I. MSZA ŚWIĘTA

 

A/ NAUKA O MSZY

 

1. POTRZEBA, DOSKONAŁOŚĆ I ZNACZENIE MSZY

Gdyby to było możliwe, nigdy nie opuściłbym ołtarza (o. Pio)

 

Jezus Chrystus stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia - głosi prawda wiary. Nasz Pan przez swoją mękę i śmierć krzyżową zadośćuczynił Bogu za grzechy ludzkości, odkupił rodzaj ludzki swoją krwią. Dzięki temu przywrócona została harmonia i jedność między stworzeniem i Stwórcą, nieszczęsne potomstwo Adama skażone zmazą pierworodną powróciło pojednane do Ojca Niebieskiego, otworzyły się ponownie bramy Nieba.

Bóg chce zbawienia każdego, dlatego powołał człowieka do osiągnięcia szczęśliwości niebieskiej. Na drodze ku celowi ostatecznemu ma on za zadanie niejako przyswojenia sobie owoców odkupienia, wysłużonych nam przez Chrystusa. Podczas ziemskiej wędrówki powinien więc stale zabiegać o życie wieczne. Nie jest to jednak łatwe. Jezus przewidział bowiem, że po swoim zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu odkupiona przez Niego ludzkość będzie na nowo upadała i grzeszyła. Nie chciał pozostawić ludzi samym sobie, bez opieki i pomocy. Wobec tego wyłoniła się konieczność utrwalenia swojego dziedzictwa, czyli założenia na ziemi hierarchicznego Kościoła oraz ustanowienia sakramentów świętych.

Od początku aż do chwili obecnej, i do końca świata, Chrystus trwa Boską obecnością w swoim Kościele. Jako Boży Syn i rzecznik u Ojca w Niebiosach otacza Kościół przemożną opieką, więcej - posługuje się nim w kontynuowaniu dzieła odkupienia, zapraszając każdego człowieka do udziału w nim. Kościół katolicki jest przedłużeniem życia Pana Jezusa na ziemi, ponieważ teraz, mocą i autorytetem Założyciela prowadzi dalej rozpoczęte przed dwoma tysiącami lat dzieło zbawcze. Chrystus przez swój Kościół poucza nas o prawdziwej wierze, mówi jak Boga czcić w prawdzie, szafuje sakramentami - obiektywnymi źródłami łaski, nakłania do posłuszeństwa chrześcijańskim przykazaniom, ćwiczy w cnotach, prowadzi najpewniej ku Bogu i osobistej świętości.

 

Do nadziei bycia zbawionym nie wystarczy zwykłe należenie do widzialnego Kościoła i pasywna ufność w Bożą dobroć - konieczny jest bowiem wysiłek i z naszej strony. Należy bowiem żyć prawdziwie po chrześcijańsku, oddawać chwałę należną Bogu, przestrzegać nowotestamentalnego prawa, praktykując przede wszystkim cnotę miłości. Aby podołać zachowaniu wszystkich przykazań danych przez Stwórcę, by należycie spełniać Jego wolę, wyrażając w ten sposób naszą miłość ku Niemu (J 14,15; 15,10) potrzeba kruchemu człowiekowi pomocy. Tym bardziej, iż po upadku pierwszych rodziców, po fakcie grzechu pierworodnego, jako skutek pozostaje nadal, mimo odkupienia, osłabiona natura ludzka, łatwo skłonna do czynienia złego, ulegania pokusom ciała i szatana. Tę pomoc nazywamy łaską Bożą, której jako daru udziela nam Pan Bóg.

Łaska Boża została wysłużona przez Syna Człowieczego na krzyżu, jest darem, którego do zbawienia udziela nam Duch Święty. Łaska uczynkowa pomaga w unikaniu zła i w spełnianiu dobrych czynów, oświeca rozum i wzmacnia wolę. Łaska uświęcająca daje nam życie nadprzyrodzone i sprawia, że stajemy się dziećmi Bożymi. Upodabnia do Boga, przebóstwia i zapala w nas życie Boże. Z łaską trzeba współpracować. Głównymi źródłami łaski są: Msza św., sakramenty i modlitwa. W pokornej modlitwie możemy wyprosić u Boga różne łaski. W sakramentach zaś i w Mszy dobrotliwy Pan udziela nam tych łask, których najwięcej nam w życiu potrzeba.

 

Bóg chce, aby każdy człowiek został zbawiony. Dlatego dał nam swego Syna, a z Nim wszelkie konieczne środki. Łaska, która wypływa z sakramentów chrztu i pokuty stanowi fundament w boju o żywot wieczny. Chrzest obmywa z grzechu pierworodnego, który skazuje na wieczne potępienie, a pokuta przywraca utracony stan łaski uświęcającej. Jednakże Jezus stał się człowiekiem i umarł na krzyżu nie tylko, aby zniszczyć grzech i umożliwić osiągnięcie bram niebieskich przy minimalnej współpracy człowieka. On uczynił dla nas o wiele więcej, według słów: Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości (J 10,10). Ta obfitość życia to pełnia łaski, pełnia życia nadprzyrodzonego, z którego bije świętość. Oto cel dla wszystkich bez wyjątku, oto program życia bez względu na stan, wiek, zawód, zdolności. Świętość jest możliwa do osiągnięcia dla każdego. Wymaga oczywiście długotrwałej, cierpliwej pracy nad sobą, przy niezbędnej pomocy Bożej.

Chrystus Pan wysłużył nam na krzyżu nie tylko łaskę konieczną do zbawienia, lecz również ku świętości, zgodnie z Jego słowami: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5,48). Św. Paweł dodaje: Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie (1Tes 4,3). Zbawiciel zatem przyszedł na ziemię nie tylko po to, aby nas uratować, lecz aby uczynić nas świętymi. Pan wzywa nieustannie przez swój Kościół do osobistej świętości, dla której realizacji udziela łask wystarczających.

Świętość to doskonałość życia chrześcijańskiego. Polega ona na pełnym rozwoju życia nadprzyrodzonego w człowieku, którego korzeniem i zalążkiem jest łaska uświęcająca, cnoty wlane i dary Ducha Świętego. Łaska ta czyni nas zdolnymi do wejścia w kontakt z Trójcą Przenajświętszą, by Boga głębiej poznawać i mocniej Go kochać. Oto nowe życie - poznania i miłości, które łaska Boża wzbudza i odżywia; uczestnictwo człowieka w życiu Bożym już tu, na ziemi!

 

Chrystus posłał Apostołów (...), aby ogłaszane dzieło zbawienia sprawowali przez ofiarę i sakramenty (SC 6). Najświętsza Eucharystia jawi się tutaj jako dar najbardziej Boski, ofiarowany ludziom z największej głębi Zbawiciela. Ten „Chleb życia” daje udział w odkupieniu, jest dla nas pokarmem podtrzymującym i zasilającym życie nadprzyrodzone, środkiem wzmożenia w sobie życia łaski Bożej, źródłem szczególnego zjednoczenia człowieka z Bogiem, tak iż możemy stać się uczestnikami Bożej natury. Każdy sakrament jako narzędzie pośredniczące jest znakiem skutecznym sprowadzającym niewidzialną łaskę, zaś Eucharystia zawiera samego Dawcę łaski - Jezusa Chrystusa. Eucharystia jest najwyższym, choć nie jedynym wystarczającym, ze wszystkich sakramentów świętych, stanowi ich centrum i punkt szczytowy, koronę i wypełnienie, powód i warunek. Najbardziej czcigodnym sakramentem jest Najświętsza Eucharystia, w której sam Chrystus Pan jest obecny, ofiaruje się oraz jest spożywany, i dzięki której Kościół ustawicznie żyje i wzrasta. Ofiara eucharystyczna, pamiątka śmierci i zmartwychwstania Pana, w której uwiecznia się Ofiara Krzyża, jest szczytem i źródłem całego kultu oraz życia chrześcijańskiego; oznacza ona i sprawia jedność Ludu Bożego, przez nią buduje się Ciało Chrystusa. Pozostałe bowiem sakramenty i wszystkie kościelne dzieła apostolatu mają związek z Najświętszą Eucharystią (CIC 1983, can. 897). Sobór Watykański II głosi, że „z liturgii, a głównie z Eucharystii jako ze źródła, spływa na nas łaska i z największą skutecznością dokonuje się przez nią uświęcenie człowieka w Chrystusie i uwielbienie Boga, które jest celem wszystkich innych dzieł Kościoła” (SC 10).

Sakrament Eucharystii jest zawsze owocem Ofiary eucharystycznej i bez niej jako taki nie może istnieć. Stąd przyjmowane w teologii tradycyjne rozróżnienie Eucharystii, mające mocne oparcie w orzeczeniach soborów ekumenicznych, w tym szczególnie Soboru Trydenckiego, na Eucharistia in fieri - jako ofiara Nowego Przymierza, i Eucharistia in esse - jako sakrament. Dlatego można ustanowioną przez Jezusa Chrystusa Eucharystię nazwać tajemnicą wiary, w której On sam, przy pomocy ministerium kapłaństwa, ponawia ofiarę odkupieńczą oraz, będąc realnie obecnym, daje ludziom siebie samego (jako sakrament Nowego Testamentu) pod postaciami chleba i wina na pokarm duchowy.

 

Msza św. ma ogromne znaczenie dla Kościoła, świata i pojedynczego człowieka. „Msza jest szczytowym punktem religii chrześcijańskiej, sercem nabożeństwa, duszą pobożności, otchłanią Bożej miłości, niewyczerpanym morzem łask” stwierdził św. Franciszek Salezy. Nie istnieje żadna modlitwa czy ofiara, która by dawała człowiekowi więcej łask jak modlitwa, współofiarowanie i komunia z Chrystusem podczas Mszy. Sobór Trydencki stwierdza, że nie ma drugiej takiej czynności wykonywanej przez wiernych, która byłaby tak święta jak celebracja tej nakazującej bojaźń tajemnicy. Msza jest głównym i najdoskonalszym aktem kultu Bożego, sercem całego życia katolickiego, motywacją kultury chrześcijańskiej, siłą dla działalności apostolskiej. Na niej opiera się i z nią upada wiara katolicka.

Kiedy w lutym 1529 r. w Bazylei protestanci zniszczyli i wyrzucili ze świątyń katolickich przez siebie zajętych, obrazy i figury święte, Ekolampadius, były proboszcz ze św. Marcina, pisał z triumfem do swojego przyjaciela Capito ze Strassburga: Missa expiravit!- Msza w Bazylei zamarła. Za tym stwierdzeniem kryło się niemal instynktownie przeczucie, że właśnie Msza jest pulsującym sercem całego katolicyzmu. Historia uczy, że jeśli Msza w jakimś narodzie jest niedbała, to tamtejszy katolicyzm stanie się bezkrwisty i suchotniczy. Jeżeli zupełnie zamarła, to z nieubłaganą koniecznością, wcześniej czy później Kościół katolicki musi w tym narodzie wymrzeć. Jeżeli zaś gdzieś daje się zauważyć odrodzenie Mszy i pobożności eucharystycznej, to jest to niezawodny znak, że zbliża się wiosna religijna.

Msza św. jako nieustanna ofiara codziennie ponawiana na powierzchni globu ziemskiego, jest jakby pulsowaniem Serca Jezusowego, sprawiającym przelewanie łask do dusz ludzkich. To jest serce utrzymujące Kościół przy życiu. Od chwili ustanowienia w Wieczerniku aż po czasy ostateczne, nieustannie, z woli Syna Bożego jest sprawowane owe mysterium salutis, z którego wypływa ogrom łask na cały świat, podtrzymując go przy istnieniu. Gdyby ziemia została pozbawiona Mszy świętej niechybnie runęłaby pod ciężarem własnych nieprawości. Łatwiej moglibyśmy żyć bez słońca niż bez świętej Ofiary.

Każdego dnia Chrystus działa realnie w sakramentach i w Mszy dla naszego zbawienia, w każdej chwili oczyszcza On i uświęca rodzaj ludzki, a następnie poleca swemu Ojcu Niebieskiemu. Wprawdzie śmierć Pana na krzyżu przyniosła odkupienie wszystkim ludziom, jednakże by się zbawić, jak zostało wyżej powiedziane, należy skutki odkupienia stosować do siebie, jakby wyciągać po nie rękę i niejako pomóc w Jego działaniu zbawczym. Powinniśmy uczęszczać na Msze, a będąc w stanie łaski uświęcającej uczestniczyć i w szeregu łask odkupienia. Nie istnieje zatem lepsza sposobność z naszej strony jak możliwie częste i regularne przystępowanie do sakramentalnych źródeł zbawienia, w szczególności zaś uczestnictwo w Ofierze Mszy, jeśli pragniemy rzeczywiście żyć w ufnej pewności osiągnięcia celu ostatecznego, w duchu wspinania się na wyżyny doskonałości chrześcijańskiej.

 

 

2. OFIARA NOWEGO PRZYMIERZA

Życie duchem ofiary wyrabia na codzień usposobienie ofiarne

 

Odkąd istnieją ludzie na ziemi, istnieją również ofiary. Patrząc na historię ludzkości, niemal od początku ludy pogańskie, nie znając jeszcze Ewangelii, miały świadomość zależności od kogoś silniejszego i doskonalszego, obowiązku oddania jemu należnej czci, a także poczucie winy - dlatego składały bóstwom ofiary kultyczne, błagalne i przebłagalne. „Ofiarować” (łac. offerre) znaczy najogólniej coś komuś dać w dowód życzliwości lub wdzięczności, albo oddać zwłaszcza coś drogiego, co nie rzadko związane jest z jakimś wyrzeczeniem i poświęceniem siebie.

Trudno mówić o jakiejkolwiek religii bez elementu ofiary. Ofiara jest zewnętrznym aktem religii, przez który człowiek uznaje bezwzględną zwierzchność i wyższość Boga jako Pana i Stwórcy. Jest to wyraz głębokiego przeświadczenia, iż wszystko, co posiada, nawet samo istnienie jakim się cieszy, jest jałmużną od Najwyższego. Człowiek odkrywa, że powinien zanosić swojemu Stwórcy hołd chwały i dziękczynienia, który wyrażałby na zewnątrz całkowitą uległość wobec wszechmocnego Boga, Pana życia i śmierci.

 

Ofiara skupia w sobie dwa zasadnicze akty: hołd i ekspiację. Oba wymagają tzw. ofiarnej immolacji. Ofiara zatem jest w ogólnym tego słowa znaczeniu immolacją jakiejś zmysłowej rzeczy, dokonaną przez kapłana jako wyraz uznania najwyższego zwierzchnictwa Boga, dziękczynienia za otrzymane dobrodziejstwa, prośby o pomoc oraz przebłagania za grzechy.

W Starym Testamencie Izraelici oddawali Bogu chwałę oraz uznawali swoją małość, grzeszność i zależność od Niego przede wszystkim za pomocą ofiar. Sam Jahwe nakazał swojemu ludowi różnego rodzaju ofiary krwawe i bezkrwawe (por. Wj, Kpł). Istotą aktu ofiarnego było zniszczenie materii żertwy. Składano płody ziemi, zwierzęta, a nawet ludzi u niektórych zwyrodniałych ludów barbarzyńskich.

Wszystkie te obrzędy ofiarne były czcze u pogan, a niedoskonałe u Izraela, ponieważ nie mogły w pełni należycie Boga uczcić i przebłagać za występki czy zmazać winy. Starotestamentowe ofiary żydowskie były jedynie figurą ofiary krzyżowej naszego Zbawiciela - zwłaszcza baranek paschalny. Dopiero jego nowotestamentowa ofiara Chrystusa, będącego jednocześnie kapłanem i żertwą, ofiarnikiem i ofiarą, osiągnęła pełnię skuteczności i doskonałości (Hbr 9,11).

Nasz Pan wziął na siebie grzechy świata i przejął za nas dobrowolnie ekspiację; ofiarował sam siebie, wyniszczył się za nas i w miejsce nas samych. Stał się żertwą i z miłości do rodzaju ludzkiego przyjął śmierć, przelewając swoją Krew. On umiłował was i wydał samego siebie za nas na obiatę i ofiarę wdzięcznej wonności Bogu (Ef 5,2). Oddał swoje życie, aby przebłagać Ojca, by zadośćuczynić Jego sprawiedliwości i wynagrodzić za zniewagi, jakie Mu wyrządziły grzechy. Śmierć Jezusa na krzyżu była prawdziwą immolacją, rzeczywistą ofiarą. Dzięki temu Chrystus wybawił nas od śmierci duchowej i wiecznej, przywrócił możność usprawiedliwienia przed Bogiem, wysłużył łaskę uświęcającą i wyrwał nas z niewoli piekła i szatana.

 

Sobór Trydencki na sesji XXII, w rozdziale I „O ustanowieniu Przenajświętszej Ofiary Mszy” orzekł, że lewickie kapłaństwo Starego Testamentu nie miało pełnej doskonałości, dlatego dzięki zrządzeniu miłosiernego Boga musiał powstać nowy kapłan na wzór Melchizedeka (Rdz 14,18; Ps 109,4; Hbr 7,11), czyli nasz Pan Jezus Chrystus, który mógł dopełnić i udoskonalić wszystkich potrzebujących uświęcenia (Hbr 10,14). Toteż podczas Ostatniej Wieczerzy ustanowił nowy obrządek (Mt 26,26-29; Łk 22,15-20; Mk 14,22-25; 1 Kor 11,23-25), pozostawiając Kościołowi ofiarę widzialną, żeby uobecniała ofiarę krwawą, mającą się raz jeden dokonać na krzyżu. Albowiem po odprawieniu Starej Paschy, którą Izraelici ofiarowywali na pamiątkę wyjścia z Egiptu (Wj 12,21n) - baranka paschalnego, Chrystus ustanowił Nową Paschę, która ma być składana przez kapłanów Nowego Przymierza na pamiątkę przejścia z tego świata do Ojca, do swojego Królestwa (Kol 1,13). Ta właśnie jedyna w swoim rodzaju Ofiara została zapowiedziana przez proroka Malachiasza, iż „na każdym miejscu (tj. od Wschodu do Zachodu) będzie składana ofiara czysta” (Mal 1,11).

Św. Augustyn w „Państwie Bożym” pisze: „Toteż ów prawdziwy Pośrednik, który przyjmując postać sługi (Flp 2,7; Mt 20,28; Rz 8,3; 1Tm 2,6), z tego właśnie tytułu stał się pośrednikiem między Bogiem i ludźmi, człowiek Jezus Chrystus (1 Tm 2,5), pod postacią Boga przyjmuje ofiary wraz z Ojcem, z którym razem jest jedynym Bogiem (Flp 2,6; Kol 1,15); lecz pod postacią sługi wolał On sam stać się ofiarą, aniżeli ją przyjmować, by nawet przy tej sposobności nikt nie pomyślał, że ofiary składać należy jakiemuś stworzeniu. Przez to jest On kapłanem, który sam składa ofiarę i sam się ofiarowuje. Chciał On, by codzienne sprawowanie tego jako sakramentu stało się ofiarą Kościoła, który, będąc ciałem mającym z Nim swoją Głowę, uczy się ofiarowywać przezeń siebie samego (Ef. 4,15; Kol 1,18; 2,9). Znakami tej prawdziwej ofiary były dawne i liczne i rozmaite ofiary ludzi świętych, wyrażające tę jedną ofiarę wielu sposobami, tak jak o jednej rzeczy mówi się wielu słowami, aby nie wzbudzając odrazy stanowczo ją zalecić. Przed tą ofiarą najwyższą i prawdziwą cofnęły się wszystkie ofiary fałszywe” (X, 20).

 

 

3. ISTOTA MSZY

Powiedz mi co sądzisz o Mszy św., a ja ci powiem kim jesteś (Robert Mäder)

 

W zachwycie nad Mszą św. na różne sposoby próbowano określić ów szczyt i centrum religii chrześcijańskiej. Różnorodne opisy, porównania i obrazy stosowane w teologii katolickiej odnośnie Eucharystii są różnej jakości, uwydatniając najczęściej jeden z aspektów tej tajemnicy wiary. Fakt, iż jakiś obraz jest niedoskonały nie oznacza, że jest błędny. Obraz taki pokazuje najczęściej jeden tylko aspekt całej rzeczywistości jaką jest Msza - aspekt prawdziwy, ale nie jej pełnię.

Msza św. jest tajemnicą, misterium. Czy miałoby to znaczyć, że przekracza ona nasze możliwości językowe i pojęciowe? Nie. Wprawdzie trzeba posługiwać się analogią i używać pojęć pomocniczych, ale nie wszystko można zdefiniować. Klasyczna definicja ma jednak za zadanie ujęcie istoty danego przedmiotu. Określenie Mszy, o ile ma się zbliżać do ideału, powinno uwzględnić pełną jej naturę. Problem leży więc w najbardziej adekwatnym oddaniu istoty Mszy, na co teologia katolicka udzieliła już odpowiedzi.

Katechizm Kościoła Katolickiego z 1993 r. ukazuje nam raczej szereg bogatych obrazów i pojęć, które się wzajemnie uzupełniają. Wśród wielu tych różnorodnych określeń, znajdujemy również jedno, które oddaje istotę Mszy, jako Eucharystii in fieri, a mianowicie ofiary. Tekst katechizmowy brzmi: „Wielość nazw, jakimi jest określany ten sakrament, wyraża jego niewyczerpane bogactwo. Każda z nich ukazuje pewien aspekt. Nazywa się go: Eucharystią, ponieważ jest dziękczynieniem składanym Bogu (...). Wieczerzą Pańską, ponieważ chodzi o Ostatnią Wieczerzę, którą Chrystus spożył ze swymi uczniami w przeddzień męki, i zapowiedź uczty godów Baranka w niebieskim Jeruzalem. Łamaniem Chleba (...). Zgromadzeniem eucharystycznym (...). Pamiątką Męki i Zmartwychwstania Pana. Najświętszą Ofiarą, ponieważ uobecnia jedyną ofiarę Chrystusa Zbawiciela i włącza w nią ofiarę Kościoła. Używa się także nazwy ofiara Mszy świętej, ofiara pochwalna (Hbr 13,15), ofiara duchowa, ofiara czysta i święta, ponieważ dopełnia i przewyższa wszystkie ofiary Starego Przymierza. Świętą i Boską liturgią, ponieważ celebrowanie tego sakramentu zajmuje centralne miejsce w całej liturgii Kościoła i jest jej najgłębszym wyrazem. W tym samym znaczeniu nazywa się również ten sakrament celebrowaniem świętych Misteriów. Mówi się także o Najświętszym Sakramencie, ponieważ jest to sakrament sakramentów (...). Komunią, ponieważ przez ten sakrament jednoczymy się z Chrystusem, który czyni  nas uczestnikami swojego Ciała i swojej Krwi, abyśmy tworzyli z Nim jedno ciało. Nazywa się jeszcze Eucharystię rzeczami świętymi (...), chlebem aniołów, chlebem z nieba, lekarstwem nieśmiertelności, wiatykiem ... Mszą świętą, ponieważ liturgia, w której dokonuje się misterium zbawienia, kończy się posłaniem wiernych (missio), aby pełnili wolę Bożą w codziennym życiu” (KKK 1328-1332).

 

Próbę oddania istoty Mszy św. owocnie podjęło Magisterium Kościoła na Soborze Trydenckim, jednym z najbogatszych w historii Kościoła w ilość i precyzję orzeczeń dogmatycznych i doktrynalnych. Głównie na sesji XXII, 17 września 1562 r. wyłożono naukę, z której wynika, że:

1. W Mszy dokonuje się prawdziwa i właściwa ofiara (sacrificium verum et proprium) - bezkrwawa ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa.

2. Ofiara eucharystyczna i Ofiara Krzyża są tożsame ze względu na dary ofiarne i właściwego kapłana-ofiarnika, Chrystusa, zaś różne ze względu na rodzaj i sposób ofiarowania.

3. Ofiara Mszy jest przedstawieniem (representatio), pamiątką (memoria) i zastosowaniem (aplicatio) ofiary krzyżowej Chrystusa. Nie jest to zwykłe wspomnienie, lecz sacrificium verum et proprium (DS 1739-1743).

 

Wyjaśnieniem Mszy zajmowała się również teologia potrydencka i nowożytni teologowie. Oto kilka krótkich definicji: Ks. M. Sieniatycki: „Msza św. jest to bezkrwawa ofiara Nowego Testamentu, w której ofiaruje się Bogu Ciało i Krew Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina”. P. kard. Gasparri: „Msza św. jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus zastąpiony przez kapłanów, ofiaruje w niej Bogu Ojcu w sposób bezkrwawy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina”. Ks. Fr. Pouget: „Msza św. jest to ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, którą tenże Jezus Chrystus i Kościół ofiaruje (Jego) Bogu przez posługę kapłanów pod postaciami chleba i wina na dalsze jakoby przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej. Ks. W. Granat: „Msza św. jest niekrwawą ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa, który się ofiaruje pod postaciami chleba i wina przez kapłanów w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem na przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej”.[1]

 

Kościół naucza, że Msza św. jest przedłużeniem w przestrzeni i czasie nieskończonej w wartość i zasługi odkupieńczej ofiary Jezusa Chrystusa, którą On ustanowił w Wieczerniku i złożył z siebie za ludzkość w sposób krwawy na krzyżu Golgoty. Wielka to tajemnica, bowiem każdego dnia, w każdej minucie, na wszystkich krańcach świata w świątyniach katolickich Jezus (Głowa Ciała Mistycznego czyli Kościoła) składa siebie nieustannie za nas i w pewnym sensie wraz z nami (członkami Ciała) w ofierze miłej Bogu już w sposób bezkrwawy, tj. pod postaciami chleba i wina, przez ręce kapłana.

W Wielki Piątek nasz Pan cierpiał i umarł, a teraz, po swoim chwalebnym zmartwychwstaniu już nie cierpi i nie umiera fizycznie, ale wyniszcza siebie i umiera w sposób mistyczny. Od dnia wniebowstąpienia Chrystus sprawuje nadal swoje najwyższe i wieczne kapłaństwo. Dzięki Mszy również my mamy to szczęście, mogąc zetknąć się z całym misterium paschalnym, z tajemnicami naszego zbawienia.

Akt ofiarny nie jest jedynie wspomnieniem rzeczy przeszłej, to dzieje się rzeczywiście. Obrzęd Mszy nie odnawia Ofiary Krzyżowej w sensie dosłownym, ponieważ ona dokonała się raz jeden na Kalwarii, ale ponawia ciągle i ponadczasowo jej obecność, zasługi i skutki zbawcze. To ta sama ofiara, różna jedynie w sposobie ofiarowania i w tym, że na krzyżu była ofiarą tylko Chrystusa - Głowy ludzkości i złożoną w jej imieniu (może przy współudziale Maryi, złączonej z Nim więzami natury i łaski, i reprezentującej przyszły Kościół). W Mszy św. natomiast mamy ofiarę Chrystusa i Kościoła - wszystkich członków Mistycznego Ciała.

 

Dla jasności wywodów, treść Mszy można ująć w formie krótkich pytań i odpowiedzi katechizmowych:

W jakim celu Pan Jezus ustanowił Mszę św.? Aby każdy człowiek miał życiową styczność z Ofiarą Krzyża i przez to były mu udzielone owocujące z niej zasługi.

Kto składa Ofiarę Mszy? Cały Kościół, tj. Chrystus-Głowa Ciała Mistycznego, kapłani drugorzędni [ministerialni] naznaczeni charakterem kapłaństwa, a przez nich wszyscy, którzy w sakramencie chrztu otrzymali prawo udziału w życiu Kościoła.

Kogo ofiaruje się w Mszy? Cały Kościół, tj. Chrystusa w ludzkiej naturze (obecnie uwielbionej) i wszystkie inne członki Ciała Mistycznego. „Ciałem” i „Krwią” ofiary wiernych będzie każde dobro, tj. każda prawda i miłość, dokładana do miłości ujawnionej w Ofierze Krzyża, zbliżonego do nas przez Mszę świętą.

W jaki sposób składamy Ofiarę Mszy? Po pierwsze w sposób niekrwawy i symboliczny, a po drugie w sposób społeczny.

Jakie są główne czynności w Mszy? Przeistoczenie i Komunia święta.          

Która z tych głównych czynności jest najważniejsza i istotna? Przeistoczenie, dlatego że występuje tu Chrystus Pan jako Najwyższy Kapłan i dar ofiarny z całym Kościołem.[2]

 

Niezwykle ważnym aspektem przy określaniu i definiowaniu Mszy św. jest jej ścisły związek z Kościołem. Kościół katolicki, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa uczestniczy w ofierze swego Pana - Głowy tegoż Ciała. Kościół strzeże wiernie skarbu, jaki otrzymał od swego Założyciela. W Konstytucji o liturgii świętej czytamy: Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany ustanowił eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy-Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały (SC 47).

Msza św. jest niejako własnością Kościoła, podobnie pozostałe sakramenty. Ci, którzy znajdują się poza nim, korzystają ze skutków Ofiary tylko pośrednio, zawsze przez niego i dzięki niemu. To Kościół celebruje Eucharystię, on ustala i zatwierdza na mocy autorytetu otrzymanego od Chrystusa Pana ryty, ceremonie i przepisy dotyczące liturgii. To Kościół udziela kapłanom - przez swoich prawowitych biskupów - polecenie celebracji, dając im do rąk księgi liturgiczne. Biskupi katoliccy, następcy Apostołów pozostający w komunii z Biskupem Rzymskim, następcą św. Piotra, otrzymawszy od niego jurysdykcję z ustanowienia Bożego, kierują powierzonymi im Kościołami partykularnymi, uformowanymi na wzór Kościoła powszechnego jako zastępcy i legaci Chrystusa. Są oni widzialnym źródłem i fundamentem jedności.

Biskup posiada pełnię sakramentu święceń - plenitudo sacramenti ordinis (Pius XII). Biskup, naznaczony pełnią sakramentu kapłaństwa, jest «szafarzem łaski najwyższego kapłaństwa», szczególnie co do Eucharystii, którą sam ofiaruje, albo o której ofiarowanie się troszczy, a którą ustawicznie żywi się i wzrasta Kościół. (...) Każdym należytym sprawowaniem Eucharystii kieruje biskup, któremu powierzony jest obowiązek oddawania Majestatowi Bożemu kultu religii chrześcijańskiej i kierowania tym kultem zgodnie z przykazaniami Pańskimi i prawami Kościoła ... (LG 26).

 

 

4. WARTOŚĆ I CEL MSZY

Wszystkie dobre uczynki razem wzięte nie mają tyle wartości co jedna Msza św. (Jan Vianey)

 

Ofiara Mszy św. jest dziełem Bożym i posiada wartość nieskończoną. Ta tajemnica zawiera w sobie przeobfity zapas zbawienia nie tylko dla poszczególnych osób, ale i dla wszystkich ludzi. Chrystus składa siebie w ofierze za nas, w naszych intencjach, podczas każdej ważnie odprawianej Mszy. Ofiara Chrystusa dzieje się ze względu na nasze zobowiązania wobec Boga.

 

Na człowieku obdarzonym przez Stwórcę rozumem i wolą, spoczywa obowiązek uczczenia Boga. On bowiem jest nieskończenie wielkim Dobrem, Mądrością, Sprawiedliwością i Miłością. Pierwszorzędnym i ostatecznym celem Mszy jest więc ofiara na chwałę Trójcy Przenajświętszej, oddanie Bogu należnej czci i uwielbienie Jego nieskończonego Majestatu. Hołd należny Stwórcy idzie w parze z uznaniem własnej nędzy i zależności. Każdy człowiek jest zobowiązany do kultu, do oddania Bogu chwały, ponieważ jest on od Niego całkowicie zależny.

Jeżeli Majestat i Wszechmoc Boża są nieskończone, wymagają tym samym niekończącej się, doskonałej czci. Tylko dzięki ofierze Chrystusa w Mszy jesteśmy w stanie oddać chwałę Bogu Ojcu w Duchu Świętym najpełniej, najmilej i najgodniej. „Nie może bowiem być nic godniejszego Boga i przyjemniejszego Bogu, niż ten Sakrament, w którym składana jest Boska ofiara. Przez nią więc oddajemy Trójcy Świętej tyle czci, ile tego wymaga Jej nieskończona godność. Oddajemy Ojcu dar nieskończony co do wartości i godności, bo jest nim Jego jednorodzony Syn” (Leon XIII).

 

Drugim, nie mniej istotnym celem Mszy jest dziękczynienie winne Bogu za wszelkie, niezliczone dobrodziejstwa i łaski otrzymane darmo od Niego. Jeżeli wdzięczność okazują nawet bezrozumne zwierzęta swym opiekunom, to o ileż bardziej względem Najwyższego Dobroczyńcy nie miało by się to stać udziałem istot obdarzonych wolą i rozumem. Mamy za co dziękować: za dzieło stworzenia, zesłanie na ziemię jedynego Syna-Odkupiciela, ustanowienie Mszy oraz wszelkie dary doczesne i duchowe.

Bóg jako Stwórca, który wszystko utrzymuje przy życiu, ma względem ludzi najwyższe i absolutne prawo, tak w życiu prywatnym, jak publicznym. Kimkolwiek jesteśmy i cokolwiek posiadamy, zawsze musimy pamiętać, że wszystko otrzymaliśmy dzięki Bożej hojności. Dlatego ze strony człowieka należy się Bogu, najwyższa wdzięczność. Z powodu naszej niedoskonałości, nigdy nie bylibyśmy w stanie należycie wypłacić się z długu wdzięczności, za najmniejsze nawet, przez Boga okazane nam dobrodziejstwo. Dopiero Eucharystia wypełnia ów obowiązek.

 

Trzecim celem głównym Mszy jest przebłaganie Boga za liczne winy własne oraz całego świata, np. za szerzącą się obecnie falę zepsucia moralnego, wraz z prośbą o uchylenie kar przez nie zasłużonych. Staramy się przebłagać Sędziego, który karze zawsze słusznie i sprawiedliwie. Nieustanna Ofiara Nowego Przymierza ma charakter przebłagalny i oczyszczający. Prośby zanoszone do Boga o darowanie win żywym i umarłym to cel bezpośredni Mszy św.

Dla nas, ludzi upadających w swoich słabościach, codziennie obrażających Boga grzechami, za które nie jesteśmy w stanie nigdy dostatecznie odpokutować, moc przebłagalna Ofiary ma przeogromne znaczenie. Ofiarujący się mistycznie w Mszy Jezus wstawia się za nami u Ojca, okazując Jemu rany na swoim ciele chwalebnym jako cenę naszego odkupienia, upraszając Go o uśmierzenie słusznego gniewu i przebaczenie za nasze godne kary występki. Żadna krew cielców ani kozłów, żaden z ludzi, nikt oprócz Chrystusa-Baranka nie może sprostać sprawiedliwości Boga wszechmocnego. „Jedynie bowiem mocą zasług i śmierci Chrystusa mogą ludzie całkowicie zadośćuczynić wymaganiom Bożej sprawiedliwości oraz wyprosić pełnię przebaczenia Pańskiego. Tę moc przebłagania i uproszenia pozostawił Chrystus całkowicie w Eucharystii, która nie jest tylko prostą i pustą pamiątką Jego śmierci, lecz prawdziwym i cudownym Jej powtórzeniem, chociaż w sposób bezkrwawy i mistyczny” (Leon XIII).

Gdy katolicki kapłan w czasie celebracji Mszy wznosi ku niebiosom Najświętszą Hostię, litościwy Bóg nie może się oprzeć na widok Baranka bez zmazy i czuje się niejako zmuszony do uśmierzenia swojego sprawiedliwego gniewu. Dlatego przebłagalna Ofiara Mszy, której sprawcą jest sam Syn Boży - nasz pośrednik i obrońca, posiada zarówno dla żywych jak i umarłych znaczenie niezwykle istotne.

 

Wreszcie, staramy się możliwie często nawiedzać Msze z powodu naszych osobistych próśb. Czwartym celem Mszy będzie zatem uproszenie u Boga, tak sobie jak i innym, potrzebnych dóbr. Ofiarujący się Zbawiciel wstawia się skutecznie za nami w różnych potrzebach, wypraszając nam przede wszystkim dary duchowe, m.in. żal za grzechy, siłę do przezwyciężania pokus, które pochodzą bądź od złego ducha, bądź od naszego niesfornego ciała. Pomoc w wyzbywaniu się naszych ułomności i błędów, moc ku poprawie i wytrwaniu w dobrym. Dobre myśli i trafne postanowienia, które wykorzeniają naszą ospałość, a pobudzają do gorliwego wykonywania codziennych obowiązków. Światły rozum, silniejszą wolę, czystsze intencje..., wszystko to więc, co ważne i konieczne dla naszego, i innych zbawienia.

O wszelakie dobra prosimy per Dominum nostrum, Iesum Christum, Filium tuum - Ojca, przez Syna w Duchu Świętym. Nie zapominamy również o innych potrzebach: o złagodzenie mąk i rychłe wybawienie dusz w czyśćcu cierpiących, wytrwanie w świętej wierze, łaskę dobrej śmierci, za Kościół wojujący, nawrócenie zatwardziałych heretyków i grzeszników, oraz powrót na łono jedynej Oblubienicy Chrystusowej wszystkich niekatolików.

Msza św. jest także źródłem darów doczesnych, o ile tylko przyczyniają się one do zbawienia, np. wyjednuje nam zdrowie, pokój, obfite plony, chroni przed ciężkimi chorobami, skutkami trzęsienia ziemi, wojnami, głodem, prześladowaniami, niezgodą, słowem - zachowuje nas od wszelkich nieszczęść. Miłościwy Bóg Ojciec lituje się nad nędznym rodzajem ludzkim, wysłuchując zanoszone prośby za wstawiennictwem swojego umiłowanego Syna.[3]

 

Nie dziwi, że praktyka codziennego składania Ofiary Mszy powoli wszędzie była przyjmowana, i słusznie, bo „kiedy kapłan sprawuje Ofiarę, Boga czci, Aniołów rozwesela, Kościół buduje, żywych wspiera, zmarłym odpocznienie wyjednywa i sam staje się uczestnikiem łask wszelakich” („O naśladowaniu Chrystusa” IV, 5).

 

 

5. UCZESTNICZENIE W MSZY

Współcierpieć z Chrystusem i kochać - oto, co czynić w Mszy św. (o. Pio)

 

Z dotychczasowych rozważań wynika, iż uczestnictwo w Ofierze Mszy, będącej najdoskonalszym aktem kultu Boga, przedłużającym się dziełem naszego odkupienia i obfitym źródłem łask, jest z natury rzeczy najdoskonalszą praktyką pobożności chrześcijańskiej, z którą żadna inna nie może się równać. Wzięcie udziału w Eucharystii jest nie tylko obowiązkiem wobec Boga, ale również ogromną korzyścią i wielkim zaszczytem. Ksiądz Cozel pisze: „Ponieważ Msza św. jest ze wszystkich czynności najpoważniejszą i najświętszą, więc jasno już z tego samego wynika, że wszyscy są obowiązani podczas niej zachować się z jak największą pobożnością, z jak największym uszanowaniem, skromnością, powagą, zebraniem i skupieniem ducha, a zwłaszcza w milczeniu, i to tym bardziej, jeśli chcą ze Mszy świętej korzyść odnieść”.

Każdy katolik od chwili używania rozumu jest zobowiązany do regularnego uczestniczenia w Mszy w każdą niedzielę i niektóre przykazane święta, a to w sumieniu i pod grzechem ciężkim. Od tego obowiązku mogą go zwolnić tylko ważne, obiektywne przeszkody. W dzień powszedni nie ma zobowiązania pod grzechem, jednak ze względu na wartość Eucharystii i potrzebę wzrostu duchowego katolik stara się na miarę możności, obok szeregu codziennych obowiązków, znaleźć i wówczas okazję na Mszę.

 

Uczestnictwo w Mszy ma być owocne. Z Konstytucji o liturgii dowiadujemy się, iż dla osiągnięcia pełnej skuteczności wierni mają przystępować do liturgii z należytym usposobieniem duszy, myśli swoje uzgodnić ze słowami i tak współpracować z łaską niebieską, aby nie otrzymywali jej na darmo (SC 11). Aby móc uczestniczyć w Ofierze Mszy z pożytkiem, tj. należycie oddać Bogu cześć i uzyskać skutecznie łaski, nieodzownie potrzeba dobrego, godnego usposobienia naszej duszy, w tym ducha ofiarnego. Już przed rozpoczęciem Eucharystii należy wzbudzić intencję dobrego w niej uczestniczenia, ofiarowania owoców Mszy za kogoś lub w jakiejś sprawie, a do tego rzeczywiście pragnąć korzyści, jakie tylko można z niej odnieść, dla siebie i drugich, tak żywych jak i umarłych. W trakcie nabożeństwa niezbędne są wyciszenie, skoncentrowanie, nabożny szacunek, skrucha, pokora i duch modlitwy.

Msze święte, o ile są ważnie odprawiane, zawsze pozostają sobie równe pod względem ważności sakramentalnej, ale nierówne mogą być skutki, które z nich wypływają. Znaczy to tyle, iż obok wypełnienia świąteczno-niedzielnego obowiązku oraz przyjęcia przez Boga intencji głównej, trudno jednak zaczerpnąć cokolwiek dla siebie osobiście z owoców Mszy, jeśli celebrujący ją kapłan nie będzie odznaczał się żarliwością i świątobliwością, a co gorsza - miałby odprawiać niechlujnie i z pośpiechem. Nadto gorliwość i dobre usposobienie powinny cechować wiernych świeckich, którzy w świętej Ofierze mają uczestniczyć z gorącą wiarą i pobożnością, co więcej - przez swoją postawę i innych pobudzać do żywego i owocnego udziału w Mszy. Prawda i doświadczenie uczą, że kto dobrze uczestniczy w Mszy, ten coraz bardziej upodabnia się do Chrystusa.

 

W Mszy staramy się realizować cztery wyżej wspominane cele. Powinniśmy się modlić razem ze Zbawicielem, który odprawiając Mszę uwielbia Boga, dziękuje, śle błagania i zadośćczyni. To samo ma czynić chrześcijanin: wielbić, dziękować, przepraszać i błagać. Uwielbiać, a przy tym dostrzegać własną słabość i zależność od Boga; dziękować, ale konkretnie, za wszystkie łaski otrzymane w ciągu tygodnia czy dnia; zadośćczynić - szczegółowo ofiarować Bogu dar jako wynagrodzenie za swoje grzechy i upadki; wreszcie prosić, ale przede wszystkim o dobra dla własnej duszy.

Pan Jezus składa ofiarę, a ja jako uczestnik w duchu Chrystusowym nie mogę stać jak obcy, muszę także ją składać i być współofiarnikiem. Mój czynny udział w Mszy polega przede wszystkim na tym, iż łączę się z modlitwami i ofiarą, którą Kościół przez ręce kapłana zanosi Bogu. Pięknie wyraża tę myśl jeden z kapłanów: „Zbawiciel chce mieć przy sobie podczas Mszy św. nie tylko kapłana, chce, aby wszyscy, którzy Go kochają, razem z Nim współofiarowali. Jest trzech ofiarujących: na ołtarzu ukochany nasz Jezus, przy ołtarzu kapłan, naokoło ołtarza - lud wierny”. Msza św. jest wielkim dramatem Bożym, wobec którego wierni nie mogą być tylko biernymi obserwatorami, lecz z woli Chrystusa aktywnymi współuczestnikami Jego ofiary. Na miarę tego uczestnictwa otrzymują łaski wysłużone na krzyżu, więcej - samego Pana, który daje siebie w darze człowiekowi. W ten sposób Msza daje zadość najgłębszemu pragnieniu natury ludzkiej i całej ludzkości, która pożąda zbliżenia się do Boga przez akt ofiarny.

 

Instrukcja Kongregacji Obrzędów z 1958 r. podała wskazówki dotyczące uczestnictwa wiernych. Między innymi stwierdzono, że z natury Mszy wynika, aby wszyscy obecni uczestniczyli w niej według odpowiedniej dla siebie metody:

„Uczestnictwo tego rodzaju powinno być wewnętrzne; wierni w pobożnym skupieniu zdobywając się na uczucia serca winni łączyć się jak najściślej z Najwyższym Kapłanem i razem z Nim, i przez Niego składać ofiarę, a także poświęcać siebie [Bogu]”.

„Uczestnictwo obecnych w Mszy św. staje się pełniejsze, jeżeli z uwagą wewnętrzną łączy się udział zewnętrzny, tj. wyrażany za pomocą spostrzegalnych czynności [przyklękanie, powstawanie...], rytualnych gestów, najbardziej zaś przez odpowiedzi, modlitwy i śpiew...”

„Osiągamy wreszcie doskonałe i aktywne uczestnictwo, gdy bierzemy udział sakramentalny; przez to wierni nie tylko za pomocą duchowych uczuć, lecz przez sakramentalne przyjęcie Eucharystii uczestniczą i dzięki temu z Najświętszej Ofiary otrzymują obfitszy owoc” (AAS 50/1958, ss. 637-638).

 

B/ ZNAKI ŚWIĘTE LITURGII MSZY

 

1. CEREMONIE

Święta liturgia jest łącznikiem pomiędzy służbą Bożą a życiem (Wincenty Ferreriusz)

 

Aby owocnie wzbudzać w duszy pobożne myśli i uczucia, należycie kontemplować wielkie tajemnice Mszy - słowem - odnieść jak największy pożytek, trzeba znać nie tylko jej istotę, ale również dobrze rozumieć znaczenie obrzędów i ceremonii; wiedzieć i rozumieć, co się dzieje na ołtarzu, jaką część Mszy w danej chwili odprawia kapłan. Rozważanie modlitw i czynności kapłańskich wzbudza nie tylko nabożne uczucia, ale i mocne postanowienia. Dlatego w kolejnej części „Katechezy” warto przybliżyć głęboką symbolikę rytu oraz wyjaśnić znaczenie części i modlitw Mszy tradycyjnej, sprawowanej według klasycznego obrządku rzymskiego.

 

Na przestrzeni dziejów na różne sposoby podejmowano próby przedstawienia w sztuce i poezji tajemnicy Mszy św. Z powodu jej harmonii, dramaturgii i piękna, świadectwa zachwytu wyrażali nawet niekatolicy. Mszę nazywano słońcem cywilizacji łacińskiej, bijącym sercem całego życia i działalności katolickiej, klejnotem chrześcijaństwa, niebiańską perłą, czy najcenniejszym skarbem Kościoła. Paul Claudel pisał: „To była najgłębsza i najwspanialsza poezja, najbardziej wzniosłe dzieło, jakie kiedykolwiek człowiek mógł spełnić. Nie mogłem nasycić się widokiem dramatu Mszy świętej”.

Ofiara eucharystyczna jest ośrodkiem życia chrześcijańskiego, najważniejszym wydarzeniem dnia. Vaticanum II mówi o niej: „Szczyt (apex), do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie źródło (fons), z którego wypływa cała jego moc” (SC 10; LG 11.26). Kościół doceniając jej wartość, oprawił Mszę w ramy pięknych ceremonii, tak iż w swoim kształcie zewnętrznym stanowi ona prawdziwe dzieło sztuki. Ów skarb powierzył Pan Jezus swoim uczniom w Wieczerniku. Zostawił jednak tylko jądro i samą istotę rzeczy, dopiero Kościół jak złotnik nadał temu - na mocy autorytetu Założyciela - odpowiednią oprawę, a mianowicie dookreślił (a trwało to wieki) modlitwy i ceremonie. Formy Mszy są również wytworem pobożności wielu stuleci chrześcijaństwa. Wszystkie obrzędy celebrowane przez kapłana i towarzyszące im gesty, będące częściowo udziałem wiernych, mają także swoje określone znaczenie. Są one owocem wielowiekowej mądrości i natchnienia Kościoła. To jakby skierowana do nas mowa, język, który trzeba należycie odczytać.

 

Ceremonie, czy w ogóle symbole, jako znaki zewnętrzne ukrytej rzeczywistości, dają się wywieść z samej natury ludzkiej. Liturgia jest kultem całkowitym, który obejmuje całego człowieka, dlatego posługuje się ona symbolami - znakami wyrażającymi treści duchowe. Bóg, ustanawiając np. sakramenty, też posłużył się widzialnymi znakami.

Człowiek składający się z duszy i ciała, w przeciwieństwie do Aniołów - duchów czystych - w naturalny sposób dąży do uzewnętrznienia swych uczuć. Nasza natura domaga się rzeczy zmysłowych, zewnętrznych, aby następnie móc wznieść ducha do spraw boskich. Boga czcimy więc całą swoją istotą, tj. nie tylko duszą, ale i ciałem. Stąd występujące w Mszy symbole, obrzędy, a w tym m.in. gesty takie jak: przyklękanie, pochylanie głowy i ciała, składanie lub podnoszenie rąk, wznoszenie oczu ku niebu.

Obrzędowość pomaga ludziom lepiej pojąć i przeżyć dokonujące się na ołtarzu tajemnice naszego zbawienia. Choć ustanowione przez Kościół zewnętrzne ceremonie nie zawierają same w sobie doskonałości czy świętości, nie mniej jednak są one widzialnymi czynnościami kultycznymi, dzięki którym budzi się w wnętrzu człowieka cześć dla rzeczy świętych. Myśl wznosi się ku Niebu, wzmacnia się pobożność, rozpala miłość, rośnie wiara i utwierdza się gorliwość o sprawy Boże.

Byłoby oczywiście błędem, gdyby poprzestać tylko na śledzeniu czy wykonywaniu zewnętrznych rytuałów bez jednoczesnego wkroczenia w głębię i ducha liturgii, w to co się rzeczywiście dokonuje. Liturgia święta wymaga, aby te dwa pierwiastki, zewnętrzny i wewnętrzny, ściśle ze sobą były zespolone. W przeciwnym razie religia może stać się czczym obrzędem i formą pozbawiona treści.

Symbolika liturgii klasycznej jest niezmiernie bogata i wymowna. Ma ona dużą wartość dydaktyczną, dzięki niej wierni mogą nieustannie pogłębiać i utrwalać w sobie prawdy wiary katolickiej. Ponadto zewnętrzne znaki liturgiczne mają wartość społeczną, gdyż wiążą nas w wspólnotę, ułatwiając wspólną modlitwę.

 

Ofiara Mszy św. jest cudem nad cudami. Tu przychodzi do nas Trójca Przenajświętsza, tu jest realny Jezus Chrystus, w obecności Aniołów i Świętych, tu dokonuje się coś niezwykłego: chleb i wino przemieniają się w Ciało i Krew Pańską. Msza uobecnia całe życie, cierpienia, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Stąd ceremonie Mszy muszą odznaczać się pełnią uwielbienia, szacunku i adoracji Boga. Zawarte w liturgii - język, słowa, gesty, śpiew, modlitwy - muszą być odpowiednie do Majestatu Bożego, podobnie nasze zachowanie w czasie Mszy. Katolicka Msza św. chce wyrażać możliwie najdoskonalej całą tajemnicę zbawienia, ukazywać ludziom w sposób jasny i czytelny prawdy wiary, przedstawiać najpiękniej i najwznioślej wielkość ofiary Chrystusowej i Majestat Boży.

 

 

2. MIEJSCE KULTU BOŻEGO    

O jak straszliwe jest to miejsce! (Rdz 28,17)

 

Przyjrzyjmy się nieco sprzętom liturgicznym. Wszelkie przedmioty służące celebracji, w tym urządzenie kościoła i ołtarza nie są przypadkowe. Mają one bowiem swoje podłoże historyczne i są zakorzenione w tradycji kościelnej. Jako rzeczy zewnętrzne od najdawniejszych czasów były tworzone z ogromną precyzją i na miarę możliwości z najszlachetniejszych materiałów. Ta tradycja sięga już Starego Testamentu, według słów króla Dawida: Z miłości dla domu Boga mego, oddaję na świątynię Boga mego skarbiec złota i srebra (1Krn 29,3). Sprzęty liturgiczne będące nieraz wielkimi dziełami sztuki, spełniają ważną, podwójną rolę: z jednej strony stanowią wyraz miłości do Boga oraz wiary w Jego wielkość i majestat, a z drugiej, dzięki swojemu pięknu podnoszą naszego ducha ku Ojcu Niebieskiemu.

 

Wpierw - kilka myśli o kościele. Za czasów apostolskich zbierano się w wieczerniku, a następnie w innych domach prywatnych dla „łamania chleba” czyli sprawowania Najświętszej Ofiary. Na Zachodzie, a szczególnie w Rzymie w okresie prześladowań ze strony pogan, chrześcijanie spotykali się w katakumbach, tj. w podziemnych salach i korytarzach, w których grzebano wówczas ciała męczenników, gdzie na ich kamiennych grobach odprawiano Msze święte, szczególnie w  rocznicę męczeństwa. Kiedy prześladowania ze strony Cesarstwa ustały, nabożeństwa były odprawiane w bazylikach (basilicos = królewski). Były to gmachy, służące poganom m.in. dla sądownictwa i handlu. Chrześcijanie doceniając ich wartość estetyczną i architektoniczną, przejęli tę formę budownictwa, nadając im jednak charakter sakralny. Niemal od początku wzrastała wśród katolików świadomość, że Ofiara Nowego Testamentu musi być składana w miejscu konsekrowanym przez biskupa, wydzielonym i poświęconym, czyli symbolizującym pewne oddzielenie od tego, co doczesne i codzienne. Np. synod w Laodycei z połowy IV w. zabraniał celebrowania w domach prywatnych. Św. Bazyli († 379) pisze: „Będziemy zaniedbywać przykazania, jeżeli tajemnic kapłańskich nie będziemy sprawowali w miejscach poświęconych”. Tak też pozostało do dziś. Wprawdzie istota nowotestamentalnej Ofiary eucharystycznej jest niezależna od miejsca i jeśli zachodzi potrzeba, można ją złożyć poza murami kościelnymi, jednak poza nielicznymi wyjątkami (np. ołtarze polowe) i sytuacją konieczności, zasadniczo należy oddawać Bogu kult liturgiczny tylko w miejscach osobnych, specjalnie do tego przeznaczonych. Posłużyły temu właśnie poświęcone bazyliki, a następnie szereg nowopowstałych świątyń.

Świątynia jest budynkiem wyłączonym z użytku świeckiego. Przez poświęcenie zostaje przeznaczona wyłącznie dla służby Bożej. Konsekracja kościoła przypomina obrzędy chrztu świętego: podobnie jak dusza ludzka, tak i świątynia ma stać się mieszkaniem godnym Chrystusa. Gmach ma być oczyszczony, zły duch wypędzony - dlatego tyle egzorcyzmów, pokropień wodą święconą, znaków krzyża i namaszczania świętymi olejami. Przez konsekrację podkreśla się również to, że jest to domus Dei - dom Boży - a nie jakieś pomieszczenie czysto funkcjonalne, bo jak powiedział prorok Dawid: Wielkie jest dzieło, nie człowiekowi bowiem gotuje się mieszkanie, ale Bogu (1Krn 29,1). Świątynia katolicka jest więc najpierw domem Bożym, miejscem stykania się Nieba z ziemią, a dopiero potem domem Ludu Bożego. Nie jest ona czymś zwyczajnym, ale jakby Niebem na ziemi, gdzie mieszka Pan, któremu kapłani służą w pokorze i bojaźni. Kościół jest symbolem Oblubienicy Chrystusa na ziemi, wyobraża „święte miasto Jeruzalem, nowe, zstępujące z nieba”, o którym św. Jan w widzeniu apokaliptycznym usłyszał wielki głos mówiący:Oto przybytek Boga z ludźmi” (Apk 21,3). Taka wizja nie dawała spokoju, taka idea świątyni była natchnieniem w ciągu wieków chrześcijaństwa dla wielu artystów, architektów, malarzy, rzeźbiarzy. Dom, w którym zamieszkuje sam Bóg musiał być okazały i piękny, a dla kultu Bożego nie szczędzono rzeczy najszlachetniejszych.

 

Kościół katolicki jest z ustanowienia Bożego hierarchiczny, składa się z duchowieństwa i wiernych świeckich. Ta prawda wiary znalazła swój wyraz w architekturze sakralnej, zaważyła na kształcie budowanych świątyń. Zgodnie z duchem wielowiekowej, czcigodnej tradycji, klasycznie zbudowany kościół składa się z trzech głównych części: prezbiterium (presbyteros = kapłan) przeznaczonego dla duchowieństwa, nawy głównej (navis = okręt) i bocznych, w których gromadzą się wierni oraz przedsionka, gdzie niegdyś gromadzili się pokutnicy.

Najważniejszym obszarem w kościele jest prezbiterium, w którym główne miejsce zajmuje ołtarz. Jest ono wywyższone i odseparowane od nawy głównej balustradą, czyli tzw. balaskami. Balaski oddzielają prezbiterium świątyni nie tylko z powodu sakralności ołtarza, ale również dla podkreślenia hierarchicznego charakteru liturgii. Przy takim rozstawieniu istnieje pewne podobieństwo do dawnej świątyni jerozolimskiej, gdzie w miejscu Święte Świętych znajdowała się Arka Przymierza, do której miał przystęp jedynie arcykapłan. Balaski symbolizują także stół wieczernikowy, przy którym wierni otrzymują pokarm dla duszy - Najświętszy Sakrament.

Styl budownictwa kościołów ulegał na przestrzeni dziejów dość dużym zmianom. Chociaż każda epoka usiłowała stworzyć własną koncepcję symboliki architektury sakralnej (np. bazyliki rzymskie, masywne kościoły romańskie, strzeliste katedry gotyckie, kopulaste świątynie barokowe, etc.), jednak każdy styl zachował pewne wymogi obiektywne, cechy tradycyjne. Kościół katolicki określając normy i wydając przepisy dla architektów, czuwał nad swoimi nowopowstającymi budowlami, aby te sprzyjały modlitwie, a nie były obce przeżyciu religijnemu.

 

 

3. WYPOSAŻENIE I ZORIENTOWANIE OŁTARZA

Gorliwość o dom Twój mnie pożera (Ps 68,10)

 

Piękne jest dzieło stworzenia, świat z całym bogactwem przyrody, a wśród niego arcydziełem jest człowiek obdarzony duszą nieśmiertelną. Duchowym natomiast centrum świata, tajemniczym źródłem jego istnienia, utrzymywania go przy życiu, mimo tylu jego występków, jest ołtarz, na którym spełnia się boski cud eucharystycznej Ofiary. Każdy ołtarz jest budowany dla ofiary i tylko dla ofiary. Ołtarze to najważniejsze pomniki poprzez tysiąclecia, a naród który je stawia, wydaje wielu kapłanów na wieki i dzięki temu nie zginie.

Ołtarz główny, mieszczący się w prezbiterium zajmuje w świątyni miejsce centralne, podobnie Msza św. wiedzie prym w życiu liturgicznym Kościoła. Ołtarz jest symbolem Chrystusa, toteż Kościół otacza go szczególnym szacunkiem. Jest poświęcony i nie wolno używać go w innym celu jak do liturgii, a konkretnie dla świętej Ofiary. Kapłani oddają mu pokłon bądź przyklękają, gdy znajduje się na nim Przenajświętszy Sakrament, albo całują go wiele razy przy odprawianiu Mszy oraz okadzają podczas liturgii uroczystej.

 

Prawidłowo zbudowana świątynia posiada ołtarz skierowany na wschód. To wyraz starożytnej tradycji, w ten sposób pierwsze kościoły chrześcijańskie bardzo szybko odróżniły się od synagog. Chrześcijanie od początku zwracali się na modlitwie ku wschodowi. W wschodzącym słońcu postrzegano symbol Chrystusa zmartwychwstałego (Łk 1,78), który wniebowstąpił w stronę orientu (stąd słowo „orientacja”) i stamtąd przybędzie powtórnie na ziemię (Mt 24,27; Dz 1,11). Tak zatem konstruowano kościoły, aby stojący przy ołtarzu na czele ludu kapłan-pośrednik oraz wierni mogli się wspólnie zwrócić na modlitwie w jednym kierunku - wschodnim. Tak zjednoczona i zorientowana wspólnota eucharystyczna, przeżywająca w liturgii zapowiedź powrotu Chrystusa zwraca się w stronę Pana, niejako wychodząc Mu na spotkanie, oczekując Jego przyjścia w chwale.[4]

 

Wyróżniamy elementy istotne ołtarza: płytę ołtarzową (mensa), grób (sepulcrum), oraz tworzące z nim całość: krzyż (crucifixum), tabernaculum i świece (candelae).

Mensa zwana potocznie ołtarzem, stanowi część najistotniejszą, na niej bowiem składana jest Przenajświętsza Ofiara. Najlepszym budulcem jest kamień. Pokryta trzema poświęconymi obrusami lnianymi, przypominającymi białe prześcieradła, którymi było owinięte Ciało Zbawiciela w grobie. Praktyczne znaczenie to ochrona Najświętszego Sakramentu, aby Krew w wypadku rozlania się nie przesiąkła aż do płyty ołtarzowej.

Sepulcrum to czworokątne zagłębienie, znajdujące się na środku mensy, w które biskup podczas uroczystej konsekracji ołtarza wkłada i zamurowuje relikwie świętych męczenników, zamknięte w metalowej puszce. Z kolei w ołtarzach tzw. nie murowanych, czyli drewnianych, umieszcza się pośrodku płyty przenośny kamień ołtarzowy z marmuru lub alabastru - tzw. portatyl. Kamień ów zawiera święte relikwie opieczętowane przez biskupa i szczelnie zamurowane kamienną płytką. Relikwie złożone w ołtarzu muszą pochodzić z kości przynajmniej dwóch świętych, w tym co najmniej jedna z ciała męczennika. Zasadniczo tylko na takim ołtarzu, w którym mieszczą się relikwie wolno odprawiać Mszę św.

Krucyfiks to krzyż z wizerunkiem ukrzyżowanego Zbawiciela, stojący pośrodku ołtarza lub na tabernakulum, przypominający krwawą Ofiarę Krzyżową, która dokonuje się teraz w sposób bezkrwawy.

Tabernakulum stanowi pewną analogię do Arki Przymierza ze świątyni jerozolimskiej. Nazwa (tabernaculum = namiot) nawiązuje do namiotu, w którym Izraelici na pustyni przechowywali Arkę. Jest to bogato na zewnątrz zdobiona szafka, służąca do przechowywania konsekrowanych Hostii. Wraz z ołtarzem głównym tworzy punkt centralny całego kościoła, ku którym zwracają się wszelkie elementy architektury począwszy od przedsionka, dzięki czemu skupia się na ołtarzu, względnie na tabernakulum, cała uwaga[5].

Tabernakulum to miejsce realnej obecności żywego Chrystusa pod postacią chleba, tron samego Boga. Tu znajduje się Najświętszy Sakrament, który należy adorować. Ono przypomina nam, że Kościół jest pielgrzymujący, a obecność Jezusa Eucharystycznego jest dla niego znakiem przymierza. Tabernakulum pozostaje zasadniczo nie oddzielne od ołtarza, ponieważ byłoby to „rozdzielenie dwóch rzeczy, które powinny być ze sobą złączone, tak ze względu na swe pochodzenie, jak i istotę[6]. Przed Najświętszym Sakramentem powinna świecić się dzień i noc lampka napełniona oliwą lub woskiem, która symbolizuje nieustanną adorację Oblubienicy Chrystusowej.

Świece, najlepiej woskowe. Najczęściej smukłe, majestatycznie wznoszące się ku górze, zasadzone nie rzadko na wysokich i kunsztownie zdobionych świecznikach (lichtarzach). Mimo wielu świateł elektrycznych w kościele, zapalone świece są niezbędne z powodu ich symbolicznego znaczenia. Oznaczają przede wszystkim Chrystusa jako światłość dla świata, która oświeca każdego człowieka nauką Bożą i łaską. (Paschał używany w liturgii Wielkiej Soboty to symbol zmartwychwstałego Pana). Przypominają również gorliwość pierwszych chrześcijan, którzy zbierali się nocą w katakumbach na Msze.

Płomień trawi ustawicznie ciało świecy, spala się jej wosk, ofiarowuje na chwałę Bożą. Świece płoną właśnie na ołtarzu - tj. tam, gdzie codzień spala się dla nas ofiarna miłość Syna Bożego. Świec jest sześć, trzy po lewej i trzy po prawej stronie. W pośrodku stoi krucyfiks. Można w tym zauważyć analogię do starotestamentowej menory.

Ponadto na ołtarzu znajduje się pulpit pod mszał oraz trzy tablice z modlitwami używanymi w czasie Mszy. Wyrazem naszej miłości do składającego się za nas w ofierze Pana, jest przyozdabianie ołtarza pięknymi kwiatami. Do ozdoby ołtarza należeć mogą relikwiarze, które stawia się w dni uroczyste między lichtarzami, oraz obrazy czy rzeźby. Oto ile nasuwa się głębokich myśli, zanim jeszcze rozpocznie się liturgia święta. Cóż dopiero, gdy będziemy rozpatrywać po kolei każdą modlitwę i ceremonię mszalną.

 

 

4. PRZYGOTOWANIE DO MSZY ŚW.

Msza św. jest cechą wyróżniającą gorącego, letniego i zimnego katolika

 

Istnieje pewne ogólne prawo, że przed czymś niezwykle ważnym, wielkim i niezwykłym obowiązkowym jest uprzednie przygotowanie. Także i liturgia Mszy posiada szereg obrzędów przygotowujących, aby ją sprawować w sposób godny oraz dobrze i owocnie wziąć w niej udział. Ważne wydają się również pewne naturalne czynności przygotowawcze.

Godzinny post eucharystyczny to minimum, więc oprócz czystej wody i lekarstw nie wolno niczego spożywać, jeżeli, o ile jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, zamierzamy przystąpić do Komunii św. W ten sposób uświadamiamy sobie niezwykłość pokarmu anielskiego, iż przyjmiemy samego Boga ukrytego pod postacią chleba.

Udając się na Mszę św. nie można mieć nic do zarzucenia pod względem czystości ciała, a zatem ręce umyte, twarz ogolona, włosy skromnie przystrzyżone i schludnie uczesane. Poza tym, strój nie prowokujący, ubranie czyste, etc.

Warto przed pójściem do kościoła, jeszcze w domowym zaciszu, przemedytować krótko teksty proprium zawarte w maszaliku, przypadające na dany dzień, by dzięki zaznajomieniu się z nimi nasz udział w liturgii stał się pogłębiony. Istnieje również szereg wspaniałych, przekazanych nam przez tradycję modlitw, przeznaczonych na przygotowanie do Mszy.

Aby uczestnictwo duchowe w Ofierze eucharystycznej było bardziej owocne, bez obcych myśli i roztargnień, potrzeba wprzód wyciszenia, wewnętrznego spokoju, odcięcia się na ten czas od spraw doczesnych, od zgiełku tego świata, od tłumu gapiów, a przepojenia się atmosferą miejsca świętego. Nie bez powodu napomina się, aby do kościoła nie wpadać na krótko przed rozpoczęciem nabożeństwa.

 

5. GESTY W LITURGII.

Aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano (Flp 2,10)

 

Wchodząc do kościoła zanurzamy dłoń w wodzie święconej. Woda jest naturalnym środkiem oczyszczającym. W tym wypadku chodzi nie o brud ciała czy kurz uliczny, ale o brud grzechów. Człowiek, który zbliża się do Boga musi zostać poddany oczyszczeniu, co właśnie owe sakramentalium ma nam uświadamiać.

Przekraczając próg między światem a świątynią wierny musi zostawić za sobą sprawy doczesne i zapomnieć o duchu światowym. Liturgia sprawowana w świątyni ma wyprowadzać z szarej codzienności, ziemskiego horyzontu i zwykłej egzystencji po to, aby wznieść do Nieba i dać przedsmak liturgii niebiańskiej (SC 8) - praegustatio futurae gloriae. Liturgia nie jest jednak człowiekowi obca, ponieważ jak rozjaśniające każdy dzień słońce, uczy patrzeć na ziemską rzeczywistość oczami Bożymi. Stanowi wyjaśnienie człowieczeństwa i celu życia, a także udziela sił do przezwyciężania codziennych trudności i daje łaskę. Liturgia pozwala uchwycić dystans od mentalności mas. Gdy człowiek przebywa sam na sam z Chrystusem, w ciszy i skupieniu, następuje u niego transformatio animae humanae - przemiana duszy. Wchodząc w sferę sacrum odczuwa niegodność wobec Najwyższego, a biorąc do ręki wodę święconą chce stać się oczyścić wewnętrznie, aby godnie Jemu służyć.

Liturgia tradycyjna zawiera i wyraża szereg różnych gestów. Tego rodzaju czynności są znaczące dla akcji liturgicznej. „Każdy gest uszanowania, każde przyklęknięcie przed Najświętszym Sakramentem jest ważne, gdyż stanowi akt wiary w Chrystusa, akt miłości do Niego”[7]. Gest w liturgii posiada podwójny skutek. Wpierw uzewnętrznia uczucia człowieka. Równocześnie jednak to, co wykonujemy widzialnie i zewnętrznie, wzmaga jeszcze bardziej nasz stan wewnętrzny. Np. przyklęknięcie w przedsionku kościoła ukazuje poczucie bojaźni, wyraża uniżenie i pokorę, a jeśli właściwie się to czyni, pomaga pogłębić akt wewnętrznej adoracji i bojaźni Bożej.

 

Liturgia tradycyjna, a w szczególności Msza w rycie klasycznym-rzymskim, obfituje w szereg gestów liturgicznych przede wszystkim u kapłana, ale również u wiernych świeckich. Celebrans oprócz przyklękania wyrażającego adorację należną Bogu, czyni także pokłony jako wyraz uszanowania, oddawany osobom lub poświęconym przedmiotom. W Mszy ma miejsce częste ucałowanie ołtarza, co daje wyraz czci względem „rzeczy” świętych (stary zwyczaj rzymski). Kapłan wznosi też oczy i ręce, a zakreślając jakby okrąg, ściąga na ofiarne dary, siebie i lud błogosławieństwo z niebios. Uderzenia w piersi, którym towarzyszy pochylenie ciała przypominają celnika w świątyni, a oznaczają pokorę człowieka grzesznego i zawstydzonego swej nędzy i śmiałości. Kreślenie wielu znaków krzyża przypomina wciąż, że cała święta liturgia związana jest z tajemnicą Kalwarii, nieustannie odnawianą na ołtarzach.

Rozpostarte ręce i otwarte dłonie, tak jak trzyma je celebrans podczas modlitw mszalnych, to najstarsza forma przekazana nam przez liturgię. Symbolizuje ona człowieka zwróconego z całą ufnością do Boga i oczekującego łaski, o którą prosi. Dłonie złożone, z prawym kciukiem założonym na lewy to gest przejęty z feudalnego rytuału przysięgi, oznaczający oddanie się pod opiekę władzy zwierzchnika.

 

Wśród postaw liturgicznych, w których partycypują również wierni świeccy, wyróżnia się: postawę stojącą, przyklękanie, klękanie, siedzenie, pokłon, uderzanie się w piersi.

Stanie to pierwotna postawa modlitewna u żydów i pierwszych chrześcijan. W powszechnym znaczeniu dziś, stanie przed kimś oznacza poważanie i szacunek. W sferze religijnej symbolizuje człowieka wolnego, odkupionego, wyzwolonego z ciemności grzechu władzy szatana. Wyraża gotowość i wyznanie.

Przez przyklękanie czyni się człowiek małym i uznaje w pokorze, że jest niczym wobec nieskończonego Boga. Jest to wyraz adoracji i uwielbienia. Ów gest wkroczył do liturgii rzymskiej w okresie  największego rozkwitu chrześcijaństwa - w średniowieczu. Część zakonów pozostała jednak przy głębokim skłonie. Przyklękanie na obszarze germańskim w okresie feudalnym oznaczało powitanie władcy oraz uznanie jego zwierzchności w chwili składania jemu przysięgi.

Klękanie jest przedłużonym przyklęknięciem. Wyraża pokutę oraz żarliwą prośbę, ale również adorację[8]. Postawą słuchania jest siedzenie, znakiem zastanowienia się. Pokłon ciała jest wyrazem prośby, zaś skinienie głową znakiem rewerencji. Uderzanie się w piersi symbolizuje pokorę i żal za grzechy, jest uznaniem własnej grzeszności.

W Mszy rzymskiej nie ma ani jednego słowa, ani jednej czynności celebransa, gestu, bądź ruchu, który byłby bez znaczenia. W starym ordo nie ma miejsca na tzw. własną twórczość, subiektywizm zachowania czy improwizację. Wszystko tu przypisane jest dokładnie i mądrze ustalone rubrykami, do których przestrzegania zobowiązuje Kościół. Nawet szaty liturgiczne są nakładane przez kapłana w zakrystii w ściśle określonym porządku.

 

6. SZATY LITURGICZNE

Dusza moja raduje się w Bogu moim, bo przyodział mnie w szaty zbawienia i okrył mnie płaszczem sprawiedliwości (Iz 61,10)

 

Szaty liturgiczne są poświęcone i przeznaczone wyłącznie do kultu Bożego. W swej formie i barwach posiadają piękną i głęboką symbolikę, a także kontekst historyczny, nawiązując w pewnym stopniu do ubiorów Rzymian z IV i V w.

Stroje, wszelkie ubrania w ogóle, są wyrazem indywidualizmu. W liturgii oznaczają nie tyle smak indywidualny, a raczej podkreślają nadziemskość i niezwykłość dokonujących się tajemnic oraz uroczysty nastrój, dlatego muszą być piękne i odróżniać się od strojów  codziennych.

Każda szata stanowiła niegdyś oznakę pewnej godności człowieka. W liturgii podkreśla godność kapłańską, odróżnia celebransa od wiernych, dla których jest przewodnikiem i zastępcą, a także wyraża jego posłannictwo.

Szaty liturgiczne są jakby kazaniem dla kapłana. W ich przebogatej symbolice i modlitwach towarzyszących przy ich nakładaniu przypominają mu jego cnoty i obowiązki oraz jaki być powinien, aby godnie składać Bogu Najświętszą Ofiarę. Każda z szat posiada jakiś symboliczny związek z Chrystusem Panem i Jego ofiarą krzyżową.

 

Na początku kapłan okrywa swą głowę humerałem (humerus = ramię) - kawałkiem lnianego płótna w kształcie czworokątu, by po chwili nałożyć go na ramiona, okrywając przy tym szyję i zawiązując go na sobie wokół pasa, przyszytymi do niego tasiemkami. W czasie tej czynności wypowiada jednocześnie modlitwę: ”Włóż, Panie, na głowę moją przyłbicę zbawienia dla odparcia wszelkich napaści szatańskich”. Humerał oznacza czystość myśli, spojrzenia, odcięcia się od roztargnień. Przypomina chustę, którą zawiązano Panu Jezusowi oczy, kiedy się z Niego naigrywano, bijąc po twarzy przed starszyzną  żydowską.

Następnie celebrans nakłada albę (albus = biały) - długą, białą szatę płócienną, sięgającą aż do kostek. W starożytności stanowiła ona ubiór świeckich, przyodziewano nią neofitów po chrzcie świętym. Od VI w. nosiło ją już tylko duchowieństwo, a od X w. używano jedynie w kościele do liturgii. Alba wyraża czystość serca, zgodnie z modlitwą: „Wybiel mnie, Panie, i oczyść serce moje, abym obmyty we krwi Baranka, cieszył się radością na wieki”. Alba przypomina strój, w który Herod przyodział Jezusa na pośmiewisko.

Kapłan przepasuje albę lnianym lub wełnianym, skręconym i często zakończonym frędzlami sznurem, zwanym cingulum (= pas, pasek). Symbolizuje powściągliwość, umartwienie ciała, poskromienie żądz, czyli - czystość cielesną, umiarkowanie, a także czujność, według słów Chrystusa do Apostołów: „Niech biodra wasze będą przepasane” (Łk 12,35). Modlitwa towarzysząca: „Przepasz mnie, Panie, pasem czystości i zgaś we mnie ogień pożądliwości, aby królowała we mnie cnota wstrzemięźliwości i czystości”. Pasek przypomina rzemienie, którymi przywiązano Pana Jezusa do słupa podczas biczowania.

Trzy wyżej wymienione szaty uświadamiają przygotowującemu się do odprawienia Mszy świętej księdzu, iż powinien podobnie jak biel być czysty i nieskazitelny, aby móc Panu Bogu godnie służyć przy ołtarzu.

Kolejnym, czwartą rzeczą kapłańską jest manipularz (manipulus = naręcze, wiązka), w języku potocznym nazywany małą stułą, nakładany na lewe przedramię, zwisający po jego obu stronach. Jego pochodzenie jest starożytne. Była to ozdobna chusta (mappa), noszona przez rzymskich dostojników państwowych jako oznaka ich dostojeństwa; pierwotnie przywilej konsula w czasie nieobecności cesarza. Przez opuszczenie mappy dawano m. in. znak na rozpoczęcie różnych imprez. Kiedy od IV w. kler katolicki dostąpił większych godności, zaczął również nosić manipularz.

Uszyty jest on z tego samego materiału co stuła i ornat. Oznacza gotowość do podejmowania ochoczym sercem wszelkich trudów, związanych z życiem doczesnym i służbą Bożą. Modlitwa przy zakładaniu: „Obym zasłużył, Panie, przynieść Ci plon łez moich i cierpień, abym z radością mógł otrzymać nagrodę mych znojów”. Manipularz przypomina kajdany, które włożono Panu Jezusowi na ręce kiedy Go pojmano w Ogrodzie Oliwnym oraz sznur, na którym prowadzono Go na Golgotę.[9]

Stuła (stola) to stosunkowo szeroka i długa taśma, zwieszająca się u szyi, tej samej materii co ornat. Dawniej noszona przez cesarzy i posyłana w podarunku innym osobom na znak łaski. Obecnie jest oznaką godności, dostojeństwa i władzy wynikającej z urzędu kapłańskiego oraz jarzma Pańskiego. Niegdyś biskup wkładał ją na ramiona kapłanowi mającemu wygłosić kazanie. Do dziś nosi ją papież na co dzień jako posiadający pełnię władzy; inni duchowni - tylko jako szatę liturgiczną. Kapłan nakłada dziś stułę nie tylko przy odprawianiu Mszy, lecz również wtedy, gdy występuje jako szafarz łask Bożych. Biskup zwiesza jej końce, ksiądz krzyżuje na piersiach, a diakon wdziewa ją przez lewe ramię.

Stuła to szata bogato zdobiona, często upiększona haftem i złotem, posiada trzy krzyże. Pocałunek krzyża umieszczonego pośrodku na zagięciu wyraża szacunek i bojaźń Bożą. Modlitwa: „Zwróć mi, Panie, szatę nieśmiertelności, którą utraciłem przez upadek pierwszego naszego rodzica; a iż niegodny zbliżam się do Twych tajemnic świętych, niech jednak zasłużę na radość wiekuistą”. W stosunku do Chrystusa przypomina stuła krzyż dźwigany przez Niego na górę Kalwarii.

Wreszcie nakłada kapłan ornat (ornatus = ozdobiony, wspaniały; ozdoba, okrasa). Nazwa łacińska tej szaty to casula. Ów strój powstał z wierzchniego płaszcza rzymskiego. Jego krój ulegał w ciągu wieków rozmaitym przeobrażeniom. Początkowo stanowił on stosunkowo ciężkie, dość długie i szerokie okrycie bez rękawów, z otworem na głowę, jakby w kształcie dzwonu. Okrywał całą postać, dlatego nazwany został przez św. Augustyna jako casula (= domek). Z czasem jednak, dla swobody ruchu rąk przy świętych czynnościach rytualnych, obcinano go przez szereg stuleci, stąd też np. formy gotycka (XIII w.), lub tzw. skrzypiec, pochodząca z epoki baroku, okrywająca jedynie piersi i plecy kapłana. Ornatu należy używać tylko do funkcji bezpośrednio związanych z Eucharystią.

Ornat, jako że spoczywa na plecach, oznacza słodki ciężar jarzma służby Bożej, które ksiądz katolicki podejmuje się dźwigać dobrowolnie i z radością, a także jest symbolem miłości, którą kapłan winien się przejąć, zbliżając się do ołtarza. Modlitwa przy nakładaniu: „Panie, któryś rzekł: ’Jarzmo moje jest słodkie, a brzemię lekkie’ spraw, abym je tak nosić umiał, iżbym zasłużył na łaskę Twoją”. Ornat przypomina utkaną szatę Jezusową, o którą nie chcący jej dzielić żołnierze rzucili los.

Biret (biretum) to nakrycie głowy używane w określonych momentach nabożeństwa, przypominające swoim kształtem koronę. Jest oznaką godności kapłańskiej. Wszedł w użycie od X w. Najpierw był okrągły, obecnie zaś jest czworokątny. Przedtem zastępował go humerał a poza liturgią kaptur.

 

Szaty liturgiczne nie są rzeczami prywatnymi kapłana lecz własnością Kościoła. W miarę zbliżania się ku kapłaństwu, nasza najlepsza Matka Kościół obdarowuje kandydata coraz to piękniejszymi ubiorami: sutanna, komża, alba, tunicela, dalmatyka i wreszcie ornat. Kapłan powinien przejawiać tutaj pokorę, nigdy do końca nie będzie godzien noszenia tych poświęconych strojów. Po ich nałożeniu niknie jego osoba, tj. schodzi na drugi plan. Od tej chwili przy ołtarzu będzie widoczny nie tyle ksiądz Y, ale mąż Kościoła, który działa z jego polecenia, in persona Christi - w osobie Chrystusa.

Odpowiednio do okresu liturgicznego w ciągu roku oraz uroczystości lub święta, zmianie ulega kolor szat liturgicznych. Wyróżnia się zasadniczo pięć kolorów używanych w celebracji świętej liturgii: biały (symbol światła) wyraża radość i czystość, (złoty - na większe święta); czerwony (barwa ognia i krwi) oznacza miłość i męczeństwo; zielony (barwa wiosny, przyrody i życia) to wyraz nadziei (na przyszłe zmartwychwstanie); fioletowy oznacza pokutę, umartwienie i pokorę; czarny (barwa żałoby, symbol śmierci) wyraża smutek po zmarłych i pamięć o nich. Dodatkowo można używać koloru różowego w dwie niedziele w ciągu roku - adwentową „Gaudete” i wielkanocną „Laetare”.

 

7. NACZYNIA I SZATY KIELICHOWE

Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana (Ps 115,13)

 

Kielich używany w Mszy św. do konsekracji wina, przypomina nam naczynie Pana Jezusa z Wieczernika. Jest to czasza wsparta na stabilnej podstawie. Cały kielich, z racji jego świętego przeznaczenia, ma być zrobiony z metalu szlachetnego, do tego pozłacany (obowiązkowo wewnątrz czaszy) lub co najmniej posrebrzany.

Patena (patere = rozpościerać się) to mały talerzyk w formie płaskiego spodka, na który kapłan w czasie Mszy nakłada Hostię świętą. Podobnie jak kielich, patena powinna być pozłacana lub posrebrzana. Kielich i patena muszą przed ich użyciem zostać konsekrowane przez biskupa.

Puryfikaterz, mały lniany ręczniczek (purificare = czyścić), służy do wycierania kielicha i pateny oraz palców i ust kapłańskich po Komunii św.

Palka to sztywny, kwadratowy kawałek lnianego płótna, który leżąc na patenie, zabezpiecza od wysunięcia się hostii na zewnątrz, a także w trakcie Mszy świętej służy do przykrywania kielicha.

Korporał (corpus = ciało) to lniany lub płócienny, usztywniony, czworokątny obrusik, na którym podczas Mszy stawia się kielich i kładzie hostię. Puryfikaterz, palka i korporał mają najbliższą styczność z Ciałem i Krwią Chrystusa, są zatem poświęcone i nie mogą być dotykane przez osoby nieupoważnione.

Welon, jedwabna zasłona okrywająca kielich. Na nim leży bursa - kwadratowa teczka, w której osobno znajduje się złożony korporał, ze względu na jego bezpośredni kontakt z Ciałem Pana. Obie są tej samej materii co ornat.

 

8. JĘZYK KULTU BOŻEGO

Język mój będzie głosił sprawiedliwość Twoją, cały dzień chwałę Twoją (Ps 34,28)

 

Msza jest szczytowym aktem religijnym, jest święta (czyli zachodzą tu najściślejsze relacje człowieka z Bogiem), wydaje się więc zrozumiałym, iż powinno być używane w niej wszystko to, co najwznioślejsze. Ta prawda odnosi się w pierwszej linii do języka celebracji liturgicznej. Kościół od samego początku świadomy, jak drogocenny skarb powierzył mu Jezus, otoczył Mszę nie tylko wzniosłymi obrzędami i ceremoniami, ale również językiem szlachetnym i pięknym, aby jak tylko najlepiej móc wyrazić i uczcić Majestat Boży na ziemi. Tym językiem liturgicznym stała się łacina - czcigodna i starożytna mowa wiecznego Rzymu, uświęcona trwałą ponad 1600-letnią tradycją, wielowiekowym i powszechnym stosowaniem w liturgii Kościoła łacińskiego; język pełen godności, wzbudzający głębokie poczucie tajemnicy eucharystycznej.

Msza św. jako akt kultu Bożego potrzebuje języka kultycznego, sakralnego, czyli wyjętego z obszaru profanum; w Mszy idzie przecież o celebrację misteriów wiary. Sakralność jest czymś całkowicie odmiennym niż powszedniość. Szacunek dla tego, co święte, Bogu poświęcone, jest naturalnym odczuciem człowieka, leżącym u podłoża wszystkich kultur. Wszystkie niemal religie cieszą się posiadaniem własnego języka sakralnego, używanego dla sprawowania kultu.

Jak celem liturgii nie jest podawanie wiadomości ani pouczanie, podobnie rolą języka kultycznego nie jest wpierw komunikacja, czy bycie środkiem do porozumiewania się. Język kultu służy podkreślaniu i wyrażaniu dziejącego się mysterium fidei, to że Msza jest tajemnicą, daleką od świata i spraw świeckich, że chodzi tu o najwyższe działanie Chrystusa i Jego Kościoła. Dlatego właśnie Kościół otoczył językiem kultycznym swoje relacje z Bogiem w liturgii, świadomy, że rzeczy święte należy ukrywać w cieniu tajemniczych słów. Podobnie całe Pismo św. jako pełne figur, zapożyczonych myśli i przypowieści pozostanie zawsze dla zwykłego człowieka mimo tłumaczeń księgą tajemniczą. Doświadczenie Tajemnicy wzbogaca doświadczenie wiary.

Każda liturgia zmierza ku wytworzeniu sobie języka kultycznego. Jest to próba nie tyle odcięcia, co zdystansowania się od profanum. U niektórych protestantów nawet, którzy początkowo odrzucili język łaciński, trwa się przy starym, wręcz archaicznym języku niemieckim. Sakralizacja liturgii łacińskiej jest dodatkowo potęgowana przez śpiew - chorał gregoriański.

Sakralność wymaga siłą rzeczy innego zachowania się jak w domu czy na ulicy. Język kultyczny nie jest powszednim, potocznym językiem ulicy czy gazet, ale językiem misterium, językiem tajemniczym. Łacina gwarantuje szacunek należny tajemnicy Mszy. Dzięki temu w czasie trwania liturgii rozwija się wśród wiernych respekt wobec Boga i rzeczy świętych, skupienie i duch adoracji. Język sakralny podnosi człowieka ponad to, co tylko ludzkie, przywołuje obecność dziejących się tajemnic naszego zbawienia.

 

Język łaciński jest dla Kościoła wielką pomocą. Jako martwy i nie podlegający ewolucji, wyraża w sposób pewny, adekwatny i precyzyjny prawdy wiary katolickiej, chroniąc przed potencjalnymi błędami, które mogą wyniknąć z nieścisłości i wieloznaczności języków nowożytnych. Ma to swoje nieocenione zastosowanie w studium teologii. Jest to również niezwykle ważne w procesie zachowywania świętych, starożytnych, nietykalnych słów i formuł liturgii oraz właściwego ich rozumienia. Właściwością języków współczesnych jest zmieniać się i przekształcać bez ustanku. Język ksiąg liturgicznych, który strzeże tożsamości Mszy przed złym rozumieniem, nie może podlegać zmianom, gdyż od tego zależy w dużym stopniu zachowanie prawd, które te księgi zawierają. Teksty liturgii rzymskiej były tworzone niemal wyłącznie po łacinie.

Msza św. jest publicznym aktem kultu katolickiego, potrzebuje więc jednego języka, nie tylko w swej treści, ale i formie. Wierny zwraca się w prywatnych modlitwach do Boga w swoim własnym języku, kapłan zaś przy wykonywaniu kultu publicznego - w oficjalnym języku Kościoła. Łacina stanowi formę jedności życia kościelnego, więź ze Stolicą Apostolską. Uwydatnia uniwersalizm Dobrej Nowiny, nie jest więc zarezerwowana tylko dla jakiejś etnicznej bądź kulturowej wspólnoty, ale dla wszystkich ludów w Kościele. Podkreśla transcendencję słowa Bożego, które przekracza wszelkie języki narodowe. Język łaciński jest świadectwem stałości Kościoła w czasie oraz wyrazem jego katolickości, powszechności i zewnętrznej jedności w przestrzeni, bez względu na narodowości.

 

Łacina stała się być może językiem mało przystępnym dla szerszych kręgów katolickich. Nie jest to jednak przeszkodą, aby zapoznać się choćby tylko z podstawami mowy naszej Matki-Kościoła. Istotną pomocą dla uczestnictwa w tradycyjnej Mszy jest mszalik, zawierający tłumaczenie tekstów łacińskich. Korzystanie z niego umożliwia jednoczesne używanie języka kultycznego w liturgii i rozumienie modlitw liturgicznych.[10] Używanie mszalika nie jest skomplikowane, wymaga owszem koncentracji. Żyjemy w czasach informacji i gazet, gdzie każdy potrafi czytać, gdzie przerzucanie stron między częściami stałymi a zmiennymi w mszaliku wydaje się prostsze od obsługi komputera.

Wysiłek, jakiego domaga się od nas liturgia łacińska, by wznieść się ponad języki narodowe ma w sobie wiele cennego. Obok przesłanek teologicznych, jak praktycznych (możliwość wspólnej modlitwy różnojęzycznych katolików) jest również to, iż w współczesnym świecie, w którym rodzą się ciągle szowinizmy, język łaciński przypomina nieustannie, że Kościół pomimo swojego istnienia w różnorodnych kulturach i nacjach, pozostaje ostatecznie uniwersalny i ponadnarodowy.

Jeśli nawet przeżywamy powszechny niestety zanik łaciny w życiu liturgicznym, (po wielkich zmianach rytu, jakie nastąpiły na początku lat 70-tych, gdzie obecnie odprawia się już niemal wszędzie w językach narodowych) nie należy zapominać, iż pozostaje ona do dziś pierwszym językiem Kościoła, także w liturgii - zgodnie z orzeczeniem ostatniego Soboru: „W obrządkach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego, poza wyjątkami określonymi przez prawo szczegółowe” (SC 36).

 

 

9. DOBRODZIEJSTWA LITURGII TRADYCYJNEJ [11]

Nic nie należy cenić wyżej nad służbę Bożą (św. Benedykt)

 

Liturgia tradycyjna, Msza w rycie klasycznym rzymskim, przypomina nam nieustannie o Bożej transcendencji. Ona jest przepełniona adoracją Boga. Tutaj Kościół ofiaruje nam teocentryzm swojej modlitwy. Kapłan wraz z wiernymi zwracają się w duchu uwielbienia ku nieskończonemu Majestatowi Pana.

Kościół od początku odczuwał potrzebę ziemskiej epifanii, dostępnej dla wszystkich. Wyraża się to w przepychu jego świątyń, blasku liturgii i delikatności śpiewów. Tradycyjna liturgia katolicka otwiera zarówno przed małymi, jak wielkimi skarbiec swej wzniosłości, w którym można znaleźć piękno psalmodii, chorału gregoriańskiego, świętych tekstów, harmonii ruchów, odpowiedniego porządku. Stara liturgia jako sztuka pełna delikatności dotyka duszę człowieka, zanim poruszy w niej energię umysłu.

„Uroczysty charakter obrzędów absolutnie nie przytłacza i nie przeciąża, lecz prowadzi do wyrażenia przez transcendencję blasku nadprzyrodzoności. Wspinając się na określoną wysokość, każda święta liturgia dąży za pośrednictwem rytuału do tego, byśmy odeszli od banału i codzienności - nie dla jakiegoś celu estetycznego, lecz aby skierować uwagę wiernych na to, że spełniana czynność pochodzi od Boga. Majestat liturgicznego przepychu nie ma innego celu. Oznacza on, że coś niebieskiego nadchodzi, żeby dotknąć ziemi. Św. papież Grzegorz Wielki z VI w. pisał o tym w swoich ‘Dialogach’: W chwili ofiary Niebo otwiera się na głos kapłana. W tym misterium Jezusa Chrystusa obecne są chóry anielskie, a to, co jest w górze, przychodzi złączyć się z tym, co jest w dole, jednoczy się Niebo i ziemia, widzialne i niewidzialne stają się czymś jednym (IV,60).

Uroczysty charakter kultu jest integralną częścią liturgii katolickiej i powinien być zachowywany jako składnik jego własnego orędzia, ciągle pod warunkiem, że to nie przerodzi się w pompę i manieryzm (...). Oskarżenia o triumfalizm są wyrzutem względem radości ubogich, którzy lubią widzieć jak czci się to, co wielkie (...). Kard. Ratzinger: Nie ma śladu triumfalizmu w uroczystym charakterze kultu, przez który Kościół wyraża chwałę Bożą, radość wiary, zwycięstwo prawdy i światła nad błędem i  ciemnościami. Bogactwo liturgii nie jest bogactwem jakiejś kasty kapłańskiej; należy ono do wszystkich, także do ubogich, którzy faktycznie go pragną i wcale się nim nie gorszą”.

Siła piękna starej liturgii pociąga. „Liturgia w większym stopniu niż my przyczynia się do opisania cudów niebieskiej Ojczyzny. Otwiera ona przed nami bramy Królestwa. Człowiek wstępuje tam ciałem i duszą: wzrok, słuch, powonienie - wszystko mówi mu o Bogu”.

Istnieje ścisła więź między wiarą a liturgią, zgodnie ze starą zasadą katolicką: Lex orandi, lex credendi. W historii Kościoła, przez wieki prześladowań chrześcijan np. w niektórych krajach muzułmańskich, celebracja Bożej liturgii uchroniła wiarę katolików. Liturgia powstrzymuje wiernych od zapomnienia i błędu. Posiada ona charakter społeczny i misyjny. Jest tradycją w najwyższym stopniu jej mocy i uroczystego charakteru (Dom Guéranger). Jak postanowienia soborów ekumenicznych Kościoła można nazwać ,tradycją definiowaną’, tak liturgię - ,tradycją wyznawaną’. Przez słowa, śpiewy i niezmienny rytuał tchnie starożytna Tradycja Kościoła. Wierni i niewierzący rozpoznają oblicze Matki-Kościoła, dzięki jej ciągłemu wpływowi, modlitwy i sakramentów świętych, dawaniu stałych dowodów tego, co nazywa się jej mocą uświęcania.

Liturgia wychowuje człowieka wewnętrznego, skłania do modlitwy. „Najwznioślejszym dobrodziejstwem liturgii i jej najgłębszą racją bytu - gdyż piękno sakralne nie jest celem samym w sobie - jest wprowadzenie nas w sposób pewny do sanktuarium duszy, gdzie odbywa się prawdziwie istotny dramat ludzkiej egzystencji: wzrost naszego życia nadprzyrodzonego”.

 

W kolejnej części „Katechezy o Mszy świętej” zostaną wyjaśnione znaczenie i symbolika modlitw oraz obrzędy Mszy tzw. zwykłej, tj. odprawianej przez kapłana w asyście akolitów (ministrantów), która może być śpiewana, bądź recytowana. Wprawdzie lepiej byłoby omówić Mszę uroczystą, z lewitami (diakonem i subdiakonem), jako że Msza zwykła stanowi odbicie czy streszczenie tej drugiej, gdzie w wielu miejscach jakby stara się ją naśladować. Jednakże w praktyce Msze solemne są odprawiane stosunkowo rzadko, zaś z formą uproszczoną ma się do czynienia niemal na codzień. Przy omawianiu ceremonii Mszy zwykłej ważne niekiedy będzie nawiązanie do uroczystej, aby tę pierwszą lepiej zrozumieć. W rozpatrywaniu poszczególnych części mszalnych pomocnym stanie się zapewne sięganie do historii liturgii. Ze względu na charakter tego ogólnego opracowania, ograniczono się jedynie do najistotniejszych elementów historycznych, które jednak ułatwią zrozumienie dzisiejszej, końcowej formy tradycyjnej Mszy świętej.



[1] W. Granat, Dogmatyka katolicka, t. VII, cz. 1, s. 399, Lublin 1961.

[2] W. Granat, dz. cyt.

[3] Leon XIII, Mirae caritatis, 2 V 1902; Pius XII, Mediator Dei, 20 XI 1947.

[4] Świadomość zanoszenia modlitw w kierunku wschodnim istnieje w prawosławiu, także w pobożności pozaliturgicznej. Świadectwa tego znaleźć można również w literaturze pięknej: „Żołnierzyk wylazł z ziemianki, myje lodowatą wodą ogorzałą twarz, obraca się ku wschodowi, gdzie rumieni się zorza, i modli się kreśląc często znaki krzyża” (Lew Tołstoj, Sewastopol w grudniu).

[5] Wyjątek stanowią katedry i kolegiaty oraz niektóre kościoły klasztorne, gdzie Najśw. Sakrament jest przechowywany w osobnej, bocznej kaplicy, aby przez rozdzielanie wiernym Komunii św. nie przeszkadzać w odprawianiu oficjów, wykonywanych niegdyś przez kanoników.

[6] Pius XII, Przemówienie na Międzynarodowym Kongresie Liturgii Pastoralnej, 22 IX 1956.

[7] Jan Paweł II, Przemówienie, 29 IX 1979.

[8] Znakiem szczególnej adoracji i pokuty było tzw. prostratio - czyli leżenie krzyżem. Obecnie rzadko przybiera się tę postawę (np. w Wielki Piątek, albo przy święceniach kapłańskich).

[9] W Mszy pontyfikalnej w rycie klasycznym rzymskim, podczas procesji subdiakon niesie manipularz biskupi w ewangeliarzu, który podaje biskupowi po odmówieniu Confiteor.

[10] Człowiek obdarzony rozumem ma oddawać chwałę Stwórcy w sposób rozumny, a dzieje się to m.in. wtedy, gdy słowa są dla niego zrozumiałe. Jednak dla rozumnego kultu nie jest niezbędne poznanie wszystkich słów tekstów liturgicznych, a rozumienie werbalne w czasie liturgii nie oznacza automatycznie wniknięcia w jej istotę i głębię. Rozumna cześć oddawana Bogu wypływa przede wszystkim wpierw z poznania kim On jest oraz ze znajomości czym jest Msza św., jak przebiega, po co się odbywa, jak w niej się zachować, o co się modlić, jakie niesie to konsekwencje dla mnie osobiście i wspólnoty, etc.

[11] Dom Gerard Calvet OSB, Quatre bienfaits de la liturgie, Le Barroux 1995, Edit. St. Madeleine (za „Christianitas” nr 1/2, 1999).