KATECHEZA O MSZY ŚWIĘTEJ

Rozważania o liturgii Mszy św. w rycie klasycznym rzymskim

u progu Trzeciego Tysiąclecia chrześcijaństwa

 

Ks. Tomasz A. Dawidowski FSSP (Wigratzbad, 2000)

 

SPIS TREŚCI

Słowo wstępne

Wprowadzenie

                                                                                 

I. MSZA ŚWIĘTA

A/ Nauka o Mszy świętej

1. Potrzeba, doskonałość i znaczenie Mszy św.

2. Ofiara Nowego Przymierza

3. Istota Mszy św.

4. Wartość i cel Mszy św.

5. Uczestniczenie w Mszy św.

B/ Znaki święte w liturgii Mszy

1. Ceremonie

2. Miejsce kultu Bożego

3. Uposażenie i zorientowanie ołtarza

4. Przygotowanie do Mszy św.

5. Gesty w liturgii

6. Szaty liturgiczne

7. Naczynia i szaty kielichowe

8. Język kultu Bożego

9. Dobrodziejstwa liturgii tradycyjnej

 

II. CZĘŚCI MSZY ŚWIĘTEJ

A/ Msza katechumenów

Wprowadzenie

1. Modlitwy u stopni ołtarza - ministrantura     

2. Obrzędy wstępne

3. Liturgia słowa

B/ Msza wiernych

1. Ofiarowanie

2. Kanon Rzymski

3. Części Kanonu

4. Krąg Komunii św.

5. Obrzędy zakończenia

Posłowie

 

SŁOWO WSTĘPNE

Eucharystia jest streszczeniem i podsumowaniem

całej naszej wiary (KKK 1327)

    

Prawdziwa religia konfrontuje ziemię z Niebem i obdarza czas wiecznością. Dziś jednakże przeżywamy kryzys prawdziwej religijności. Człowiek oddany nieumiarkowanie uciechom zmysłowym i materialnym zatracił poczucie rzeczywistości Majestatu Bożego, a na jego miejsce wprowadził obraz nowy, ograniczony i przyziemny. Niemal powszechnie przyjęty przez chrześcijan okrojony pogląd na Boga, Jego niemal ‘skolegowanie’ i zbanalizowanie, stał się powodem licznych pomniejszych, nękających nas obecnie nieszczęść. Po utracie poczucia majestatu i świętości nastąpił zanik bojaźni Boga i świadomości Jego obecności. Człowiek zatracił ducha nabożeństwa i zdolność zwracania się ku własnemu wnętrzu, aby w pełnej uwielbienia ciszy móc adorować Boga. Niemożliwością jest utrzymanie zdrowych praktyk religijnych i właściwych postaw moralnych, jeśli nasz obraz Boga stanie się błędny i nieadekwatny.

Istnieją jednakże w łonie katolicyzmu grupy wiernych, którym obecny stan Kościoła, wiary i religijności nie daje spokoju. Swą duchową ojczyznę, w Kościele, odnaleźli w wielowiekowym rzymskim obrządku klasycznym, szczególnie zaś w Mszy św. w rycie Piusa V, zwanej popularnie „trydencką”. Ta liturgiczna orientacja silny trend powrotu do tradycji w ogóle, daje się wyraźnie zauważyć przede wszystkim u młodego, posoborowego pokolenia katolickiego. Zarówno w Europie jak na świecie działa szereg ruchów i ośrodków intelektualnych na rzecz odrodzenia tradycji łacińskiej. Obok licznych, aktywnych i dobrze zorganizowanych instytucji katolików świeckich istnieje zgoła kilkanaście nowopowstałych tradycyjnych instytutów życia konsekrowanego i apostolskiego.

Jak wytłumaczyć ów powrót do korzeni katolicyzmu, zwrot ku łacińskiej tradycji? Jak wyjaśnić związany z tym fenomen pokoleniowy? Na taki stan rzeczy złożyło się zapewne wiele różnorodnych przyczyn. Między innymi coraz bardziej postępujące zeświecczenie w świecie przesiąkniętym niemoralnością i libertynizmem, ogólny zanik wartości społecznych, powszechny kryzys kultury współczesnej, nihilizm, etc. Z drugiej strony - poszukiwanie misterium i sacrum, chęć pogłębienia wiary, pragnienie nadprzyrodzoności; postulat kultury chrześcijańskiej, państwa katolickiego, uzdrowienia życia społecznego; troska o Kościół, o jego nauczanie w pełni, interpretację Soboru Watykańskiego II w duchu poprzednich soborów i encyklik papieskich, brak akceptacji dla przesadnego antropocentryzmu w duszpasterstwie; ucieczka od nadużyć liturgicznych oraz błędów jak np. redukowanie pozycji kapłana do poziomu czysto funkcjonalnego, minimalizowanie ofiarnego charakteru Mszy, tworzenie nowych obrzędów pod pretekstem, iż ułatwia się zrozumienie, a także jednostronne podkreślanie charakteru wspólnotowego liturgii, czy ogólny racjonalizm wypełniony banałem i pragmatyzmem[1].

Zjawisko powrotu do tradycji można zaobserwować również w Polsce. Od dobrych kilku lat istnieją grupy tzw. indultowe, skupiające niekiedy elity życia społecznego. Grupa taka, za zgodą danego biskupa ordynariusza, ma możliwość korzystania z duchowych dóbr Kościoła właśnie w rycie tradycyjnym rzymskim.

 

Dom Gerard, założyciel i opat benedyktyńskiego klasztoru św. Magdaleny w francuskim Le Barroux, napisał w liście z 6 sierpnia 1996: „Jakie są powody dla naszego trzymania się [tradycyjnych] form liturgicznych? Powiedzmy to sobie jeszcze raz: To nie nostalgia, ani systematyczna opozycja przeciwko każdorazowemu rozwojowi liturgicznemu, iż czujemy się nadal przywiązani do tych czcigodnych obrzędów. Sprecyzujmy raz jeszcze motywy naszej wierności tradycyjnej formie Mszy, którą kard. Ratzinger słusznie nazywa rytem klasycznym-rzymskim.

1. Wpierw głęboka wdzięczność. Ten ryt jest cennym dziedzictwem całej Tradycji. Sami Apostołowie, by zapytać św. Ambrożego, współdziałali przy jego powstawaniu; swoją końcową postać osiągnął on za panowania świętych papieży Damazego (IV w.) i Grzegorza (VI w.). Jego kształt łączy nas z żywą wiarą pierwszych wieków chrześcijaństwa i 'tak przedłuża przeszłość w teraźniejszości, jak korzenie przedłużają się przez kwiaty' (Gustave Thibon).

2. Następnie jej doktrynalne bogactwo. W czasach niejasności teologicznych, ścisłość łaciny i precyzja gestów wyrażają w doskonały sposób charakter ofiarny Mszy i rzeczywistą obecność [Pana Jezusa w Eucharystii]. Poza tym, ów ryt uwydatnia aspekt hierarchiczny służby kapłańskiej podczas celebracji.

3. W końcu powody duchowe. Cisza kanonu, ukierunkowanie modlitwy, tzn. wspólne ustawienie kapłana i wiernych w stronę Pana, używanie języka sakralnego, czystość chorału gregoriańskiego, postawa bojaźni Bożej i dokładność celebranta, sprawiają, iż nasza liturgia staje się szkołą kontemplacji i życia duchowego...”

 

Kard. Ratzinger określa przywiązanie do tych czcigodnych obrzędów w ten sposób: Prawowierne formy obrzędu są żywymi rzeczywistościami, zrodzonymi z miłosnego dialogu między Kościołem a Jego Panem; są one dla życia Kościoła sposobami wyrazu, w których została skondensowana wiara, modlitwa i samo życie pokoleń, oraz w których ucieleśniło się w konkretnym kształcie zarazem działanie Boga i odpowiedź człowieka[2].

 

Czy Kościół zezwala oficjalnie na rzymską liturgię tradycyjną? Alfons kard. Stickler SDB na konferencji dla „The Latin Mass Society”, zorganizowanej w New York w maju 1995, powiedział: „Papież Jan Paweł II w roku 1986 postawił komisji złożonej z dziewięciu kardynałów dwa pytania. Po pierwsze, czy papież Paweł VI lub inna prawowita władza prawnie zabroniła powszechnej celebracji Mszy trydenckiej w czasie obecnym? To pytanie Papieża skierowane zostało także do kardynała Benelli [głównego odpowiedzialnego za reformę liturgii](...). On nie odpowiedział ani tak ani nie. Dlaczego? On nie mógł powiedzieć: Tak, Papież zabronił, bowiem Papież nie mógł zabronić Mszy, która była od początku ważna i obowiązująca, i która była Mszą tysięcy świętych i wiernych (...) Odpowiedź udzielona przez ośmiu kardynałów stwierdzała, że Msza św. Piusa V nigdy nie została zakazana. Mogę doprecyzować tutaj jeszcze jedno: byłem jednym z tych kardynałów. Tylko jeden był przeciw. Wszyscy pozostali byli przychylni pełnemu zezwoleniu: aby każdy mógł wybrać starą Mszę (...). Drugie pytanie było bardzo interesujące: czy jakiś biskup może zabronić kapłanowi, znajdującemu się w stanie uregulowanym, celebrowania Mszy trydenckiej? Dziewięciu kardynałów uznało jednomyślnie, że żaden biskup nie może zabronić żadnemu księdzu katolickiemu odprawiania Mszy trydenckiej. Nie ma oficjalnego zakazu, i myślę, że żaden papież nigdy go oficjalnie nie zadekretuje[3].

 

Za pozwoleniem Stolicy Apostolskiej liczne opactwa, konwenty, instytuty kapłańskie oraz wielu księży diecezjalnych na całym świecie sprawują liturgię według ksiąg liturgicznych z r. 1962. Zachętą do starań o możliwość regularnego uczęszczania na Msze święte trydenckie, także w naszych polskich diecezjach, stały się niewątpliwie dwa znaczące dokumenty Watykanu. Pierwszy z nich to „Quattuor abhinc annos” wydany 3 października 1984 r. (AAS 76 / 1984, ss. 1088-1089), w którym papież Jan Paweł II przychyla się życzeniom ludu katolickiego, wyrażając swoją zgodę, a co za tym idzie, upełnomocniając biskupów ordynariuszy na całym świecie do udzielania zezwoleń kapłanom i wiernym, pragnącym korzystać z odprawianych nabożeństw w obrządku łacińskim według rubryk z 1962 r.

Drugi dokument to motu proprio Ecclesia Dei, który ukazał się cztery lata później (2 lipca 1988) w związku z bolesnym wydarzeniem, jakim były święcenia biskupie bez mandatu papieskiego udzielone 30 czerwca 1988 przez arcybiskupa Marcela Lefebvre’a czterem księżom z założonej przez niego konfraterni. Obok wyrażenia smutku przez Następcę Piotrowego i ogólnej analizy owego nielegalnego czynu, padają pod koniec tegoż listu apostolskiego następujące słowa: „Tym wszystkim katolikom, którzy żywią przywiązanie do niektórych dawnych form liturgii i dyscypliny tradycji łacińskiej, pragnę wyrazić moją wolę - i proszę, by podjęli ją także biskupi oraz osoby pełniące w Kościele posługę duszpasterską - ułatwienia im komunii kościelnej poprzez decyzje mające na celu zagwarantowanie szacunku dla ich słusznych życzeń („Eccl. Dei” nr 5c). Zaś poniżej czytamy: „Ponadto wszędzie należy uszanować nastawienie tych, którzy czują się związani z liturgiczną tradycją łacińską, poprzez szerokie i wielkoduszne zastosowanych już dawniej przez Stolicę Apostolską zaleceń co do posługiwania się Mszałem Rzymskim według typicznego wydania z roku 1962” („Eccl. Dei” nr 6c).

Wraz z Motu Proprio Stolica Święta powołała niebawem do istnienia Papieską Komisję o tej samej nazwie - Ecclesia Dei - pod auspicjami której prowadzą działalność wszystkie wspólnoty tradycyjne w łonie Kościoła. Jej zadaniem jest m. in. koordynowanie kontaktów z Kurią Rzymską oraz współpracy tradycjonalistów z biskupami poszczególnych diecezji. Ruch tradycyjny w epoce posoborowej stał się dziś faktem, uzyskał swój status prawny w Kościele, rozwija się i aspiruje do wzięcia znaczącego udziału w Nowej Ewangelizacji w III tysiącleciu chrześcijaństwa.

 

Mimo istnienia oficjalnych dokumentów watykańskich, zezwalających na publiczne celebrowanie tradycyjnej liturgii łacińskiej, nasuwa się pytanie: jak pogodzić wierność Kościołowi i ostatniemu Soborowi, preferując tę liturgię od aktualnie celebrowanej? Należy rozumieć to w ten sposób: W trakcie Soboru Watykańskiego II. papież, biskupi i wszyscy kapłani rytu łacińskiego na całym świecie odprawiali Mszę według rytu jeszcze tradycyjnego. Ostatni Sobór zaproponował reformę liturgii, po czym ta została zastosowana w sposób umiarkowany w r 1965. Ojcowie soborowi nie życzyli sobie czego innego.

Następnie jednak, już w r. 1969, dokonano znacznych zmian, zupełnie przebudowując ryt Mszy, o wiele głębiej niż to uczynił jakikolwiek papież. Kierowano się względami duszpasterskimi i wspólnotowymi. Odnowa duchowa, której oczekiwano jako owocu reformy nie miała miejsca. Ponadto w okresie, w którym wiara stawała się coraz mniej żywotna, wierni byli nieraz dezorientowani przez nieuporządkowane i eksperymentalne inicjatywy liturgiczne, które powstawały w konsekwencji reform, tworząc wrażenie odrzucenia skarbów z przeszłości.

Liturgia tradycyjna jest zatem dla wielu - w obecnej sytuacji skrajnego niekiedy zróżnicowania używanych form liturgicznych - środkiem w trzymaniu się tego, co istotne i stałe oraz w podkreślaniu transcendencji Boga i Jego obecności w świecie, który przestał być już chrześcijański, a który należy powtórnie ewangelizować. Dzięki swojemu uniwersalnemu charakterowi liturgia ta pozostała jakby miejscem zakotwiczenia , a dzięki swemu bogactwu duchowemu i doktrynalnemu stanowi ona punkt odniesienia. To właśnie z powodu wierności Kościołowi i jego nauce, bez sprzeciwiania się nauce ostatniego Soboru, księża i wierni zapragnęli, aby w dalszym ciągu używano liturgię rzymską sprzed r. 1969, cieszącą się podobnie jak inne ryty pełnym uznaniem władzy kościelnej.[4]

Kard. Ratzinger powiedział: Władza Kościoła może określić i ograniczyć używanie rytów w różnych sytuacjach historycznych - ale nigdy nie zabrania ich w ogóle i po prostu! I tak właśnie Sobór [Vat. II] zarządził reformę ksiąg liturgicznych, ale nie zakazał ksiąg wcześniejszych[5]. Sobór Watykański II w „Konstytucji o liturgii świętej” naucza: „Na koniec trzymając się wiernie tradycji, Sobór święty oświadcza, że Matka Kościół uważa za równe w prawach i godności wszystkie prawnie uznane obrządki, i że chce je na przyszłość zachować i zapewnić im wszelki rozwój” (SC 4).

 

Rozprawianie o Mszy świętej, sięgającej swymi zrębami czasów apostolskich, o której napisano wiele książek i prac teologicznych nie jest wcale łatwe. Wobec istnienia szeregu wnikliwych i owocnych dociekań, Msza pozostanie dla człowieka zawsze tajemnicą do końca niezgłębioną.

Celem niniejszego szkicu jest próba ukazania ogromu bogactwa, jakie posiada tradycyjna liturgia łacińska. W sposób prosty i przystępny będzie przybliżona Msza w rycie klasycznym rzymskim. Opracowanie traktuje o rzeczach podstawowych i najbardziej istotnych. „Katecheza o Mszy świętej” nie wnosi zasadniczo nic nowego, przeciwnie - opisuje rzeczy bardzo stare. To „stare” jednakże jawi się dla nas - młodego, posoborowego pokolenia - jako coś zaskakująco nowe, jakby na nowo odkryte. Mam nadzieję, że te kilka myśli skłonią do refleksji; oby mogły pogłębić katolicką wiarę, zintensyfikować życie religijne oraz stać się choć trochę bodźcem w zmaganiach o osobistą świętość. „Katecheza” - ufam - będzie pomocą dla uczestnictwa w Mszy w rycie Piusa V. Niech dzięki owocniejszemu przeżywaniu dokonujących się na ołtarzu tajemnic naszego zbawienia, wzmacnia się wiara, ożywia nadzieja i wzrasta miłość do Pana Boga i bliźnich.

 

Ad maiorem Dei gloriam

Wigratzbad A.D. 2000

die 7 Martii, festo s.Thomae de Aquino

 

 

WPROWADZENIE

Gorąco pragnęlibyśmy, aby wielka moc i skuteczność Mszy świętej

 była szerzej znana i coraz bardziej doceniana (Leon XIII)

 

Mszę świętą można przyrównać do najpiękniejszego klejnotu, kosztownej perły. Niestety dla wielu ludzi pozostaje ów skarb wciąż zakryty, gdyż nie zdają sobie sprawy z wartości tego drogocennego dobra. „Ze wszystkich szkód i strat na świecie - pisze o. Martin von Cochem - żadnej nie ma większej niż nieznajomość tej Najświętszej Ofiary. O Mszy świętej można powiedzieć to, co Pismo św. mówi o Mądrości Przedwiecznej, że jest nieprzebranym skarbem dla ludzi. Ci, którzy go używali, stali się uczestnikami Boskiej przyjaźni”.

W przypowieści o zakopanym skarbie (Mt 13,44) Pan Jezus przedstawił pewnego człowieka, który znalazłszy go w roli, rozradowany odchodzi, sprzedaje całą swoją majętność, po czym nabywa tę ziemię, aby zdobyć owe bogactwa. On zrozumiał wartość odkrytego przez siebie dobra. My nie musimy już szukać, ponieważ Matka-Kościół daje nam skarb, jakim jest Msza, do rąk. Czy pojmujemy jednak wielkość tego daru? A jeśli tak, czy umiemy go podjąć i przyswoić sobie, by następnie cieszyć się licznymi, z niego płynącymi owocami?

Znaczenie Mszy pozostaje jeszcze u wielu katolików nie do końca zrozumiane. Nie potrafimy dostatecznie wykorzystać Najświętszej Ofiary, zaczerpnąć z ogromu bogactwa łaski Bożej. Niewiele wiemy o głębokich i wzniosłych myślach oraz modlitwach zawartych w obrzędach mszalnych. Nic dziwnego, że nie poruszają one dogłębniej naszych serc, a tak mało wiernych wychodzi ze Mszy przemienionych. Zawołanie papieskie św. Piusa X Omnia instaurare in Christo - wszystko odnowić w Chrystusie, pozostaje nadal aktualne, począwszy od pracy nad samym sobą. Szereg encyklik papieskich, szczególnie z XX w. przypisuje liturgii poważną rolę w odrodzeniu religijno-społecznym.

Dziś szczególnie absorbują człowieka niemal wyłącznie sprawy doczesne. Duch tego świata napiera nieubłaganie, wokół gonitwa za pieniądzem, urodą, sławą i sukcesem. Wielką energię przykłada się do powiększania dóbr materialnych, niewiele zaś przywiązania wagi, czy wręcz obojętność gdy idzie o dobro największe: o chwałę Bożą i zbawienie dusz. Ileż to powodów się wynajduje, iż brak czasu na sprawy religijne, wymawiając się obowiązkami, nienajlepszym zdrowiem, czy zajęciami rodzinnymi. Doświadczenie zaś pokazuje, że człowiek nigdy nie zazna szczęścia na ziemi, jeśli swego życia nie oprze całkowicie na Bogu, jeśli nie będzie postępował na codzień według wskazań wiary katolickiej. Rzeczy tego świata, bogactwo, kariera, uznanie, władza... zadowalają jedynie na jakiś czas - na koniec i tak przychodzi wielka pustka, brak Kogoś najważniejszego. Warto więc rozważyć, gdzie i w jaki sposób odkryć to, co daje szczęście najprawdziwsze, co do Boga przybliża i Nim duszę napełnia.



[1] Joseph kard. Ratzinger, Wykład wygłoszony 24 X 1998 w Rzymie z okazji dziesięciolecia Motu Proprio Ecclesia Dei (za «Christianitas» nr 1/2, 1999).

[2] Tamże.

[3] «The Latin Mass» nr 3 / 1995.

[4] «Oremus», La Liturgie traditionelle, pourquoi?, Paryż 1996.

[5] J. kard. Ratzinger, dz. cyt.