odmawiany jest w czasie Adwentu, Wielkiego Postu, Suchych Dni, Mszy wigilijnych i za zmarłych.

W niektóre uroczystości wykonuje się rytmiczny utwór zwany Sekwencją, która pogłębia treść Graduału lub Traktusa. Ze względu na zbytnią ilość i ducha nieco paraliturgicznego liczba sekwencji została mocno zredukowana przez papieża Piusa V. W tradycyjnym Mszale rzymskim ostało się pięć utworów, stanowiących skarb poezji religijnej, przeznaczonych na największe święta: „Victimae paschali laudes” w Wielkanoc, „Veni Sancte Spiritus” w Zielone Świątki, „Lauda Sion Salvatorem” w Boże Ciało, oraz „Stabat Mater” w Mszy Siedmiu Boleści NMP i „Dies irae” w Requiem.

 

c/ Ewangelia

Jest szczytowym punktem Liturgii słowa, wprowadza głębiej w tajemnicę Eucharystii, stanowi pomost do Najświętszej Ofiary. Poprzedzona uroczystym Dominus vobiscum. Za chwilę będzie przemawiał już nie wysłannik Boży (prorok lub apostoł), ale sam Pan Jezus. Ewangelia to dobra nowina z Nieba, rzucająca światło na szare drogi ziemskiego żywota, a która przez obrazy i porównania ukazuje misterium odkupienia, skuteczność Mszy św. Chrystus czyniący cuda pokazuje, że może i nam pomóc tak w potrzebach duszy jak ciała, pod warunkiem zwrócenia się do Niego z żywą wiarą. On oświeca swoją nauką, wskazując jak mamy postępować, aby móc się zbawić, by stać się w pełni dziećmi Bożymi.

Odpowiadamy: Et cum spiritu tuo. Po słowach Sequentia sancti Evangelii secundum... - Wyjątek ze świętej Ewangelii według..., niezwłocznie: Gloria tibi, Domine - Chwała Tobie, Panie, gdzie podkreślamy „Tobie Panie” a nie „tobie kapłanie”. Ten ostatni użycza tutaj tylko swego głosu. Równocześnie świadomie naznaczamy się trzema małymi znakami krzyża: na czole (miejsce myśli), na ustach (mowa) i na piersi (serce). Ta czynność jest wyrazem chęci, aby święte słowa ogarnęły słuchającego, sprowadziły błogosławieństwo i niewzruszenie w nim pozostały. Ów gest ma zabezpieczać przed złymi myślami oraz dodać siły, by nie wstydzić się usłyszanego orędzia zbawienia, a odważnie głosić prawdę ewangeliczną, dając świadectwo słowem i czynem. Stajemy więc w gotowości do zachowania nauki Ukrzyżowanego w myślach i sercu, ustami zaś do jawnego jej wyznawania, choćby miałoby to narażać na prześladowania i cierpienia.

 

Przed uroczystym głoszeniem Dobrej Nowiny, kapłan głęboko pochylony na środku ołtarzem zanosi modlitwę „Munda cor... Oczyść serce moje i wargi moje, wszechmogący Boże, któryś wargi proroka Izajasza węglem ognistym oczyścił. I mnie też przez łaskawe miłosierdzie swoje racz tak oczyścić, abym godnie zdołał głosić świętą Ewangelię Twoją”. Stawia się jakby w miejsce proroka - „nie mogę mówić”; świadomy swej grzeszności, czekając na anioła z rozżarzonym, oczyszczającym usta węglem (Iz 6). Następnie modli się słowami: „Pan niech będzie w sercu moim i na ustach moich, bym godnie i umiejętnie głosił Jego Ewangelię. Amen”. Najpierw w sercu, aby wówczas skutecznie i święcie głosić przez usta.

W dawnej Polsce rycerstwo podczas Ewangelii wydobywało z pochew miecze na znak gotowości obrony wiary świętej przed niewiernymi. Dziś, o ileż bardziej trzeba bronić tego skarbu czynem apostolskim, skuteczniejszym dzięki pogłębionej formacji religijnej. W walce ze współczesnym bezbożnictwem, niemoralnością, liberalnymi ideologiami antychrześcijańskimi konieczna jest przede wszystkim broń umysłowa i duchowa, a więc dobra znajomość prawd wiary, odpowiednie przygotowanie apologetyczne, wiedza społeczna i polityczna oraz urobienie moralne, regularna modlitwa i ciągłe rozwijanie życia wewnętrznego.

 

We Mszy sollemnis buduje się procesja: diakon z ewangeliarzem, subdiakon, akolici niosący światło, turyferarz z kadzielnicą i ceremoniarz. Diakon kładzie ewangeliarz na ołtarzu, a po zasypaniu kadzidła przez celebransa klęka na najwyższym stopniu i odmawia modlitwę Munda cor. Następnie prosi o błogosławieństwo, którego udziela mu kapłan. W końcu jakby sam Jezus przechodzi cały orszak procesyjny na lewą stronę prezbiterium, gdzie zostają odśpiewane słowa świętej Ewangelii w kierunku północnym. Północ symbolizuje ciemność i zimno, gdzie nie wschodzi słońce, toteż Chrystus-Wschodzące Słońce głoszony naprzeciw ciemnościom grzechu i zła. Incensacja ewangeliarza stanowi akt adoracji Jezusa i Jego zbawczej prawdy. Po odśpiewaniu Ewangelii diakon okadza celebransa jako przedstawiciela Pana, a subdiakon podchodzi do niego z ewangeliarzem, aby ten mógł go ze czcią ucałować.

 

Skończywszy uroczyste głoszenie, kapłan całuje mszał (w Mszy solemnej ewangeliarz), czcząc jakby relikwie tego, co pozostawił Jezus w dziedzictwie swojemu Kościołowi. Odmawia przy tym krótką modlitwę „Per evangelica... Przez te słowa Ewangelii niechaj będą zgładzone nasze winy”, gdzie prosimy, aby i nas Bóg oczyścił: nasze uszy, bardziej podatne na słuchanie kłamstwa niż głosu prawdy; nasze oczy, często zamykające się na Boże światło, zamroczone ciemnością grzechów; i nasze serce, obciążone brudem, a wymagające oczyszczenia ogniem Bożym po to, aby skutecznie wypełniać słowa Pańskie. W międzyczasie odpowiadamy: Laus tibi, Christe - Chwała Tobie, Chryste. Ewangelia słuchana jest na stojąco, jakby w postawie sługi przed mówiącym do niego panem. Stojąc okazujemy szacunek wobec słowa Bożego i gotowość służby jedynemu prawdziwemu Panu, Jezusowi Chrystusowi.

 

d/ Kazanie

Nie należy istotowo do czynności liturgicznych, chociaż jest obecne w liturgii od najdawniejszych czasów. Celebrans zdejmuje manipularz i kładzie go na mszale, może nawet ściągnąć ornat, przez co podkreśla, że idzie tutaj o pewną przerwę w czynnościach kultycznych. Kapłan przepasany stułą wstępuje na ambonę nie jako osoba prywatna, zamierzająca głosić własne przekonania, ale jako mąż Kościoła, zastępca Chrystusa, który w Jego imieniu objaśnia słowa objawione, poucza i napomina. Zanim Pan Jezus złożył z siebie krwawą ofiarę na krzyżu za zbawienie ludzi, w czasie swojej działalności publicznej przepowiadał im słowo Boże, z którym Go posłał Ojciec Niebieski. Podobnie katolicki kapłan w trakcie Mszy, zanim złoży bezkrwawą Ofiarę pod postaciami chleba i wina, działa jako nauczyciel, który powtarza i tłumaczy słowa Mistrza, aby nas oświecić i udzielić praktycznych wskazówek dla życia chrześcijańskiego.

Kazanie jest kerygmą, która w pewnym stopniu niesie z sobą charakter subiektywny, co jednak nie może przesłaniać obiektywnego kultu. Kazanie to tylko narzędzie w liturgii, czasowo i formalnie nie stanowi czegoś samodzielnego, a podporządkowuje się całości liturgicznej celebracji świętych tajemnic wiary. Zawiera elementy egzystencjalne, moralizujące, katechetyczne, liturgiczne, etc. Szczególny rodzaj stanowi homilia, czyli autorytatywne głoszenie słowa Bożego, odnoszące się bezpośrednio do tekstu Ewangelii. Kazanie przygotowuje do ofiary, wprowadza do misteriów zbawczych, dziejących się w Mszy.

 

e/ Wyznanie wiary

Pierwsze słowa Credo in unum Deum - Wierzę w jednego Boga, są intonowane przez celebransa. Credo to krótki zbiór zasad nauki chrześcijańskiej, umocnienie, odpowiedź tego, co usłyszeliśmy w lekcji i Ewangelii. Tutaj wzbudzamy akt wiary i wyrażamy gotowość nawet oddania własnego życia za prawdy głoszone przez Kościół Boży. Synod z Toledo (589 r.) poucza: „Niechaj rozbrzmiewa Credo, aby przez ten śpiew wiara prawdziwa się umacniała, a dusza ludu katolickiego, wyznając kanony swojej świętej wiary, przygotowała się na przyjęcie sakramentu Ciała i Krwi Chrystusowej”. Bp Pelczar pisał: „Czyń twoje wyznanie wiary radośnie. Wszakże wiara jest nieocenionym klejnotem, jest latarnią na twej ciemnej drodze życia, jest światłem w zwątpieniach i bezradności, jest pociechą w kłopotach i przeciwnościach, jest bronią w pokusach i niebezpieczeństwach, jest słodyczą w śmierci. Bez wiary nie można podobać się Bogu, bez wiary nie można się zbawić”.

Wyznanie wiary katolickiej w liturgii jest publiczne i uroczyste, należy integralnie do Mszy św. Ów symbolon został ułożony na Soborze Nicejskim (325 r.) i uzupełniony na Konstantynopolitańskim (381 r.), wobec herezji arian, przeczącej Bóstwu Syna Bożego oraz macedonian, negujących Bóstwo Ducha Świętego. Credo odmawia się lub śpiewa w niedziele i większe święta.

Poszczególne prawdy tutaj zawarte stanowią jakby granitowe kolumny, na których podpiera się nauczający Kościół, depozytariusz nauki objawionej z woli Chrystusa. Są to jakby słowa wyrąbane w skale, niezniszczalne, trwające po wieczne czasy. Centrum tego wyznania jest osoba Jezusa Chrystusa i Jego dzieło zbawcze. Struktura jest następująca, według tematów:

1/ stworzenie – Patrem omnipotentem, factorem coeli et terrae;

2/ wyznanie Bóstwa Chrystusa – Ex Patre natum ante omnia saecula. Deum de Deo vero (...) Genitum, non factum, consubstantialem Patri;

3/ wgląd na dzieło stworzenia – Per quem omnia facta sunt;

4/ wyznanie natury ludzkiej Jezusa – Descendit de coelis. Et incarnatus est (...) Et homo factus est;

5/ dzieło zbawcze Syna Bożego – Crucifixus, sepultus, ressurrexit, ascendit, venturus est iudicare...;

6/ owoc odkupienia – Spiritus Sanctus et Ecclesia (baptismum, remissio peccatorum, ressurrectio).

Słowom Et incarnatus est - I wcielił się, towarzyszy przyklęknięcie. Istnieje związek między wcieleniem Syna Bożego a Eucharystią, która - jak uczy św. Tomasz z Akwinu - jest kontynuacją, przedłużeniem Wcielenia. W Mszy inkarnacja wkracza jakby na nowo w ziemską egzystencję człowieka.

 

Credo stanowi zakończenie tzw. Przedmszy, czyli Mszy katechumenów, przejście do części stricte ofiarnej - Mszy wiernych. To, co Bóg nam dotychczas ogłosił, przyjęliśmy za prawdę. Rozpaleni miłością chcemy teraz wziąć udział w największych tajemnicach wiary. Przedmsza przygotowała nas doskonale do Ofiary właściwej. Słowo, które wyszło przed wiekami z łona Ojca, Jego Syn jednorodzony, przemawiał do nas w Ewangelii. Teraz Chrystus, Wcielone Słowo chce się złożyć na ołtarzu w ofierze dla naszego zbawienia.

 

B/ MSZA WIERNYCH

 

1. OFIAROWANIE

 

W Kościele pierwszych wieków katechumeni, przygotowujący się do sakramentu chrztu i przyjęcia wiary katolickiej oraz pokutnicy, czyniący publiczną pokutę, musieli teraz opuścić zgromadzenie liturgiczne. Pozostawali tylko ochrzczeni wierni, rozpoczynała się Missa fidelium - Msza wiernych.

Ofiarowanie jest niekiedy nazywane małym kanonem. Modlitwy ofiarowania są pochodzenia średniowiecznego. Wprowadzone zostały do liturgii Mszy w różnym czasie, ale uwidacznia się ich jedność, harmonia i bogactwo teologiczne. Mimo ich stosunkowo późnego dołączenia, nie są to teksty sfabrykowane, ale bardzo dawne, najczęściej zapożyczone ze starożytnych modlitw liturgicznych (najczęściej z sekret o treści ofiarnej), zestawione i aplikowane w sposób organiczny do obrzędów Mszy. Dzięki temu Msza św. na długo przed konsekracją jest przesiąknięta intensywnie duchem ofiary.

Ofiarowanie rozpoczyna się pozdrowieniem Dominus vobiscum i otwierającym wezwaniem Oremus oraz kolejną częścią proprium - antyfoną offertorium. Ta jest dawnego pochodzenia, odmawiana przez celebransa, albo też śpiewana przez scholę cantorum, przez co towarzyszy czynności ofiarniczej kapłana, podobnie jak introitus procesji kleru, a communio przy Komunii św. Ofiarowanie przejawia jeszcze charakter przebłagalny i zadośćuczynny, jakby usuwając resztki grzechów i uchybień; jest aktem radosnym, jako że takiego dawcę miłuje Bóg (2Kor 9,7). Ta część Mszy stanowi bezpośrednie przygotowanie do ofiary Pana Jezusa, w modlitwach przewija się już myśl o konsekracji. Ofiarowanie jest już swego rodzaju ofiarą, aktem kultu: Kościół przynosi swoje dary chleba i wina, przedstawia je i składa Bogu. Nie jest to jeszcze ofiara właściwa, jednak modlitwy uświęcające owoce natury, wyłączające je z obszaru profanum (tzw. prae-consecratio), są bezpośrednio nakierowane na ten najważniejszy moment. Wyjęciu z profanum i oddaniu na wyłączną własność Bogu towarzyszy świadomość, że ołtarz (podobnie świece, paramenta liturgiczne, wszelkie przedmioty kultu, świątynia w ogóle) jest miejscem wyłącznie przeznaczonym dla Niego.

 

a/ Ofiarowanie materii

Na znak dany dzwonkiem przez ministranta celebrans zdejmuje welon, odsłania kielich i odkłada palkę, by wznieść patenę na wysokość oczu z oblatą chleba i ofiarować ją Bogu. Chleb musi być pszenny, a według tradycji łacińskiej ma być nie kwaszony. Swoim kształtem, kolorem i ornamentyką odróżnia się od chleba codziennego, przeznaczonego do pożywania, co wskazuje na tendencję sakralizacji. Kapłan modli się: „Suscipe sancte Pater... Przyjmij, święty Ojcze, wszechmogący wiekuisty Boże, tę nieskalaną hostię, którą ja niegodny sługa Twój, ofiaruję Tobie, Bogu mojemu żywemu i prawdziwemu, za niezliczone grzechy, przewinienia i zaniedbania moje, i za wszystkich tu obecnych, a także za wszystkich wiernych chrześcijan żywych i umarłych, aby mnie oraz im przyczyniła się do zbawienia na życie wieczne. Amen”. Zaraz potem czyni oblatą znak krzyża, kładzie ją na korporale, a patenę chowa pod korporał, chcąc jakby naśladować subdiakona w Mszy uroczystej. Położenie chleba (potem kielicha z winem) na ołtarzu nie jest zwykłym kładzeniem, ale gestem ofiarnym w znaku krzyża, odnoszącym do Ofiary[7].

 

Następnie nalewa do kielicha wina gronowego i nieco wody, którą, za wyjątkiem Mszy Requiem, błogosławi w modlitwie: „Deus qui humanae substantiae... BożeX, któryś godność natury ludzkiej przedziwnie stworzył i jeszcze przedziwniej naprawił: daj nam przez tajemnicę tej wody i wina uczestniczyć w Bóstwie Tego, który raczył stać się uczestnikiem człowieczeństwa naszego, Jezus Chrystus, Twój Syn, a nasz Pan, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen”. W Apokalipsie woda oznacza ludy; w Mszy kropla wody, która symbolizuje wiernych zostaje pobłogosławiona, jako że oni potrzebują pomocy łaski. W końcu podnosi kielich ku górze i ofiaruje: „Offerimus tibi Domine... Ofiarujemy Ci, Panie, kielich zbawienia, błagając łaskawości Twojej, aby jako miła wonność wzniósł się przed oblicze Twego Boskiego Majestatu, za zbawienie nasze i całego świata. Amen[8].

 

Zmieszanie wina z wodą to ówczesny zwyczaj uczt biesiadnych w Palestynie, rytuał wywodzący się z mozaizmu, który nakazał Kościół, ponieważ najprawdopodobniej tak uczynił Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy, o czym mówią liczne świadectwa tradycji. Połączenie obu postaci ma charakter różnej, głębokiej symboliki:

1/ Wino łączy się z wodą nierozerwalnie, co uwydatnia ścisłą jedność Chrystusa i Jego Kościoła;

2/ Podkreśla wspólne ofiarowanie w Mszy: Pana Jezusa-Głowy i wiernych-członków Ciała Mistycznego[9].

3/ Jak po zmieszaniu kropla wody jako taka przestaje istnieć, tak znikomy człowiek ma udział w wielkości natury Bożej, zostaje przebóstwiony w łasce i chwale Pana Boga.

4/ Woda i wino przypominają o krwi i wodzie, które wypłynęły na Kalwarii z boku Chrystusowego.

Na Wschodzie, w obliczu walki przeciwko herezji monofizytyzmu, ukształtowała się inna symbolika: zmieszanie wyraża prawdę przyjęcia natury ludzkiej do osoby Syna Bożego, nierozerwalnego złączenia dwóch natur Chrystusa - ludzkiej (woda) i Boskiej (wino). To jeden z wielu przykładów, iż liturgia w swoich rytach, gestach, symbolice jest od początków Kościoła świadkiem i nośnikiem wiary nieskażonej błędem.

 

Ofiarując chleb, kapłan wypowiada: Suscipe... hanc immaculatam hostiam - Przyjmij... tę nieskalaną hostię. To wyrażenie tłumaczy się proleptycznie. Hostia to jeszcze chleb, ale kapłan uprzedza chwilę, która ma nastąpić w przeistoczeniu. Wypowiadając te słowa, ma na myśli przyszły stan - po konsekracji[10]. Duchowe zaś pouczenie jest takie, iż Bóg oczekuje od człowieka serca czystego - immaculatum, które ma zostać złożone Jemu w ofierze. Oczekuje natury nieskalanej, tj. od jej jak najlepszej strony, natury ogarniętej łaską. Tylko serce nieskalane, czyste, może być godnie złożone w ofierze na ołtarzu Pana.

Podobnie należy rozumieć słowa Offerimus... calicem salutaris - Ofiarujemy... kielich zbawienia, zaczerpnięte z psalmu 115,4. Jeśli psalmista Starego Testamentu mógł użyć takiego zwrotu, to o ileż bardziej można go zastosować do kielicha Nowego Przymierza przed konsekracją.

 

b/ Ofiarowanie siebie

W Mszy ma miejsce nie tylko kultyczne ofiarowanie darów na wzór Starego Zakonu, złożenie w hołdzie Stwórcy należących do Niego owoców ziemi. Idzie o coś więcej - chleb i wino staną się niedługo Ciałem i Krwią naszego Pana. Msza św. jest w sensie ścisłym ofiarą Jezusa Chrystusa. Jest także ofiarą Kościoła i osobistą (moralną) ofiarą każdego z nas. Już w trakcie składania darów zostajemy wezwani do aktu ofiarnego. Jako dzieci Kościoła ofiarujemy coś więcej jak chleb i wino przez ręce kapłańskie Bogu, przeznaczone do przemienienia. Dajemy nie tylko coś cennego, co do nas należy[11], ale oddajemy siebie samych, wedle słów św. Pawła: „Proszę was tedy usilnie, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dawali ciała wasze na ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu, jako wyraz rozumnej służby Bożej” (Rz 12,1).

Chleb i wino, które pojawiają się już w starotestamentowej ofierze Melchizedeka, należą do podstawowych pokarmów człowieka. To, co jest podstawą ludzkiej egzystencji, co warunkuje życie na ziemi, dajemy teraz w ofierze, a przez to jakby i nas samych.  W czasie ofiarowania składamy na ołtarzu własne duchowe dobra na ołtarzu, nasze dobre uczynki, postanowienia, starania. Prosimy o umiejętność ofiarnego i sumiennego spełniania obowiązków naszego stanu. Oddajemy się Jezusowi takimi, jakimi jesteśmy, jeszcze tak nędzni i niegodni, jako Jego słudzy nieużyteczni, ze wszystkimi naszymi odczuciami, pragnieniami, myślami i niedomaganiami. W darze niesiemy wszystkie nasze prace, codzienne zajęcia, trudy i cierpienia. To wszystko będzie uświęcone w Mszy.

Jak kielich kapłański zawiera wino zmieszane z wodą, tak kielich życia chrześcijańskiego mieści w sobie radość i cierpienie. Jak w kielichu ofiarnym łączy się woda z winem, tak chrześcijanin łączy swoje radości, cierpienia i smutki z Chrystusowymi. Kiedy kapłan niebawem wzniesie kielich ku Niebu, wówczas nadejdzie najsposobniejsza chwila całkowitego oddania Bogu siebie i swej gotowości służenia Jemu zawsze i we wszystkim. Tenże kielich Męki Pańskiej, bezkrwawo uobecnianej na ołtarzu, staje się rzeczywiście kielichem zbawienia dla tych, którzy z ofiarą Pana Jezusa złączą siebie i własne życie.

Połączenie wody z winem ukazuje nam, iż jako członki Ciała Mistycznego Chrystusa jesteśmy duchowo związani z Jezusem-Głową. To zjednoczenie z Panem, intensyfikujące się we Mszy jednak zobowiązuje: należy się do Niego ciągle upodobniać. Hostia spoczywająca na korporale jest niepokalana; takimi powinny stawać się dusze tych, którzy przez ofiarę Syna, w duchowym zjednoczeniu z nią, ofiarują się Ojcu w Duchu Świętym. Stojąc przed ołtarzem, uczestnicząc w celebracji misteriów, przemieniajmy tak swojego ducha, aby cokolwiek w nim jeszcze grzesznego mogło całkowicie wygasnąć, a nasze życie nadprzyrodzone wzmagało się i potężniało. Im bardziej utożsamiamy się z ofiarującym się Chrystusem, im głębiej wchodzimy w zamysły Boże, tym samym sprawowana Ofiara będzie dla nas obfitsza w łaski.

 

Do kościoła udajemy się co najmniej w każdą niedzielę i większe święto. Przychodzimy nie tyle na modlitwę prywatną, ale wpierw, by złożyć swoją ofiarę w łączności z ofiarą Chrystusa. Czy może istnieć coś bardziej cennego, wzniosłego i pięknego, jak wszystkie swoje prace i poświęcenia zeszłego tygodnia i dobre intencje na nadchodzący zebrać i złączyć z najdoskonalszą ze wszystkich modlitw i ofiar podczas Mszy św.? Chrystus oczyści je, uświęci i zaniesie przed tron Boga jako swoją i naszą ofiarę. Ojciec Niebieski przyjmie ją łaskawie, chociaż pochodzi ona od ludzi ułomnych i grzesznych, ponieważ przedkłada Jemu własny Jego Syn.

Całe życie katolika jest jakby nieustanną liturgią ofiarną. On jest zawsze gotów nie tylko umrzeć dla Boga, za wiarę świętą, ale również z nie mniejszym zapałem żyć i pracować dla Niego. Każda, dobrze przeżyta Ofiara Mszy wyrabia w nas usposobienie ofiarne, uszlachetnia nasze pragnienia, skłania wolę do największych poświęceń, rozszerzania chwały Bożej, wierności obowiązkom w życiu codziennym, do podejmowania niejednego szlachetnego czynu, by go następnie ofiarować w Mszy. Nie ma nic bardziej katolickiego, jak skierować całe nasze istnienie ku Mszy św., by stała się ona dla nas ośrodkiem i słońcem dnia, ogniskiem z którego otrzymujemy światło, zapał i radość nadprzyrodzoną.

 

c/ Polecenie darów ofiarnych

Kapłan odmawia modlitwę In spiritu humilitatis, pochylony w geście ofiarnym: „W duchu pokornych i w sercu skruszonych, przyjmij nas, o Panie; a ofiara nasza niech tak się dziś przed Twoim obliczem dokona, aby się podobała Tobie, Panie Boże” (Dn 3,39-40). Następnie czyni rękoma gest jakby w kształcie okręgu „ściągający” błogosławieństwo i znak krzyża na dary ofiarne, równocześnie wzywając Ducha Świętego: „Veni sanctificator... Przybądź Uświęcicielu, wszechmogący wieczny Boże, i pobłogoXsław tę ofiarę, przygotowaną dla chwały Twego świętego Imienia”. Sprawę doskonalenia i uświęcenia, wobec słabości i niedoskonałości ludzkiej, przypisuje Kościół Trzeciej Osobie Trójcy św. Prosimy własnymi słowami: Zstąp Boży Duchu, pobłogosław nie tylko żertwy przygotowane na ołtarzu, ale też ofiarę serc, składaną w świątyni naszych dusz.

 

Msza solenna przewiduje w tym miejscu kolejny, bardziej rozbudowany ofiarny ryt incensacji. Celebrans zasypując mówi: „Za przyczyną św. Michała Archanioła, stojącego po prawicy ołtarza kadzideł, i wszystkich wybranych swoich, niechaj to kadzidło Pan raczy pobłogoXsławić i przyjąć jako wonność miłą. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

Okadza najpierw dary ofiarne, w znaczeniu wyjęcia ich z profanum, mówiąc: „To kadzidło, któreś pobłogosławił, niech się wzniesie (ascendat) ku Tobie, Panie, a na nas niech zstąpi (descendat) miłosierdzie Twoje”. Koliste ruchy zataczane przy okadzaniu darów, coraz mocniej roznoszący się dym, wskazują jakby na to, iż wszystko w świątyni ma być ogarnięte ofiarą - nie tylko dary, ale i uczestnicy. Obłok dymny symbolizuje obecność, bliskość Boga[12]oraz przypomina dzień konsekracji kościoła.

Następnie okadza krucyfiks i ołtarz, odmawiając wiersze 2-4 psalmu 140: „Niechaj się wznosi, o Panie, moja modlitwa jako woń kadzidła przed oblicze Twoje, a uniesione ręce moje jako ofiara wieczorna. Postaw, Panie, straż przy ustach moich i stałą wartę przy bramie warg moich, by serce moje nie skłaniało się ku słowom złym, w szukaniu usprawiedliwienia grzechów”. Ta modlitwa wspomina na ofiary kadzielne ze Starego Testamentu, choćby Aarona, Zachariasza. Dym kadzidła unoszący się do góry i zatracający swoją istotę, symbolizuje dary ołtarza i nasze duchowe, ofiarowane na wyłączną własność Bogu.

Oddając kadzielnicę diakonowi wyraża jeden z celów-skutków incensacji: „Niech Pan rozpali w nas ogień swojej miłości i płomień wiecznego umiłowania. Amen”. Nasze serca muszą być gorące miłością jak czerwone węgle w kadzielnicy, a wtedy nasze ofiary będą w pełni przyjęte przez Boga. Na znak honoru, oczyszczenia (pragnienie przystąpienia do największych tajemnic z czystym sercem) oraz działania łaski ogarniającej każdego, diakon okadza wpierw celebransa; potem zostają okadzeni lewici, ewentualnie duchowieństwo, jeśli jest w nawach bocznych, służba liturgiczna, a na koniec wierni.

 

Od ofiarowania zachodzi w Mszy pewne natężenie:

1/ ofiara chleba i wina (Melchizedek);

2/ ofiara kadzielna (Aaron);

3/ ofiara krzyżowa w konsekracji (Chrystus).

Po modlitwach nad darami ma miejsce Lavabo. Kapłan obmywa palce po stronie epistoły, odmawiając przy tym modlitwę wyjętą z psalmu 25, która wyraża pragnienie czystości moralnej i dobrego usposobienia do kultu. Obmycie ma przede wszystkim znaczenie symboliczne, a charakter lustracyjny. Wobec świadomości przejścia do obszaru stricte sakralnego wyłania się ostatnia potrzeba oczyszczenia przed świętymi czynnościami. Raz jeszcze należy wzbudzić skruchę, co już nie pierwszy raz występuje w Mszy: Confiteor - Aufer a nobis - Incensum - Lavabo. Ta woda spływająca po palcach, mówi św. Augustyn, zmywa resztki zmaz, zarówno brud zewnętrzny, jak wewnętrzną grzeszność. Lavabo ma też znaczenie praktyczne jako wyczyszczenie palców, które będą dotykać konsekrowaną Hostię (kapłan nigdy nie bierze Eucharystii na dłoń).[13]

 

Teraz celebrans pochylony na środku ołtarza modli się do Trójcy Przenajświętszej: „Suscipe sancta Trinitas... Przyjmij, Trójco Święta, tę ofiarę, którą Ci składamy na pamiątkę męki, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, Pana naszego, oraz na cześć Najświętszej Maryi zawsze Dziewicy, świętego Jana Chrzciciela, świętych apostołów Piotra i Pawła, a także tych [których relikwie są w ołtarzu], i wszystkich Świętych: aby przyniosła im cześć a nam zbawienie. I niechaj ci, których wspominamy na ziemi, raczą orędować za nami w niebiosach. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen”. Jest to jedna z najstarszych modlitw i pochodzi z liturgii ambrozjańskiej. Bogata w treść, ponieważ uzmysławia nam, że Msza św. jest żywym upamiętnieniem dzieła odkupieńczego Chrystusa oraz, że tę Ofiarę składa się również ku czci Świętych, którzy mają się wstawiać za nami w Niebie, a naszego zbawienia.

 

Celebrans zwraca się do ludu z wezwaniem: „Orate fratres... Módlcie się bracia, aby moja i wasza ofiara stała się przyjemną Bogu Ojcu wszechmogącemu”, nawołując wspólnotę eucharystyczną do wzmożenia skupienia, bowiem jaki udział wiernych w Mszy, taka Bogu chwała lub obraza. Rozróżnienie na „moja” i „wasza” odnosi się do sposobu składania ofiary. Kapłan ma mocy święceń ofiaruje w imieniu własnym oraz Kościoła w sposób sakramentalny, lud zaś łączy się w tym akcie duchowo, jednoczy się z kapłanem, by przez niego i niejako wraz z nim wziąć udział w ofierze Ciała i Krwi Pana[14]. Odpowiadamy: „Niech Pan przyjmie ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego Imienia, a także na pożytek nasz i całego swego Kościoła świętego”.

Orate fratres to już jakby ostatnie pożegnanie przed wielkimi tajemnicami, gdzie celebrans powraca do ołtarza, okręcając się przez prawe ramię, jakby zamykał drzwi i przekraczał nieodwołalnie pewien próg. Kapłan nie odważa się już więcej odwracać do wiernych, chce teraz jako pośrednik pozostać sam na sam z Bogiem, jak Mojżesz na górze Synaj, by go nikt nie rozpraszał.

 

d/ Sekreta

W tej części proprium Mszy pojawia się najczęściej myśl o ofierze, co zdradza jej dosyć ścisłe powiązania z Kanonem rzymskim. Sekreta otwiera czynności stricte ofiarne, w swej treści podsumowuje czym jest ofiara w liturgii i życiu Kościoła, np. w pierwszym dniu oktawy na uroczystość Zesłania Ducha Świętego: „Prosimy Cię, Panie, poświęć miłościwie te dary, przyjmij złożoną Ci ofiarę duchową, i spraw byśmy sami wieczystym dla Ciebie stali się darem. Przez Pana...”. Sekreta jest odmawiana po cichu (= secrete); to modlitwa nad darami (oratio super oblata), przeznaczająca je ostatecznie na wyłączność Bogu (secernere = odzielić, odosobnić), połączona z prośbą.

Ostatnie słowa sekrety są wypowiadane przez kapłana na głos (albo śpiewane), co stanowi przejście do prefacji. Nie mogąc jakby dłużej już powstrzymać świętych uczuć, kończy głośnymi słowy: Per omnia saecula saeculorum - Przez wszystkie wieki wieków, m.in. napominając wiernych, że modlitwy ofiarowania zostały zakończone, a nadszedł czas składania Bogu uwielbienia i dziękczynienia.

 

 

2. KANON RZYMSKI

 

Jest najważniejszą częścią Mszy, tak iż wszystko co go poprzedza, można by nazwać wstępem do Ofiary, a to co się za nim znajduje - uzupełnieniem i zakończeniem. Słowo canon pochodzi z języka greckiego i oznaczało pierwotnie trzcinę, laskę. Później, w mowie kościelnej nazywano w ten sposób ustawę, regułę prawa, czy normę postępowania; u Ojców - regułę wiary, karności oraz wykaz natchnionych ksiąg Pisma św.; w liturgii - niezmienną modlitwę przeistoczenia.

Canon romanus to najbardziej uświęcona i starożytna modlitwa eucharystyczna Kościoła, która przetrwała w identycznej niemal postaci do czasów obecnych. Odmawiano go powszechnie nie tylko w Kościele zachodnim co najmniej od IV w. Końcowy jego kształt ramowy, mimo nielicznych późniejszych, organicznie wprowadzanych dodatkowych modlitw, wiąże się z papieżem Gelazym I (492-96). Od papieża Grzegorza Wielkiego nie można już wskazać w Kanonie jakiejkolwiek zasadniczej zmiany, a więc około 600 r. odmawiano go tak, jak obecnie. Mimo skąpości świadectw pisemnych z okresu antycznego, Kanon rzymski w swych zrębach sięga zapewne czasów apostolskich, odzwierciedlając myśli Zbawiciela i Jego pierwszych uczniów, zawierając sformułowania typowe dla okresu pierwszych męczenników.

Oprócz jego starodawnego pochodzenia, wydaje się on najbardziej miarodajny wedle zasady Lex orandi lex credendi oraz stanowi najlepszą i najwłaściwszą liturgiczną modlitwę ofiarną, stricte kapłańską i katolicką. Posiada szereg walorów artystycznych, językowych, estetycznych. Nie jest jakiś przypadkowy, czy sztucznie gdzieś ułożony, ale zbudowany organicznie i pełen harmonii. Kanon zdradza porządek według ducha rzymskiego, cieszy się paralelną strukturą, symetrią ułożenia modlitw [patrz rys.]. Jego brzmienie jest jakby symfoniczne (w oryginale łacińskim), tkwi w nim piękna prostota i powściągliwość. Wreszcie jasność myśli, precyzja sformułowań, a do tego słowa dokładnie przemyślane i na właściwym miejscu, a także bogactwo nie tylko pod względem teologicznym, ale i poetyckim.

Nie dziwi fakt, że Kościół łaciński przyjął w ordo Mszy właśnie tę a nie inną modlitwę za własną. Na wiele stuleci Kanon rzymski, w którym niezliczona rzesza Świętych znajdowała pokarm dla wiary i pobożności, stał się na Zachodzie jedyną we wszystkich Mszach świętych w ciągu roku, oficjalną, powszechnie obowiązującą modlitwą eucharystyczną.[15] W obrządku tradycyjnym Canon romanus stanowi do dziś podstawę (jedyną) celebrowania Najświętszej Ofiary. O. Louis Bouyer stwierdza iż, nie istnieje ani na Wschodzie ani na Zachodzie żadna Modlitwa Eucharystyczna, która przetrwałaby w użyciu aż do naszych dni, która mogłaby szczycić się taką starożytnością. Nie tylko w osądzie prawosławnych, ale również z punktu widzenia anglikanów, a nawet tych protestantów, którzy zachowali pewne wyczucie tradycji, odrzucenie tego Kanonu byłoby równoznaczne ze strony Kościoła rzymskiego z wyrzeczenia się na zawsze do reprezentowania prawdziwego Kościoła. Sobór Trydencki ujmuje: „A ponieważ wypada, aby rzeczy święte sprawować święcie, a ze wszystkich ta ofiara jest najświętsza, [dlatego] w celu godnego jej składania i uczestniczenia w niej, Kościół katolicki przed wielu wiekami ustanowił święty Kanon, tak wolny od wszelkiego błędu, że niczego w nim nie ma, co by jak najbardziej nie tchnęło świętością i pobożnością, i nie wznosiło ku Bogu umysłów tych, którzy składają ofiarę. Na Kanon bowiem składają się słowa samego Pana, jak tradycje apostolskie i nabożne modlitwy wprowadzone przez świętych papieży” (ses. 22, cap. IV).

 

a/ Prefacja

Poprzedza Kanon jako uroczysty przedsłów, przedśpiew. Rozpoczynające i doniośle brzmiące Dominus vobiscum jest innej jakości jak przed zwykłą oracją. Po Orate fratres ma miesce coś jakby nowego, ważniejszego. Zaczyna się centralna, najbardziej sakralna akcja liturgiczna, która jest tak silna, iż kapłan nie odważa się już więcej odwracać w stronę ludu. Zjednoczona wspólnota eucharystyczna ustawiła się na czele z jej pośrednikiem w jednym kierunku, zwróciła się wspólnie w stronę Pana, adresata kultu liturgicznego[16]. Kapłan stoi w pewnym napięciu wobec transcendencji, przed otwierającym się Niebem. Postawiony w bezpośredniej „konfrontacji” z przyjmującym ofiarę Bogiem, a także oczekujący teofanii, przyjścia Pana.

Zaproszeni przez celebransa do ofiarnego aktu adoracji uczestnicy odpowiadają: Et cum spiritu tuo. Następnie kapłan wznosi wertykalnie i rytualnie ręce do góry, i wzywa: Sursum corda - W górę serca, zwracając naszą uwagę na doniosłość nadchodzących czynności, napominając do czujności, wedle słów pawłowych „Szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus..., nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2). Wierni bez wahania: Habemus ad Dominum - Mamy je [wzniesione] do Pana, zgadzając się na bezwarunkowe wzniesienie swej duszy ku Bogu, aby Go wielbić i złożyć Jemu dzięki. Kolejne wołanie: Gratias agamus Domino Deo nostro - Dzięki czyńmy Panu, Bogu naszemu, na które dają odpowiedź: Dignum et iustum est - Godne to jest i sprawiedliwe.

Treść prefacji stanowi dziękczynienie skierowane przez Syna do Ojca za Jego cudowne dzieło stworzenia i odkupienia. Prefacja to wspaniały hymn uwielbienia, uroczysty śpiew na cześć nieskończonego Majestatu Bożego, opiewający Boga w jego wielkich dziełach (magnalia Dei), to cudowna pieśń dziękczynna, za przykładem naszego Pana z Wieczernika. Forma jest krótka i zwięzła. Istnieją różnorodne prefacje, ponieważ motyw dziękczynienia ulega zmianie w ciągu roku liturgicznego, gdzie rozpatruje się daną myśl, wyjętą z Credo. Schemat jawi się jednolity:

1/ ogólne uwielbienie Boga,

2/ powód szczególny dziękczynienia,

3/ nawiązanie łączności z Chórami anielskimi i przejście do Sanctus. W każdej prefacji znajduje się linia „per quem”, zaznaczająca pośrednictwo Jezusa (niewyraźnie tylko w prefacji o Trójcy).

Uwielbiamy zatem i dziękujemy, a przy tym uznajemy własną niemoc wobec Tego, który jest Panem wszechrzeczy. Wraz z aktem uczczenia Boga łączymy nasze wdzięczne uznanie niezaprzeczalnych łask Bożych, które obficie i darmo otrzymujemy do spełniania dobrych uczynków. Dziękujemy za łaskę wiary.

 

b/ Sanctus

Po podziwie nad dziełami Bożymi (magnalia Dei), zostaliśmy wprowadzeni do Jego istoty. Niebo się otworzyło, przyszła kolej na opiewanie świętości Boga (sanctitas Dei). Kościół wojujący łączy się z Aniołami, by zaśpiewać triumfalne Sanctus na cześć siedzącego na tronie Pana Zastępów, Władcy wszelkiego stworzenia, który jest światłością i źródłem świętości, a którego chwałą napełnione są niebo i ziemia. Trzykrotne „święty” odnosi się do Trójcy Przenajświętszej.

Sanctus podkreśla godność katolickiej liturgii, która bierze udział w liturgii wiecznego civitas Dei; jest jakby drzwiami, wprowadzającymi w Święte Świętych. Nawiązuje do wizji proroka Izajasza (Iz 6, 2-4) oraz liturgii opisanej w Apokalipsie (Ap 4,8). Wierzymy, że w tym momencie otwierają się Niebiosa, a Kościół triumfujący łączy się z ziemią w pieśni chwały.

Hosanna i Benedictus przypominają wjazd Jezusa do Jerozolimy, jako Mesjasza i Króla, gromko witanego przez tłumy. „BłogoXsławiony, który przychodzi w imię Pańskie” znaczy tutaj: Pan przychodzi, zstępuje na ołtarz, by ponowić w skutkach dzieło zbawcze, by jak niegdyś w niedzielę palmową, mistycznie cierpieć i umierać.

Przy trzykrotnym wypowiadaniu Sanctus kapłan pochyla się, z powodu wielkości splendoru Bożej świętości. Równocześnie ministrant daje znak dzwonkiem ku uczczeniu Boga, jak i zwróceniu uwagi na przyjście Zbawiciela w tajemnicy ołtarza. W Mszy uroczystej służba liturgiczna udaje się procesyjnie do prezbiterium z zapalonymi świecami, pochodniami, wskazującymi na obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Przy Benedictus czynimy znak krzyża, ściągając na siebie błogosławieństwo.

 

c/ Symetria i cisza Kanonu

Kanon rzymski charakteryzuje się budową niemal artystyczną. Przypomina symetrię ustawienia szeregu kolumn we wczesnochrześcijańskiej bazylice romańskiej, gdzie w apsydzie znajduje się centrum wszystkich modlitw - przeistoczenie. Kanon stanowi też jakby szlachetny pierścień, piękną oprawę, przy pomocy której Kościół otoczył najkosztowniejszy kamień - konsekrację. Punktem centralnym dramatu Mszy jest śmierć krzyżowa, słowa przeistoczenia, dookoła których rozłożone są symetrycznie wszystkie pozostałe części (patrz rys.).

 

Kanon rzymski odmawia się po cichu. W życiu człowieka cisza towarzyszy czemuś niezwykłemu, zadziwiającemu, pięknemu. Gdy dzieje się coś ważnego lub tajemniczego, gdy jest się pod wielkim wrażeniem czegoś (np. zachwycenie się dziełem sztuki) potrzeba ciszy, aby móc w spokoju i skoncentrowaniu dane wydarzenie przemyśleć, rzecz dokładnie obejrzeć i przemedytować. Im większa tajemnica, tym odpowiedniejsze zachowanie.

Religia katolicka nie jest czystą „religią słowa”, ale bierze pod uwagę, iż człowiek - istota złożona z duszy i ciała - potrzebuje ciszy, podobnie znaków, gestów i czynności rytualnych. Liturgia ze swej natury wymaga nie tylko słowa, ale i ciszy, przez którą uzewnętrzniają się święte słowa i znaki. Cisza jest nieodzowna do czynnego wewnętrznego udziału w liturgii. Jest ona nie „od” ale „dla” Boga, daje możność skupienia oraz sprzyja modlitwie i kontemplowaniu rzeczy Bożych.

W czasie prefacji serafini zakrywają swe oczy, a w Sanctus doświadcza kapłan tak wielkiej wspaniałości, potęgi i świętości Boga, że potem jakby już nie potrafił wypowiadać słów na głos. Zaczęło się teraz coś najważniejszego, odbywają się najświętsze czynności, które wiodą do konsekracji, gdzie atmosfera ciszy stwarza ku temu dynamikę i napięcie.

Odmawiając Kanon po cichu, kapłan wyraża co czuje i w co wierzy. Cisza Kanonu jest manifestacją wielkości Boga i niejako konfrontacją z tajemnicami Bożymi. Wskazuje na doniosłość celebrowanych misteriów, podkreśla szczególnie tajemnicę i cud konsekracji. Umożliwia odebranie sacrum jako rzeczywiście sacrum. Pozwala uniknąć inflacji słów, groźby spłycenia i lekceważenia świętych modlitw wobec zdarzającej się ludzkiej lekkomyślności i subiektywizmu. Otacza większym szacunkiem moment przeistoczenia.

Cisza w tej części Mszy podkreśla kapłaństwo urzędowe: odnosi do Jezusa modlącego się w samotności (Mt 14), odosobnionego Mojżesza na Synaju (Wj 19), albo też kapłana izraelskiego, który w imieniu ludu wstępował samemu w Święte Świętych w świątyni jerozolimskiej. Cisza Kanonu nie stanowi dla wiernych trudności, ponieważ gesty kapłańskie i czynności ministrantów, a także niezmienność celebracji i jego modlitw pozwalają im na zorientowanie się, w jakim momencie modlitwy znajduje się kapłan. Cisza posiada zaletę pastoralną: daje uczestniczącym w Mszy pewien obszar wolności, np. do osobistych aktów współofiarowania z Chrystusem, zachętę do modlitwy wewnętrznej. W tym przejawia się pewnego rodzaju elastyczność liturgii tradycyjnej.

 

d/ Znaki krzyża, postawa modlitewna

Modlitwom Kanonu towarzyszy szereg gestów ofiarnych, do których w szczególności należy naznaczanie krzyżem, a tych jest tutaj aż dwadzieścia pięć. W obecnej formie już ponad tysiąc lat znajdują one swe miejsce w rycie. „Przez znaki krzyża kapłan odprawiający Mszę św. uwydatnia Mękę Chrystusa zakończoną na krzyżu (...) Konsekracja eucharystyczna i przyjęcie Ofiary oraz jej owocność płynie z mocy Chrystusowego krzyża. Toteż przy każdej wzmiance... kapłan wykonuje znak krzyża[17]. Ten gest jest więc nie tylko gestem błogosławieństwa, ale również głęboko symbolicznym wyrażeniem tajemnicy Krzyża i mocy Ofiary, co nieustannie uświadamia celebransowi o ofiarnym charakterze Mszy.

Oznaczanie czegoś, gestykulacja odpowiadają naturze ludzkiej, dając możność upływu emocjonalności i uczuciowości. Znaki krzyża w Kanonie wywodzą się pośrednio z starożytności. Regułą oratorów była jedność wypowiadanych słów z gestykulacją rąk. Im ważniejsza była treść danej mowy, im bliższy i konkretniejszy stawał się omawiany obiekt, tym bardziej mówcy narzucał się gest. Podobnie w Mszy - w mowie przed Bogiem - to, co kapłan wypowiada, jednocześnie uzewnętrznia. Np. pierwotnie przy słowach „uti accepta habeas, et benedicas, haecXdona, haecXmunera, haecXsancta sacrificia illibata... - przyjmij i pobłogosław te dary, te daniny, te święte nieskalane ofiary”, celebrans równocześnie pokazywał Bogu ręką złożone na ołtarzu dary, co z upływem czasu przyjęło formę krzyży, odnosząc jeszcze ściślej do Ofiary krzyżowej. O ileż bardziej potrzeba po konsekracji tegoż gestu, już jako stricte ofiarnego, gdzie na ołtarzu leży Baranek. Wskazywanie kapłana na ofiary nie ogranicza się tylko do symboliki, ponieważ Bóg spogląda i przyjmuje Ofiarę, by w końcu obdarzyć łaską.

Znak krzyża w Kanonie zarówno Boga błogosławi (bene-dicere = dobrze mówić), jak i sprowadza na człowieka błogosławieństwo, łaskę. Szczególnie po przeistoczeniu, kiedy kapłan jakby otwiera znajdujące się na ołtarzu Źródło wszelkiej łaski, jak źródło życiodajnej wody na pustyni. Otwiera świętą Hostię, ściągając błogosławieństwo na siebie i wiernych zgromadzonych w świątyni.

 

Celebrujący kapłan trzyma ręce wzniesione do góry, co stanowi liturgiczną postawę Kościoła modlącego się i ofiarującego, zarezerwowaną duchowieństwu, którą potwierdzają malowidła w katakumbach. Jest to przede wszystkim gest ofiarny, wedle psalmu 140,2: „Niech modlitwa moja wstępuje jak kadzenie przed Twoje oblicze, a wzniesienie rąk moich - jak ofiara wieczorna”. Przypomina Pana Jezusa z rozciągniętymi rękoma na krzyżu, odnosząc Mszę do Ofiary na Golgocie.

Ręce kapłańskie zostają uroczyście podniesione w prefacji na Sursum corda. W tym momencie gest wzniesienia oznacza oddanie swojej egzystencji, całego siebie Wszechmocnemu Bogu, podobnie jak jeniec oddający się do niewoli, albo dziecko zwracające się w stronę matki do miłosnego objęcia.

 

W czasie Kanonu dobrze jest rozmyślać o Męce Chrystusowej, przenieść się myślami do Wieczernika. Za chwilę bowiem nastąpi ten sam cud, jaki miał miejsce dwadzieścia wieków temu w obecności Apostołów. Kiedy kapłan Bogu w skupieniu ofiaruje, czynimy i my to samo w łączności z nim, polecając potrzeby Kościoła świętego, naszych bliskich i własne.

 

 

3. CZĘŚCI KANONU

 

a/ Te igitur

Ciebie przeto, najłaskawszy Ojcze, przez Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, Pana naszego, pokornie błagamy i prosimy: abyś raczył przyjąć i pobłogosławić te X dary, te X daniny, te X święte, nieskalane ofiary”.

 

Niezwykle uroczyście rozpoczynają się modlitwy Kanonu. Bóg Ojciec jest nazywany najłaskawszym, ponieważ przed chwilą były wysławiane Jego niezliczone dobrodziejstwa. Równocześnie celebrans wyciąga i składa ręce, wznosi oczy ku Niebu, pochyla się głęboko, całuje ołtarz oraz czyni nad oblatą trzy znaki krzyża. Podobnie jak w prefacji, tak wielokrotnie w modlitwach Kanonu jest podkreślone pośrednictwo Syna - per Iesum Christum, Filium tuum, Dominum nostrum - do Boga Ojca.

Dziękczynienie prefacji jest dalej kontynuowane w Kanonie, przechodząc do słów uti accepta habeas - abyś raczył przyjąć, kulminuje w darach ofiarnych, gdzie igitur - więc, pełni rolę łącznika. Następujące et benedicas - pobłogosławić, nawiązuje do Ofiary, iż dary Kościoła zostaną przemienione w Ciało i Krew Pańską. Wyrażeniu supplices rogamus - pokornie błagamy, towarzyszy głębokie pochylenie kapłana; przy petimus - prosimy, ma miejsce ucałowanie ołtarza.

Trzy bliskoznaczne pojęcia - dona (dary), munera (daniny), sacrificia (ofiary) - wprowadzają nie tylko rytmikę modlitwy, ale również działają wzmagająco: dona to jeszcze coś dobrowolnego wśród ludzi, munera - bardziej już zobowiązuje do dania, zaś sacrificia - oznacza stricte dary ofiarne. Jak sacrificia mają być illibata (nieskalane), a więc najlepsze z możliwych, tak składający je człowiek musi z dnia na dzień stawać się coraz bardziej illibatus.

 

b/ In primis

Składamy Ci je przede wszystkim za Kościół Twój święty katolicki: racz go darzyć pokojem, strzec, jednoczyć i rządzić nim na całym okręgu ziemskim, wraz ze sługą Twoim papieżem naszym N. i biskupem naszym N., jak też ze wszystkimi prawowiernymi stróżami wiary katolickiej i apostolskiej”.

 

Zaczynają się modlitwy wstawiennicze, które są rozmieszczone w całym Kanonie. Ofiara Mszy jest składana Bogu na chwałę, a także jako przebłaganie za liczne grzechy, w celu uproszenia osiągnięcia zbawienia przez członków Kościoła wojującego oraz ku ulżeniu cierpieniom Kościoła w czyśccu. Tutaj kapłan oręduje za hierarchicznym Kościołem na ziemi: o pokój (pacificare), opiekę i zachowanie od niebezpieczeństw (custodire) oraz ochronę jego wewnętrznej jedności (adunare). Wierni mogą zanosić prośby za duchowieństwo, przełożonych, rodziców, etc.

 

c/ Memento żyjących

Pomnij, Panie, na sługi i służebnice Twoje N. i N., i na wszystkich tu zgromadzonych, których wiara jest Ci znana a oddanie jawne. Za nich to składamy Tobie tę ofiarę uwielbienia i oni sami Tobie ja zanoszą, za siebie oraz za wszystkich swoich, za odkupienie dusz swoich, w nadziei zbawienia i ocalenia swego, oddając dary swoje, Tobie, Bogu wiecznemu, żywemu i prawdziwemu”.

 

W dalszym ciągu modlitw wstawienniczych kapłan wymienia w ciszy wpierw tych, za których odprawia Mszę, ewentualnie dołączając do Najświętszej Ofiary inne osoby, prosząc również za Kościół lokalny, wspólnotę parafialną. Wierni mogą również polecać Bogu kogoś im bliskiego. Celebrans po wyliczeniu imion modli się szczególnie za circumstantes, tj. za obecnych, stojących wokół ołtarza (w kształcie otwartego pierścienia[18]), qui offerunt - którzy ofiarują. Od ofiarującego ludu domaga się jednak Kościół dwóch cnót: fides (wiara, wierność) i devotio (pobożność, poświęcenie, oddanie, gotowość ofiarna), stanowiących podstawę życia chrześcijańskiego. Słowa pro quibus tibi offerimus... hoc sacrificium laudis - za których Tobie składamy... tę ofiarę uwielbienia, odnoszą się do kapłana, odprawiającego Mszę w danej chwili oraz wszystkich księży katolickich, składających bezkrwawą i nieustającą Ofiarę Nowego Przymierza na wielu ołtarzach całej ziemi.

Celem kultu ofiarnego obok chwały należnej Bogu (sacrificium laudis) jest redemtio animarum suarum - odkupienie dusz swoich, oraz prośba spes salutis et incolumitatis suae - nadzieja zbawienia i ocalenia swego. Liturgii ofiarnej towarzyszą ze strony uczestniczących zarówno akty wewnętrzne, jak zewnętrzne czci Bożej: reddunt vota sua - oddając swoje śluby, dary, modlitwy.

 

d/ Communicantes

[Składamy tę ofiarę] w świętym zjednoczeniu, ze czcią wspominając wpierw pełną chwały zawsze Dziewicę Maryję, Rodzicielkę Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa; a także świętego Józefa, tejże Dziewicy Oblubieńca oraz świętych Apostołów i Męczenników Twoich: Piotra i Pawła, Andrzeja, Jakuba, Jana, Tomasza, Jakuba, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Szymona i Tadeusza, Linusa, Kleta, Klemensa, Ksystusa, Korneliusza, Cypriana, Wawrzyńca, Chryzogona, Jana i Pawła, Kosmę i Damiana, i wszystkich Świętych Twoich. Dla ich zasług i modlitw racz nas w każdej potrzebie otaczać swą przemożną opieką. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

 

Ofiara jest składana nie tylko przez sam Kościół wojujący, ale w pełnej wspólnocie Ciała Mistycznego, a więc w łączności z Kościołem wypełnienia, który cieszy się udziałem kultu Boga w Niebie. Eschatologiczna liturgia opisana w Apokalipsie dzieje się sakramentalnie w Mszy. Nie tylko sam Chrystus, ale również Święci Pańscy, którzy objawiają Jego moc zbawczą, biorą udział w Jego Ofierze. Imiona członków Kościoła triumfującego są wspominane ze czcią (memoriam venerantes), a wobec ich zasług (meritis) i modlitw (precibus) błagamy Boga o opiekę, upraszamy ich wstawiennictwa. Liczba 24 jest apokaliptyczna i odnosi do wielkiej liczby Świętych. Rozpatrując osobno Maryję z Józefem, daje się zauważyć symetria: w obliczu 12 Apostołów stoi 12 Męczenników (5 pierwszych papieży, 1 biskup, 1 diakon, 5 świeckich), z których aż jedenastu pochodzi ze starożytnego Rzymu.

Wspominając Najświętszą Dziewicę Maryję i Świętych, Kościół katolicki sięga niejako do własnej kolebki. W ten sposób Oblubienica Chrystusowa ogarnia swoje członki przebywające w chwale niebieskiej, by je zgromadzić i złączyć we wspólnym uścisku wokół ołtarza, na którym dokona się niebawem Ofiara Nowego Przymierza. Kościół cofnąwszy się do swych początków, potwierdza nieprzerwaną jedność tradycji, hierarchii i doktryny wiary - skarbu otrzymanego od Założyciela, Jezusa Chrystusa, przechowanego i wyjaśnianego przez Apostołów, Jego wiernych uczniów. Kościół wojujący chce wymienianych Świętych mieć za świadków swej Ofiary, wiążąc w jeden łańcuch wieki swego istnienia, podkreślając jednolitość linii rozwojowej i prostolinijność swego pochodzenia Bożego i własnej genealogii. Wyliczanie tych imion w Kanonie ma zatem głębokie znaczenie historyczne i dogmatyczne.

Trzy modlitwy: Te Igitur wraz z In primis, Memento vivorum i Communicantes tworzą połowę modlitw wstawienniczych Kanonu rzymskiego. Druga ich część następuje po konsekracji.   

 

e/ Hanc igitur

Prosimy Cię przeto, Panie, abyś tę ofiarę sług Twoich, jak też całego ludu Twego, miłościwie przyjął, a dniami naszymi w pokoju swym zarządzał, od wiecznego potępienia nas uchronił i do grona wybranych Twoich zaliczyć zechciał. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

 

Celebrans prosi o przyjęcie ofiary, mówiąc: placatus accipias - abyś łaskawie przyjął, czyli abyś wziął w posiadanie to, cośmy wyjęli z profanum i uświęcili. Równocześnie wyciąga ręce nad darami, a ministrant dzwoni. Kapłan chrześcijański jakby dotyka obiaty, podobnie jak Izraelici, którzy według prawa mojżeszowego przy ofiarach przebłagalnych wkładali ręce na zwierzę ofiarne, aby go obciążyć występkami ludu, a następnie zabić. Ofiara mozaizmu była jednak niedoskonała, zwierze nie mogło zadośćuczynić za ludzkie przewinienia. Dopiero Chrystus przez swoją śmierć krzyżową jako niewinny Baranek Boży przebłagał Niebieskiego Ojca za grzechy świata, wziąwszy wszystko na siebie. Msza św., będąca ponowieniem Ofiary kalwaryjskiej, uobecnia co do skutków tę śmierć. Druga część prośby w Hanc igitur dotyczy pokoju czasowego i zbawienia wiecznego.[19]

 

f/ Quam oblationem

Prosimy Cię, Boże, abyś raczył tę ofiarę uczynić sobie w całej pełni błogoXsławioną, uzXnaną, zatXwierdzoną, prawdziwą i miłą; aby stała się dla nas CiaXłem i KrXwią najmilszego Syna Twojego, Pana naszego Jezusa Chrystusa”.

 

Ta modlitwa jawi się jako najstarsza w Kanonie rzymskim, o której wiadomo z pism św. Ambrożego. Występuje tutaj pięć określeń, przesiąkniętych częściowo duchem prawa rzymskiego, gdzie wyraźnie zostaje wyrażona prośba o przeistoczenie, żeby Bóg zechciał uczynić ofiarę: benedictam (błogosławioną), adscriptam (przypisaną prawnie, uznaną), ratam (w pełni ważną, jedyną doskonałą), rationabilem (właściwą, odpowiadającą istocie liturgii, duchową, wyniesioną poza materię[20]) i acceptabilem (uznaną za przyjemną, Ciebie godną). Ich nagromadzenie wzmacnia napięcie, gdzie w trakcie odmawiania kreśli nad darami pięć znaków krzyża (są we wszystkich najstarszych rękopisach), wskazując symbolicznie na pięć ran Chrystusowych. Modlitwa ma na myśli dary ofiarne w stanie przemienionym, dotyczą momentu, która zaraz nastąpi, co uwydatnia ścisły związek z konsekracją.

 

g/ Konsekracja

On to w przeddzień swej męki wziął chleb w święte i czcigodne ręce swoje, a wzniósłszy oczy ku niebu do Ciebie, Boga, Ojca swego wszechmogącego, dzięki Ci składając, pobłogoXsławił, połamał i rozdał uczniom swoim mówiąc: Bierzcie i pożywajcie z tego wszyscy, TO JEST BOWIEM CIAŁO MOJE.

Podobnież, gdy było po wieczerzy, wziął i ten przesławny kielich w święte i czcigodne ręce swoje, ponownie dzięki Tobie składając, pobłogoXsławił i podał uczniom swoim, mówiąc: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ, NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA: TAJEMNICA WIARY: KTÓRA ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYLANA NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW. Ilekroć to czynić będziecie, na moją pamiątkę czyńcie”.

 

Oto centralny punkt Mszy, całego kultu i życia Kościoła. Dokonuje się bezkrwawa Ofiara Nowego Testamentu[21]. Dzieje się coś niezwykłego, co ostatecznie przekracza możliwości rozumu ludzkiego: odrobina chleba staje się żywym Ciałem, a niewielka ilość wina życiodajną Krwią Chrystusa. Nie ma na ziemi bardziej świętej chwili nad przeistoczenie w Mszy, świętszego miejsca nad ołtarz ofiarny, świętszych słów nad słowa: „To jest Ciało moje, to jest Krew moja”. W tymże momencie pozostają z chleba i wina jedynie ich wygląd, przypadłości: kształt, zapach, smak. Mimo niezmienionej zewnętrznej postaci, nie są to już zwykłe chleb i wino, lecz pod ich osłoną cały Jezus Chrystus, obecny w swym Ciele i Krwi - prawdziwie, rzeczywiście, istotowo.

Konsekracja jest centrum wszystkich liturgii chrześcijańskich. Słowa ustanowienia zaczerpnięto nie tylko z Pism natchnionych (Ewangelie, listy św. Pawła) ale także z świętej Tradycji. Stąd niewielkie różnice między tekstem mszalnym a biblijnym, nie naruszające jednak istoty. Msza św., mocno zakorzeniona w Tradycji, wykazuje w pewnym sensie niezależność wobec pism nowotestamentalnych, jest bowiem od nich starsza, stąd też historyczny priorytet świętowania liturgii.

Liturgia w tym momencie chce wiernie odtworzyć scenę ustanowienia z Wieczernika. Służą ku temu nie tylko słowa lecz i gesty, wzorem Chrystusa-Arcykapłana. Celebrans bierze w swoje ręce chleb, podnosi oczy ku Niebu, pochyla się dziękczynnie, błogosławi chleb i konsekruje. Kapłan, który dotychczas występował w imieniu ludu, zanosząc jego modły do Boga, teraz jakby zastępuje samego Jezusa. Katolicki ksiądz jest tutaj instrumentem, użyczając Panu swoich rąk, głosu. Od Boga otrzymał bowiem na mocy święceń kapłańskich władzę przeistaczania chleba w Ciało i wina w Krew swego Boskiego Mistrza. W tym świętym akcie działa on z polecenia Bożego, z mandatu Kościoła, jako alter Christus; i tak ściśle utożsamia się teraz ze Zbawicielem, iż mówi: moje Ciało, moja Krew.

Słowa konsekracyjne odnoszą ten sam skutek, jaki miały te wypowiedziane w Wieczerniku i dopełnione na Kalwarii. Nie są one więc zwykłym opowiadaniem, czy jakimś wspomnieniem tylko, ale czynnością sakramentalną, ponieważ sprawiają to co oznaczają. Chleb i wino stają się rzeczywistym Ciałem i Krwią Pańską. Chrystus działa jako Najwyższy Kapłan: ofiaruje i jednocześnie sam staje się ofiarą. Dokonuje się centralny akt uwielbienia i dziękczynienia Bogu oraz naprawy tego, czym obraził Go nasz grzech.

Gdy celebrans wypowiada formułę konsekracyjną jest głęboko pochylony w geście ofiarnym. Cisza Kanonu, która wytworzyła atmosferę spokoju, a także bycie sam na sam przed Bogiem, pomagają w skoncentrowanym wymawianiu tej oratio periculosa, wymagającej wielkiej odpowiedzialności. Następnie kapłan przyklęka, witając Pana i wyrażając wiarę Jego w rzeczywistą obecność., a dopiero potem unosi Hostię (Kielich) ku górze, prezentując Ofiarę Bogu Ojcu, a przy okazji ukazując zgromadzonemu ludowi. Podniesienie jako takie jest od dawna gestem ofiarnym (Lb 19,26-28), według ciągu czynności: accipere (wzięcie) - offerre (ofiarowanie) - ellevare (wzniesienie do góry). Kościół wprowadził je do Mszy stosunkowo późno, bo dopiero w średniowieczu. Po podniesieniu celebrujący kładzie Hostię (Kielich) na korporale i ponownie przyklęka.

W trakcie podniesienia ministrant dzwoni dla oddania czci Panu oraz unosi do góry rąbek ornatu kapłana, co było kiedyś pomocne wobec jego ciężkości i szerokości. Dziś słudzy ołtarza oczekują łaski od Pana, jak w przypowieści o pewnej kobiecie, która chwyciwszy się płaszcza Jezusowego została uzdrowiona.

W obawie przed utratą choćby najmniejszej cząstki Ciała Pańskiego, aby wyrazić cześć i bojaźń przed Bogiem oraz wiarę w obecność eucharystyczną, dwa pierwsze palce u obu rąk pozostają po konsekracji chleba zawsze złączone. Rozwierane są wówczas, kiedy mają rytualnie dotykać Hostię, przy czym kapłan przed i po przyklęka. Dopiero po Komunii, po ablucji palce będą uwolnione.

Dawniej, ażeby jeszcze bardziej podkreślić tajemniczość tej chwili, w momencie gdy kapłan słowami konsekracji sprowadzał niejako Chrystusa na ziemię, zasuwano dookoła ołtarza zasłony. Na Wschodzie do dziś istnieje tzw. ikonostas, czyli przegroda ścienna pokryta wieloma obrazami, oddzielająca prezbiterium od nawy głównej. W wiekach średnich zasłony zanikły, zaś pragnienie ludu ujrzenia Hostii w czasie podniesienia było tak wielkie, iż nieraz przerywano zajęcia, aby przybiec i wpatrywać się w eucharystycznego Jezusa, a po konsekracji powrócić do pracy.

 

Gdy kapłan przyklęka, pochylmy lekko głowy, kiedy wznosi Hostię i Kielich, wpatrujmy się, wymawiając szeptem za apostołem Tomaszem: „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28). Oko człowiecze przykute do tego co ziemskie, może teraz oderwać się od rzeczy tego świata i wznieść się ku górze. Nie w pysze, lecz pokornie i w nadziei zbawienia. Bezgrzeszny Chrystus stawszy się przedstawicielem grzesznej ludzkości, nękanej jeszcze skutkami zmazy pierworodnej, wznosi w jej imieniu jako pierwszy swój wzrok ku Bogu Ojcu. To jest spojrzenie zbawcze.

Uprzytomnijmy sobie kogo kapłan w tej chwili adoruje. Wzbudźmy strzelisty akt wiary w rzeczywistą obecność Jezusa, w to, że składa się za nas w ofierze. Rozmyślajmy nad cudem przeistoczenia. Adorujmy Pana w naszych sercach, oddajmy Mu należny hołd i uwielbienie. Dziękujmy Chrystusowi, gdyż to Jego niezgłębiona miłość ku nam spowodowała śmierć krzyżową. Prośmy Boga o wytrwanie w walce ze złem, w przezwyciężaniu pokus szatańskich, o siłę do poświęceń i ofiar, o odwagę bohaterstwa chrześcijańskiego.

Gdy się prawdziwie uczestniczy w Ofierze Mszy, nie jest możliwe powrócenie do domu nie przemienionym - dumnym, zarozumiałym, twardym, nieczułym, gniewliwym, zmysłowym... Gdyby było inaczej, nasz udział w Mszy stałby się czystą hipokryzją. Konsekracja, która oznacza ofiarną śmierć Pana powinna przyczynić się do śmierci tkwiącego w nas „starego człowieka”, a więc zerwania z naszymi złymi skłonnościami. Trzeba obumrzeć, aby narodzić się na nowo. Dzwonek konsekracji ogłasza wielką przemianę, która podczas Mszy św. winna się i w nas dokonać. Pozwólmy zatem Jezusowi w nas działać, aby żyć coraz bardziej Jego życiem, dzięki łasce uświęcającej odtworzyć w sobie stan Jego duszy, słowem - stać się drugim Chrystusem.

 

h/ Unde et memores

Przeto i my, słudzy Twoi, Panie, oraz lud Twój święty, pomni na błogosławioną mękę i zmartwychwstanie z otchłani oraz chwalebne wniebowstąpienie tegoż Chrystusa, Syna Twojego, Pana naszego, ofiarujemy najdostojniejszemu Majestatowi Twemu, z otrzymanych od Ciebie darów i dobrodziejstw, Hostię X czystą, Hostię X świętą, Hostię X niepokalaną, Chleb X święty żywota wiecznego i Kielich X wiekuistego zbawienia”.

 

Stają nam przed oczyma trzy wielkie tajemnice dzieła odkupienia Chrystusa: Męka, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie. Nie jest to jedynie czcze wspomnienie, ale poprzez składaną Ofiarę ich uobecnienie i uskutecznienie. Wszystko, co możemy Bogu dać, pochodzi ostatecznie od Niego: offerimus... de tuis donis ac datis - ofiarujemy... z Twoich darów i dobrodziejstw. Hostia to żywa istota, ofiara w Starym Testamencie, a tutaj sam Pan stał się naszą Hostią, żywą ofiarą. Krzyż jest znakiem zwycięstwa i zbawienia, a czyniony nad Hostią i Kielichem błogosławi Boga i wskazuje, że Ofiara Mszy czerpie swoją moc z ofiary krzyżowej Chrystusa. Kto zaś spożywa Ciało lub pije Krew Pańską, oczekuje w nadziei życia wiekuistego.

 

i/ Supra quae

Racz na nie wejrzeć przejednanym i łaskawym obliczem i z upodobaniem przyjąć, jak raczyłeś przyjąć dary sprawiedliwego sługi Twego Abla i ofiarę Patriarchy naszego Abrahama, oraz tę, którą Ci złożył najwyższy Twój kapłan Melchizedek, ofiarę świętą, hostię niepokalaną”.

 

Bóg przyjmował łaskawie niedoskonałe ofiary Starego Przymierza (płody ziemi, zwierzęta), będące figurą ofiary Jezusowej, więc o ileż bardziej przychyli się teraz Ofierze doskonałej. Ojciec spogląda zawsze z miłością na osobę Słowa, swego umiłowanego Syna, przyjmując Jego ofiarę bez dodatkowego polecania ze strony ludzi. Kapłan prosi jednak o przejednane oblicze Boże ze względu na własną i innych grzeszność, niegodność tych, którzy tę Ofiarę składają. Nasz udział w Mszy św., ze względu na ludzką ułomność, nigdy nie będzie do końca adekwatny, poprawny, wobec dokonujących się tam tajemnic. Człowiek nie jest zdolny do przyjęcia w pełni łask (wówczas wystarczyłaby jedna Msza), do pełnego uczczenia Boga, stąd taka treść tej modlitwy po konsekracji.

 

W znaczeniu właściwym Msza św. to ofiara Chrystusa. On, będąc człowiekiem składa się w ofierze Ojcu Niebieskiemu osobiście: gdy nadchodzi moment przeistoczenia Jezus staje na ołtarzu, wstępuje jakby na krzyż kalwaryjski, w sposób mistyczny wyniszcza się jak niegdyś i umiera za nas.

Ofiarę Mszy składa również kapłan, który jakby pomaga Jezusowi w tym ofiarnym akcie. Wielka to godność dla księdza, który nigdy nie jest bardziej katolicki, jak właśnie wtedy, gdy stoi przy ołtarzu. Chrystus sprawuje więc swoją bezkrwawą ofiarę nie inaczej, jak za pośrednictwem widzialnego, ministerialnego kapłana, na mocy otrzymanych święceń.

W końcu każdy wierny jest współofiarnikiem z racji kapłaństwa powszechnego, na mocy sakramentu chrztu. Na Golgocie Chrystus samemu złożył z siebie ofiarę, zaś w Mszy (która jest uobecnieniem co do skutków Ofiary kalwaryjskiej) przybiera ona charakter społeczny: wierni jako członki Ciała Mistycznego współofiarowują się z ich Głową-Jezusem. Msza św. jest zatem nie tylko źródłem łaski, życia bijącego z krzyża, gdzie każdy z nas ma okazję zaczerpnąć z tegoż dla siebie. Jest „aktywna”, gdzie my we wspólnocie z Panem ofiarujemy nas samych i całe nasze życie. Ofiarujemy już nie zwykłego baranka, lecz Baranka prawdziwego, który raz jeden złożył się za nas w ofierze (Hbr 9). Ofiarujemy Chrystusa i jednocześnie siebie wraz z Nim. Człowiek we wspólnocie Kościoła czci Boga przez tę Ofiarę.

 

j/ Supplices te rogamus

Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, rozkaż, niech ręce świętego Anioła Twego zaniosą tę ofiarę na Twój ołtarz niebiański, przed oblicze Boskiego Majestatu Twego, abyśmy wszyscy, jako tej ofiary uczestnicy, przyjmując przenajświętsze CiaXło i KrXew Syna Twojego, zostali napełnieni z niebios wszelkim błogosławieństwem i łaską. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

 

Piękna lecz tajemnicza to modlitwa[22]. Wglądamy na Kościół triumfujący, niebieskie Jeruzalem, zjednoczeni przez Ciało i Krew Pańską z liturgia niebiańską, gdzie biorą w niej udział m.in. Aniołowie. Bóg posługiwał się często pośrednikami w historii zbawienia ludzkości (np. Gabriel przybywający do Maryji). Aniołowie zanoszą dobre uczynki i modlitwy przed Tron Boży (np. Rafał wobec Tobiasza - Tob 12,12). Tutaj jeden z nich - Anioł Boży (Apk 8,3-4) - „zanosi” Ofiarę Pana (wraz z ofiarą naszych prac, cierpień, modlitw) z ołtarza ziemskiego na ołtarz niebieski i okazuje ją Najwyższemu Majestatowi. Nie powinna nastręczać tutaj żadnych trudności prośba, w której błagamy Boga, aby zechciał przyjąć Ofiarę już po konsekracji. Należy zawsze pamiętać, że cały Kanon, cała Msza w ogóle, tworzy jedną i ciągłą modlitwę. Owszem spełnia się ona, kiedy chleb i wino przemieniają się w Ciało i Krew Zbawiciela. Człowiek jednak jest ograniczony czasem, nie jest więc w stanie wyrazić wszystkiego na raz, dlatego Bóg wysłuchuje modlitw stosownie do naszego ludzkiego pojmowania o czasie.

 

Zmuszony niejako przez słowo supplices (pokorni), w obliczu otwartego Nieba, kapłan pochyla się głęboko. Ucałowanie ołtarza odbywa się zgodnie ze słowami ex hac altaris participatione - którzy z tego ołtarza przyjmujemy. Podczas omni benedictione coelesti - wszelkim błogosławieństwem niebieskim, celebrans czyni na sobie znak krzyża, jako iż wszelkie błogosławieństwo pochodzi z krzyża Chrystusowego. Modlitwa Supplices kieruje nasze myśli do zbliżającej się Komunii świętej. Akt ofiarny jest dopełniony, a następują ponownie prośby, modlitwy wstawiennicze.

 

k/ Memento zmarłych

Pomnij też, Panie, na sługi i służebnice Twoje N. i N., którzy nas poprzedzili ze znamieniem wiary i śpią snem pokoju. Im oraz wszystkim spoczywającym w Chrystusie użycz, błagamy Cię, Panie, miejsca ochłody, światła i pokoju. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

 

Teraz, gdy Ofiara została zaniesiona na niebieski ołtarz, kapłan czyniąc podobny ruch rękoma jak przy pierwszym Memento, składa je i modli się przez chwilę za zmarłych. Oni odeszli cum signo fidei - ze znamieniem wiary, czyli przyjmowali za życia regularnie sakramenty święte, praktykowali czynnie wiarę i miłość, i w stanie łaski uświęcającej zakończyli swój ziemski żywot. Celebrujący prosi zatem o ochłodę, światłość i pokój Nieba dla zbawionych, jeszcze pokutujących w czyśćcu za swoje winy. Dobra Matka-Kościół pamięta w każdej Mszy o duszach zmarłych, nawet tych najbardziej zapomnianych, za których się już nikt prywatnie nie modli. Szczególnie zaś oręduje za tymi, w których intencji odprawia się Msza św. W trakcie Memento prosimy za naszych bliskich zmarłych.

Kościół walczący na ziemi łączy się z Kościołem cierpiącym. Dusze dormiunt in somno pacis - śpią snem pokoju, a więc pomimo bólu, pokój i radość są już w czyśćcu odczuwalne wobec nadziei przyszłego widzenia Boga, choć jeszcze w sposób niedoskonały.

 

l/ Nobis quoque peccatoribus

Nam także, grzesznym sługom Twoim, pokładającym nadzieję w ogromie Twych zmiłowań, racz dać jakąś cząstkę i obcowanie ze świętymi Twoimi Apostołami i Męczennikami: Janem (Chrzcicielem), Szczepanem, Maciejem, Barnabą, Ignacym, Aleksandrem, Marcelinem, Piotrem, Felicytą, Perpetuą, Agatą, Łucją, Cecylią, Anastazją i wszystkimi Świętymi Twoimi; prosimy Cię, dopuść nas do ich grona - nie jako sędzia zasługi, lecz jako dawca przebaczenia. Przez Chrystusa, Pana naszego”.

 

W Supplices modli się Kościół również za wszystkich uczestników Mszy, a szczególnie za tych, którzy będą komunikowali. W Memento wstawia się za zmarłymi. W Nobis quoque oręduje przede wszystkim za duchowieństwem, ale także za uczestników Ofiary, w łączności z Kościołem triumfującym (głównie Męczennikami.), aby dał Bóg dostąpić przebywania ze Świętymi w Niebie. Całość utrzymana jest w tonie bardzo pokornym. Stanowi piękną symetrię do Communicantes.

Półgłośno wymawiane pierwsze trzy słowa, przy których celebrans uderza się w piersi, miało pierwotnie również znaczenie praktyczne, dzięki czemu subdiakon otrzymywał znak podniesienia się z głęboko pochylonej postawy. Kapłan nawołuje tymi słowy wiernych, aby włączyli się w modlitwę za duchownych oraz pokornie wyznaje, że stan kapłański nie jest wolny od grzechów.

 

ł/ Per quem haec omnia

Przez którego wszystkie te dobra, Panie, ustawicznie stwarzasz, uświęXcasz, ożyXwiasz, błogoXsławisz i nam ich udzielasz”.

 

To pozostałość dawnej modlitwy nad owocami i płodami ziemi, które będąc niekonsekrowanymi darami ofiarnymi, były składane przy ołtarzu dla błogosławieństwa, a następnie rozdania ubogim. Powoli ta praktyka zaniknęła, ale krótka formuła pozostała. Dziś nie przynosi się na już więcej na Mszę darów przyrody, chociaż pozostają zewnętrzne postaci Ciała i Krwi Pańskiej, przypadłości chleba i wina, które wybrał sobie Chrystus na mistyczny płaszcz swojej rzeczywistej obecności. Wobec tak wielkiej i świętej tajemnicy, żadne naturalia nie otrzymują tak wielkiej godności, jak właśnie chleb i wino. Modlitwa Per quem jest poświęceniem stworzenia, jęczącej przyrody, w Chrystusie, pośredniku wszelkich darów przyrodzonych i nadprzyrodzonych, gdzie błogosławieństwo eucharystyczne ma spłynąć na wszystko ziemskie, z czego korzysta człowiek.

 

m/ Per ipsum

Przez X Niego i z X Nim, i w X Nim, jest Tobie, Boże Ojcze X wszechmogący, w jedności Ducha X Świętego, wszelka cześć i chwała. Przez wszystkie wieki wieków. Amen”.

 

Wreszcie uroczyste zakończenie Kanonu, mała doxologia, uwielbienie trzech Osób Boskich. Kapłan przyklęka, zdejmuje palkę, podnosi Hostię świętą i kreśli nią nad kielichem trzykrotnie, a nad korporałem dwukrotnie znak krzyża, po czym przy omnis honor et gloria - wszelka cześć i chwała, unosi nieco kielich wraz z Hostią, ministrant zaś dzwoni. To małe podniesienie Ciała i Krwi jest rytem ofiarnym, najbardziej podniosłym i tajemniczym. Przy wykonywaniu krzyży Hostia święta dotyka prawie brzegów kielicha, wskazując iż eucharystyczne Ciało i Krew stanowią jedność. Mistyka średniowieczna dostrzega w pięciu krzyżach pięć ran z Męki Jezusa na Kalwarii.

Słowa per ipsum, et cum ipso, et in ipso - przez Niego, z Nim, i w Nim - wzmagają nasze odniesienie do Chrystusa: przez - jeszcze w drodze, z - towarzysząc, w - jednocząc się. Per ipsum: przez Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana, naszego pośrednika, pierworodnego wobec wszelkiego stworzenia, nowego Adama stojącego na czele ludzkości, dzięki Jego człowieczeństwu (złączonemu z Bóstwem) cieszymy się łatwiejszym dostępem do Ojca w Niebie (J 14,6). Et cum ipso: z Chrystusem, do którego ofiary dołączyliśmy nasze ofiary duchowe, oddajemy Bogu chwałę. Et in ipso: w Chrystusie, złączeni z Nim węzłami łaski, w Jego mocy, sile i zamiarach, jako członki Ciała Mistycznego z Nim zjednoczeni, ofiarujemy się Ojcu w Duchu Świętym. Jezus żyje w nas, daje natchnienie naszym myślom, czynom tak, iż możemy powtórzyć za św. Pawłem: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Gal 2,20).

To wszystko działo się w niczym nie zamąconej ciszy, dopiero teraz ostatnie słowa per omnia saecula saeculorum śpiewane są przez celebransa głośno, zapraszając wiernych do Uczty ofiarnej. Odpowiedź ludu Amen jest jakby potwierdzeniem, iż Ofiara została złożona.

 

 

4. KRĄG KOMUNII ŚWIĘTEJ

 

Komunia święta (communio = zjednoczenie) wprawdzie nie należy do istoty Ofiary, jest jednak częścią integralną Mszy, stanowiąc uwieńczenie modlitw ofiarnych[23]. W odpowiedzi na nasze dary i błagania łaskawy Pan - źródło wszelkich dobrodziejstw i łask - daje nam siebie na święty pokarm życia wiecznego (J 6,51). Bóg wysłuchał nas i chce teraz dopomóc swym dzieciom, udzielając lekarstwa dla ciała i duszy. To, co zostało złożone Stwórcy i przezeń przyjęte, i uświęcone, będzie teraz spożywane przez ofiarujących. Przyjęcie sakramentu Ciała i Krwi prowadzi do najściślejszej łączności z Chrystusem. Dzięki dobremu przystąpieniu do tegoż sakramentu owoce Najświętszej Ofiary stają się jeszcze obfitsze: Eucharystia sprowadza nie tylko łaski aktualne, ale pomnaża łaskę uświęcającą, wzmaga w nas życie Boże na ziemi, niejako wszczepia w Boską naturę, udziela mocy do postępu w cnotach nadprzyrodzonych, wzmacnia wiarę i ufność w pomoc od Pana, dając rejkojmię przyszłego szczęścia w Niebie.

 

a/ Pater noster

Poprzedzone przez Oremus i krótki wstęp: „Napomnieni zbawiennymi nakazami i oświeceni pouczeniem Bożym, ośmielamy się mówić”. Kapłan rozkłada ręce, kieruje swój wzrok na Hostię świętą i zanosi Modlitwę Pańską. Z bojaźnią przystępuje do przyjęcia Eucharystii. Ośmielony jednak zachętą Pana Jezusa, rozpoczyna przygotowanie, z ufnością wymawiając słowa ułożone przez samego Mistrza (Mt 6,9-13; Łk 11,1-4).

Ojcze nasz jest jeszcze ofiarną modlitwą nad Hostią, przynależąc swym duchem do Kanonu, którego słowa pobrzmiewają tutaj jak echo: Pater noster - sancte Pater; clementissime Pater; ad te Deum, Patrem suum; tibi Deo Patri omnipotenti. Ojcze nasz stanowi też pomost łączący Ofiarę z Komunią, wyrażając pragnienie nie tylko dóbr materialnych, niezbędnych dla ludzkiej egzystencji, ale również Chleba, dającego wzmocnienie na drodze ku życiu wiecznemu.

Modlitwa Pańska jest jakby streszczeniem tego, co nam da Najświętsza Ofiara. Zaraz na początku wzbudza ufność w dobroć Boga, który pozwala mówić do siebie Ojcze. W pierwszych trzech prośbach kapłan wysławia Wszechmocnego i wyraża gotowość poddania się Jego świętej woli. W czterech ostatnich zwraca się do Niego o wszystko, co potrzebne do życia cielesnego i duchowego, o wzajemne przebaczenie oraz o pokój, o oszczędzenie nam pokus i o zachowanie przed grzechem. Do uzyskania trzech ostatnich darów pomoże Komunia św. Pater noster jest odmawiane lub śpiewane przez celebransa, wierni wypowiadają ostatnią prośbę: Sed libera nos a malo - Ale zbaw nas od złego.

 

b/ Libera nos

Rozszerza ostatnie prośby Modlitwy Pańskiej, odmawiana po cichu: „Wybaw nas, prosimy Cię, Panie, od wszelkiego zła przeszłego, teraźniejszego i przyszłego, a za przyczyną Najświętszej i zawsze chwalebnej Dziewicy Bogarodzicy Maryi, świętych Apostołów Twoich Piotra i Pawła oraz Andrzeja, i wszystkich Świętych, udziel łaskawie pokoju za dni naszych, abyśmy pomocą Twego miłosierdzia wsparci, zawsze wolni byli od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu. Przez tegoż Pana naszego...”. Kapłan oręduje za nami o uwolnienie od każdego zła: przeszłego (przebaczenie win, skutków za minione grzechy), teraźniejszego (przeciw pokusom, które obecnie zadręczają) i przyszłych (wobec grzechów, które zagrażają). Następnie prosi za wstawiennictwem Świętych o wyzwalający pokój Boży dla świata, Kościoła i duszy ludzkiej (J 14,27).

W trakcie Libera celebrans wyjmuje patenę spod korporału[24] i trzyma opartą na ołtarzu aż do prośby o pokój; wówczas żegna się nią, a na znak zjednoczenia z Księciem pokoju ucałowuje jej wygrawerowany krzyżyk i kładzie na niej Hostię.

 

c/ Łamanie Chleba i zmieszanie postaci eucharystycznych

Przy ostatnich słowach modlitwy Libera kapłan zdejmuje palkę, przyklęka, bierze Hostię i łamie ją nad kielichem nad dwie równe części, gdzie jedną odkłada od razu na patenę, a z drugiej, odłamawszy małą cząstkę, zakreśla nią nad kielichem trzy krzyże, wołając: Pax Domini sit semper vobiscum - Pokój Pański nie będzie zawsze z wami, na co odpowiadamy: Et cum spiritu tuo - I z duchem twoim. Następnie wpuszcza ją do kielicha, mówiąc: „To połączenie i poświęcenie Ciała i Krwi Pana naszego, Jezusa Chrystusa, którego mamy przyjąć, niechaj się nam przyczyni na żywot wieczny. Amen”.

 

Łamaniem chleba (fractio panis) m.in. nazywano Mszę św. u początków Kościoła (1 Kor 10,16). Ta czynność naśladowała gest Jezusa z Ostatniej Wieczerzy (Mt 26,26), a jednocześnie była podyktowana względami praktycznymi. Łamano wpierw Chleb eucharystyczny (komunikowano wtedy z jednej dużej Hostii) dla uczestników liturgii, na wiatyk dla chorych i umierających, a jego resztę przeznaczano do rytu zmieszania. Pozostały chleb, nie konsekrowany a pobłogosławiony w Mszy (tzw. eulogie) łamano, aby obdzielić nim obecnych, a także przesłać go chorym, więźniom i innym, nie mogącym wziąć udziału w Najświętszej Ofierze.

W tym rycie ofiarnym przejawia się również bogata symbolika. Wedle alegorii średniowiecznej przełamanie Hostii oznacza gwałtowną śmierć Chrystusa, połamany Chleb przypomina umęczonego Zbawiciela na Kalwarii. Zmieszanie zaś, poprzedzone trzema znakami krzyża cząstką Ciała nad Krwią, stylizując wielką bojaźń wobec tajemnicy, przedstawia Jego chwalebne powstanie z martwych, zgodnie ze słowami papieża Innocentego III: „Złączenie chleba i wina oznacza zjednoczenie Ciała i Duszy, które przez Zmartwychwstanie Chrystusowe znowu zostały połączone”.

 

d/ Agnus Dei

Łamanie Hostii postawiło nam przed oczyma niewinnego Baranka Bożego, zabitego w ofierze za grzechy całego świata, który dozwolił ukrzyżować swoje Ciało nie otwierając ust. (Iz 53,7). Chrystus przelał swoją Krew na krzyżu w dniu, w którym zabijano baranki ofiarne w świątyni jerozolimskiej, urzeczywistniając typ starotestamentalnego baranka paschalnego (1Kor 5,7). Jezus jest Królem chwały, Barankiem zasiadającym na tronie, któremu należna jest wszelka cześć od tych, co wybielili swoje szaty w Jego Krwi (Apk 5,6n). Teraz spoczywa ów uwielbiony Baranek na ołtarzu, gotowy do dania siebie na pokarm życia wiecznego.

 

W Missa cantata, Agnus Dei jako część ordinarium jest śpiewem towarzyszącym czynnościom kapłańskim do Komunii św. Dodatkowo w Mszy uroczystej, po modlitwie Domine... qui dixisti ma miejce ryt przekazania pokoju: kapłan całuje ołtarz wraz z diakonem, i zwróciwszy się do niego, przekazuje mu znak pokoju, mówiąc: Pax tecum (Pokój z Tobą), na co diakon odpowiada: Et cum spiritu tuo (I z duchem twoim). Pokój od Boga dla ludzi jest przekazywany dalej, jakby promieniując z ołtarza, jako wypełnienie i owoc Ofiary. Pocałunek i modlitwę o pokój opuszcza się w Mszy żałobnej, ponieważ wszelkie łaski mają spłynąć na dusze czyśćcowe.

 

W Agnus Dei na słowa miserere nobis - zmiłuj się nad nami, lekko uderzamy się trzykrotnie w piersi, prosząc Baranka bez zmazy o zmiłowanie i dobre przyjęcie Go w Eucharystii. W Mszy żałobnej - bez tego gestu, a zamiast miserere nobis mówimy: dona eis requiem - daj im odpoczywanie, a za trzecim razem dodając sempiternam - wieczne.

 

e/ Modlitwy przed Komunią św.

Są to trzy ciche modlitwy kapłańskie, odmawiane w postawie pochylonej i ze wzrokiem utkwionym w św. Hostię św. Przebija się z nich prośba o owocne przyjęcie Eucharystii. Przypominają one skutki, jakie ma spowodować Komunia św. w duszy godnie do niej przystępującego: uzdrowienie, pokój, przymnożenie łaski.

W pierwszej modlitwie celebrans prosi o pokój i wzmocnienie nigdy nie utracalnej jedności Kościoła katolickiego: „Domine Iesu Christe, qui dixisti... Panie Jezu Chryste, któryś powiedział Apostołom Twoim: ’Pokój wam zostawiam, pokój mój wam daję’, nie zważaj na grzechy moje, lecz na wiarę Twojego Kościoła, i wedle Twojej woli racz go obdarzać pokojem i utwierdzać w jedności, który żyjesz i królujesz, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen”.[25]

Druga, głęboka teologicznie, jest prośbą do Pana o zachowanie wierności Jemu oraz, aby mocą swojego Ciała i Krwi oczyszczał z grzechów i nieustannie od nich uwalniał: „Domine Iesu Christe, Fili Dei vivi... Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, któryś z woli Ojca, za sprawą Ducha Świętego, przez śmierć swoją, życie dał światu; wyzwól mnie przez to przenajświętsze Ciało i Krew Twoją od wszystkich nieprawości moich i od wszelkiego złego; i spraw, abym zawsze lgnął do przykazań Twoich i nie dozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie, który z tymże Bogiem Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz, Bóg na wieki wieków. Amen”.

Trzecia modlitwa prosi o błogosławione owoce Najświętszej Ofiary, aby Komunia św. stała się zbawiennym lekarstwem dla upadłej natury po grzechu pierworodnym, nie zaś potępieniem duszy: „Perceptio Corporis tui... Przyjęcie Ciała Twego, Panie Jezu Chryste, które ja niegodny spożywać się ośmielam, niech mi się nie wyjdzie na sąd i potępienie, lecz z dobroci Twojej niech mi posłuży ku obronie i uzdrowieniu duszy i ciała. który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen”. O konieczności godnego przyjmowania świętej Eucharystii napomina apostoł Paweł: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (1Kor 11,27-29).

 

f/ Komunia kapłana i wiernych

Kapłan przyklęka i bierze obie części Hostii do lewej dłoni, a uprzytamniając sobie co dotyka, mówi: „Panem coelestem... Chleb z nieba przyjmę i wezwę Imienia Pana”. Następnie pochyla się i uderza trzy razy w piersi przy dzwonku ministranta, trzykrotnie[26] powtarzając w pokorze i świadomy niegodności za setnikiem z Ewangelii (Mt 8,8): „Panie nie jestem godzien, abyś wszedł do przybytku mego, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Przed spożyciem przed sobą czyni Hostią znak krzyża, mówiąc: „Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy mojej na żywot wieczny. Amen”. Zachowanie od potępienia wiecznego a osiągnięcie szczęśliwości wiecznej to główny, najważniejszy cel i owoc Komunii św.

Po krótkiej chwili uwielbienia celebrans przyklęka, starannie zbiera pateną pozostałe na korporale cząstki Hostii i zsuwa je do kielicha. Św. Cyryl z Jerozolimy powiadał do neofitów, iż więcej powinni boleć takiej jednej świętej cząstki, niż nad utratą złota, diamentów, a nawet członków ciała. Liturgia św. Jana nazywa je drogocennymi perłami. Następnie kapłan wziąwszy kielich modli się słowami wyjętymi z psalmu 115, naśladując Pana z Wieczernika: „Quid retribuam... Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył? Kielich zbawienia podniosę i wezwę Imienia Pana. Wychwalając, zawołam do Pana i będę wybawiony od moich nieprzyjaciół”. Czyniąc krzyż, wypija, przedtem mówiąc: „Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy mojej na żywot wieczny. Amen”.

 

Teraz kolej na Komunię wiernych. Celebrans odwrócony w stronę ludu, ukazuje małą Hostię nieco nad cyborium i mówi: „Ecce Agnus Dei... Oto Baranek Boży, oto Ten, który gładzi grzechy świata”. Wcześniejsze Agnus Dei qui tollis... współbrzmi teraz ze słowami Ecce Agnus Dei. Oto jest prawdziwy Pan, który zagości do naszym wnętrzu. Dzięki Eucharystii łączymy się z Jezusem węzłem miłości Bożej, wielu staje się jednym ciałem, bo wszyscy mamy uczestnictwo w jednym Chlebie. Odpowiadamy trzykrotnym Panie nie jestem godzien... Będąc w stanie łaski uświęcającej wolno przystąpić do Komunii św.

Ministrant nakrywa balaski białym, płóciennym obrusem. Pochodzimy i klękamy, wyrażając w ten sposób wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w sakramencie Eucharystii. Wkładamy dłonie pod obrus i przyjmujemy nabożnie do ust Ciało Pańskie. Kapłan przed udzieleniem, błogosławi każdego Hostią, mówiąc: „Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy twojej na żywot wieczny. Amen”. W tych słowach zawiera się oczekiwane wypełnienie tego, co ożywia naszą wiarę, nadzieję i miłość, mianowicie visio beatifica: przyszłe, pełne szczęścia oglądanie Boga w Niebie, czego uczestnikami stajemy się częściowo już na ziemi. Kapłan kładzie Najświętszy Sakrament bezpośrednio do ust, na język, ciągle uważając, aby nie utracić choćby najmniejszej cząstki, w której jest obecny Chrystus.

 

Przystąpiwszy do Komunii z Panem, wierni pozostają w cichej modlitwie sam na sam z Jezusem, uwielbiając Go w głębi swego serca i dziękując za wszelkie dobrodziejstwa. W tym czasie ministrant wziąwszy ampułki, podchodzi do ołtarza i na znak celebransa nalewa do kielicha wpierw samego wina, ten zaś puryfikując swe usta modli się: „Quod ore sumpsimus... Cośmy ustami spożyli, daj, Panie, czystym przyjąć umysłem, a dar ten doczesny niech się nam stanie lekarstwem na wieczność”. To zatem, co przyjęliśmy ustami, ma dokonać skutków w duszy, ma stać się środkiem na zbawienie. Zaraz po tym następuje puryfikacja palców i kielicha. Ministrant polewa nad kielichem palce kapłańskie, tym samym uwalniając je, dotychczas złączone przez bojaźń i szacunek wobec najmniejszej cząstki Ciała Chrystusa. Kapłan modli się: „Corpus tuum, Domine... Ciało Twe, Panie, które spożyłem i Krew, którą przyjąłem, niech przylgnie do wnętrza mego, i spraw, aby zmaza grzechów nie pozostała we mnie, którego czyste i święte posiliły Sakramenty. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen”. Postaci rychło zanikną, ale skutki z przyjęcia Eucharystii mają okazać się trwałe.

 

g/ Communio

Po puryfikacji i nakryciu welonem kielicha, celebrans opuszcza środek ołtarza, przechodzi na stronę epistoły i odczytuje z uprzednio przeniesionego przez ministranta mszału antyfonę Communio. Jako urywek pochodzący najczęściej z jakiegoś psalmu wyraża myśl przewodnią proprium Mszy danego święta lub okresu liturgicznego. Nie rzadko jest wierszem wyjętym z Ewangelii dnia, wyrażając jej główne przesłanie. Communio pobudza komunikujących do dziękczynienia.

 

Communio jest śpiewane przez scholę nie w trakcie a dopiero po przyjęciu Eucharystii (tj. po jej rozdaniu i zamknięciu tabernakulum), jako że owocność spotkania z Panem, z przyjęcia Go do swego wnętrza, wymaga spokoju.

 

h/ Postcommunio

Kapłan powraca na środek ołtarza, ucałowuje go i odwraca się do wiernych z pozdrowieniem Dominus vobiscum, a lud odpowiada: Et cum spiritu tuo. Powraca do mszału i odmawia ostatnią modlitwę proprium Mszy - postcommunio. Wraz z nim dziękujmy Panu Bogu, że raczył nas posilić Ciałem swojego Syna oraz prośmy, aby skutki Komunii św. były jak najpełniejsze, byśmy doprowadzeni zostali do życia w szczęśliwości wiecznej. Treść tej modlitwy odnosi się do przyjętego przed chwilą sakramentu, lub ogólnie do danego święta. Postcommunio stanowi uroczyste zakończenie czynności ofiarnych.

 

W okresie zwykłych dni Wielkiego Postu ma miejsce dodatkowo oratio super populum - modlitwa nad ludem, przypisana od czasów Grzegorza Wielkiego (VI/VII w.) jako błogosławieństwo na czas duchowej walki i wysiłków, gdzie potrzeba wytrwania i wierności postnym zobowiązaniom.

 

 

5. OBRZĘDY ZAKOŃCZENIA

 

a/ Ryt rozesłania

Kapłan zwraca się uroczyście do wiernych radosną formułą: Ite missa est - Idźcie, Ofiara się dokonała, jest spełniona. Odpowiadamy: Deo gratias - Bogu dzięki. Niepozornym słowem missa nazywa to wszystko, co mieliśmy możność doświadczyć w liturgii świętej. Mówiąc: Ite  - idźcie, żegna wiernych, aby ci, napełnieni łaską Bożą i posłani przez Pana (mitto = posyłam) szli, i przedłużali owoce Mszy w codziennym życiu, w dobrych uczynkach, wierności obowiązkom stanu, życzliwości, cierpieniu, miłości.

 

Ostatnia modlitwa Placeat jest podsumowaniem całego Kanonu, celu złożonej Ofiary: gloria Dei i salus animarum - chwała Boża i zbawienie dusz. Kapłan w poczuciu niegodności i niedoskonałości, pochylony modli się: Trójco Przenajświętsza, przyjmij z upodobaniem hołd służby mojej, i spraw, niech ta Ofiara, którą ja niegodny złożyłem przed obliczem Twego Majestatu, była ci miłą; mnie zaś i wszystkim, za których ją złożyłem, niech przez miłosierdzie Twoje zjedna przebaczenie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

 

Następnie po raz ostatni całuje ołtarz. Czynność ta, oznaczająca pożegnanie z miejscem ofiarnym jest jedną z najstarszych jakie zna liturgia Mszy. Na trudy codzienności udziela błogosławieństwa w Imię Trójcy Przenajświętszej. Po wyjściu z kościoła nie zapominamy naszych postanowień, uczynionych Panu Jezusowi. W ciągu dnia łączmy się duchowo z tajemnicą Mszy św.

 

b/ Ostatnia Ewangelia

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemnościach świeci i ciemności jej nie ogarnęły. Był człowiek posłany od Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości, aby przez niego wszyscy uwierzyli. Nie był on światłością, ale miał zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka na świat przychodzącego. Na świecie było [Słowo], a świat przez Nie był stworzony, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi; tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani też z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I widzieliśmy chwałę Jego, chwałę Jednorodzonego od Ojca, pełen łaski i prawdy
”.

 

Prolog św. Jana (J 1,1-14) jest wpierw modlitwą i błogosławieństwem oraz rodzajem egzorcyzmu. Oprócz tego stanowi on jakby podsumowanie całej Mszy, która stała się naszym udziałem. Poszczególne wyrazy tego tekstu przypominają tajemnice liturgii mszalnej: lux - światło słowa Bożego nad światem; vita (życie) - ofiara życiem dla świata; fuit homo missus a Deo (był człowiek posłany przez Boga) - kapłan posłańcem gotującym ścieżki Panu; et lux in tenebris lucet (a światłość w ciemności świeci) - Ewangelia odśpiewana przeciwko ciemności i zimna północy; et verbum caro factum est (a Słowo ciałem się stało) - analogia konsekracji; et vidimus gloriam eius (i oglądaliśmy Jego chwałę) - w elewacji; plenum gratiae (pełen łaski) - część ofiarna Mszy i Komunia; et veritatis (i prawdy) - Boże słowo prawdziwym światłem w Liturgii słowa; quotquot autem receperunt eum (tym zaś wszystkim, którzy je przyjęli) - analogia przyjętej Eucharystii.

Na „Słowo ciałem się stało” przyklękamy z uwielbieniem i dziękczynieniem, gdyż Pan stał się dla nas w konsekracji rzeczywiście obecny, a przez Komunię dał się nam na pokarm i zechciał uczynić nas przybranymi synami Bożymi. Oczami wiary wyznajemy to, co się w Mszy św. urzeczywistniło: „I oglądaliśmy chwałę Jego, chwałę jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”.

 

 

POSŁOWIE

 

Kapłan przeznaczony dla służby Bogu i ludziom dokonał rzeczy najważniejszej: uobecnił Ofiarę Krzyżową Jezusa Chrystusa, wobec czego wszelka inna jego, zewnętrzna aktywność wydaje się drugorzędna. Jutro ponownie przystąpi do ołtarza, jeszcze głębiej wkroczy w największe tajemnice wiary. Złoży Ofiarę Nowego Przymierza, przez którą odda w imieniu Kościoła należną cześć Najwyższemu Panu, a nam będzie wypraszał zbawienie.

Msza święta - Ofiara Nowego Przymierza - jest najdoskonalszą i najwznioślejszą modlitwą, centrum kultu katolickiego, ośrodkiem wszelkiej modlitwy Kościoła, liturgicznej, publicznej, jak również wszelkich modlitw prywatnych. Wszelkie modlitwy i praktyki religijne skupiają się wokół niej. Msza św. jako bezkrwawa ofiara ponawiająca ponadczasowo co do skutków ofiarę Jezusa Chrystusa na krzyżu Golgoty, posiada nieskończoną wartość, udzielając żywym i umarłym łaski. Ofiara Mszy to centrum chrześcijaństwa, to serce życia katolickiego.

 

Istotą kapłaństwa, trzonem całego chrześcijaństwa jest ofiara. Kapłaństwo katolickie jest nierozerwalnie związane z Ofiarą Mszy - uobecnieniem Chrystusowej ofiary krzyżowej. Z niej wypływa nasza chrześcijańska ofiara życia. Nauczenie się Mszy św. jest nauczeniem się ofiary. Kapłan przy ołtarzu jednoczy się z Chrystusem, poniekąd utożsamia się z Nim i z Jego ofiarą, stając się sam hostią przez całkowite oddanie się w duchu ofiarnej miłości - Sacerdos et Hostia! Dzięki Mszy zostajemy prowadzeni pod krzyż Kalwarii i tutaj nabywamy ducha ofiarnego, ducha wewnętrznej przemiany, tu otrzymujemy siły dla przezwyciężania trudności oraz motywację dla wszelkiego działania apostolskiego.

W Ofierze Mszy ciągle na nowo przypominamy sobie po co jesteśmy chrześcijanami, uświadamiamy sobie istotę i powagę naszego posłannictwa. „Święta Ofiara - pisze św. Teresa Benedykta - ukazuje nam w coraz to nowym świetle rdzeń naszej wiary, sens historii świata, tajemnicę wcielenia Odkupiciela. Któż jeśli ma duszę i serce otwarte, potrafi uczestniczyć w niej bez pragnienia ofiary z samego siebie, bez uczucia piekącej tęsknoty, by zatopić siebie i swe ludzkie małe życie w wielkim dziele Odkupienia?”. ADMG.

 

X. Tomasz Artur Dawidowski FSSP

 

LITERATURA

 

Bierbaum Athanasius, OFM: Pusillum, Werl i. W., 1928.

Boyer Louis: Einführung in die christliche Spiritualität, Mainz 1965.

Brinktrine Johannes: Die heilige Messe, Paderborn 1950.

Cochem Martin: Erklärung des heiligen Meßopfers, Limburg / Lahn 1953.

Cozel Feliks, SJ: Msza święta. Jej znaczenie, korzyści, obrzędy i sposoby słuchania, Kraków 1917.

Cieszyński Adam: Katechizm Królestwa Bożego, Opole 1959.

Denzinger Heinrich (DS): Enchiridion symbolorum definitionum et declarationum de rebus fidei et morum, HERDER 1991.

Dybowski Mieczysław: Liturgika, Lublin 1954.

Escrivá Josemaría: Kochać Kościół, Katowice 1994.

Eucharystia w wypowiedziach papieży i innych dokumentach Stolicy Apostolskiej, Londyn 1987.

Fortescue Adrian: The Mass a Study Of The Roman Liturgy, tłum. Wł. Hozakowskiego, Poznań 1914.

Gabriel a S. Maria Magdalena, OCD: Geheimnis der Gottesfreundschaft, Freiburg / Br. 1957.

Gamber Klaus: Alter und neuer Meßritus. Der theologische Hintergrund der Liturgiereform, Regensburg 1983.

Gamber Klaus: Zwróćmy się ku Panu. Zagadnienia dotyczące budownictwa kościelnego i modlitwy zwróconej na wschód, Poznań 1998.

Gihr Nikolaus: Das heilige Meßopfer, dogmatisch, liturgisch und aszetisch erklärt, Freiburg / Br. 1902.

Granat Wincenty: Sakramenty w ogólności. Eucharystia, Lublin 1961.

Heyder Gebhard, OCD: Das heilige Meßopfer mit aszetisch-mystischer Erklärung, Regensburg 1977.

Journet K: Msza święta. Obecność Ofiary Krzyżowej, Poznań 1959.

Jungmann Josef Andreas SJ: Missarum Sollemnia. Eine genetische Erklärung der römischen Messe, Wiedeń 1948.

Kalt Gustaw: Liturgik, Hochdorf 1967.

Katechizm Kościoła Katolickiego, PALLOTTINUM 1994.

Kodeks Prawa Kanonicznego (CIC 1983), PALL. 1984.

Lefebvre O.G., OSB: Mszał Rzymski, Bruges - Tyniec 1958.

Leonard a Porto-Maurico: Skarb ukryty. Krótki wykład Ofiary Mszy świętej, Kraków 1896.

Nowowiejski Antoni, abp: Msza święta, Płock 1993.

Maria Renata od Chrystusa: Sentire cum Ecclesia. Szkice liturgiczne, Poznań 1934.

Mäder Robert: Zurück zur Heiligen Messe, „Das neue Volk” 1937.

Parsch Pius: Wtajemniczenie w Ofiarę Mszy świętej w duchu odnowienia liturgicznego, Kraków 1947.

Pascher Joseph: Eucharistia. Gestalt und Vollzug, Münster 1953.

Pius XII: Mediator Dei, Wyd. diecezjalne 1947.

Pylak Bolesław: Msza święta ofiarą społeczną, Lublin 1959.

Schnitzler Theodor: Die Messe in der Betrachtung, Freiburg / Br. 1960.

Sieg Jan: Służba Boża. Ofiara Mszy świętej, Wejherowo 1936.

Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje, PALL. 1967.

Szafranowska M: Eucharystyczna Ofiara w rozmyślaniach, Warszawa 1937.

Śpikowski Władysław: Wykład Mszy świętej, „Msza Święta” 1950 (?).

Tomanek R: Mszał na niedziele i święta, Katowice 1950.       

Tóth Tihamér, bp: O Eucharystii, Kraków 1939.

Zilligen Palmatius: Lebe die heilige Messe, Ulm-Gögglingen 1976.

Żychliński Aleksander: Sacerdos. Rozważania teologiczne o kapłaństwie i jego zadaniu, Poznań 1932.

 

Pomoce

 

Biuletyny Warszawskiego Środowiska Wiernych Tradycji Łacińskiej, 1997-99.

Broszura: Die alte Liturgie der römischen Kirche muß lebendig bleiben!, Tulln 1999.

Ramm Martin, FSSP: Vortrag über die Heilige Messe, Neckarsulm, październik 1996.

Rodrigo Kahl, OP: Wykłady z liturgiki w Międzynarodowym Seminarium Duchownym Bractwa Św. Piotra, Wigratzbad 1996-99.

 

KANON  RZYMSKI

 

 

Consecratio

chleba

X

 

Quam oblationem

epikleza, prośba o przeistoczenie

XXXXX

 

Hanc igitur

polecenie ofiary N. T.

 

Communicantes

łączność z Kościołem w Niebie

 

Memento

żyjących

 

In primis

wspomnienie kleru, hierarchii

Kościoła wojującego na ziemi

 

Te igitur

Polecenie ofiar Bogu Ojcu przez Chrystusa

XXX

 

Sanctus

chwała Boża

                                                      X

 

Praefatio

dziękczynienie Ojcu przez Syna

 

Secreta

preludium, uroczyste otwarcie

wina

X

 

Unde et memores

Wspomnienie Odkupienia, anamneza

XXXXX

 

Supra quae

Wspomnienie ofiar S. T.

 

Supplices XX

Zjednoczenie z liturgią niebiańską

 

Memento

Umarłych

 

Nobis quoque

w łączności z męczennikami Kościoła triumfującego prośba za duchowieństwo

 

Per quem haec

Błogosławieństwo stworzenia przez Chrystusa

XXX

 

Per ipsum

chwała, doxologia

XXXXX

 

Pater noster

Modlitwa do Ojca przez Syna

 

Libera

Uroczyste zakończenie, postludium

 



[1] W Mszy uroczystej znak krzyża wykonujemy na początku introitu, śpiewanego w czasie modlitw u stopni. Z kolei w Mszy Requiem celebrans w trakcie słów „dona eis” czyni krzyż nad mszałem, jako że wszelkie łaski mają być przydzielone zmarłym. Wówczas uczestniczący wierni nie żegnają się.

[2] W okresie Męki Pańskiej wers Chwała Ojcu wypada ze względu na czas smutku oraz zgodnie z tzw. prawem Baumstarka tj. im starszy tekst, tym ostrożniej wprowadzane przez Kościół nowe elementy do liturgii.

[3] Gloria wypada w czasie Adwentu, Wielkiego Postu, w Suche Dni, w Mszach wigilijnych i żałobnych.

[4] W Mszach z Gloria, biskup lub opat w tym miejscu zamiast Dominus vobiscum mówi Pax vobis - Pokój niech będzie z wami.

[5] Znaczenie oracji ujawnia się przy commemoratio, tj. wspomnieniu, występującym niekiedy w Mszy. Kolektę wraz z sekretą i komunią dodaje się wówczas do innego proprium. To jakby koegzystencja dwóch różnych oficjów. Jedno wprawdzie silniejsze, ale nie usuwa, tj. przyćmiewa całkowicie drugiego.

[6] Niekiedy per Dominum nostrum jest zastąpione przez qui vivis et regnas - który żyjesz i królujesz, co jest nazywane oracją chrystologiczną. Modlitwa z takim zakończeniem odnosi się bezpośrednio do Jezusa Chrystusa.

[7] Modlitwy na ofiarowanie są późniejszej daty. Liturgiczne gesty w tej części Mszy św. były pierwotnie wykonywane bez modlitw, dopiero z czasem zaczynają towarzyszyć im słowa (okres reform liturgii rzymskiej na obszarze frankońskim).

[8] Liczba mnoga słowa „offerimus” nawiązuje do Mszy uroczystej, gdzie kapłan wraz diakonem, który podtrzymuje kielich wspólnie odmawiają tę modlitwę.

[9] Marcin Luter, kiedy jeszcze nie odrzucał zupełnie Mszy, polemizował zaciekle przeciwko obrzędowi mieszania, ponieważ twierdził, iż ofiaruje się tylko sam Chrystus. Dlatego nie jest możliwe według niego, aby grzeszny człowiek mógł się wspólnie ofiarować z Panem Jezusem. Luter odrzucał prawdę o Kościele jako Mistycznym Ciele Chrystusa.

[10] Inne wyjaśnienie: tak można nazwać również chleb naturalny. Kanon rzymski w modlitwie Supra quae, w nawiązaniu do Melchizedeka, nazywa jego ofiarę nieskalaną („immaculata Hostia”), nie przypisując przecież nad  konsekrowaną już Hostią znaku krzyża. Jeśli więc sam Kanon używa tego zwrotu nie w odniesieniu do Ciała Pańskiego, to o ileż bardziej może modlitwa ofiarowania.  

[11] Dawniej dary w naturze, w tym chleb i wino, dziś zastępowane przez tacę z pieniędzmi, czyli tzw. „kolektę”.

[12] Por: Wj 13 (wychodzącemu z Egiptu ludowi towarzyszy Pan w obłoku); Wj 19 (Mojżesz odbiera Prawo wśród obłoku); 3 Krl (Salomon poświęca świątynię dla Jahwe, wznosi się obłok). Obłok w czasie przemienienia na górze Tabor i wniebowstąpienia Jezusa.

[13] Symboliczne znaczenie wydaje się wcześniejsze jak praktyczne, tj. mycie pobrudzonych rąk przez kapłana po odebraniu darów ofiarnych. Liturgie wschodnie nie znały procesji z darami (była to praktyka starożytnego Zachodu), a jednak ryt obmywania palców istnieje. Np. ryt mozarabski zna jeszcze jedno, dodatkowe obmycie - tuż przed konsekracją.

[14] Kapłaństwo w Kościele, z ustanowienia Pana Jezusa jest dwojakiego rodzaju. Pierwsze, we właściwym tego słowa znaczeniu to kapłaństwo ministerialne (urzędowe) na mocy otrzymanych święceń od biskupa, z wyciśniętym i  niezmazywalnym znamieniem w duszy, uzdalniające do szafowania sakramentami świętymi (działanie w Mszy in persona Christi - w osobie Chrystusa) oraz do autorytatywnego głoszenia słowa Bożego i sprawowania urzędu pasterskiego. Drugie to kapłaństwo wiernych - w sensie dalszym, duchowym, analogicznym, a więc powszechne u ogółu wiernych świeckich, na mocy sakramentu chrztu, uzdalniające m.in. do udziału w kulcie chrześcijańskim (1P 2,5-9).

[15] Aż do zmian w 1969/70 r., gdzie stworzono Novus Ordo Missae, w którym Kanon rzymski wprawdzie egzystuje, ale już dość przemodelowany w formie i treści, i jako jeden do wyboru spośród kilkunastu nowopowstałych modlitw eucharystycznych.

[16] Praefatio: prae = przed; fatio à fateor =  wyznać, wypowiedzieć. Pre-facja, czyli dzieje się coś przed kimś, tu: uroczysta mowa przed Bogiem.

[17] Suma teologiczna III, 83, 5 ad 3.

[18] J. A. Jungmann, Missarum Sollemnia.

[19] Hanc igitur wykazje w ciągu roku liturgicznego niewielkie zmiany, podkreślając szczególny powód Ofiary (święcenia biskupa, Wlk. Czwartek, Wielkanoc, Zielone Świątki). Podobnie Communicantes (Boże Narodzenie, Epifania, Wielkanoc, Wniebo-wstąpienie, Zesł. Ducha Św.).

[20] Florus Diaconus: Chleb i wino są jeszcze irracjonalne, dlatego ofiara ma się stać racjonalna - Jezus Chrystus.

[21] Jezus Chrystus zawarł nowe i wieczne przymierze, wobec czego Stary Testament utracił swoją dotychczasową wartość. Nowy Testament, przypieczętowany przez Pana własną Krwią na Krzyżu Golgoty, jest wieczny. Jedyna doskonała, dająca światu odkupienie ofiara Chrystusa zastąpiła niedoskonałe ofiary żydowskie. W miejsce starego ludu Izraela, niegdyś wybranego przez Boga, wkroczył ostatecznie nowy lud Boży, nabyty przez Pana własną Krwią. Jest to Nowy Izrael, składający się z Żydów, Greków i pogan; duchowy potomek Abrahama i dziedzic jego obietnic, czyli Kościół, który odtąd pełni zasadniczą rolę w historii ludzkości, służbę w dziele zbawiania wszystkich narodów.

[22] Florus Diaconus: „Któż zdoła zrozumieć te wyrazy pełne tajemnicy, tak głębokie, przedziwne, zdumiewające. Należy je raczej odmawiać ze czcią i bojaźnią, aniżeli o nich się rozwodzić” (De expos. Missae, 66).

[23] Tym, którzy chcieliby postrzegać szczytowy punkt Mszy św. w momencie Komunii wiernych i w uczuciu braterskiej wspólnoty, encyklika Piusa XII „Mediator Dei” napomina: „Ofiara eucharystyczna jest z natury swojej bezkrwawym ofiarowaniem Bożej żertwy, widocznym w sposób mistyczny w rozdzielaniu świętych postaci i w złożeniu ich w daninie Ojcu Przedwiecznemu. Natomiast Komunia św. należy do uzupełnienia Ofiary i do uczestnictwa w Najśw. Sakramencie”. Tak więc z teologicznego punktu widzenia pojęcie ofiary ma pierwszeństwo przed pojęciem posiłku, gdyż cały sens pożywania polega na tym, by dać uczestnictwo w składaniu ofiary (za: K. Journet, Msza święta).

[24] W Mszy uroczystej od ofiarowania trzymał ją subdiakon, osłoniętą welonem, oddając teraz celebransowi.

[25] Eucharystia jest źródłem jedności chrześcijańskiej. Pan Jezus pozostawił ją swemu Kościołowi „jako symbol tej miłości i jedności, którymi między sobą mają być złączeni i zjednoczeni chrześcijanie (...). Eucharystia jest symbolem tego jednego Ciała, którego Głową jest Chrystus pragnący, abyśmy z nim byli najściślej złączeni przy pomocy więzów wiary, nadziei i miłości” (Trid. s. XIII, cap. 2).

[26] U Izraelitów, gdy coś było niezwykle ważne, wypowiadano to trzykrotnie. Jezus pytał Piotra trzy razy czy Go kocha (J 21,15-17).