Cywilizacja turańska
Cywilizację turańsk± stworzyli
Mongołowie niebiescy za Dżengis-chana.
Jej podstawow± cech± jest organizacja wojskowa
przystosowana do wojny ruchomej. Najlepiej charakteryzuj± j± pojęcia:
obóz-ruch-przestrzeń. St±d też więzy
rodzinne s± w
tej cywilizacji bardzo luĽne.
W cywilizacji tej nie ma prawa
publicznego, a istnieje tylko prywatne, wywodz±ce
się z
nakazów władcy. Państwo jest folwarkiem
władcy, a jego wola prawem. Społeczeństwo
nie posiada żadnych praw i nie
wolno mu się organizować - od tego jest państwo. Tak więc
wszelkie organizacje s± sterowane
odgórnie, a wszelka inicjatywa oddolna jest zwalczana. Władza jest absolutna, a
ideałem władcy jest srogi despota. Wobec przełożonego,
każdy z członków
społeczeństwa pozostaje w
pozycji niewolnika lub sługi - obywateli nie ma w ogóle. Na Zachodzie obywatel żyje również w
państwie - Turańczyk wył±cznie
w państwie. Wszystkie
sprawy to sprawy państwowe i nie ma
takich, które mógłby on traktować jako
wył±cznie jego własne. Cała
własno¶ć to
własno¶ć władcy
i można być tylko dzierżawc± jakiej¶ czę¶ci tej własno¶ci. Dzierżawa
ta może być jednak w każdej
chwili odwołana z woli władcy, który posiada prawo wywłaszczenia każdego, kiedy tylko chce.
Cała organizacja życia ma charakter wojskowy, rozkazodawczy,
st±d też panuje maksymalny centralizm.
Biurokracja służy władzy, nigdy
społeczeństwu. Działa ona w
imieniu władcy i tylko wobec niego jest odpowiedzialna, a nie wobec ludzi, z którymi
ma do czynienia. St±d też życie
społeczne jest bardzo zmechanizowane - jak w wojsku i nie ma w nim elementów
organicznych.
Ponieważ organizacja
społeczna jest wojenna, rozwija się wtedy,
gdy państwo zwycięża, gdy posiada siłę militarn± i
sukcesy. Gdy brak zwycięstw,
zdobyczy, państwo słabnie lub wręcz rozpada się, dlatego też główny
wysiłek społeczny zorientowany jest na budowę siły
militarnej.
W cywilizacji turańskiej nie powstaj± narody w sensie europejskim.
Istniej± tylko
zlepki ludów, szczepów i ras, których ł±czy
zwycięska gwiazda wodza. Temudżyn, pierwszy Dżengis-chan, zorganizował ludzi różnych ras, zróżnicowanego pochodzenia etnicznego i
religii w sprawn± armię i poprowadził j± na podbój ¶wiata.
Gdziekolwiek stan±ł, tam zorganizował życie metod± wojskow±, pozostawiaj±c swoich podkomendnych jako
lokalnych władców. Wielu z nich z czasem wyemancypowało się spod mongolskiej supremacji i
kontynuowało panowanie jako nowi władcy absolutni, działaj±c według tej samej metody. Często ludzie podporz±dkowani w ten sposób czerpi± sw± nazwę wła¶nie
od jakiego¶ wojskowego
wodza: Seldżucy, Nogajcy,
Osmanowie itd. Duż± rolę w tej cywilizacji odgrywa romantyzm
i legenda osnuta wokół postaci skutecznego wodza.
Gdy zabraknie silnego wodza
przychodzi "smuta", czas niepokoju. Powstaje dezorientacja i
osłabienie. Pojawienie się nowego
"dzierżymordy" to
koniec "smuty", to powrót do normalno¶ci.
Cywilizacja turańska nie ma żadnego
stosunku do religii. Dziedzina ta z reguły pozostaje obojętna dla władcy, byle by duchowieństwo nie wtr±cało
się w
jego sprawy, nie próbowało odgrywać roli
państwowej oraz by nie
krytykowało władzy w żadnej
sprawie. Żadna etyka nie obowi±zuje
władcy i nigdy nie jest on oceniany z pozycji etyki.
Dzisiaj najwyraĽniej
widzimy cywilizację turańsk± w
Rosji.
Tam jedynowładztwo jest norm±.
Nie ma znaczenia czy jest to chan, car, pierwszy sekretarz czy prezydent. On
jest najbardziej kochany i akceptowany, jeżeli
jego władza jest wolna od jakichkolwiek ograniczeń;
musi być jednak
zwycięzc±. Turańczycy
nie akceptuj± przywódcy
przegrywaj±cego jako władcy.
Musi on więc nieustannie udowadniać, że
jego władztwo i wpływy stale rosn±.
Władca taki nigdy nie jest krytykowany ani kontestowany. Nie należy oczekiwać,
że Rosja nagle przyjmie system
demokratyczny, ponieważ ludzie
tam żyj±cy nie spodziewaj± się tego.
Zaproszeni do głosowania będ± głosować tak
jak im każe władca, a wszelka
opozycja będzie oczywi¶cie zmiażdżona.
Dobrym przykładem rosyjskiego
sposobu my¶lenia jest słynne
powiedzenie cara Mikołaja II po tym, jak została w cało¶ci
zatopiona flota bałtycka pod Cuszym± w
roku 1904 w ramach wojny z Japoni±.
Gdy w ¶lad za krytyk± prasy zachodniej były protesty, że był to bł±d
wysyłać flotę bałtyck± dookoła
globu na wody japońskie, car powiedział:
„Czego ta hołota chce ode mnie i się wtr±ca? To była moja flota!”. Trzyna¶cie lat potem car musiał abdykować, potem został zamordowany przez
bolszewików, a dzisiaj uważany
jest w Rosji za ¶więtego i męczennika
oraz kochany mimo wszystkich swoich niedoskonało¶ci.
Bolszewicy szybko powrócili do tej samej despotycznej metody rz±dzenia i nawet Stalin jest
wspominany z nostalgi± przez
wielu. Rz±dy Michaiła
Gorbaczowa i Borysa Jelcyna to był czas smuty. Własno¶ć państwowa stała się własno¶ci± prywatn± oligarchów.
Teraz jednak mamy Putina. Car powrócił, wywłaszczył oligarchów i Rosja wróciła
do normalno¶ci – turańskiej normalno¶ci. Władca musi odnosić sukcesy, by utrzymać się na
tronie. Dzisiaj mog± to
być wpływy
na inne kraje poprzez uzależnianie
ich dostawami ropy i gazu. Z pewno¶ci± będ± także
nasilały się próby
przywrócenia dominacji nad ziemiami, które Rosja utraciła za Gorbaczowa i
Jelcyna.
Polska zetknęła się z
cywilizacj± turańsk± w
jej mongolskim pierwowzorze już w
wieku XIII, był to jednak kontakt tylko przelotny: przyszli, pokonali nas i
wkrótce opu¶cili. Pozostały po
nich tylko folklorystyczne wspomnienia, takie jak przerwany Hejnał z wieży ko¶cioła
Mariackiego w Krakowie i Lajkonik [ Lajkonik, figura azjatyckiego wojownika z
modelem konia przypiętym
do pasa, który raz na rok (niedziela po Bożym
Ciele) przechodzi ulicami Krakowa i uderza dzieci po głowach papierow± buław±.]
. PóĽniej zetknęli¶my
się z
cywilizacj± turańsk± o
wiele trwalej i to z kilkoma jej kulturami: tatarsk±,
tureck±, kozack± i moskiewsk±.
Każda z tych kultur na
inny sposób na nas oddziaływała, niekiedy całkiem skutecznie. Abstrahuj±c od kontaktów militarnych, które
raczej chroni± przed
wpływami niż je
nios±, była u nas swego
czasu moda na turecczyznę.
Turcja imponowała sił± i
przepychem dworu otomańskiego,
szczególnie w XIX w., gdy nie mieli¶my
własnego państwa, a Turcja nie
uznawała rozbiorów i przyjmowała naszych emigrantów. Wielu Polaków znalazło
dobre posady w Turcji osi±gaj±c całkiem wysokie stanowiska. Wtedy
to turecko¶ć była
u nas w modzie. Modnym było ubierać się po turecku i tłumaczyć polityczny upadek brakiem silnej
organizacji wojskowej w przed-rozbiorowej Polsce.
Również wpływ
kozaczyzny był kiedy¶ bardzo
silny, szczególnie w XVII w. Umiłowanie stepów, ci±głego
ruchu, wolno¶ci od życia społecznego, okazywało się atrakcyjne dla niejednego awanturnika,
któremu chciało się zorganizować własn±
jednostkę wojskow±, własne mini państwo, siedz±c
ci±gle w kulbace. Było
to możliwe na ogół na nie
zamieszkałych wschodnich równinach obszarów dzi¶ należ±cych do Ukrainy. Było dużo romantyzmu w tym wolnym, zbójeckim
trybie życia, które w gruncie
rzeczy nie było niczym innym jak bandytyzmem. Jednak okazyjne kontakty zbrojne
z podobnymi bandami Tatarów, Kozaków i Turków dodawały do tej działalno¶ci element patriotyzmu.
O wiele bardziej poważnym był wpływ kultury moskiewskiej.
Z kontaktów z t± kultur± zrodził się sarmatyzm,
owa postawa niektórych magnatów kresowych, charakteryzuj±ca
się absolutn± władz± na
swych posiadło¶ciach i zupełnym
brakiem odpowiedzialno¶ci
za państwo jako cało¶ć. Ci magnaci, w zależno¶ci
od wielko¶ci i bogactwa ich
posiadło¶ci, często uważali
siebie za udzielnych władców. Posiadali własne wojska, własne prawa, a często nawet własn± polityk± zagraniczn±, jak w przypadku Radziwiłłów czy
Paców. Ci magnaci, jeżeli
chcieli to mogli być dobrodziejami
swego otoczenia, mogli jednak także
być jego
plag±, bowiem czuli się, a w rzeczywisto¶ci często
byli, ponad prawem. Wynikało to z siły ich posiadło¶ci
i słabo¶ci państwa.
W nowszych czasach, w pierwszej
połowie XX w., wpływami turańskimi
zarażony był tzw. obóz
Marszałka Piłsudskiego (mówimy "obóz", a nie partia). Inne siły
polityczne okre¶lały się według ideologii jako socjali¶ci, narodowcy, chadecy itd. Natomiast
zwolennicy Marszałka Piłsudskiego okre¶lali
siebie jako piłsudczycy. ٱczyła
ich organizacja wojskowa, funkcjonuj±ca
na bazie rozkazów pochodz±cych
od Marszałka lub wydawanych w jego imieniu. My¶lenie
indywidualne było Ľle widziane:
"Komendant wie lepiej!" Piłsudczycy czuli się ponad
prawem. Zorganizowali zamach stanu w maju 1926 r. i rz±dzili
do roku 1939 ignoruj±c
wszelkie prawa. Poniewierali, zabijali, więzili
przeciwników politycznych, a przy tym wszystkim pielęgnowali
romantyzm wojenny, wykazywali ruchliwo¶ć,
ofiarno¶ć, patriotyzm oraz
obojętno¶ć religijn±.
W okresie dominacje sowieckiej (1944-1989)
byli¶my dosyć odporni na cywilizacyjne wpływy
Wschodu. Prawie odruchowo odrzucali¶my
wszystko, co stamt±d płynęło. Rosła jednak legenda Marszałka
Piłsudskiego i aprobata dla jego stylu rz±dzenia.
Wielu ludzi marzy o wodzu o silnej ręce,
gdyż s± zmęczeni
polityczn± niepewno¶ci±,
która towarzyszy demokracji, wyborom i polityce partyjnej. Bardzo to poważne zagrożenie
dla naszej tożsamo¶ci, a to z kilku powodów. Po
pierwsze, jest to filozofia polityczna oduczaj±ca
my¶lenia, które
pozostawia się przełożonym. Taka postawa potrzebna jest w
wojsku, gdzie odpowiedzialno¶ć jest
wyraĽnie zhierarchizowana,
a czasu na filozofowanie brak. W życiu
cywilnym potrzebujemy nawyków do pracy umysłowej, do namysłu. Wszystko, co
zabija my¶lenie, cofa nas cywilizacyjnie.
Po drugie, moda na turańsko¶ć wyraża się w
ci±głym poszukiwaniu
wodza, zbyt łatwym okrzykiwaniu kogokolwiek mężem
opatrzno¶ciowym i powierzaniem
mu bezkrytycznie całej odpowiedzialno¶ci.
Potem pojawia się poczucie
zawodu, że wódz nie dopisał, że nie wiedział, co robić. W naszej cywilizacji przywódca
musi mieć wsparcie
my¶l±cych twórczych obywateli, a nie
tylko posłusznych wykonawców jego woli. Dobrzy wodzowie łatwo się nie rodz±.
Czę¶ciej trzeba polegać na zespole i umieć pracować zespołowo,
gdzie twórczo¶ć każdego daje wspólny postęp.
Wreszcie my¶lenie turańskie
zabija pracę organiczn±, oddoln±.
Wielu ludziom wydaje się,
że co¶ pożytecznego można
zrobić tylko
od góry, od władzy centralnej, dlatego walcz± o
przywilej rz±dzenia. Tymczasem
specyfik± naszej
cywilizacji jest zdolno¶ć do
samonaprawy od dołu i zachęcanie
wszystkich, by czynili co tylko jest możliwe,
by poprawić życie w najbliższym otoczeniu. Dobre pomysły
zamienione na funkcjonuj±ce
ulepszenia będ± się same
szerzyć przez
na¶ladownictwo. Co¶ takiego nigdy nie zdarza się w cywilizacji turańskiej. Wszystkie ulepszenia musz± tam mieć aprobatę odgórn± i
tylko wtedy można je wprowadzać.
Tylko ci władcy turańscy, którzy takie ulepszenia
wprowadzili i rozszerzyli swoje władztwo, niezależnie
od tego jak byli bezwzględni
i nieludzcy w osi±ganiu tych sukcesów,
wspominani s± jako
wielcy.