Jean Alcader: Islam
nie jest nową religią
Koran prawie na
wszystkich stronach mówi o żydach i chrześcijanach – niby nie ma żadnych
związków, a tu taki zbieg okoliczności - mówi w niezwykłej rozmowie islamolog
arabskiego pochodzenia Jean Alcader. Jean Alcader
jest pochodzenia arabskiego i dobrze zna język arabski. Studiował m.in. w
Papieskim Instytucie Islamologii w Kairze. Jest autorem wydanej w 2005 roku
książki Pt. „Prawdziwe oblicze islamu”. We wstępie do książki pisze m.in.:
„chciałbym zwrócić się do moich braci muzułmanów i zapewnić ich o moim szacunku
wobec nich. Mając osobiście pochodzenie arabskie z wielką przyjemnością
spotykam się podczas wakacji z moją rodziną muzułmańską w Magrebie, jak również
z moimi przyjaciółmi, którzy są muzułmanami. Jednocześnie muszę powiedzieć, że
od mojej młodości miałem ogromne szczęście poznać, poprzez autentyczne
chrześcijańskie wychowanie, nieprzeniknioną miłość Chrystusa. Jeśli moje
słowa wydają się mocne w stosunku do islamu, niech muzułmanie wiedzą, że nie
pomniejsza to mojego szacunku w stosunku do nich. W rzeczywistości chodzi tutaj
o ocenę idei, co jest moim obowiązkiem, a nie osób, którym należy się szacunek.
Jeśli każda osoba jest godna szacunku, jak naucza nas Nasz Pan, Jezus Chrystus,
to również prawda musi być powiedziana, bo Jezus mówi, że prawda was wyzwoli” (J8, 32). M.R: Jest Pan jednym z nielicznych islamologów katolickich, który
w sposób odważny i zdecydowany mówi o islamie. Czy nie miał Pan z tego powodu
problemów? Nie boi się Pan? Jean Alcader: Do tej pory nie miałem z tego powodu żadnych
problemów, ale podejrzewam, że w niedługim czasie mogą się one pojawić,
szczególnie w obecnej sytuacji we Francji, gdzie nie możemy w sposób jasny i
precyzyjny mówić prawdy, zwłaszcza prawdy o islamie. We Francji i w wielu
krajach Europy istnieją prawa, które skazują islamofobów, tzn. osób, które nie
lubią islamu. A nie chodzi przecież o lubienie czy nie lubienie jakiejś
religii, ale o brak zgody na przejawy zła tej religii. Niestety, taką religią
jest islam, który jest bardzo zły i niebezpieczny. Naprawdę straszne jest to,
co dzieje się we współczesnym świecie z powodu tej religii. W krajach islamu prześladowanie
chrześcijan jest na porządku dziennym. Od czasu
wydarzeń z karykaturami w 2005 roku w przeciągu roku w Nigerii zostało
zamordowanych 50 tys. chrześcijan! Pięćdziesiąt tysięcy? Tak, oczywiście. Ale czy świat o
tym wie? Niestety,
niemal wszystkie informacje o prześladowaniu chrześcijan w krajach arabskich są
przez media przemilczane. Czy znany jest np. fakt, że w Sudanie w przeciągu 15 lat zostało zamordowanych 3 miliony
chrześcijan? Prawdziwe ludobójstwo! Kilka tygodni
temu miałem okazję wysłuchać świadectwa matki, której syn – egipski kopt
został w bestialski sposób torturowany i zamordowany tylko dlatego, że nie
chciał się wyrzec swojego chrześcijańskiego imienia! Niestety,
takich przykładów przemocy można przytaczać wiele. Czy ktoś został
za to morderstwo skazany? Nie. W państwach
islamu nie ma wyroków za zbrodnie popełnione na chrześcijanach, ponieważ prawo islamu – szariat (sharia) nie
może wspierać chrześcijanina. Żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć czym jest
islam. A zatem czym
jest islam? Skąd pochodzi? Pierwszym
kluczem do zrozumienia islamu jest dotarcie do jego korzeni. Islam wywodzi się
z sekty, herezji judeo-chrześcijańskiej pierwszych wieków - ebionitów (z
greckiego) lub nazarejczyków (z hebrajskiego) lub jeszcze inaczej
judeonazarejczyków. Sama nazwa nie jest tu istotna, wiadomo, że dotyczy tej
samej sekty. Ebionici
(nazarejczycy) uważali się z jednej strony za żydów, gdyż dokładnie przejęli
ich tradycje, lecz w rzeczywistości nimi nie byli, ponieważ uznawali Jezusa
jako proroka, którego żydzi odrzucili. Z drugiej strony uważali się również za
chrześcijan, gdyż uznawali Jezusa za proroka, niestety nie mogli nimi być,
ponieważ odrzucali Jego bóstwo. Św. Hieronim w korespondencji ze św. Augustynem
napisał: „Uważają się za żydów i chrześcijan, ale w rzeczywistości nie są ani
jednymi ani drugimi”. Trzeba
podkreślić, że w Koranie bardzo często jest mowa o nazarejczykach jako o
przyjaciołach i przodkach muzułmanów, co m.in. wskazuje, że islam wywodzi się
właśnie z tej sekty. Czy możemy
zatem powiedzieć, że islam wywodzi się z sekty, która przekształciła się w
religię? Dokładnie tak.
Powiedziałbym, że od początku była to pseudoreligia, gdyż każda sekta jest taką
pseudoreligią, która odstępuje od doktryny danej religii. Islam nie jest
więc nową religią, jak uważają muzułmanie. Jest zakorzeniony w judaizmie i
chrześcijaństwie. Oczywiście, że
nie jest nową religią. Często się nam mówi, że jest to nowa religia, z nowym
prorokiem Mahometem, z nowym miejscem Mekką, z nową ideologią, z nowymi
wierzącymi, którzy nazywają się muzułmanami. Te wiadomości podaje się po to,
byśmy zapomnieli o oczywistych korzeniach judeo-chrześcijańskich islamu.
Pochodzenie judeo-chrześcijańskie islamu jest jasno przedstawione i poważni naukowcy
zajmujący się tym zagadnieniem są co do tego zgodni, jest to ewidentne. Jeżeli
ktoś uważa, że jest to hipoteza jedna z wielu – jest po prostu nieświadomy.
Islam nie jest więc religią inną, niezależną - ma judeo-chrześcijańskie
korzenie. Czy mógłby Pan podać
przykłady z tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej, które zostały przejęte
przez islam? Może powiem o
tych najbardziej znanych takich jak: zakaz spożywania wieprzowiny, obmywanie
się przed modlitwą, chusta, którą noszą muzułmanki, obrzezanie, które dla
chłopców jest konieczne do przyjęcia do wspólnoty muzułmańskiej. Muzułmanom
wydaje się, że to oni wymyślili obrzezanie, a przecież jest to wielka tradycja
żydowska! I obrzezanie i pozostałe ryty były wiernie przestrzegane przez żydów
już 2500 lat przed powstaniem islamu! Inne tradycje zostały bezpośrednio
zapożyczone od chrześcijaństwa. Post - wielka tradycja chrześcijańska
rozpoczynająca się posypaniem głów popiołem poprzedza wielkie święto
Zmartwychwstania Pańskiego. To nie przypadek, że post w islamie nazywa się ramadan – co po arabsku znaczy
"popiół" - i kończy się wielkim świętowaniem! Również różaniec
muzułmański jest zadziwiająco podobny do różańca chrześcijańskiego używanego do
dzisiaj przez mnichów tradycji orientalnej. Oczywiście nie ma na nim krzyżyka i
modlitwy są różne, ale ich liczba 99 wywodzi się ze wschodniej tradycji
chrześcijańskiej. Również pięć
filarów islamu: 1) wyznanie wiary (el shahada), 2) rytualna modlitwa pięć razy
dziennie po dwie minuty (el salat), 3) jałmużna (el zakat), 4) post
(el ramadan) i 5) pielgrzymka (el hajj), są wielkimi tradycjami
judeo-chrześcijańskimi. Czy islam jest
religią monoteistyczną? Bez wątpienia
islam jest jedną z trzech religii monoteistycznych obok judaizmu i
chrześcijaństwa. Judaizm od czasów Abrahama jest religią monoteistyczną,
również chrześcijaństwo zachowuje całkowity monoteizm. Chrześcijanin w swoim
Credo mówi Wierzę w Jednego
Boga... Jednocześnie w tym
monoteizmie wyznajemy wiarę w Trójcę Świętą. Wierzymy w Boga w Trójcy Jedynego.
Dla nas Bóg jest jednocześnie Jeden i w Trójcy. I to jest
ogromne pytanie islamu, powiedziałbym wielka pułapka islamu, gdyż od czternastu
wieków wmawia się muzułmanom, że jeżeli Bóg jest Jeden, to absolutnie nie może
być w Trójcy. Dlatego dla muzułmanina zamiast wyznania wiary w Jedynego Boga –
Allaha, zdecydowanie ważniejsze jest zaprzeczenie wiary w Boga w Trójcy
Jedynego. Czy Koran jest
księgą objawioną Mahometowi, czy jest słowem Boga? Dla
chrześcijan, muzułmanów czy żydów? Tak naprawdę. Dobre pytanie
(uśmiech). Oczywiście my chrześcijanie nie możemy myśleć, że Mahomet miał
boskie objawienie, gdyż Jezus wyraźnie powiedział, że po Nim nie będzie nowego
objawienia. Jezus zamyka wielkie objawienie Boże. Oczywiście nie znaczy to, że
nie może być objawień świętych czy Maryi, lecz że nie będzie nowego objawienia
dogmatycznego. Jako chrześcijanie nie możemy więc wierzyć, że po Jezusie było
jakieś objawienie, które zwiększyłoby nasze szanse pójścia do Nieba. Muzułmanie
twierdzą, że wcześniej był judaizm i chrześcijaństwo, a dopiero dzięki islamowi
mamy pełne objawienie. Jezus nas zbawił poprzez swój krzyż i zmartwychwstanie –
czegóż można chcieć więcej? Kolejnym
aspektem, który wskazuje nam, że nie możemy wierzyć w to „objawienie”, jest
rozum. Stawiając rozum w centrum refleksji nad islamem, nie możemy uznawać, że
był on „objawiony”. Rozum jasno nam pokazuje, że między objawieniem
chrześcijańskim i muzułmańskim istnieje sprzeczność. Chrześcijanin nie może
uznawać za prawdziwe „objawienia” muzułmańskiego. Koran prawie na
wszystkich stronach mówi o żydach i chrześcijanach – niby nie ma żadnych
związków a tu taki zbieg okoliczności. Wielkie postaci biblijne takie jak Adam
i Ewa (tzn. w Koranie jest napisane „żona Adama”), Abraham, Mojżesz, Izaak,
Izmael, Jakub, prorocy, Jezus, Maryja, Zachariasz, Jan Chrzciciel i wielu
innych występują w Koranie, oczywiście ich historie są bardzo przekształcone,
przeinaczone. Dodatkowo, jakby przez przypadek, kto objawił Koran Mahometowi?
Archanioł Gabriel! Tzn. powiedzmy Archanioł Gabriel. Czy to jest przypadek? Ten
sam anioł, który objawił Maryi wcielenie Syna Bożego – Jezusa Chrystusa, Anioł
Wcielenia, które jest bazą naszej wiary chrześcijańskiej, ten sam anioł jest
pośrednikiem miedzy Allahem i Mahometem. Oczywiście Maryi i Mahometowi podaje
przeciwstawne sobie wiadomości. Maryi objawia, że porodzi Syna Bożego a
Mahometowi mówi, że Allah nie ma syna. Przechodząc
teraz do doktryny islamu, jaka jest więc jego prawdziwa „tożsamość”? Jeśli mamy
świadomość tego, jakie są korzenie historyczne islamu możemy przejść do jego
doktryny, która jest bardzo prosta... za prosta. Islam opiera swoją wiarę na
jednej jedynej modlitwie shahada (czyt. szada) – jednym krótkim
zdaniu, które zawiera całe muzułmańskie wyznanie wiary i jest jej sercem.
Muzułmanin powtarza je nie tylko przy okazji pięciu modlitw, o których już
wspominałem, lecz również wiele razy w przeciągu dnia. Umierający muzułmanin
powtarza shahada, a jeśli
już sam nie jest w stanie, mówią ją za niego inni. Czym jest więc
ta modlitwa -shahada? Jest to muzułmańskie wyznanie wiary i zarazem
bezpośrednia negacja Boga w Trójcy Jedynego, która wyraża się w zdaniu: „Nie ma
innych bogów niż Allah i Mahomet jest Jego prorokiem”. Muzułmanin nie
mówi w swoim wyznaniu wiary wierzę
w jednego Boga Allaha, lecz nie
ma innego Boga niż Allah. Chciałoby
się powiedzieć, że skoro nie ma innych bogów niż Allah, to po co to mówi?! A przecież
negacja sama w sobie nie istnieje. Nabiera sensu dopiero wobec afirmacji, czyli
że są tacy, którzy uważają, że istnieje inny Bóg niż Allah, którzy przypisują
cechy boskie Allaha dwóm osobom Jezusowi i Maryi - jest to jasno napisane w
Koranie. Dla muzułmanów tymi osobami są niewierni - muszrikun. W Koranie jest jasno
napisane, że są to chrześcijanie wierzący w Trójjedynego Boga! Słyszę czasami,
jak islamolodzy mówią, że dla muzułmanów tymi osobami są politeiści, pytam się
jednak, gdzie jest to napisane w Koranie?! Maryja nie jest
przecież osobą Trójcy Świętej. Oczywiście, że
nie. Lecz w islamie ta trójca jest dobrowolnie zdeformowana, co jeszcze raz
potwierdza jego heretyckie pochodzenie, gdyż właśnie nazarejczycy uważali
Maryję za jedną z osób trójcy. W zrozumieniu
islamu istotne jest by wiedzieć, że muzułmanin nie musi być dobry, by być
zbawionym. Wypełnianie pięciu filarów islamu nie jest konieczne, żeby pójść do
raju. Muzułmanin, żeby być zbawionym musi odmawiać shahada - Nie
ma innego Boga niż Allah! - wy
chrześcijanie mówicie, że tak nie jest, że jest Jeden Bóg w Trzech osobach.
Jesteście politeistami, musimy więc was zabić, ponieważ nie ma innego Boga niż
Allah – podaje Koran. Oto rzeczywistość islamu, oto natura islamu, oto
niebezpieczeństwo islamu. Muzułmanin
opiera swoją wiarę, swoje życie duchowe i psychologiczne na negacji! Islam jest
walką religijną przeciwko wszystkim, którzy mówią, że istnieje inny Bóg niż
Allah, islam jest ciągłą obroną Allaha! Uważam, ze
dopóki nie zrozumiemy tego, iż negacja Trójjedynego Boga jest istotą islamu,
nie będziemy w stanie zrozumieć problemów, które powoduje islam na świecie. To nie jest
tak, jak u katolików, którzy rozwijają swoją wiarę, można powiedzieć
nieskończenie, bo Bóg jest nieskończony i będą mieli całą wieczność (Niebo),
żeby pogłębić Jego poznanie, jest osobowe spotkanie z Jezusem Chrystusem,
modlitwa, która zawsze jest różna. Credo katolickie jest bardzo rozwinięte z
elementami doktryny, tysiące dzieł Ojców Kościoła, teologów, mistyków,
świętych, sakramenty, nieskończoność różnych modlitw... W shahada odmawianej 25 razy w ciągu dnia nie
mówi się Boże mój spraw bym
był dobry dla wszystkich, spraw bym był w bliskości z Tobą... A czym jest
dżihad i czy jest on również częścią doktryny muzułmańskiej? To pytanie
wydaje się być najważniejsze. Mówiąc islam mamy na myśli religię a w rzeczywistości
islam to nie religia lecz walka
religijna. To ewidentna
różnica. Gdyby to była religia z wiarą w Jednego Boga, to istniałoby pragnienie
wejścia w duchowy kontakt z tym Bogiem, a muzułmanie takiej możliwości nie
szukają. Tak jak już powiedziałem, muzułmanin w shahada wypowiada jedno zdanie Nie ma innych bogów niż Allah,
co oznacza, że muzułmanin jest gotowy zwalczyć wszystkich, którzy uważają
inaczej – i to jest właśnie dżihad. Często
słyszymy, że istnieje islam nastawiony pokojowo i islam walczący. Islam to dżihad
. Nie można mówić, że są muzułmanie, którzy popierają dżihad i muzułmanie,
którzy za nim nie są. Islam to dżihad. Islam to święta wojna. Islam
przeciwstawia się wszystkim, którzy go nie wyznają, a w szczególności
chrześcijanom wierzącym w Boga Trójjedynego! Muzułmanie
podczas swych modłów wewnętrznie przygotowują się do walki. Są w stanie
ekscytacji wewnętrznej i to od najmłodszych lat. Rozumiemy
teraz, że muzułmanie skłaniając się w swoich codziennych modłach akceptują
walkę, świętą wojnę i gotowi są poświęcić życie dla walki z chrześcijaństwem.
Trzeba to zrozumieć aby pojąć sedno islamu. Dziś, jak oglądamy na stronach
internetowych obrazy ataków na chrześcijan to słyszymy komentarze, że dokonała
tego grupa jakiś ekstremistów, fundamentalistów, islamistów. Mówi się wtedy nie
o islamie ale o islamizmie. Ale islam jest jeden i opiera się on na jednym
źródle - Koranie. Dlaczego więc
nie zabijają nas już teraz? Oczywiście oni
rozumieją iż w Europie jest prawo, które ich nie chroni i jeśli zabiliby kogoś
to natychmiast wpadliby w ręce policji. Wiadomo, że gdyby nowo przybywający
muzułmanie zaczęli zabijać innych, to byłby ich koniec. Jednak w Europie islam
jest dobrze zorganizowany. Sednem jest to, że wiadomo iż trzeba zwalczyć
chrześcijan (generalnie mieszkańców Europy, gdyż nawet ateiści uważani są za
przesiąkniętych kulturą chrześcijańską). Trzeba ich wyniszczyć i aby to było
skuteczne, należy wprowadzić do Europy jak najwięcej muzułmanów i pewnego dnia
jak słowo dżihad zostanie wypowiedziane, a myślę że nastąpi to wkrótce, w
takiej sytuacji rozpocznie się rzeź, jak to się stało w krajach arabskich u
samego początku islamu. Wydawać się to
może zbyt straszne, ale niestety taka jest rzeczywistość. Istnieje takie
powiedzenie: „jak jest się młotem to się uderza, jak się jest gwoździem to się
cierpliwie oczekuje”, znaczy to, że gdy jest się silnym młotem to się uderza kiedy
chce i w co chce, a gdy jest się gwoździem to się cierpliwie znosi i czeka
godziny, godziny w której będzie można uderzyć młotem! Muzułmanie
cierpliwie oczekują godziny świętej wojny, aż zostanie ogłoszona w Europie.
Przygotowują się nieustannie, świadomi tego, że póki co, muszą czekać
pozostając wojownikami w rezerwie. „Mamy we Francji armię złożoną z 3-4
milionów muzułmanów gotową w każdej chwili do akcji w każdej chwili” -
odpowiedział młody muzułmanin, zapytany przez francuskiego dziennikarza Phillipe’a
Aziz’a, którego cytuję w mojej książce. Kto może wydać
rozkaz do dżihadu, skoro nie ma kalifa, który był za to odpowiedzialny? Osobiście
uważam, że decyzję podejmie na poziomie międzynarodowym odpowiedzialny duchowny
z ugrupowań takich jak Hezbollah czy Hamas lub jakiś przywódca z Uniwersytetu
Le Cité de la Al-Azhar w Kairze, który dla muzułmanów jest
autorytetem międzynarodowym. Wystarczy by przedstawiciel uniwersytetu ogłosił
fatwa i jestem przekonany, że w obojętnie jakim miejscu na świecie fatwa ta
będzie wykonana. Czy muzułmanie
mają świadomość tego wszystkiego? Wielu taką
świadomość ma. Pochodzę z rodziny muzułmańskiej. Jeżdżąc do Magrebu i
spotykając się z rodziną ze strony mego ojca jestem często pytany i atakowany.
Przede wszystkim pyta się mnie, jak mogę być chrześcijaninem i wierzyć w kilku
Bogów. Czuje się tą agresywność i gotowość do walki. W stosunku do mnie są oni
mniej agresywni, bo jesteśmy sobie bliscy, ale widzę, że w tym wszystkim są bardzo
pogubieni. W islamie wpajając od najmłodszych lat shahada przygotowuje się ludzi do walki.
Nie wszyscy są do niej w pełni gotowi, ale jak mówi turecki biskup Bernardini ci, którzy mają jakieś wątpliwości w momencie
rozkazu podążą za innymi. Powiedzą sobie, że to godzina Allaha, godzina Jego
sądu i wówczas wielu muzułmanów, których obecnie nazywamy umiarkowanymi, będzie
gotowych do walki. Jeśli w kraju
arabskim dochodzi do tortur czy zabójstwa chrześcijanina nie znajdziemy nigdy
nikogo, kto powie, że się z tym nie zgadza, że jest to niedopuszczalne, nikt
tego zabójstwa nie potępi. Nawet muzułmanie tzw. umiarkowani nie zanegują tego.
W krajach arabskich nie ma żadnego rządu, który zareaguje kiedy ofiarą agresji
będzie nie-muzułmanin. Obojętnie czy ofiarą będą trzy osoby, sto czy 50
tysięcy. Powiedzą, że to przecież chrześcijanin, w podtekście sugerując, że
właściwie dobrze się stało. A chrześcijanie
czy nawet ateiści, we Francji i Europie, mają świadomość tego, co niesie ze
sobą islam? Oczywiście, że
nie. Kto ma świadomość, że islam to walka religijna? Nam chrześcijanom od
najmłodszych lat wpaja się 10 przykazań, by być coraz lepszym, by czynić dobro,
nie kraść, nie zbijać itp. Wiemy, że nie możemy rozprzestrzeniać naszej religii
wszelkimi możliwymi środkami. Dla nas najważniejszym jest być chrześcijaninem i
żyć jak chrześcijanin. Najważniejszą
rzeczą dla muzułmanina to odmawiać shahada i przygotować się do walki, aby
rozprzestrzeniać islam wszelkimi środkami. Muzułmanie masowo przybywający do
Europy wiedzą, że zdobywszy skrawek ziemi, w ich myśleniu pogańskiej, zdobywają
tą ziemię dla islamu. Oczywiście, muzułmanin przybywa często na Stary Kontynent
w związku z lepszą sytuacją ekonomiczną czy socjalną, ale również z
przekonaniem wypełniania duchowej misji. Rozpowszechniając islam w Europie
pracują dla Allaha i wiedzą, że Allah ich wynagrodzi, nawet jeśli trzeba będzie
zabijać ludzi czy walczyć z nimi. Przekonani są, że Allah będzie szczęśliwy. Np. jednym z
celów tego, co się obecnie dzieje w Libanie jest pozbycie się chrześcijan. Na
początku wojny z 1975 roku, która trwała 17 lat Liban zamieszkiwało 75 proc.
chrześcijan. Obecnie jest ich tylko 20 proc. a po ostatnich wydarzeniach [wojna
Izrael-Hezbollah jesień 2006 przyp red.] jeszcze mniej! Hezbollah, finansowany
przez Iran, za którym stoją światowe i finansowe potęgi, niszcząc południowy
Liban pozbywa się chrześcijan. Chrześcijanie nie mają za co wrócić, nie mają za
co odbudować swoich zniszczonych domów, nie mają zapewnionych na to żadnych
środków. Natomiast powracający muzułmanie mają prawo do 20 tysięcy euro na
odbudowę domu. Te informacje można wyczytać na stronach internetowych.
Muzułmańskie kobiety za noszenie chusty otrzymują miesięcznie 200 euro a muzułmanie za
noszenie brody 400 euro miesięcznie. Za tym wszystkim stoi siła Hezbollahu
pochodząca z Iranu. W podobny
sposób islam wkracza do Europy. Dlaczego nadal
wykonywane są wyroki śmierci na muzułmanach nawróconych na chrześcijaństwo? Dlatego, że w
islamie zabija się w obronie Allaha, a nie mówi się, że zabójstwo niewinnych
osób to zbrodnia. Jakie to nielogiczne. W islamie związek wiary i rozumu nie
istnieje. Rozum jest usunięty z wiary. W islamie nade wszystko nie wolno
zastanawiać się nad swoją wiarą. Dlatego uważam,że słowa papieża Benedykta XVI
wypowiedziane we wrześniu 2005 roku w Ratyzbonie staną się przyczyną wielu
nawróceń, gdyż muzułmanie, którzy zaczną zastanawiać się nad swoją religią,
odkryją, że to nie jest prawda. Islam utrzymuje się poprzez tyle wieków poprzez
ignorancję. Islam aby przetrwać odrzuca rozum. Jeśli islam umieściłby rozum w
refleksji nad swoją wiarą upadłby sam, gdyż jest zupełnie nielogiczny. W islamie
żadnego znaczenia nie ma również historia. Np. jeden z moich wujków zapewniał
mnie pewnego razu, że Abraham był wujkiem Mahometa, ja mu na to odpowiadam, że
jest przecież kilka tysięcy lat różnicy między nimi, więc jest to z pewnością
bardzo stary wujek (uśmiech). On mi jednak mówi, że tak jest napisane w Koranie
i koniec (jest to w Sunnie, która jest komentarzem do Koranu, przyp. Jean
Alcader). Jeżeli coś jest napisane w Koranie czy Sunnie, to już się nad tym nie
zastanawiają, nawet jeśli logicznie nie trzyma się to całości. W Koranie jest
też napisane, że Miriam jest matką Jezusa i jednocześnie siostrą Mojżesza i
Aarona. To nieważne, że dzieli je prawie 2000 lat. Tak jest napisane w Koranie
i tak ma być! Wracając do
pytania, jak opowiadał jeden kapłan z Lyonu, kiedy w trzy tygodnie po chrzcie
świętym młodego człowieka z lyońskich przedmieść, znaleziono go ugodzonego
śmiertelnie nożem, to prasa regionalna podała, iż było to wyrównywanie
rachunków podczas bijatyki między młodocianymi bandami. My wiemy, że przyczyną
morderstwa było przyjęcie chrztu św. To jest częste również w Europie. Wszelkie
chrzty w krajach arabskich odbywają się w wielkiej, wielkiej tajemnicy. Wyrok
śmierci dla tych muzułmanów, którzy przyjęli chrzest pochodzi z prawa
muzułmańskiego – szariatu wywodzącego się z Koranu. Jest w nim napisane, iż
należy zabijać przechrzczonych i wyszukiwać ich wszędzie. Dlatego we wszystkich
sprawach dotyczących przejścia muzułmanów na wiarę chrześcijańską należy być
bardzo ostrożnym. Profesorowie,
naukowcy i cała inteligencja islamu, jak oni to tłumaczą? Aby wytłumaczyć
pełen sprzeczności Koran powstała Sunna. Jest ona zbiorem ponad miliona
wyjaśnień. „Tłumacząc” sprzeczności w Koranie tworzy się kolejne pchając ludzi
w kompletną niewiedzę. Tak naprawdę nic się nie wyjaśnia i to jest bardzo
wielki problem. Spotykam wielu
muzułmanów, którzy zaczęli stawiać sobie pytania i w końcu nabierać coraz to
większych wątpliwości wobec islamu. Oni często zmieniają wyznanie, przechodzą
na chrześcijaństwo. Znam muzułmanina, który zmienił wyznanie w efekcie
prześladowań chrześcijan w Egipcie. Powiedział sobie, że to przecież nie jest
możliwe, aby tak postępować i w końcu odkrył chrześcijaństwo. Będąc kiedyś w
Egipcie i rozmawiając z młodą muzułmanką opowiadałem jej o Ewangelii.
Natychmiast mnie zastopowała mówiąc, czy wiem, że jeśli uwierzy i przejdzie na
chrześcijaństwo, to będzie skazana na śmierć przez rząd swojego własnego kraju.
Odpowiedziałem jej, że wiem. Ale powiedziałem jej również, że jest osobą wolną! Kontynuując
rozmowę, podarowałem jej Biblię po arabsku i angielsku i wyjeżdżając z Egiptu
wiedziałem, że przeczytała już 4 Ewangelie oraz listy św. Piotra. Była bardzo
dotknięta tym wszystkim, co udało jej się odkryć w Ewangelii. Czy prawdą
jest, że muzułmanie którzy przeszli na chrześcijaństwo nadal uczestniczą w
świętach islamskich? Niestety tak,
to prawda. Niestety dla nich oczywiście, bo są zmuszeni do ukrywania się ze
względu na niebezpieczeństwo jakie im grozi. Nawet niedawno podpisując książkę
zwrócił się do mnie młody człowiek mówiąc, że zarwał z islamem, że nie chce o
nim więcej słyszeć, ale niestety uczestniczy w modlitwach muzułmańskich z obawy
przed represjami. Co sądzi Pan o
deklaracji soborowej Nostra aetate, dotyczącej dialogu z innymi religiami,
która bardzo „łagodnie” odnosi się do islamu. Nie jest to przeciwstawne temu,
co Pan mówi? Chciałbym zaznaczyć,
że deklaracja, o której Pani wspomniała odnosi się nie do naszego stosunku do
islamu opartego na Koranie, ale do naszego stosunku do muzułmanów. Dlatego
uważam, że nie jest to sprzeczne z tym, co powiedziałem. Osobiście podczas
spotkań z imamami czy zwykłymi muzułmanami nie wyszczególniam nagle prawd wiary
chrześcijańskiej i nie wdaję się z nimi zaraz w polemikę. Podczas rozmów z
muzułmanami próbuję znaleźć i podkreślić wspólne dobre cechy, punkty nas
łączące. Staram się właśnie praktykować to, czego naucza Sobór. Gdy muzułmanin
mi mówi, że wierzy w Boga, to mu odpowiadam, że to bardzo dobrze. On kontynuuje
dalej, że wierzy w Jezusa jako proroka, znów mu odpowiadam, że to świetnie, że
w tak wierzy. Póki co zgadzamy się, ale dalej mówię mu: uwaga, wywodzicie się
od sekty judeo-chrześcijańskiej i przeciwstawiacie się Bóstwu Jezusa, dalej
tłumaczę mu, że są w błędzie stojąc w opozycji do doktryny chrześcijańskiej.
Kościół poprzez zbliżenie, nie chce pozostawić muzułmanów w tym, w czym tkwią,
lecz pomóc odkryć im wiarę chrześcijańską, dotykając spraw, które nas łączą i
które pozwolą być może w przyszłości przejść im z islamu do chrześcijaństwa. To
jest wielkie wezwanie, wielka praca. Dla przykładu.
Niedawno przed konferencją, podszedł od mnie młody 20-letni muzułmanin z
Maroka. Powiedział mi, że cała jego rodzina jest muzułmańska, ale jak się tak
zastanowi, to nachodzą go pytania, wątpliwości i właściwie jest na etapie
poszukiwania. Uprzedziłem go,
że w dyskusji będę twardy w stosunku do islamu a on na to, że jest otwarty.
Przedstawiłem więc wszystko to o czym i my teraz rozmawialiśmy, korzenie,
doktrynę, niebezpieczeństwa. Po wykładzie, kiedy na niego spojrzałem,
zobaczyłem że jest zupełnie blady. Zrozumiałem, że to co powiedziałem, zupełnie
go zdestabilizowało, zachwiało wszystko w co wierzy i co od małego mu wpajano.
W ciągu kilku chwil „zmiotłem” wszystko czym żył od zawsze. Podszedłem potem do
niego i zapytałem czy to, co usłyszał jest trudne? On na to, że to szczera
prawda! Trudna ale prawda! Ja szukam prawdy powiedział. Jeśli dojdę do tego, że
to wszystko co usłyszałem jest prawdą, to oznajmiam że zostanę chrześcijaninem.
Była to najpiękniejsza deklaracja jaką usłyszałem od wielu tygodni. Powiedział Pan
tyle przerażających rzeczy, że nie sposób zapytać o jakieś elementy dające
nadzieję na pozytywny rozwój wydarzeń. Są takie? Tak, w
rzeczywistości to wszystko o czym rozmawialiśmy jest zatrważające i powodujące
strach w naszych sercach. Chcę powiedzieć, że strach to chwila przemijająca,
stan, dzięki któremu odkrywamy rzeczywistość. Wiele osób mówi, iż nie trzeba
się bać. Uważam, że bać się należy, dlatego że jeśli „przeszliśmy” przez strach
i uda nam się zdjąć jego zasłonę, to potem wiemy co robić. Fakty jasno nam
wskazują, że wydarzenia potoczą się w złym kierunku z powodu islamu. Przez
wiele lat przymykano na to oczy i teraz poniesie się tego konsekwencje.
Powiedzieć należy, że jest nadzieja. Dobry Bóg, ma w opiece wszystkich, którzy
słuchają słowa Bożego i głoszą wiarę w Niego. Pan Bóg nas
chroni i jednocześnie każe być odważnym i mówić prawdę. Wiem, ze to wszystko jest trudne do przyjęcia, ale
czy z tego powodu mam tego nie wypowiadać? Myślę, że ci którzy przyjmują te
prawdę, są w pewien sposób uprzedzeni. Zrozumieją toczące się rozgrywki i będą,
można powiedzieć, przygotowani na wydarzenia jakie wywoła islam. Im bardziej
jesteśmy świadomi islamu, tym lepiej będziemy mogli się przygotować w odpowiednim
momencie. Co ma Pan
konkretnie na myśli? Trzeba
przygotować prawa, które nas uchronią przed prawami muzułmańskimi. Dlatego ważne jest, żeby ludzie zajmujący się
polityką mieli świadomość tego, czym jest islam i potrafili reagować na
poziomie politycznym. Przeciwstawiać się prawom muzułmańskim, które np. już na
przedmieściach dużych miast i prowincji Francji gangrenują państwo. Na poziomie
europejskim podobnie. Następnie, nie wybierać polityków sprzyjających islamowi,
to musi być ważne kryterium przy głosowaniu. Na poziomie osobistym, trzeba być
świadomym i działać wg swoich możliwości. Porównałbym tę sytuację do tej z
czasów Noego. Noe
uprzedzał, nawoływał, ludzie jednak nie dopuszczali do siebie tej strasznej
myśli o potopie, nie chcieli wiedzieć. Uratowali się więc ci, którzy posłuchali
Noego i weszli do Arki. Wszyscy ci, którzy jak przysłowiowy struś, chowają
głowę w piasek i nie chcą dopuścić do siebie tej trudnej prawdy o islamie, będą
ponosić jego konsekwencje. Najważniejszą
rzeczą jest jednak modlitwa, zwrócenie się do Boga, błaganie Go o pomoc, o przebaczenie. Być może trzeba
wstrząsu, żeby ludzie otworzyli oczy, zobaczyli zło i zwrócili się do Boga. Bóg
nas chroni ale i nas przygotowuje. Dziękuję za
rozmowę. Ważne jest,
żebyście wy Polacy, mimo iż problem ten nie dotyczy was jeszcze
bezpośrednio, byli świadomi tego wszystkiego, o czym mówiłem. Raz jeszcze
dziękuję. Rozmawiała Magdalena
Romaniuk,
Paryż, 20 listopada 2006
|